Zdjęcie w tle
Buddyzm

Społeczność

Buddyzm

28

Buddyzm

Miałem w rodzinie pogrzeb, zdarza się, gdy ktoś umrze. Trzeba zająć się fantami zmarłej. Ot, tu gdzieś coś schowała, to do wyrzucenia, to przejrzeć. Ten fragment bizuterii dać komuś, bo było obiecane za życia, to do schowania, to coś tam ten. I tak się to kręci, inni ludzie włażą do cudzego-już-nie-cudzego domu, grzebią w nie-swoich-już-swoich rzeczach, decydują czy coś wyrzucić czy zostawić.

Niezależnie od tego jak się przywiążemy do czegoś, w zaświaty - w którekolwiek byśmy nie wierzyli - nie zabierzemy stąd nic: plecaka, reklamówki, nawet orzeszka na drogę: przychodzimy z pustymi rękami i z takimi wyjdziemy.

Jakkolwiek byśmy się do czegoś nie przywiązali, za kilkanaście-kilkadziesiąt lat w naszych domach zamieszkają obcy ludzie, będą jeździli naszymi samochodami, przymierzą nasze rzeczy, wyrzucą co będą chcieli. Wszystko jest nietrwałe i wszystko, co "mamy" - nawet nasze ciało - jest wypożyczone od świata na krótki okres. Potem niezależnie od naszej woli wroci do wolnego obiegu, już bez naszej woli ani wiedzy.

#buddyzm #zen
splash545

Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka


Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka,

której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu;

jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby

nie było przykro podnieść się i odejść;

jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,

jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,

jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć,

kiedy nadejdzie czas następnej przeprowadzki

na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy

lub świat:


kto ci powiedział, że wolno ci się przyzwyczajać?

kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?

czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy

w świecie

czuł się jak u siebie w domu?


Stanisław Barańczak

splash545

Nie myśl o tym, czego nie masz, tak jakbyś to już miał. Ale z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby tego nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać niepokoju duszy, gdyby ci jej zabrakło.


Marek Aureliusz, Rozmyślania

GtotheG

@Statyczny_Stefek no ok, ale co z tego?

Statyczny_Stefek

@GtotheG 

Absolutnie nic. Udanego dnia

Zaloguj się aby komentować

Cześć. Z jakimi najczęściej problemami zmierzacie się w trakcie medytacji i jaki był dla was najbardziej dokuczliwy?

Osobiście mam duży problem z sennością. Za każdym razem gdy już skupienie jest wygodne i jest okej zaczynam tracić jasność doświadczenia i świadomość się przytępia.

Ciekawi mnie z czym wy się zmagacie i jak pokonujecie takie problemy. Może jakieś ciekawe komentarze będą stanowić dla kogoś inspirację w jego indywidualnej praktyce. Pozdrawiam

#medytacja #buddyzm #theravada
Sweet_acc_pr0sa

@Dan188 zaawansowane adhd i niemożność wysiedzę nią 5 minut bez bodzca

Dan188

@Sweet_acc_pr0sa słyszałem o przypadkach ludzi co potrafią sobie z tym poradzić i osiągać sukcesy w tym temacie.

DiscoKhan

@Sweet_acc_pr0sa też mam ADHD i to raczej nie jest jakiś kłopot, po to są te różne pozycje w których ma się napięte mięśnie cały czas.


Naturalnie podczas grania na kompie się tego nauczyłem, gdzie ja po prostu muszę coś robić z mięśniami.


Wierz w to bądź nie ale od czytania książek ostro sobie plecy wyrobiłem, bo czytałem (w sumie dalej tak robię) w pozycji półleżącej i miałem przez parę godzin plecy napięte jak się obracałem co godzinę z lewej strony na prawą xd

Rashan

U mnie senność też bywa problemem, przeplatana po prostu z rozproszeniem umysłu, który ciągle za czymś goni i nie chce się wyciszyć. Wszystko zależy od danego dnia;)

splash545

@Rashan u mnie to samo. Czasem medytacja zmienia się w sesje rozmyślań Najczęściej się tak zdarza jak jestem niewyspany lub po jakimś większym wysiłku fizycznym

Belzebub

Najgorszy problem jak w jelitach tornado

splash545

@Belzebub medytacja na kiblu, można by kiedyś spróbować xd

Zaloguj się aby komentować

Każda z trzech głównych buddyjskich tradycji używa po prostu różnych technik, aby zbliżyć się do tego samego doświadczenia. 

Powiedzmy, że nie wiesz, czym jest arbuz. Nigdy nie jadłeś arbuza. 

Jeśli poprosisz buddystę hinajany, aby cię pouczył, czym jest arbuz, powie ci on, że arbuz wyrasta z nasiona, małego czarnego nasionka, które sadzi się w ziemi. Następnie ono kiełkuje i staje się małą rośliną. Wkrótce pojawia się łodyżka. Ta łodyga rośnie i rośnie. Pojawiają się na niej jakieś kwiaty, a następnie z tych kwiatów zaczyna rozwijać się owoc. Staje się coraz większy i większy, aż w końcu przybiera formę dużego, okrągłego owocu. Wtedy ktoś go zjada, albo on gnije, a nasiona trafiają z powrotem do gleby. I cały cykl zaczyna się od początku: nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc; nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc; nasionko, kiełek, łodyga, pąk, kwiat, owoc. Ten proces powtarza się bez końca. Inną jego nazwą jest Dwanaście Ogniw Współzależnego Powstawania. Nasionko arbuza, a później owoc, nasionko i owoc – w kółko i w kółko, bez przerwy. Tego rodzaju nauczanie głównie zajmuje się czasem, albo zachodzącymi w czasie zmianami. 

Jednak buddyzm mahajany nie zajmuje się już czasem. Możemy powiedzieć, że głównym zagadnieniem mahajany jest przestrzeń, czyli „forma”. Dlatego jeśli spytasz buddystę mahajany o arbuza, być może odpowie: „Cóż, arbuz ma zieloną skórę z paskami jasnej i ciemnej zieleni. Może być dość ciężki. Na Zachodzie arbuz wygląda jak duża, trochę wydłużona piłka do rugby; w Korei przypomina bardziej piłkę nożną. Arbuzy są twarde na zewnątrz, a miękkie w środku. Wnętrze arbuza jest czerwone, jeśli jest on dojrzały, i jest ono pełne takich małych czarnych nasionek. Czerwona część arbuza jest słodka, ale jego część biała nie jest już taka słodka, a zielona nawet trochę gorzka”. Pogląd mahajany zajmuje się formą i prawdą arbuza. Buddysta mahajany może również wyjaśnić, w jaki sposób te wszystkie cechy – kolor, waga, smak i forma – są ostatecznie puste. 

Zen prezentuje bardzo prosty i bezpośredni styl nauczania. Zen oznacza, że jeśli chcesz zrozumieć, czym jest arbuz, weź nóż i pokrój go. Następnie włóż kawałek arbuza do ust – bum! Twoje doświadczenie! Słowa, mowa, książki i studia nie są w stanie wywołać tego doznania. Nawet, jeśli przeczytasz sto książek na temat arbuzów, i wysłuchasz stu wykładów, nie pouczą cię one tak dobrze, jak choćby jeden kęs. „Czym jest arbuz?” Bum! – „Aha, więc to jest arbuz!” Wtedy osiągniesz arbuza, i to osiągnięcie trwa wiecznie. Dlatego właśnie nauczanie zen opisuje się jako „nie polegający na słowach i mowie, specjalny przekaz poza sutrami, wskazujący bezpośrednio na umysł; postrzeż swoją naturę, stań się buddą”. Aby zrozumieć arbuza, nie są potrzebne słowa i mowa – nawet dziecko to rozumie! W taki oto sposób naucza zen.

Mistrz Zen Seung Sahn, "Kompas Zen".

#buddyzm #zen
CzosnkowySmok

@Statyczny_Stefek kiedyś sie trochę zainteresowałem historią buddyzmu a zwłaszcza postrzeganie buddyzmu w zachodnim społeczeństwie. To jest ciekawe jak postrzegany jest buddyzm na zachodzie, podobnie było postrzegane jest chrześcijaństwo w krajach gdzie chrześcijaństwo nie było popularne.

Statyczny_Stefek

@CzosnkowySmok 

"To jest ciekawe jak postrzegany jest buddyzm na zachodzie, podobnie było postrzegane jest chrześcijaństwo w krajach gdzie chrześcijaństwo nie było popularne."

Rozwiniesz? Zaciekawiłeś mnie.

CzosnkowySmok

@Statyczny_Stefek Buddyzm na zachodzie jest postrzegany jako religia* pokoju. Religia uduchowiona, pacyfistyczna i nieskalana. Taka religia mistyczna i piękna. No i jak sie czyta o buddyzmie to nie mozna miec innego zdania. Ale jak to w życiu bywa, piękne są słowa ale czyny wyglądają inaczej. Świetnym przykładem są tutaj wydarzenia na Srilance gdzie jest po prostu wojna wyznaniowa. Wojna bardzo brutalna, nie pasująca do wizji buddyzmu czlowieka zachodniego.

Podobnie będzie widzieć ktoś chrześcijaństwo, jak poczyta co głosił jezus to brzmi to świetnie, pieknie i duchowo. No ale my tak tego nie widzimy bo znamy naszą historię i znamy choćby wyprawy krzyżowe. Tutaj możemy je przyrównać choćby do wojowniczej natury tybetu.


No więc tak to jest jak idealizujemy to co czytamy. Komunizm tez pięknie wygląda na kartce lecz rzeczywistość ujawnia prawdziwą nature czlowieka.


*wiem wiem, ale tutaj specjalnie

Zaloguj się aby komentować

Witam. Dzisiaj chciałbym zaprezentować prostą metodę medytacji oddechu Ajahna Thanissaro do przetestowania. Będzie ogromna ściana tekstu xD.

Siadamy na podłodze lub krześle w miarę wygodnej pozycji. Pozycja nie ma dużego znaczenia. Kluczowe jest to aby nie była zbyt wygodna ani zbyt niewygodna. Unikamy w ten sposób senności lub dużego bólu.

Na początku staramy się zmienić nasze myślenie. Zmieniamy myślenie ze standardowego skupionego na sprawach codziennych na coś bardziej przydatnego w kontekście medytacji. Możemy tu użyć metty i życzyć dobrej woli naszej rodzinie, osobom, które lubimy, potem osobom, które są wobec nas obojętne, potem tym, których nie lubimy, a następnie wszystkim czującym istotom i nam samym.

To jest przykładowa formułka do ćwiczenia metty: „Obym był szczęśliwy. Obym był wolny od stresu i cierpienia. Obym był wolny od urazy, wolny od kłopotów, wolny od opresji. Obym troszczył się o siebie z łatwością.”.

Następnym etapem jest przeniesienie uwagi na oddech i znalezienie wygodnego sposobu oddychania. Najlepiej zacząć od kilku głębokich oddechów. Zauważ, czy czujesz w ciele wrażenia pochodzące z oddychania – wrażenia, które mówią ci: „Teraz robię wdech. Teraz wydycham”. Zauważ, czy jest ci z tym wygodnie. Jeżeli tak jest, oddychaj w ten sposób dalej. Jeżeli nie, dopasuj oddech tak, by było ci z nim wygodnie.

Pozostawaj z każdym oddechem. Jeśli uwaga wędruje gdziekolwiek indziej od razu ją sprowadź do oddechu. Za każdym razem gdy uda ci się przypomnieć sobie o oddechu i powrócić do niego nagródź się w jakiś sposób. Możesz się uśmiechnąć, wziąć szczególnie przyjemny oddechu lub zwyczajnie staraj się poczuć jakąś formę zadowolenia aby docenić umysł za wykonane zadanie.

Gdy czujesz się wygodnie z oddechem możesz rozszerzyć swoją świadomość na różne części ciała by obserwować bardziej subtelne odczucia. Można to zrobić w dowolnej kolejności kawałek po kawałku. Najlepiej objąć obserwacją całe ciało.

Rozpocznij od okolicy pępka. Zlokalizuj tę część ciała w świadomości i obserwuj przez chwilę, kiedy wdychasz i wydychasz. Zobacz, czy rytm i teksturę oddechu odczuwasz najlepiej właśnie tam. Jeśli zauważysz jakiekolwiek uczucie napięcia albo zamknięcia w tej części ciała, pozwól jej się rozluźnić tak, by żadne napięcie nie budowało się, gdy wdychasz, i byś nie trzymał żadnego napięcia, gdy wydychasz. Jeśli chcesz, możesz myśleć o energii oddechu wpływającej w ciało właśnie tam. Nie tworzysz wtedy poczucia napięcia, próbując wciągnąć ją w okolice pępka z innego miejsca. Miej poczucie, że energia oddechu wpływa i wypływa łatwo i swobodnie. Nic jej nie przeszkadza.

Jeśli czujesz, że ta część ciała została "odświeżona". Zajmij się kolejną stosując ten sam sposób. Przejrzyj te obszary w następującym porządku: niższy prawy kraniec podbrzusza, niższy lewy kraniec podbrzusza, splot słoneczny (miejsce dokładnie nad twoim żołądkiem), prawy bok, prawa strona klatki piersiowej, lewy bok; środek klatki piersiowej, miejsce po prawej stronie, gdzie spotykają się klatka piersiowa i ramię, takie samo miejsce po lewej. Innymi słowy, poruszasz się w górę przodem tułowia, skupiając się najpierw na środku, potem na prawej stronie, a następnie na lewej. Potem poruszasz się dalej w górę tułowia i powtarzasz tę samą procedurę.

Następnie przenieś uwagę ku podstawie gardła i wykonaj te same kroki co w przypadku reszty części ciała.

Naprowadź swoją uwagę na środek głowy. Kiedy wdychasz i wydychasz, myśl o energii oddechu wpływającej i wypływającej nie tylko nosem, ale również oczami, uszami, tyłem szyi, czubkiem głowy. Pomyśl, jak ta energia łagodnie pracuje z dowolnymi wzorcami napięcia, które możesz odczuwać w swojej głowie – w szczękach, wokół oczu i na czole – i bardzo łagodnie rozpuszcza te wzorce. Kiedy czujesz, że wzorce napięcia się rozluźniły, możesz pomyśleć o energii oddechu wnikającej głęboko w obszar wokół szyszynki, wprost za twoimi oczami, i pozwalającej tej części ciała absorbować całą wpływającą energię oddechu, jakiej potrzebuje. Ale uważaj, by nie wywierać zbyt wielkiej presji na głowę, ponieważ nerwy w głowie mają tendencję do przeciążania się. Zastosuj ją tylko tyle, by wygodnie podtrzymywać swoje skupienie.

Skieruj teraz swoją uwagę na tył szyi, dokładnie na punkt u podstawy czaszki. Kiedy wdychasz, pomyśl o energii oddechu wpływającej do ciała w tym punkcie, a następnie spływającej w dół do ramion, przedramion, aż do czubków twoich palców. Kiedy wydychasz, myśl o energii promieniującej z tych części ciała w powietrze.

Teraz, utrzymując skupienie na tylnej części szyi, wdychaj z myślą, że ta energia schodzi w dół po obu stronach kręgosłupa aż do kości ogonowej. Powtarzaj te same kroki jak w przypadku barków i ramion. Innymi słowy, kiedy wydychasz, myśl o energii oddechu promieniującej z twoich pleców w powietrze.

Przenieś teraz swoją uwagę w dół do kości ogonowej. Kiedy wdychasz, myśl o energii oddechu wpływającej w ciało w tym miejscu, mijającej biodra i płynącej w dół nóg aż do czubków palców u nóg. Powtarzaj te same kroki jak w przypadku barków i ramion.

Wybierz punkt w którym się osadzisz. Możesz wybrać dowolny punkt, jaki ci się podoba, taki, gdzie energia oddechu jest czysta i jest ci łatwo pozostawać w skupieniu. Ja zauważyłem, że dobre punkt skupienia to podstawa kręgosłupa, okolice brzucha, podstawa gardła, tył karku u podstawy czaszki.

Rozszerz swoją świadomość z tego miejsca tak, że z każdym wdechem i wydechem wypełnia całe ciało. Chodzi o to aby uzyskać poczucie świadomości całego ciała i jednocześnie zachować skupienie na jednym punkcie w ciele. Skupiasz się na wybranym punkcie ale jednocześnie masz jakby w tle świadomość ciała.

Potem po prostu utrzymuj to odczucie oddychania całym ciałem przez pozostały czas medytacji. Twoim obowiązkiem jest po prostu utrzymywanie rozległej, skupionej świadomości i pozwalanie oddechowi, by płynął swobodnie poprzez ciało.

#medytacja #buddyzm #theravada

Zaloguj się aby komentować

Pewnego dnia, kiedy mistrz zen Un Mun (Wu-men) właśnie opuszczał wychodek, mnich zapytał go: „Czym jest budda?”. W tej właśnie chwili mistrz spojrzał na suszący się na słońcu długi drewniany kij, którego używano do czyszczenia wychodka. Dlatego zapytany przez mnicha, Un Mun odparł: „Suche gówno na patyku”. To wszystko. Postrzeżenie tej prawdy to ten sam punkt. To jest życie z-chwili-na-chwilę. Nazywamy to Klejnotem Buddy.
Mistrz Zen Seugn Sahn, "Kompas Zen"

Cytat może być trochę heheszkowaty, bo hehe, kupa!, ale warto się nad nim zastanowić. Autor wyjaśnia to coś przez kka kolejnych stron, ale to ściana tekstu, więc nie będę wklejał (chyba że ktoś ma potrzebę się zapoznać).

Ja, ze swej strony, uznałem, że potrzebuję zewnętrznej opinii i - kierowany również ciekawością badawczą - zapytałem o interpretację pana #chatgpt . I efekt jest dość ciekawy; w mojej opinii trafny (tekst w komentarzu). To też ciekawe, że GPT siłą rzeczy opisuje to, co powinno pozostać nieopisywalne (albo być opisane co najwyżej luźnymi wskazowkami, do własnej interpretacji).

#buddyzm #zen
Dan188

@Statyczny_Stefek gtp potrafi czasami naprawdę ciekawie odpowiadać na takie tematy

Zaloguj się aby komentować

(...)Jednak buddyzm nie jest tak naprawdę buddyzmem. Nie jest jakąś „rzeczą”. Buddyzm oznacza po prostu osiągnięcie bezpośredniego postrzeżenia rzeczywistości taką, jaka ona jest. Dawno temu ktoś zapytał mistrza zen Joju (Chao-chou): „Dlaczego Bodhidharma przybył do Chin?”. Innymi słowy, pytał: „Jakie jest znaczenie buddyzmu?”. Joju odparł: „Cyprys w ogrodzie”. Pewien mnich zapytał kiedyś mistrza zen Ma Jo (Ma-tsu): „Czym jest budda?”. Ten odpowiedział: „Żadnego umysłu, żadnego buddy”. Pierwotnie nie istnieje żaden buddyzm hinajany, mahajany ani zen. Buddyzm jest tylko nazwą na drogę osiągania naszej prawdziwej jaźni i pomagania wszystkim innym istotom. Jednak dla wielu ludzi jest to bardzo trudne.

Mistrz Zen Seugn Sahn, "Kompas Zen"
#buddyzm #zen
Statyczny_Stefek

Wołam @splash545, bo chyba lubisz ciekawe cytaty

splash545

@Statyczny_Stefek dzięki i wrzucaj częściej

Statyczny_Stefek

@splash545 Na pewno niezbyt regularnie, ale postaram się coś znaleźć. Wołać czy sobie zaobsewujesz tag?

Zaloguj się aby komentować

Witam. W tym poście chciałbym mniej więcej wykazać jakie znaczenie ma sila(moralność, etyka) dla praktyki.

Budda nigdy nie nauczał ścieżki opartej tylko o uważność, skupienie, wgląd. Jednym z kluczowych elementów tej religii jest również praktyka moralna. Praktyka moralna ma stanowić wstęp do dalszych praktyk i stanowić również trening umysłu w wytrwałości oraz dyscyplinie. Gdy praktyka moralna jest na zadowalającym poziomie reszta też będzie na lepszym poziomie i moralność, medytacja, mądrość będą nawzajem się napędzać.

Jakie praktyki się przewiduje gdy mówimy o sila? Są to pięć wskazań(właściwy czyn), właściwa mowa, właściwy sposób życia. W tym poście skupię się na 5 wskazaniach.

Pięć wskazań, czyli postanowienie, że nie będzie się świadomie angażować w 5 czynności:

  1. Zabijanie ludzi i zwierząt
  2. Kradzież
  3. Niewłaściwe zachowania seksualne
  4. Kłamstwa
  5. Używanie narkotyków/alkoholu

Praktyka ta ma swoją ważną rolę. Dzięki niej ogranicza się zakłócenia wewnętrzne jak i zewnętrzne, które przeszkadzają rozwojowi praktyce medytacji jak i "mądrości". Zewnętrznie zwyczajnie jeśli nie czynisz krzywdy innym mniejsza jest szansa, że ktoś będzie obierał cię za cel zemsty, ataku itd.

Teraz spójrzmy na jakiś przykład praktyczny. Załóżmy, że spiłeś się alkoholem na jakiejś firmowej imprezie. Podchodzi do ciebie atrakcyjna współpracowniczka, która też jest pod wpływem alkoholu i rozmowa wam się dobrze klei. Załóżmy też, że masz żonę i posiadasz dzieci. Zapominasz o tym wszystkim i pod wpływem popędów łamiesz wskazanie 5 jak i 3. Dopuszczasz się niewłaściwego zachowania seksualnego, a wcześniej pijesz alkohol. Tworzysz złą kammę. Wewnętrznie powoduje to wyrzuty sumienia oraz strach przed tym, że żona dowie się o twoim wybryku. Gdy już się dowie pojawia się efekt zewnętrzny, czyli duża afera i problemy. Taki obrót sytuacji nie sprzyja wewnętrznemu spokojowi i rozwojowi umysłu.

Zawsze gdy podejmuje się jakiś krzywdzących, niemoralnych działań wywoła to pewną reakcje umysłu. Może to być:

  • żal, że popełniło się takie działanie
  • zaprzeczenie, że "nic tak naprawdę złego się nie stało", lub że nie miało coś takiego miejsca

Te reakcje na ogół szkodzą umysłowi. Powoduje budowanie niskiej własnej samooceny lub zaporowej wysokiej samooceny. Obie te postawy przeszkadzają umysłowi w patrzeniu z jasnością na chwilę obecną i osiadanie w niej w trakcie praktyki medytacyjnej. Niska samoocena zbudowana poczuciem winy niszczy przyjemność z bycia tu i teraz, a zbyt wysoka zaporowa stawia mury ignorancji, które blokują możliwości wglądu. To wypacza efekty medytacji.

Dlatego przyjmuje się 5 wskazań i unika krzywdzenia innych. Wskazania są proste i nie ma w nich żadnych "ale" itp. Są proste jak budowa cepa, więc łatwo ocenić jakieś działanie czy jest zgodne z nimi. Nie są niewykonalne. Przy odpowiednim zaangażowaniu da się wyeliminować ogrom czynności jakie się podejmujemy w codziennym życiu, a które łamią te zasady, a nawet można całkowicie wytrenować się w tym aby nie łamać prawie wcale żadnego wskazania.

Gdy obierzemy za priorytet praktykę sila i jej rozwinięcie możemy spodziewać się rozwoju zdrowej samooceny i zdrowego poczucia dumy. Dobry jest stan gdy czerpiemy satysfakcję z naszej własnej szlachetności, siły, dyscypliny. Wtedy powinniśmy traktować swoje zasady jak nasz honor i gdy złamiemy jakąś zasadę nie powinniśmy ulegać poczuciu winy czy krytykować samego siebie "jestem zły" itp. tylko traktować drobne upadki jako coś wstydliwego. Jako coś co po prostu nie przystoi nam bo posiadamy honor i to godzi w naszą dumę. Krytykować sam czyn, ale nie samego siebie.

Jako wsparcie do praktyki sila można zastosować praktykę medytacją w której za temat obierzemy naszą własną szlachetność. Czyli przed praktyką np. medytacji oddechu możemy zastanowić się nad wszystkimi dobrymi czynami jakie zrobiliśmy oraz wszystkimi poniechaniami gdy chcieliśmy zrobić coś złego, ale tego nie zrobiliśmy. Dobre czyny rozumiem jako zaoferowanie komuś pomocy, zainteresowanie się kimś, poświęcenie dla kogoś swojej energii. Kontemplując te rzeczy warto szukać satysfakcji w tym, że się je czyni lub trzyma się swoich zasad i cieszyć się tym. Wtedy uczymy się czerpać satysfakcję z własnych pozytywnych działań i napędza to jeszcze bardziej proces oraz ułatwia poskromienie umysłu w medytacji.

#buddyzm #medytacja #theravada
pokeminatour

Polecasz jakieś książki/kanały na YT w tematyce buddyzmu po polsku ? Oprócz " o naturze rzeczy" która już przeczytałem i kanału gdzie mówi Ajahn Brahn - zbyt rozciąga

Dan188

@pokeminatour Jest dobra strona sasana.pl. Jeśli nic nie wiesz o buddyzmie to polecam "Dobre pytania dobre odpowiedzi"(jest pdf darmowy na sasanie jak i audiobook na kanale sasany). Jest to książka oparta na schemacie pytanie i odpowiedź do pytania. Bardzo prosta do przyswojenia i w sam raz dla kogoś kto nie miał żadnej styczności z buddyzmem. Oprócz tego na sasanie jest jeszcze książka Ajahna Thanissaro też o podstawach "Szlachetna Strategia"(krótka książeczka z 45 stron jak dobrze pamiętam).

Statyczny_Stefek

@pokeminatour 


Polecam kanał Fundacji Jägera (https://youtube.com/@EuphoniaORO?si=h7JV_1twSS7YTFs1). Bardzo ciekawe i długie teishō (mowy). Minusem może być to, że - upraszczając - ta linia odrzuca część duchową i ponadnaturalną, a skupia się na części filozoficznej.


Jak już trochę podstaw połkniesz, to polecam również kanał szkoły Kwan Um na YT. Wrzucają nieregularnie, ale sporo jedt fajnych materiałów.

Zaloguj się aby komentować

Witam. Nie wbijałem na hejto od dłuższego czasu. Widzę, że na tagu buddyzm nie zbyt wiele się dzieje. Zajmę się, więc w tym krótkim poście znaczeniem "saṅkhāra" czyli wytworzeniami, które kształtują każde doświadczenie.

Są trzy formy saṅkhāra: cielesne, werbalne, umysłowe.

Cielesne(kāyasaṅkhāra) można scharakteryzować: jako przykładowo sposób oddychania, poczucie ciała, napięcia w ciele, wydzielanie hormonów, jakieś reakcje fizyczne itp.

Werbalne(vacīsaṅkhāra) to po prostu wewnętrzna mowa umysłu. Przykładowo widzisz ładną dziewczynę na ulicy nakierowujesz na nią myśli "no niezła sztuka". Kierujesz myśli na jakiś obiekt i oceniasz go. To jest duża część wewnętrznej mowy.

Umysłowe(cittasaṅkhāra) na które składają się uczucia i percepcje/kojarzenia. Uczucia to doznania przyjemne, nieprzyjemne lub ani przyjemne ani nieprzyjemne, jakieś emocje itp. Kojarzenia to etykiety, które nakładasz na rzeczy: są słowami, którymi je nazywasz, albo obrazami, które umysł z nimi kojarzy, sam wysyłając o nich podświadome wiadomości. Przykładem wytworzenia umysłowego może być np. sytuacja gdy jedziesz samochodem i jakiś kierowca chociaż nie ma pierwszeństwa zajeżdża ci drogę na skrzyżowaniu. Wtedy od razu pojawia się emocja gniewu, często też jakaś subtelna myśl czy "wizualizacja" coś co objawia się przy poczuciu gniewu. Przychodzą też zaraz myśli, które wyolbrzymiają sprawę itp.

Przykład wszystkich wytworzeń w akcji: Wstałeś rano. Trochę zaspałeś, a masz dzisiaj bardzo ważny dzień w pracy. Pojawia się zaraz wytworzenie werbalne myślisz "Zaspałem", "Nie zdążę na busa", potem pojawia się kojarzenie czyli przypominasz sobie co się stało ostatnimi czasy gdy nie zdążyłeś do pracy i jakie to miało konsekwencje. W efekcie wytwarzasz wytworzenie cielesne czyli zaczynasz odczuwać napięcie, twój oddech się spłyca. Efektem takiego biegu zdarzeń jest odczucie fizycznego i mentalnego niepokoju, który też sam w sobie jest wytworzeniem umysłowym, które jest efektem tych poprzednich(tutaj też w sumie dobrze widać prawo kammy, przyczyny i skutku). Wytworzenia często na siebie wzajemnie oddziałują. Wyżej w przykładzie wytworzenia umysłowe gdzie podałem przykład kierowcy gniew też od razu może wywołać werbalne wytworzenie polegające na tym, że myślimy co powiemy zaraz drugiemu kierowcy i jak się mu odgryziemy.

Tymi wytworzeniami można zręcznie manipulować. Na zręcznym manipulowaniu wytworzeniami opiera się medytacja. Przykładowo na sytuację wyżej można, zareagować tak. Gdy zauważasz, że twój oddech się spłycił i pojawiło się napięcie zwyczajnie starasz się oddychać relaksująco i rozluźnić napięcie. Następnie przypominasz sobie, że to jest zwyczajnie głupi powód aby się niepokoić. To tylko spóźnienie nic więcej, a teraz mleko się rozlało, więc czy zręcznym jest tym się przejmować? W ten sposób tylko pogarszasz sytuację a nic nie zyskujesz. Dzięki temu wytwarzasz nowe odczucia i emocje, które przeciwdziałają stresowi czy niepokojowi. Może ten przykład akurat nie jest jakiś dobry, ale wiadomo o co chodzi.

Jak to wykorzystywać w medytacji. W medytacji jednym z zręcznych wytworzeń może być zwyczajnie uczynienie oddechu zrelaksowanym i przyjemnym oraz rozluźnienie ciała. W ten sposób za pomocą wytworzenia cielesnego tworzymy umysłowe i łatwiej nam się skoncentrować. Możemy użyć wytworzenia werbalnego aby np. przykuć uwagę do oddechu poprzez myślenie wdech przy wdechu i wydech przy wydechu. Możemy zastosować jakąś wizualizację lub sposób myślenia o oddechu, który go uwzniośla i tym samym maksymalizuje spokój oraz przyjemność. Tak samo wytworzenia można stosować do każdego niezręcznego stanu umysłu.

Jeśli w medytacji przeszkadza nam zła wola i negatywne nastawienie możemy zmienić temat medytacji na miłującą dobroć. Możemy wizualizować sobie kogoś nam bliskiego z uśmiechem na twarzy i użyć wytworzenia werbalnego w postaci złożenia mu pozytywnych życzeń. W ten sposób tworzymy wytworzenie umysłowe w formie uczucia dobrej woli, które potrafi przełamać negatywność, awersję. Stanowi antidotum na złą wolę.

Możemy mieć problem z pragnieniami seksualnymi. Wtedy możemy przykładowo w myślach wizualizować sobie obrzydliwe elementy obiektu, który nas przyciąga czyli np. krew, ścięgna, żyły, włosy, organy wewnętrzne typu serce, jelita itd. Wtedy wytwarzamy uczucie obrzydzenia, beznamiętności.

Podsumowując wytworzenia można stosować w wielu przypadkach gdy zmagamy się z niepożądanym stanem umysłu lub gdy chcemy doskonalić koncentrację. Osiągnięcie zręczność w stosowaniu wytworzeń jest bardzo ważnym elementem na ścieżce. Stanowi to jeden z elementów "właściwego wysiłku" szóstego stopnia ośmiorakiej ścieżki. O wartości wytworzeń na ścieżce dość ciekawie naucza Ajahn Thanissaro i polecam jego mowy oraz książki, które wydaje mi się, że o wiele lepiej tłumaczą temat.

#theravada #medytacja #buddyzm
Rashan

Czemu mi się nie wyświetliło powiadomienie o tym poście, nie wiem.

@Dan188 miło, że wróciłeś, mam nadzieję, że będziesz wrzucał więcej postów;)

Zaloguj się aby komentować

W Indiach Dalajlama (przywódca religijny) poprosił chłopca, by „wyssał sobie język” – wideo szybko stało się wirusowe i wywołało lawinę negatywnych opinii wśród Hindusów
Dalajlama pocałował chłopca w usta, gdy ten pochylił się, by po prostu okazać szacunek, ale duchowy przywódca najwyraźniej nie mógł się oprzeć.
https://streamable.com/s6lwc7
https://streamable.com/s6lwc7
Dan188

Problem jest taki że ludzie zachodu wszędzie doszukują się podtekstów seksualnych. W tybecie wystawianie języka jest formą tradycyjnego przywitania. Dalajlama tutaj do tradycji dorzucił żart i nie skumał że to jest złe. Nie robiłbym z niego żadnego zwyrola. Polecam np. poczytać jego książki czy poszukać informacji o jego działalności on często robi różne żarty różnym ludziom czy czasami ich "ośmiesza" tutaj po prostu przesadził, a że przeciętny człowiek zachodu żyje w mocno przeseksualizowanym społeczeństwie stara się to projektować na Dalajlamę.

WiecNo

@Dan188 Myślę że obojętnie skąd pochodzimy wtykanie języka w drugą osobę jest nie bardzo.

Dan188

@WiecNo No jest nie bardzo i Dalaj Lama to za to przeprosił nie miał chłop złych zamiarów. Spójrz na jego życiorys on przez wiele lat swoją pracą zasłużył sobie na miano dobrego człowieka. Jedna wpadka nie czyni z niego zwyrola czy pedo, ale niestety np. na wykopie już wydali na niego wyrok. Wydali wyrok bo też wpasowuje się to w ich bańkę światopoglądową.

Zaloguj się aby komentować

Witam. Chciałbym spytać czy ktoś medytował metodą Thanissaro Bhikkhu z książki "Z każdym oddechem". Jakby ktoś to praktykował to mam z kilka pytań co do niektórych etapów jakie tam są. W szczególności ciekawi mnie co miał na myśli pod etapem 5 i 6 gdzie w teorii odczucia oddechu trzeba rozszerzyć na całe ciało. Wcześniej jest osadzenie w jednym punkcie. Tutaj nie wiem czy dalej utrzymywać jednocześnie jeden punkt i świadomość całego ciała czy po prostu świadomość całego ciała + oddech. Jeszcze jedna kwestia to wizualizacja energii oddechu. Tutaj w miarę nauczyłem się relaksować poszczególne części ciała i mieć wyczucie, ale wydaje mi się, że można to poprawić.
#buddyzm #theravada #medytacja

Zaloguj się aby komentować

Kiedy umysł jest czysty, życie staje się bardzo proste. Pojawia się myśl, aby wstać i myć naczynia. Dostrzegam poczucie głębokiego podekscytowania, gdy wraz z tą myślą ciało się podnosi. Jest ono jak dziecko, kiedy kieruje się do kuchni, w stronę zlewu. Odkręcam kran, czuję wodę na swoich rękach, nalewam płyn na gąbkę. Niesamowite. Nie chodzi nawet o zmywanie naczyń, dopóki nie chwytam talerza i nie obserwuję, jak z zaskorupiałego lub lepkiego zmienia się w mokry i pokryty mydlinami, błyszczący, suchy, aż można go znowu użyć. Wszystko się zmienia. Nigdy nie wiem, co będzie dalej. Nie wierząc w żadną myśl o przyszłości, nie mogę wiedzieć, czym jestem lub czym jest talerz, płyn, woda, świat baniek mydlanych i połysku. Czysty umysł, który kocha muzykę samego siebie, zmierzając od krzesła ku zlewowi, zauważa, że nawet jeśli to, co pozostało z myśli, jest oszałamiająco piękne, także i to nie jest prawdziwe. To muzyka, ścieżka dźwiękowa, która nigdy nie ma znaczenia, gdy wydaje się, że życie się wydarza. Kto prowadziłby wojnę ze ścieżką dźwiękową? Jakież szaleństwo mogłoby sprzeciwiać się takiej prostocie? Ostatni osąd: ciało podnosi się i zmierza w stronę zlewu, płynu, wody i połysku.
Byron Katie " Tysiąc imion dla radości"
#thework

Zaloguj się aby komentować

Czym jest życie? Życie to jedzenie i picie wszystkimi zmysłami. Życie jest też robieniem wszystkiego, by nie zostać zjedzonym.
Co nas zjada?
Czas!
Czym jest czas?
Czas to życie przeszłością bądź przyszłością, karmienie się emocjami. Stworzenia, które mogą o sobie powiedzieć, że choć przez chwilę były zdrowe na umyśle, zdarzają się niezwykle rzadko. Większość z nas cierpi ze względu na przywiązanie do przyjemnych, nieprzyjemnych i neutralnych uczuć, jak też ze względu na głód i pragnienie. Większość żywych stworzeń musi jeść i pić oczami, uszami, nosem, językiem, skórą i nerwami, w każdej sekundzie swego życia. Jemy całe dwadzieścia cztery godziny, bez przerwy! Pożądamy pożywienia dla ciała, pożywienia dla uczuć, pożywienia dla złożoności umysłowych (zamysłu), pożywienia dla ponownych narodzin. Jesteśmy tym, co jemy. Jesteśmy światem i zjadamy świat.
Buddha zapłakał, gdy ujrzał ów niekończący się cykl cierpienia: mucha zjada kwiat, żaba zjada muchę, wąż zjada żabę, ptak zjada węża, tygrys zjada ptaka, myśliwy zabija tygrysa, ciało tygrysa pęcznieje, przylatują muchy i zjadają padlinę, składają jajeczka w martwym ciele, z jajeczek wykluwa się jeszcze więcej much, muchy zjadają kwiaty, żaby zjadają muchy…
Powiedział więc Buddha:
Nauczam jedynie dwóch rzeczy: cierpienia i końca cierpienia.
Cierpienie, zjadanie i uczucie to dokładnie takie same rzeczy.
Uczucia zjadają wszystko. Uczucie ma sześć paszczy: oko, ucho, nos, język, ciało i umysł. Pierwsza paszcza zjada kształty przez oko. Druga zjada dźwięk. Trzecia zapachy. Czwarta smaki. Piąta doznania dotyku. Ostatnia zjada idee. Oto jest uczucie.
Czas również zjada. W tradycyjnych opowiadaniach kambodżańskich występuje często olbrzym o wielu paszczach, który zjada wszystko. Ten olbrzym to czas. Jeżeli zjesz czas, osiągniesz Nibbānę. Czas można zjeść, żyjąc chwilą dzisiejszą. Jeżeli żyjesz jedynie w chwili obecnej, czas nie może cię zjeść.
Wszystko podlega przyczynom. Nie ma ciebie, są tylko przyczyny i warunki, co sprawia, że ty nie słyszysz ani nie widzisz. Kiedy dźwięk spotyka ucho, mamy do czynienia ze słyszeniem. Kiedy spotykają się kształt i oko, mamy do czynienia z widzeniem.
Gdy spotykają się oko, kształt i świadomość, następuje kontakt wzrokowy. Kontakt wzrokowy warunkuje odczuwanie. Odczuwanie warunkuje postrzeganie. Postrzeganie warunkuje myślenie, a myślenie to ja, moje, mnie, boleśnie błędna koncepcja, że widzę, słyszę, czuję, smakuję, dotykam i myślę.
Odczuwanie używa oka, aby zjadać kształty. Jeśli kształt jest piękny, oko odczuwa przyjemność. Jeśli kształt nie jest piękny, towarzyszy mu przykre uczucie. Jeśli kształt nie przykuwa naszej uwagi, pojawia się uczucie neutralne. Tak samo jest z uchem: miłe dźwięki przynoszą przyjemne uczucia, ostre dźwięki przynoszą uczucia nieprzyjemne, brak zainteresowania powoduje uczucie neutralne.
Maha Ghosananda
http://sasana.wikidot.com/krok-po-kroku
c4fbea37-6a28-490b-8123-59195e0bfd62

Zaloguj się aby komentować

Przez ostatni rok bardzo dużo myślałem na temat życia i śmierci. Sensu istnienia i rzeczywistości. Dzisiaj dotarło do mnie że nie ma znaczenia w co kto wierzy, co myśli na jakie tematy etc. Najważniejsze jest jakim się jest człowiekiem. Każda znana mi religia w gruncie rzeczy uczy że trzeba okazywać dobroć i współczucie. Cała reszta to otoczka, która pozwala tę informacje strawić przez cały kulturowy kontekst. No i myśl która jest moją obecną wiarą to esencja tego wszystkiego. Najważniejsza jest dobroć i współczucie. Dobre czyny człowieka pójdą za nim wszędzie nie zależnie co jest po drugiej stronie. Dobre czyny podąrza za istotą i dadzą jej schronienie wszędzie gdzie się ona z znajdzie na tym czy na tamtym świecie. Można próbować budować rzeczy trwałe i solidne takie jak wiedza czy samodoskonalenie na różne sposoby. Ale kiedy człowiek umrze to wszystko przepada ale jego czyny idą za nim jak cień. W to wierzę, to jest moja wiara.
Dan188

@Legitymacja-Szkolna problem jest z tym, że duża część ludzi nie jest prawdziwie dobra i dobrze to pokazują ludzie wysuwający tego typu argumenty. Jeśli twoja dobroć opiera się o to aby liczyć na to, że ktoś ci coś odda albo ktoś coś będzie robił na ciebie to gdzie tu jest dobroć. Tu jest typowe wyrachowanie tak jak w przypadku niektórych chłopaków co udają dżentelmenów przed kobietami aby uzyskać zaspokojenie popędów. Jeśli podążasz prawdziwą dobrocią, współczuciem i czerpiesz przyjemność z tego że im się powodzi to zasiewasz dobre ziarno w swojej głowie, które wykiełkuje. Wtedy twoja dobroć wraca bo daje ci spokój i zdrowe poczucie wartości. Możesz sobie powiedzieć jestem dobry, uczciwy mam czyste sumienie. Oczywiście wiadomo, że dobroć tego typu nie może się przeradzać w jakieś "przywiązanie". Jeśli ktoś podchodzi do sprawy w taki sposób "że nie warto nic dobrego robić czy poświęcać czasu innym bo mnie wykorzystają, bo ja nic nie zyskam" to jest to już dość wypaczone myślenie, które na pewno nie doprowadza do lepszego szczęśliwszego życia, a zgnuśnienia i cyniczności. Dlatego też wszystkie religie od zawsze stawiały na moralność bo ona prowadzi do bardziej poukładanego i lepszego życia.

Dan188

A przynajmniej taka jest moja osobista opinia w temacie i zauważam na swoim osobistym przykładzie, że bycie dobrym jest lepsze.

Dan188

@DexterFromLab ciekawe podejście. Ogólnie z mojej strony dodam, że przydałoby się aby np. w rodzimym chrześcijaństwie ludzie mieli większe nastawienie na podejmowanie dobrych działań. Osoba wierząca na ogół powinna starać się traktować wiarę jak drogę do rozwoju i starać się zrobić coś dobrego codziennie, a nie jak to czasami wygląda, że ktoś idzie tylko na godzinkę do kościoła w niedzielę nic nie zmieniając.

Zaloguj się aby komentować

Buddyjskim mnichom nie wolno zamieniać wody w wino, co może
stanowić przyczynę faktu, że w Australii jest więcej katolików niż
buddystów.
<br />
Przed wielu laty pewien mieszkaniec Sydney zdecydował się wrócić do
domu ze służbowego przyjęcia, na którym wypił zbyt wiele piw. Uznał
jednak, że szanse na to, że zostanie zatrzymany w drodze do domu, są
niewielkie.
Tego wieczora policja w Sydney ustawiła blokadę na jednej
z popularnych tras, by skontrolować alkomatem każdego przejeżdżającego
tamtędy kierowcę. Na nieszczęście dla naszego bohatera blokada została
ustawiona właśnie na trasie wiodącej z biura do jego domu. Kiedy utknął
w korku, znalazł się w pułapce. Nie miał szans gdziekolwiek uciec.
Kiedy oczekiwał na zbliżenie się do linii, na której wykonywano test
trzeźwości, pogodził się wewnętrznie z surową karą, jaka go czekała,
a która mogła obejmować nawet utratę prawa jazdy. Przeklinał jednocześnie
dręczący go niefart. Jedyne, na co mógł czekać, to nieuniknione cierpienie
i poniżenie. Czuł, że mroki zagłady zbierają się wokół niego, by ostatecznie
pochłonąć jego istnienie.
Kiedy nadeszła jego kolej na test, oficer policji poprosił go o wyjście
z samochodu, po czym podetknął mu alkomat i kazał w niego dmuchnąć.
W tym właśnie momencie doszło do niezwykle głośnego zderzenia
dwóch aut. Jeden z kierowców zwolnił zbyt gwałtownie na widok blokady,
wskutek czego samochód jadący bezpośrednio za nim uderzył go w tył.
Policjant na widok zderzenia zabrał urządzenie z rąk naszego bohatera
i powiedział – Ten wypadek jest ważniejszy niż sprawdzanie pańskiego
poziomu alkoholu. Proszę wsiąść do auta i wrócić do domu.
Na sekundy przed zostaniem zdemaskowanym nasz kierowca został
ułaskawiony. Był niesamowicie szczęśliwy. Natychmiast wsiadł do
samochodu i odjechał, przez całą drogę do domu podśpiewując pod nosem.
Kolejnego dnia zbudził go nerwowo naciskany dzwonek do drzwi. Kiedy
wygrzebał się z łóżka i się ubierał, czuł pulsowanie w skroniach
spowodowane straszliwym kacem, jaki męczył go po wczorajszej imprezie.
Kilka minut później otworzył drzwi i zobaczył na progu dwóch
miejscowych policjantów.
Początkowo się zaniepokoił, ale po chwili pomyślał: „Teraz nie mogą
mnie aresztować. Przecież nie prowadzę auta”.
– Dzień dobry panu.
– Dzień dobry, panowie policjanci. Jakiś problem?
– Czy miałby pan coś przeciwko temu, żebyśmy zajrzeli do pańskiego
garażu?
Mężczyzna był pewien, że w garażu nie ma niczego, co musiałby
ukrywać przed policją. O co zatem, do licha, mogło im chodzić?
– Naturalnie. Zawsze jestem gotowy ułatwiać służbę naszej lokalnej
policji – odparł. – Proszę za mną. – Podeszli do garażu, po czym z wielką
pewnością siebie gospodarz otworzył jego drzwi.
Kiedy otworzył drzwi do garażu, jego twarz zbladła, usta zaczęły drżeć,
a oczy wyszły z orbit. W jego garażu stał… policyjny radiowóz! Wrócił do
domu niewłaściwym samochodem!
Takie są właśnie niebezpieczeństwa związane z jazdą pod wpływem
alkoholu.
Ajahn Brahm
#cytatnadzis
#heheszki
#buddyzm
zegarmistrzswiatla

Ajahn Brahm zawsze na propsie.

Polecam jego wykłady / sesje na YT

Zaloguj się aby komentować

Następna