24 662 365 - 1615 = 24 660 750
czasookres 21-31
#pompujwpoprzekziemi
#podsumowanieroku
Przychodzi koniec roku czas na podsumowanie.
Późną jesienią 24r moja różowa w konstruktywny i uroczy sposób wyartykułowała w moją stronę uwagę "jak podbiegasz na czerwonym to ci śmiesznie cycki podskakują". No xD, przezabawne.
Czyli albo cyckonosz albo ograniczenie tej beczki śmiechu. Opisywałem już w tym miejscu, mniej więcej w okolicy połowy roku, od czego zaczynałem i jak to się potoczyło.
Więc napiszę w skrócie początek-koniec.
Na starcie br. zacząłem od samych pompek 2x20 na dobę, a kończę rok na 5-6k pompek/miesiąc, średnio 180/dzień, serie 35.
Do tego domowe ćwiczenia, czas 30min, w zabawie uczestniczą ciężarki 5kg.
Ćwiczenia wykonywane IMO dosyć regularnie - w ok 3/4 dni miesiąca. Dochodzi do tego unikanie liczenia kalorii, polegające na jedzeniu tego co zawsze, na śniadania i obiady, ale skasowaniu kolacji jako takiej.
Mam na myśli obiady standardowe, domowe, ale też i burgir w zestawie z frytkami czy pizza raz na tydzień co najmniej. Niedzielny obiadek z piwkiem lub winkiem? obowiązkowo. Co do kolacji to nigdy przesadnie się nie objadałem, okazjonalnie kanapeczka czy tościk. Dzieci coś wspomniały o deficycie kalorii to padło na kolację. Więc kolacji nie ma, ale jeśli przyciśnie głód, to wklejam do organizmu połowę klimka chudego/półtłustego.
Czyli 125g, nie obżeram się jak niektórzy, nie stać mnie na taką rozpustę.
Popcornu do filmu nie odmawiam, szklaneczkę whisky wysączę.
Konsekwentne unikam siedliska zarazków tj. siłowni czy innych przybytków tego typu (a różnymi rzeczami można się zarazić).
Jak to wygląda na wykresach, czyli do czego się doprowadziłem w poniżej.
Ci co dotrwali w tym przydługim wywodzie-opowieści, zapewne oczekują informacji co z wspomnianymi na początku cyckami, no cóż, jako-tako.
Zdjęć nie będzie, opisuje jak widzę - mogłoby być lepiej, lewy dalej większy od prawego, zdecydowanie nie podskakują jak podbiegam, za to mogę nimi poruszać. Czyli patrząc na początek afery z cyckami - jest sukces! Co dalej, utrzymuję zaangażowanie, nie zwalniam tempa, dzieci pytam co dołożyć do domowych ćwiczeń, "a takie coś na plecy tate", w domyśle zobaczymy czy się połamiesz, w sumie się przyzwyczaiłem.
Do osiągnięcia są dalsze cele które teraz naprędce zdu py sobie wymyśliłem, typu waga 72 i BF poniżej 20. np takie 15-17% BF to jest akceptowalny wygląd, 10-12 to jest nieestetyczne, wręcz odrażające (bez urazy no-homo), ale co kto lubi.
A z tym BF to ciekawa sprawa, wg US Navy BF Calculator zawsze mam mniej niż ta waga pokazuje, tak o 1-1,5% mniej. Chyba że sobie zbyt korzystne pomiary robię centymentrem. Z kalkulatora na koniec roku wyszło mi jak na screenie.
Będę oczywiście kontynuował brak liczenia kalorii, a stosunek do siłowni już znacie.
Jeno se musze jakies cięzarki mocniejsze sprawić (pisałem to wczesniej, już są). Nowy roku przybywaj.
Aha, dla zobrazowania postępów i w celu porównywania z własnymi, zapewne lepszymi osiągami czytelnika, w uzupełnieniu podaję dodatkowe info o mojej osobie: wiek 50+, wzrost 178.
Ekstremalny okołoświąteczny maraton żywieniowy na szczescie zatrzymał tą spiralę spadków, taki płaskowyż się zrobił co to Glapa kiedyś opowiadał.
Niechętnie czekam na pytania, gdyby ktokolwiek spróbował zapytać, to postaram się nie odpowiedzieć. Dziękuję za uwagę.