#chemia

7
175

Czy są wśród nas ludzie, którzy mają wiedzę albo sami praktykowali stabilizacje kwiatów albo innych roślin? Jakieś wskazówki albo rady? Teoretycznie można kupić gotowe, ale po pierwsze żeby nie było zbyt łatwo chciałbym stabilizować inne kwiaty, a najpopularniejsze w sprzedaży są róże, a poza tym lubię #diy

#kwiaty #chemia

@-nvm- w technikum jeszcze no robiliśmy suszenie czyli też swego rodzaju stabilizacja kwiatów w piasku aby zachowywały kształt świetnie to wychodziło.

Jeżeli chodzi o przedłużenie życia kwiatom po ścięciu w wazonie. To są różne metody. Począwszy od miodu, łyżeczka na litr chyba. Jakaś polopiryna? Jeśli chcesz stabilizować je coś w rodzaju suszenia? To nie wiem, nigdy tego nie przerabiałem. Może jakieś żywicę? Może woski? Albo nie ciężko jest coś takiego podać roślinie przez korzenie lub przez łodygi czy liście.

Zaloguj się aby komentować

Tomasz Rożek zwrócił uwagę na ważną rzecz jeśli chodzi o OZE w obecnej sytuacji - dostępność ropy naftowej (wszyscy wiemy jak wyglądają ceny). Na szczęście to żaden problem dla pana Wojciecha (specjalistę od HR lol), który wie, że Polska jest bogata w WUNGIEL! I wie też, ze WUNGIEL można przetwarzać! Wprawdzie jeszcze nie chce zdradzić konkretnego produktu, ale ma rację - naprawdę można to robić!


Część z was być może wie, że coś tam wiem o chemii, technologii chemicznej i przetwarzaniu surowców, i zdaję sobie sprawę jak niewiele wie pan kadrowy.


Węgiel sam z siebie tani nie jest (kamienny, z polskich kopalni), a jego przetwarzanie jest droższe niż wykorzystanie w energetyce. Czemu? Bo Ponieważ Dlatego:

  • tak samo ten węgiel trzeba wykopać, składować i dostarczyć

  • instalacje do wykorzystania tego w energetyce już istnieją, do przetwarzania go w inny sposób w jakiś sensownych wolumenach nie (a przynajmniej nie u nas)

  • procesy przetwórstwa węgla (zgazowanie, uwodornienie, otrzymywanie prostszych produktów, które dalej można wykorzystać) są bardzo złożone i wymagają specjalistycznego sprzętu. To są piece, ale nie takie jak w elektrowniach. Warunki w nich są diametralnie różne - wprawdzie temperatura spalania PRZEWAŻNIE jest niższa (chociaż może być znacznie wyższa) największym problemem jest ciśnienie. Konkretnie to 10 do 100 razy większe ciśnienie. Może macie lub widzieliście domowy piec na węgiel lub kozę na drewno - teraz wyobraźcie sobie, że wsad wam wybucha zamiast płonąć - no będzie rozpiździel. I będzie to wciąż niższe ciśnienie niż w reaktorach.

  • Dobra pomińmy warunki reakcji, to przecież mrzonka. Potem mamy jednak kolejne procesy - chłodzenie, osuszanie, oczyszczanie, odsiarczanie, skraplanie (jeśli to możliwe) i składowanie. Przyjmuje się, że każdy kolejny proces zwiększa koszt o rząd wielkości, a takich kroków może być do kilku do kilkunastu.

  • No dobra, ale powiedzmy, że produkujemy to i tak za darmo, a co nam. Największy problem byłby ze składowaniem wodoru, którego sensownie nie da się składować, on po prostu wycieka z dowolnego zbiornika, bo atomy są tak małe, że się przecisną. Można go oczywiście od razu wykorzystać, ale nie nadaje się np. jako paliwo, bo ma nadal stosunkowo dużo zanieczyszczeń, a samo przetwórstwo rodzi już problemy, o których wspominałem w poprzednim punkcie.

  • No dobra maxi, ale przecież można to dalej spalać i używać jako źródło energii! Brawo! Można! Dokładnie tak samo jak węgiel, który nie został poddany obróbce! A o ile taniej!


Zapraszam do dyskusji, zadawania pytań, stawiania swoich tez i podawania argumentów.


https://x.com/RozekTom/status/2030950904912859610


#polityka #energetyka #chemia #ama

8cfd1fba-e58f-4e15-a508-54f08586f701

@maximilianan Zdjęcie profilowe Balcerzaka i ten ton wypowiedzi dużo o nim mówi. Rożek dał się złapać na trolla i powinien odpowiedzieć chłodno prosząc go o rozwinięcie, żeby Wojtek sobie głupi ryj rozwalił na swoim pierdoleniu.



EDIT: Bym zapomniał. Zapomniałeś o kosztach związków zawodowych w wyliczance. I ja wcale nie żartuje.

@maximilianan podsumowując - przetwarzanie węgla nie ma w tej chwili ekonomicznego sensu, a wykorzystanie go jako paliwa dla konwencjonalnych elektrowni to droga do masowej i przymusowe elektyfykacji, mając nadzieję, że tego surowca wystarczy do czasu wybudowania sensownej sieci elektrowni atomowych?

Zaloguj się aby komentować

Skoro ustaliliśmy już w poprzednim poście użytkownika @maximilianan że elektrony w atomie się nie poruszają to zagadka nr 2.

Dlaczego magnesy sztabkowe działają skoro pole magnetyczne jest według prawa maxwella wywołane przez ruch ładunku elektrycznego.

Skąd magnes w magnesie skoro elektrony się nie poruszają?


#chemia #nauka #fizyka #zagadki #magnetyzm

fb14c789-d6c3-4998-9e24-ae8ee0de6503
entropy_ userbar

Zaloguj się aby komentować

Zagadka: Skoro elektrony poruszają się po kołowych orbitach to czemu nie wytracają energii i nie spadają na jądro atomowe?


W sumie wołam @entropy_ i @rimfire bo lubią takie rzeczy.


#chemia #nauka #fizyka #zagadki

Zaloguj się aby komentować

Kocham chemię. Większość z Was widzi na tym obrazku jakieś dziwne krateczki, a ja i inni chemicy na tym portalu widzimy syntezę totalną LSD w kilku prostych krokach.


Jbc to tak się nie produkuje LSD na masową skalę, są lepsze metody.


#chemia #ciekawostki

8b97ddbf-040f-4574-9afa-46cec9a5de10

@maximilianan

Nie tak kilku, i nie tak prostych.

Substraty i warunki poszczególnych etapów syntezy są "egzotyczne", wydajność taka sobie, a oczyszczanie masaktyczne.

@UncleFester no wydajność chujowa, ale same kroki nie są jakoś ultra trudne, robiłem podobne na zajęciach oczyszczanie też w miarę by szło przy użyciu dobrego złoża i destylacji próżniowej imo.


Ale prawda, że normalna synteza z ergotaminy jest fest lepsza i łatwiejsza.

@maximilianan

Destylacja nic nie da, to trza chromatograficznie oczyszczać i w ciemni.

Rozdział racematu też może być upierdliwy.


BTW: Skąd żeś taką egzotykę wytrzasnął?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#chemia #biologia #biochemia #historia

Dimetylortęć – związek chemiczny, kompleks alkilowy rtęci. Jest bardzo niebezpieczną trucizną. Jej cząsteczka ma strukturę liniową.

~

Związek ten przenika przez typowe zabezpieczenia stosowane w laboratoriach (rękawice gumowe, fartuchy) i jest wchłaniany przez skórę do układu krwionośnego. Nie jest znana dokładna dawka LD50 dla tego związku. Wiadomo jednak, że dawka rzędu 0,05 ml wchłonięta przez skórę jest śmiertelna dla ludzi.

~

Dane te pochodzą z opisu przypadku śmierci jednej z ofiar tego związku Karen Wetterhahn, profesor toksykologii z Dartmouth College w stanie New Hampshire, w USA. Karen Wetterhahn jako doświadczony toksykolog miała świadomość, że pracuje z trucizną, ale nie wiedziano jeszcze wtedy, że związek ten potrafi przeniknąć przez typowe rękawice laboratoryjne. Jak wynika z jej zeszytu laboratoryjnego 14 sierpnia 1996 wykonywała ona eksperymenty z dimetylortęcią, w trakcie których pękła fiolka z tym związkiem o pojemności 0,5 ml. Jako doświadczony toksykolog pracowała z tym związkiem pod wyciągiem, w odpowiednim stroju i rękawicach gumowych. Po wykonaniu eksperymentu zdjęła ona prawidłowo rękawice i umieściła je w specjalnym koszu na toksyczne odpady. Na początku stycznia 1997 pojawiły się u niej pierwsze symptomy zatrucia dimetylortęcią. 28 stycznia 1997 r. zbadano stężenie dimetylortęci w jej krwi i stwierdzono, że przekracza 4 mg/l – co 80-krotnie przekracza graniczne stężenie śmiertelne tego związku i było już w tym momencie wiadomo, że nic nie jest w stanie uratować już jej życia. Zmarła 8 lipca 1997, w wieku 48 lat[6].

https://pl.wikipedia.org/wiki/Dimetylort%C4%99%C4%87


Wetterhahn wspominała później, że kilka kropel dimetylortęci spadło z końcówki pipety na jej dłoń chronioną lateksową rękawicą. Nie sądząc, że grozi jej natychmiastowe niebezpieczeństwo, ponieważ stosowała wszystkie zalecane środki ostrożności, przystąpiła do sprzątania miejsca zdarzenia przed zdjęciem odzieży ochronnej.

~

Późniejsze testy wykazały jednak, że dimetylortęć może szybko przenikać przez kilka rodzajów lateksowych rękawic i wnikać w skórę w ciągu około 15 sekund. Narażenie zostało później potwierdzone analizą włosów, która wykazała gwałtowny wzrost poziomu rtęci 17 dni po początkowym wypadku, osiągający szczyt po 39 dniach, a następnie stopniowy spadek. Około trzech miesięcy po początkowym zdarzeniu Wetterhahn zaczęła doświadczać krótkich epizodów dyskomfortu w jamie brzusznej i zauważyła znaczną utratę masy ciała. Bardziej charakterystyczne objawy neurologiczne zatrucia rtęcią, w tym utrata równowagi i niewyraźna mowa, pojawiły się w styczniu 1997 roku, pięć miesięcy po wypadku. W tym momencie badania potwierdziły ciężkie zatrucie rtęcią.

[...]

Pomimo intensywnej terapii chelatującej jej stan szybko się pogarszał. Trzy tygodnie po pojawieniu się pierwszych objawów neurologicznych Wetterhahn zapadła w stan przypominający stan wegetatywny, przerywany okresami skrajnego pobudzenia. Jeden z jej byłych studentów powiedział: „Jej mąż widział, jak po jej twarzy spływają łzy. Zapytałem, czy cierpi. Lekarze powiedzieli, że wyglądało na to, iż jej mózg nie był już nawet w stanie rejestrować bólu”.

~

Wetterhahn została odłączona od aparatury podtrzymującej życie i uznana za zmarłą 8 czerwca 1997 roku, dziesięć miesięcy po początkowym narażeniu. Przypadek ten dowiódł, że standardowe środki ostrożności obowiązujące w tamtym czasie, których Wetterhahn skrupulatnie przestrzegała, były niewystarczające w przypadku „super-toksycznych” substancji chemicznych, takich jak dimetylortęć.

https://en.wikipedia.org/wiki/Karen_Wetterhahn

20ed5cdd-4911-4932-bd06-fca85dd6b53a

@big-bolt Tu nie było problemem, że nie były wtedy dostępne odpowiednie środki ochrony osobistej tylko fakt, że ona nie wiedziała że dimetylortęć tak szybko przenika przez rękawiczkę laboratoryjną. Do tego jak kilka kropel dimetylortęci spadły jej na dłoń w rękawiczce, to jej kultura pracy też pozostawiała wiele do życzenia. Mało prawdopodobne, że te kilka kropel spadło na raz. Ubrudziła sobie rękawiczkę dimetylortęcią i nadal niechlujnie pracowała kapiąc sobie po rękach. Po pierwszej kropli powinna była przerwać pracę i od razu zmienić rękawiczki a nie rozprzestrzeniać jeszcze truciznę. Z wysoce toksycznymi związkami chemicznymi pracuje się od ponad stu lat i jak tylko wiadomo z czym się ma do czynienia a ktoś nie jest dyletantem to jest to bezpieczne.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Yes_Man dlatego też niektórych past termoprzewodząch, a dokładnie ciekły metal nie kładzie się na radiator (chłodzenie procesora) jeśli jest aluminiowy (chyba że ma powłokę z miedzi niklowanej). Co prawda na o wiele mniejszą skalę, ale powstają srogie wżery i mogą uszkodzić elektronikę. Może nie tak efektownie jak na filmiku, bo te ciele metale są bez rtęci, ale to pokazuje jak aluminium nie lubi się z innymi metalami xD

Zaloguj się aby komentować

@Opornik Bo dopiero niedawno "odkryto go na nowo".
Prawdopodobnie z dwóch przyczyn. Pierwszą jest nasza narodowa fiksacja na wszelkiej masći rzewnych bohaterach, którzy polegli, szczeźli, bądź cierpieli za miliony w sposób niezwykle tragiczny. Tych, co coś tworzyli ceni się nieco mniej.
Drugą jest to, że dopóki żyli ludzie pamiętający wojnę, dopóty za Czochralskim ciągnęła się łatka kolaboranta, nawet jeśli został oczyszczony. A że ci pamiętający już w większości nie żyją, bądź nie są decyzyjni jeśli osiągnęli mimo wszystko zacny wiek, to i ta łatka nie ma już charakteru innego, niż ciekawostki historycznej.

Jest jeszcze jeden, oczywisty, powód - monokrystalicznym krzemem kiedyś się nie podniecano, a teraz stanowi bazę naszej cywilizacji.

@ataxbras tak pamiętam jak wiele lat temu Ziemkiewicz mówił że u nas się kurwa wielbi bohaterów którzy zginęli śmiercią tragiczną, najlepiej na marno, a budowniczych, naukowców twórców nie, tutaj się z nim zgadzam w stu procentach.. No ale na szczęście trochę się pozmieniało.

Ponad 20 lat temu prof. Pleskacz na zajęciach z elektroniki ciała stałego powtarzał. "A gdyby się ktoś was pytał, to Czochralski to był spoko gość, mmm-kej?" (Intonacja jak Mr Mackey z south parka)

@Opornik uczniowie technikum elektronicznego dowiadują się o tym przeważnie w pierwszej klasie

A tak poważnie - niedoceniony, zapomniany, a szkoda bo to był wielk człowiek

Zaloguj się aby komentować