#wypaleniezawodowe

0
26

Kurcze ale dobrze mi się spało. Nie spałem tak dobrze od nie pamiętam kiedy. Myślę że chyba już kilka lat jakie to miłe uczucie. Jak schodzi to napięcie. Na brzuchu robi się tak lekko. Zazwyczaj żeby zasnąć to musiałem stosować różne sztuczki. Wcześniej to były antydepresanty. Później jak odstawiłem to jednak sięgałem po melatoninę, ashwagande i jakieś magnezy i różne zioła. Zawsze musiałem zasypiać ze słuchawkami bo mi pomagało zasnąć jak ktoś gadał, to sobie puszczałem coś do posłuchania. A wczoraj? Przyłożyłem głowę do poduszki i zasnąłem! Spałem jak dziecko. Obudziłem się dzisiaj o 6, bez bulu głowy. To wszystko jest zasługą odpuszczenia sobie ambicji zrobienia czegoś co w korporacji jest niewykonalne i to wypowiedzenie. Ja mam szampański nastrój, nawet coś tam jeszcze dla nich zrobiłem ale ja spałem jak dziecko. Oni jeszcze nie wiedzą że tego systemu nie da się zrobić. Nie dlatego że to nie jest możliwe, tylko dlatego że tego nie potrafią. Ja próbowałem ogarniać ten burdel to jeszcze dodatkowo byłem dociskany kolanem - byle szybciej. A teraz, mam to w nosie. Nie zależnie od tego czy coś dla nich zrobię czy nie, nie ma to znaczenia bo to się rozsypie po moim odejściu, tak samo jak jest teraz w stanie agonalnym po 2 miesiącach mojej nieobecności. Anyway jest dobrze. Pogoda jest piękna. Ja mam przed sobą jeszcze lajtowe kilka miesięcy bez spiny, potem jeszcze wakacje. W tym roku łącznie będę miał 4 miesiące wolnego. Ale to nie jest moje ostatnie słowo #wypaleniezawodowe

@DexterFromLab urlop sabatowy to jedno z najmądrzejszych decyzji w życiu!

Ja zrobiłem 1miesiac i było genialnie! Jeśli masz 4 - za⁎⁎⁎⁎scie! Korzystaj

Zaloguj się aby komentować

Wróciłem do roboty, 4-ty dzień i już mnie boli brzuch, już budzę się nad ranem przerażony tym bałaganem który zastałem po powrocie. Idę tak rano na trening na kalistenike i myślę sobie, co ja właściwie tam jeszcze robię. Oczywiście tak jak się spodziewałem, wszystko co powiedział management, było kłamstwem. Jeszcze dzisiaj mój liniowy wziął mnie na spotkanie bo musiał mi koniecznie wyjaśnić ocenę roczną, i dlaczego jestem chujowym pracownikiem. Wysłuchałem grzecznie ale w zasadzie to nie miałem ochoty tego słuchać. Zobaczcie ile w tej pracy osiągnąłem, dostałem kartę Multisport, i teraz mogę się podciągnąć na drążku 15 razy xD bo regularnie 2 razy w tygodniu chodzę na ćwiczenia obwodowe - muszę powiedzieć że grupa jest super, chodzą te same osoby, już się znamy bo ćwiczymy kilka miesięcy, chodzimy regularnie i to jest fajne. Więc pozaliłem się znajomym z klubu że mam taką sytuację, mówią rzucić te robotę xD Poszedłem po córeczkę, poszliśmy na spacer, ona się pobawiła chwilę i dostałem telefon od @ataxbras bo poprosiłem go o wsparcie duchowe :D. Porozmawiałem z żoną i jest decyzja. W przyszłym tygodniu rzucam papier. Mam wiele argumentów. Główny jest taki że generalnie ta robota już dużo bardziej mi szkodzi niż pomaga. Tracę tylko moment w którym mogę załapać się na ten przełom technologiczny i zostach architektem AI. Chwilowo pewnie nie będę miał dochodu a potem niewielki ale może na rachunki i wkład do zupy zarobię. Ale potem, z czasem jak

sądzę pojawia się nowe możliwości a zdobyte w ten sposób doświadczenie na projektach AI ktyrch nie da się wykonywać w korporacji, pozwoli na lepszą pracę niż w tym korpo - takie jest moje zdanie na ten temat. Byłem w tej pracy, płacą fajnie, mieszkanie mam spłacone, poduszka finansowa jest. Czas iść na swoje. Trzymajcie kciuki żebym nie stchórzył i wysłał to wypowiedzenie w poniedziałek - bo to jedyny sposób żeby się uratować


#wypaleniezawodowe

Trzymam kciuki. Życzę Ci żebyś za rok, góra dwa spojrzał wstecz i stwierdził że nic lepszego zrobić nie mogłeś (dla siebie i rodziny).

@DexterFromLab NIE rzucaj. Szukaj, ale nie rzucaj.

Wykorzystaj czas, który jeszcze tam jesteś na szukanie roboty.

I w robicie miej wszystko w d*pie.

Jak cię zwolnią, to zwolnią. Te 2-3 wypłaty to zawsze coś i pomoże przetrwać ewentualny okres bezrobocia.

Przygotuj sobie strategię wyjścia.

Mordeczko, rób jak uważasz za dobre jak nie masz problemu z pieniążkami to jesteś w za⁎⁎⁎⁎stej pozycji Większość może Ci pozazdrościć ze sznurem hipotecznym na szyi

Zaloguj się aby komentować

Sziema siema, to nie jest ściema! Dzisiaj miałem pierwszy dzień pracy po L4. Pierwsze co miałem dzisiaj rano to badania medycyny pracy. W luxmedzie, na godzinę 8:15. Pierwsze co usłyszałem w recepcji to że moja firma nie ma podpisanej umowy z luxmedem xD i nie mogą wykonać mi tych badań. Mówię do pani że bardzo dobrze. Nie ma problemu, bo w takim wypadku pracodawca jest zobowiązany wypłacić mi wynagrodzenie za każdy dzień pracy kiedy nie mogę jej rozpocząć. Wystarczy tylko że pani wypisze mi kwitek dlaczego nie mogę mieć zrobionych badań i nie widzę problemu. Mówię tylko że potrzebny jest mi dokumencik gdyby sprawa miała się otrzeć o sąd pracy xD. Po tym zdaniu pani sprawdziła coś w systemie i jednak okazało się że mogę mieć badania. Badania poszły spoko, pierwszy raz w życiu mialem prawdziwe badania. Lekarka mnie słuchała, kazała wykonać kilka ruchów. Sprawdziła wzrok, i inne takie. Dostałem nawet zalecenia zapisane na kartce i wizyta w gabinecie trwała ze 20 minut! Wow! Potem stwierdziłem że zachacze jeszcze o wojskowe centrum rekrutacji. Co mogę powiedzieć to miejsce to jakiś skansen lat 80. Ja jako petent nie miałem nawet miejsca na biurku żeby położyć dokumenty, a pani komunikowała się ze mną przez szparę między monitorami xD ale najlepsza była niedojedzona gotowana kielbasa na biurku obok, przy której przechodzili ludzie xD. Potem pojechałem do rodzinnego domu żeby pogadać sobie z bratem bo spodziewałem się że dzisiaj to akurat nie dostanę żadnego tematu. Więc w domu u mamy, odpaliłem lapka, i dostalem telefon on mojego nowego kierownika zespołu. Układ jest taki że to taka nowa praca w pracy. No i ten gość jest mega spoko, znam go trochę. Porozmawialiśmy na czym to stanęła robota,

że koledzy coś tam robili beze mnie no ale na końcu musi wejść ktoś dorosły, przejąć po nich robotę i posprzątać bałagan bo wiadomo że coś takiego jak porządkowanie kodu w repo to dla nich zbytek czasu. Generalnie obiecał że teraz mnie nie zajadą i drobnymi krokami pochnieny temat do przodu bez spiny. Mam mieć 2 do 3 spotkań w tygodniu zamiast 10 jak to było teraz i generalnie ma być wszystko super... Ale jak będzie to zobaczymy. Akurat temu człowiekowi na mnie zależy bo on jako jeden z nielicznych w tej firmie widział ile serca w to wkładałem. Ale jak będzie to zobaczymy. Nie nastawiam się na jakieś spektakularne zmiany, ale jestem pozytywnie nastawiony i może to będzie teraz lepsze miejsce do pracy i tym razem nie skończe po roku na L4 albo w psychiatryku... Ale to zobaczymy No to czołem I kluski z rosołem! #wypaleniezawodowe #dexterslaboratory

Zaloguj się aby komentować

Wiecie co jest krótkie? Moje 2 i pół miesiąca L4 na wypalenie zawodowe. Czy pomogło? Owszem, to jak z życiem na bagnach polecam każdemu. Porobiłem sofciku, trochę projektów i sesji Vibe codingu. Pograłem w gierki. Civilization 3 i Heroes 3 hota. W hota jeszcze pogram bo to jest super dodatek. Na prawdę, zagranie w tę wersję Heroes to super przygoda. Zrobiłem programiki BTerminal, analiza geopolityczna i rynkowa na discord - rynki i konflikty. I pracuje z kolegą @ataxbras nad super tajnym projektem. W ogóle chciałem się pochwalić że się super zakolegowalem z kolegą z portalu na prawdę nie sądziłem że uda mi się nawiązac taki serdeczny kontakt. Kolegą okazał się super specem od AI i dużo się od niego nauczyłem. I mam nadzieję jeszcze się nauczę a nasz projekt się powiedzie. Generalnie to był bardzo ciekawy czas i bardzo żałuje że się kończy. Spędziłem też trochę czasu z córeczką, dzięki temu udało mi się nawiązac z nią lepszy kontakt. Mam nadzieję że nasza relacja ulegnie poprawie, ona zacznie w końcu sprawić nieco mniej problemow a ja nie będę na nią podnosił głosu i regularnie spędzał z nią więcej czasu. Szkoda że muszę wracać do szarej codzienności w której każdy dzień to walka o przetrwanie. Ale może skończymy z kolegą projekt i wtedy będę mógł się wyrwać z tej złotej klatki? Życzę wam wszystkiego dobrego i miłego wieczoru Love and Peace and Rock and Roll! #wypaleniezawodowe #dexterslaboratory

@DexterFromLab po przeczytaniu pierwszego zdania myślałem że to kolejny wpis jak to wszystko jest ch⁎⁎⁎we. Jak się ucieszyłem kiedy okazało się, że się pomyliłem, serio, uwielbiam czytać, słuchać ludzi którym się coś udaje, w szczególności od ludzi z np depresją czy z wypaleniem zawodowym. Aż serce rośnie jak się komuś coś udaje a dodatkowo nie jest bucem. Trzymam za was kciuki mordeczki

Zaloguj się aby komentować

Hej hej. U mnie tyle się działo, że nawet nie wiem jak to wszystko opisać. Najpierw biłem się z myślami. Że nie potrzebuję wcale dużo zarabiać. Że mogę poszukać takiej pracy, która będzie dla mnie lżejsza. Że mogę założyć firmę i na B2B pracować i będzie spoko. A spróbuję też uruchomić własny projekt – jestem w trakcie, ale powoli już od dłuższego czasu coś tam sobie czasem dłubię. I jak już w końcu uspokoiłem myśli, przestałem w głowie mielić scenariusze i pogodziłem się z tym co będzie, ułożyłem plan – to wszystkie plany wzięły w łeb. Ale wyjaśnię po kolei.

Miałem zamiar rzucić wypowiedzenie od razu pierwszego dnia, jak tylko pojawię się w biurze. Miałem taki plan, że po prostu walnę wszystko i się zwolnię, i wcale tego nie ukrywałem. L4 też nie miałem zamiaru przeciągać w nieskończoność. Po prostu lekarz powie że wystarczy i można wracać, wracam i rzucam papier. Mam jeszcze 3 miesiące wypowiedzenia... Jakoś dam radę.

No i dzwonią do mnie z pracy. Szef mówi, że jest restrukturyzacja i że mogą mi zmienić stanowisko. Wiem na jakie, wiem co miałbym robić, wiem z kim miałbym pracować. Znam tych ludzi, z którymi miałbym być w zespole, i znam gościa, który miałby być moim kierownikiem – próbował bezskutecznie ściągnąć mnie do siebie od dłuższego czasu. I tamta robota jest dużo lepsza. Szczerze – dokładnie wiem czym miałbym się zajmować i leży mi to.

Zgodziłem się na rozmowę – jestem na L4, mogę się zgodzić, ale to zależy ode mnie czy chcę. Zadzwonił kierownik. Jasno powiedziałem mu o swoich planach, bez żadnego szantażu, bo dla mnie to gra o zerową stawkę – chcę odejść i nie mam nic do stracenia. A szczerość to luksus, na który rzadko można sobie pozwolić, a ja nie lubię tych korpo gierek, więc otwarcie mówię co myślę i co czuję. To jest mało profesjonalne, ale traktuję to jako element swojej osobowości i rozumiem cenę, jaką za to płacę i co na tym zyskuję – więc mówię prawdę bez ogródek. Kiero stwierdza, że wszystko jasne, że tego się właśnie spodziewał. Ogólnie człowiek bardzo uprzejmy, miły i kulturalny, ale jednak manager w korporacji, który niestety dla mnie sumiennie wykonuje swoje obowiązki.

Później dzwoni do mnie ten drugi kiero, dokładnie 10 minut później. Konkretna propozycja – nowe obowiązki, nowe stanowisko, od pierwszego dnia jak tylko wrócę zaczynam pracę nad nowymi rzeczami, a to czego tak nie lubiłem odchodzi w niepamięć. Rzadkie spotkania po południu, jeśli już to nieregularne, albo może nawet wcale jak się uda. Miałem jeszcze jedno pytanie – 4/5 etatu, piątki wolne. Da się? Da się! Nie ma problemu. Mówię, że muszę skończyć rekonwalescencję. Odpowiada, że OK, poczekają. Że to co robiłem sam do tej pory jako pracę dodatkową, teraz będzie robiło kilka osób i będzie pełen etat tylko na to, bez zadań pobocznych.

Nie pozostaje mi nic, tylko się zgodzić. Dostałem wszystko czego mogłem chcieć. Wolne piątki, nowe zadania, nowy zespół, jedna strefa czasowa... W zasadzie myślałem, że puszczą mnie i nasza wspólna historia się skończy. A jednak nie. Tak, wiem – mają swoje za uszami. Ale szczerze powiedziawszy... Nie muszę się martwić, nie muszę szukać pracy. Mam wysokie wynagrodzenie – nie znajdę takiego nigdzie, na ten moment to prawie niemożliwe – i dostałem 4/5 etatu. I będę pracował z ludźmi, których znam i lubię. Więc problem sam się rozwiązał. Nie ma co się obrażać na życie za honor – po prostu biorę ten deal.

A mam jeszcze miesiąc wolnego od lekarza. Testuję te leki na ADHD, odpocznę jeszcze chwilę i zabieram się do roboty. Nie jestem jakimś tytanem pracy i gdyby życie było darmowe, to bym nie pracował. Sensu wielkiego poza wypłatą nie widzę, bo nie ratuję ludzkiego życia i nie pomagam ludziom jak lekarze, ratownicy, pielęgniarki czy strażacy. Ale to mój fach – to umiem robić i tak zarabiam na chleb. Więc tak, koledzy – zarobię na chleb. I będę robił to za co płacą, i zachowam balans między pracą a życiem. Ale jeszcze trochę – teraz jeszcze odpoczynek.

#wypaleniezawodowe

Gratki.

Ja ogólnie przeszedłem na tryb zadaniowy i zgodnie z wytycznymi jakbym pracował to tygodniowo by to było może z 15 godzin.

Jak jest możliwość robię więcej za dodatkowe $ a mimo to śniadania jadam w domu.

Tak trzeba żyć

Zaloguj się aby komentować

Kolejny dzień na L4 – a właściwie sobota spędzona z rodziną. Coraz wyraźniej widzę obraz całości. Pamiętacie sytuację, gdy zgubiłem samochód? Ktoś tu wtedy słusznie pisał, że to czas na wizytę u specjalisty. Korpo chciało wycisnąć ze mnie wszystkie soki, a to były ewidentne znaki ostrzegawcze.

W międzyczasie miałem takie zaniki, że np. jadąc autem, przez kilka sekund nie wiedziałem, dokąd zmierzam. Albo wychodziłem z pokoju i natychmiast zapominałem po co. To był efekt totalnego przeciążenia układu nerwowego. Wtedy tego nie widziałem, ale w końcu powiedziałem „dość”. Każdego ranka myślałem tylko o tym, jak bardzo nienawidzę tej roboty. Ale dobrze płacili – w 3 lata spłaciłem mieszkanie. Ciągle stawiałem sobie nowe cele: jeszcze zarobię na to, jeszcze na tamto...

W pewnym momencie dotarło do mnie, że żyję w ciągłym strachu. Że jestem niewystarczająco dobry, że nie dowiezę tematu, że ktoś mnie „nakryje na oszustwie”. Strach przed brakiem pieniędzy i biedą był moją jedyną motywacją.

Teraz patrzę na to z perspektywy i widzę, ile przeszedłem. Pożegnanie ojca, praca w „kołchozie” pod gigantyczną presją, spłata kredytu. To, że w końcu pękłem, nie znaczy, że jestem słaby. To znaczy, że jestem potwornie zmęczony. To nie bumelanctwo, to odpoczynek, na który ciężko zapracowałem, a mój organizm po prostu wystawił rachunek. Instynkt samozachowawczy zadziałał w ostatnim momencie.

Teraz muszę odpocząć, a potem przebudować życie. Muszę sprawić, by lęk przestał być motorem napędowym. Chcę być obecnym ojcem, a nie tylko maszynką do zarabiania pieniędzy. Mam wszystkie karty w ręku: samoświadomość, fach, oszczędności i wsparcie lekarzy. Mam też dziedzictwo mojego ojca – naukę, jak być dobrym człowiekiem. Teraz muszę to tylko przełożyć na nowoczesny świat.

Mam plan i czuję się lepiej. Najtrudniejsze zadanie na teraz? Nauczyć się odpoczywać.


#wypaleniezawodowe

@DexterFromLab


W międzyczasie miałem takie zaniki, że np. jadąc autem, przez kilka sekund nie wiedziałem, dokąd zmierzam. Albo wychodziłem z pokoju i natychmiast zapominałem po co. To był efekt totalnego przeciążenia układu nerwowego.

Nie nie nie, absolutnie. Po prostu osoba która gra nami w grę gdzie wszyscy jesteśmy simsami, anulowała Ci zadanie, zanim do niego dotarłeś. To sie zdarza w symulacjach.

Zaloguj się aby komentować

Kochane dzieciaczki. Co ja wczoraj miałem stresa to głowa mała. Dostałem SMS od szefa że nie ma mnie tydzień w pracy, a zwolnienia nie ma. Patrzę w system. No nie ma, było do 1 lutego. Psychiatra się pomylił jak wypisywał zwolnienie i zamiast 1 marca wpisał 1 lutego. Piszę do tego lekarza, dzwonię głucho. Potem o 9 napisałem znowu a tam dalej cisza. Już chodzę po ścianach. Myślę jadę pod gabinet. Wcisnąłem się przed pacjentów i wchodzę i mówię że zwolnienie jest źle wystawione xD. A on na to że się pomylił i poprawia. No to wprowadził korektę, przeprosił i po sprawie. Ale co się strachu najadłem. Serio myślę jak mam wrócić do roboty to pierwsza rzecz jaką robię to składam wypowiedzenie. Ja nie jestem w stanie patrzeć na ten kod ani chwili dłużej z ale jest okres wypowiedzenia i będę musiał. Chyba będę musial dostać jakieś leki żeby się przemóc i jak to L4 się skończy, pociągnąć jakoś na tym wypowiedzeniu. Po wszystkim stres zszedł i zrobiło się cieplutko na brzuszku. Ale widzę jak ten odpoczynek jest mi potrzebny. Jak woda na młyn. Zresztą ostatni tydzień to żaden odpoczynek bo walczyłem o życie z tą grypą xD. Ale coś mi siada na głowę bo to ADHD nie odpuszcza. Ciągle muszę mieć zajęta czymś głowę. A to gra komputerowa, a to jakiś programik sobie napiszę dla siebie. To się nasiliło od stresu. A potem wieczorami ta gonitwa myśli która sprawia że nie da się spać a uczucie takie jakby w mózg gryzły mrówki xD leki na ADHD będę próbował dopiero po 2 wizycie... Czuje się raczej średnio, lepiej niż chodząc do pracy ale dalej nie mogę odpocząć.

#wypaleniezawodowe

Zapisz sie do "sajko"... to juz robi sie IMO gruby temat jak Cie czytam....

serio mówię.

Jak kcesz zwyczajnie pogadać to zapraszam *choć przestrzeni" ostatnio mało.

@DexterFromLab ja nie biorę leków na ADHD, choć u siebie podejrzewam i mam mocne podstawy do tego, ale biorę przeciwlękowe i też jest git. Jak gonitwę myśli się wyciszy to odrazu jaśnieje świat

Zaloguj się aby komentować

Zaczynam się czuć lepiej. Każdego dnia trochę bardziej.

Nadrabiam zaległości w domu, w życiu, w głowie. Kontakt z dzieckiem się poprawił - mam czas, mam cierpliwość, mam siłę żeby wytłumaczyć zamiast krzyczeć. To jest bezcenne.

Mam wolny czas. Tylko dla siebie. I dopiero teraz widzę jak bardzo mi tego brakowało. Przez lata nie miałem chwili żeby się zatrzymać i pomyśleć.

Dalej boli mnie brzuch. Dalej jestem zmęczony. Ale stopniowo dociera do mnie w jak słabej sytuacji byłem. Te pieniądze z korpo absolutnie nie były tego warte.

A że nigdy nie nauczyłem się żyć w luksusach i zawsze byłem sobą - to poza numerkami na koncie będzie tylko lepiej.

Jestem pozytywnie nastawiony. Choć dzisiaj trochę choruję na jakiegoś wirusa

#wypaleniezawodowe #blog

Zaloguj się aby komentować

Zbieram pomysły co dalej z pracą. Oto moja lista - może ktoś ma doświadczenie z czymś podobnym?

1. Sklep z rękodziełem

Mam laser, robię mandala i ozdoby ze sklejki. Jedno jajo właśnie idzie na WOŚP. Może da się z tego żyć?

2. Książka dla dzieci

Rysuję w takim prymitywnym stylu, jak malowidła jaskiniowe. Proste historie z morałem. Córka mówi że niezłe.

3. Automatyka przemysłowa

Mam dyplom i doświadczenie. Koledzy ze studiów pracują w branży. Stabilne, ale wstawanie o 6 rano...

4. IT na pół etatu

Zostać w branży ale bez tego całego korporacyjnego szaleństwa. Pytanie czy ktoś w ogóle zatrudnia na pół etatu?

5. Consulting AI + dotacje unijne

Firmy dostają kasę z UE na wdrażanie AI (do 70% dofinansowania!). Potrzebują kogoś kto im to ogarnie. Znam się, lubię, umiem.

Co myślicie? Ktoś próbował czegoś podobnego?


#wypaleniezawodowe #pytanie

Zaloguj się aby komentować

Zrobię nowy tag Dzisiaj obudziłem się niewyspany. No trudno. Córeczka odprowadzona do szkoły. Potem rechabilitacja na 9 - na kolano. Godzinę pograłem w CIV 3 - klasyka gatunku. Uwielbiam tę część. Teraz posprzątałem mieszkanie. Stopniowo nadrabiam zaległości. Nie chce o wszystkim pisać ale w końcu naprawiam i sprzątam rzeczy które mi zalegały. I tak powoli do przodu. Fajnie jest być kurą domową teraz zabieram się za obiadek - będą pulpeciki!


Dzisiaj wieczorem pójdę na trening z kalisteniki a jutro pobiegam


Dalej boli mnie brzuch z nerwów i ciągle myślę co dalej.


Jest opcja żeby zająć się automatyką - bo mam z tego dyplom. Albo rękodzielnictwo. Albo freelancing... Albo może jakiś spokojny projekt w IT ale na pół etatu? Nie wiem. Jeszcze tydzień temu myślałem że chce rzucić IT w cholerę ale może jednak pod pewnymi warunkami mógłbym to robić? Nie wiem. Muszę odpocząć i dać sobie czas. Przede wszystkim muszę dość do siebie.


Dobrego dnia wszystkim :)

#wypaleniezawodowe #blog

@DexterFromLab daj sobie czas. Jak wyleciałem z poprzedniej roboty, to blisko 3 miesiące wypowiedzenia naprawdę mi pomogły poukładać co i jak chcę robić. I nowa robota też, dużo luźniejsza. Może mniej rozwojowa, ale na ten moment życia to jest lepiej niż okej.

Mogę troszeczkę odnieść do tej sytuacji.


Od 2011 roku zajmowałem się szeroko rozumianym web dewelopmentem. Jakieś 3 lata temu wypaliłem się zupełnie zawodowo. Po prostu te wszystkie taski, waterfalle, jiry, projekty gdzie stajesz na rzęsach, żeby wszystko było okej, a projekt i tak idzie w pizdu, bo tak.. Byłem tak sfrustrowany, że postanowiłem rzucić to wszystko w pizdu... I do tej pory szukam miejsca dla siebie.


Od tej pory jeździłem boltem, pracowałem na hartowni, próbowałem sił w handlu, ale jednak to nie to.


Czy żałuję decyzji? Absolutnie nie. Głowa czysta jak nigdy dotąd. Uwolniłem się od palenia trawy, którą próbowałem tłumić emocje. Może finansowo nie jest tak świetnie jak za dawnych czasów, ale radzę sobie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować