368 + 1 = 369


Tytuł: 20 000 mil podmorskiej żeglugi

Autor: Juliusz Verne

Kategoria: powieść fantastyczno-przygodowa

Format: e-book

Ocena: 8/10


Najsłabsza z Dużej trylogii. Za dużo jak dla mnie opisu fany i flory. Do tego nie za wiele interesujących dramatycznych wydarzeń. Zakończenie chyba jest najsłabsze z całej trójki.


PS.

Dokończyłem Tajemnicza wyspa - końcówka ciekawa, zaskakująca, dramatyczna jeśli chodzi o wyspę.

#bookmeter

6b480abb-bc22-4890-8fe1-4441060d8730

@TyGrySSek Fun fact - orignalnie Nemo miał być Polakiem co po Powstaniu Styczniowym musiał uciekać. Ale wydawca zmusił Verne do zmiany (bo Francja i Rosja to wówczas BFF byli).

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

Tak sobie ostatnio zatęskniłem za codziennymi cytatami pod tagiem #uuk. Pan @Taxidriver próbował przejąć schedę po koleżance @moll, ale się poddał. No to może ja spróbuję podjąć tę rękawicę. Zobaczymy czy dam radę.

Zacznę w tym miejscu, w którym koleżanka @moll przerwała, bo bardzo mi się podobało, że cytaty brane były z kolejnych kart kolejnych książek.

Cytat na dziś:

Oktaryny zajaśniały wszystkimi ośmioma barwami widma, stwarzając w zamglonej alei wizję, dla realizacji której środkami nie magicznymi trzeba by zaangażować doświadczonego eksperta od efektów specjalnych i wyposażyć go w całą baterię gwiaździstych filtrów. Kiedy uniosła go w górę, rozbłysnął mgławicą kolorów, jakie niewielu ludzi ma szansę legalnie oglądać.

Terry Pratchett, Czarodzicielstwo

#uuk

Hall ale to trzeba rano wczesnie i jak przyjdzie erwinek to trzeba mu zaproponowac kakauko z pianka z bitych bilaek i nazwac go robaczkiem !( ‾ʖ̫‾)

Zaloguj się aby komentować

366 + 1 = 367


Tytuł: Dlaczego ryby nie istnieją

Autor: Lulu Miller

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

ISBN: 978-83-8396-259-7

Liczba stron: 208

Ocena: 7/10


Uroczy esej, który prowadzi autorkę w różne strony, ale zasadniczo opowiada o pewnym naukowcu -Davidzie Jordanie.

David Starr Jordan zajmował się głównie rybami - ale nie tylko. Był pierwszym rektorem Stanforda, sklasyfikował kilkaset gatunków zwierząt, prowadził walkę o pokój na świecie i tak dalej, i tak dalej.


Autorka zmaga się z pewnymi faktami, usiłuje sobie pewne rzeczy poukładać w głowie, próbuje znaleźć oparcie w życiorysie Jordana, który obfitował w zaskakujące wzloty i upadki. W jego historii szuka porządku, sensu i jakiejś odpowiedzi dla własnych rozterek, zastanawiając się, czy świat rzeczywiście da się uporządkować.


Czytało mi się to świetnie, jednak końcowe wnioski, które stanowią efektowną klamrę całej opowieści - i z których autorka wydaje się być szczególnie dumna - nie do końca mnie przekonały.


Ale i tak polecam.


#bookmeter #ksiazki

9e68acb1-f9de-48d3-9931-a61bca168c3c

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!  


Wydawnictwo Media Rodzina prezentuje trzeci tom o najsłynniejszym czarodzieju z polską okładką. "Harry Potter i więzień Azkabanu" J.K. Rowling ukaże się 25 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmie 456 stron, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Trzeci tom kultowej serii z wyczekiwaną polską okładką, w twardej oprawie i z barwionymi brzegami! Wróć do Hogwartu i poznaj na nowo Harry’ego, Rona i Hermionę narysowanych kreską utalentowanej ilustratorki, Kai Bajowskiej!

Owiany złą sławą więzień, Syriusz Black, przez dwanaście długich lat przebywał w przerażającej twierdzy Azkaban. Teraz uciekł, a ścigający go czarodzieje domyślają się, że może obmyślać zemstę, o swój więzienny los najpewniej obwiniając tego, kto przyczynił się do upadku samego Voldemorta. Na dodatek strażnicy Azkabanu słyszeli, jak Black mruczał przez sen: „On jest w Hogwarcie… on jest w Hogwarcie”.

Harry Potter nie jest więc bezpieczny nawet w murach szkoły i w otoczeniu przyjaciół. Zwłaszcza że w zamku może znajdować się zdrajca…


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #mediarodzina #harrypotter

ca9af2d2-bfbd-4f90-9742-eb8a56cb7d3c

Zaloguj się aby komentować

365 + 1 = 366


Tytuł: Kieszonkowiec

Autor: Fuminori Nakamura

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Format: książka papierowa

Liczba stron: 224

Ocena: 7/10


Tokijski kieszonkowiec za namową przyjaciela bierze udział we włamaniu z kradzieżą. Robota wygląda na prostą, a plan jest dopięty na ostatni guzik. Co może pójść nie tak?


Książeczka wielkości dłoni, na jeden lub dwa wieczory. Forma zwięzła, język precyzyjny. Znakomicie oddane napięcie podczas obserwacji ofiary i kradzieży. Trochę kryminał, trochę jakby przypowieść. W kryminalny półświatek Tokio wpleciony wątek przyjaźni złodzieja z małym chłopcem.


#czytelniczebingo - kryminał bez klasycznego detektywa - bingo!


Plan jest taki, żeby do końca roku wypełnić całą planszę, bo ta zabawa skłania mnie do sięgnięcia po bardziej zróżnicowane pozycje. Chociaż muszę przyznać, że na niektóre pola nie mam jeszcze nawet pomysłu.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

16081a2d-e65b-42a5-b26e-00148b6c02be
d7aaa479-5282-4b7c-8b1c-c8ff986c597c

Zaloguj się aby komentować

Mamy 21 lutego, także oto moja propozycja


Temat: Manifest

Rymy: Widmo - lud - pismo - brud


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Piorunujesz jak najęty

  • Wiersz z największą ilością piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy

  • Pamiętasz o tagach i społeczności


#naczteryrymy #zafirewallem

sireplama userbar

Mlask, mlask, dopadło nas porażki widmo.

Ściemy już nie kupi nawet ciemny lud.

Mlask, mlask, lewacy czują nosem pismo.

Gdy na siebie sami wyciągamy brud.

Zaloguj się aby komentować

364 + 1 = 365


Tytuł: Lotniskowce eskortowe typu Casablanca

Autor: Grzegorz Barciszewski

Kategoria: historia

Wydawnictwo: Agencja Wydawnicza CB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-7339-304-2

Liczba stron: 48

Ocena: 7/10


Licznik #dwanascieksiazek: 7/12


Monografia amerykańskich lotniskowców eskortowych typu Casablanca, a w zasadzie jednego z nich - Kitkun Bay (CVE-71). Projekt, charakterystyka techniczna i przebieg służby.


Lotniskowe eskortowe typu Casablanka, pozostające w cieniu amerykańskich lotniskowców floty, są dla mnie symbolem potęgi amerykańskiego przemysłu i siły standardyzacji. Oparte na opracowanym już projekcie kadłuba statku handlowego zostały wyprodukowane w zasadzie w ciągu jednego roku w ilości 50 (!) sztuk. Czas budowy niektórych z nich, liczony od położenia stępki do wejścia do służby, wynosił zaledwie 4 miesiące (!). Okręty względnie małe, z grupą lotniczą wynoszącą tylko 27 samolotów, przeznaczone były głównie do eskorty konwojów do Wielkiej Brytanii, zaopatrzeniowych oraz osłony działań wojsk lądowych na Pacyfiku.


Zeszyt numer 231 z serii "Typy Broni i Uzbrojenia", wydawanej z przerwami od 1970 roku. Jak zawsze sporo zdjęć, rysunków i tabel. Niestety forma opracowania, sprawdzająca się przy pojedynczych okrętach, tutaj trochę zawodzi. Ale mimo wszystko warto przeczytać jeśli kogoś interesuje ta tematyka.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #historia #iiwojnaswiatowa #okrety #lotniskowiec #usa

33439618-10bd-4d7e-839e-f79b14122891
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

363 + 1 = 364


Tytuł: Dzieci Arbatu T.2

Autor: Anatolij Rybakow

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter



***

No cóż – zażartował Stalin – postaramy się zakończyć pięciolatkę w ciągu czterech lat, żeby cię jak najprędzej mieć w Moskwie.



To taki wpis pro forma, taki trochę meldunek, że przeczytałem dalej, bo w zasadzie o tym tomie, jeśli się nie chce pisać jego streszczenia (a ja nie chcę), nie mam nic więcej do dodania ponad to, co napisałem o pierwszej części cyklu.



Może dodam tylko tyle, taka notatka dla siebie, bo, gdy zapiszę, to lepiej zapamiętuję, że niesamowicie podobał mi się wątek dentysty Lipmana. I że pan Rybakow miał bardzo ambitny plan doprowadzić tę historię do roku 1956, co mu się niestety nie udało. Udało mu się opisać losy bohaterów do II wojny światowej, bo cykl Dzieci Arbatu ma jeszcze trzy kolejne tomy . Jeśli tylko znajdę czas, chętnie się z nimi zapoznam.

681ea431-c6d7-49b1-a9eb-5c1740757866

Zaloguj się aby komentować

Ja to już, proszę Państwa, jestem stary i coraz więcej rzeczy zwyczajnie mi wisi. Nie będziemy tutaj zajmować się jednak tym, czym powinien się zająć lekarz urolog, ale wszelkiej maści napinaczami, w tym (a nawet przede wszystkim) napinaczami internetowymi. I tak, wczorajsza sytuacja wisi mi tak bardzo, że aż postanowiłem o niej napisać, a postanowiłem o niej napisać bo (po pierwsze) i pan Julian Tuwim takie rzeczy pisywał i (po drugie) pomysł, który przyszedł mi na ten wiersz, wydał mi się całkiem zabawny, a przy pisaniu bawiłem się bardzo dobrze:


***


Ktoś się ośmielił napisać o słojach!


Komisja Sędziowska się niemal zebrała

na wniosek Pana Prokuratora:

rzecz skandaliczna wczoraj się stała –

ktoś się ośmielił napisać o słojach!


A przecież wyszło Rozporządzenie

w Dzienniku Ustaw z zeszłego marca:

pierwszym tematem wierszy – cierpienie!;

a tu "poeci" robią se jajca!


Toć stoi: cierpieć! Jak młody Werter!

A gdy nie cierpieć, to choć się starać

o rzeczach ważkich pisać, z zadęciem:

Bóg, honor, Ojczyzna; czucie i wiara;


inne tematy należy ukrócić,

jak szkło słoika czy czoko-oko;

choć metaforą dopuszcza się rzucić,

tylko ostrożnie! – nie za głęboko!


A tak na serio: – Się nie ma co srać

– tak bym powiedział, gdyby ktoś spytał. –

Niech każdy pisze, co mu tam gra

w lirycznej duszy. Albo w jelitach.


***


#nasonety

#zafirewallem

@George_Stark przeczytałam, spodobało się dla mnie i dałam piorun bo wiersz ten mnie też nic a nic nie obchodzi. Fcale ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Kucaj nad słojem i rób swoje!

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry się z Państwem,

W ramach mojego ustosunkowania się do tego komentarza naszego szanownego kolegi @Heheszki o "bezrefleksyjnym piorunowaniu wierszyków" w Kawiarni #zafirewallem, postanowiłem - wiadomo: bezrefleksyjnie - napisać szczegółowo co myślę o rzeczonym wierszu traktującym o "słoiku w d⁎⁎ie" autorstwa koleżanki @Kaligula_Minus.


"Słoicyzm" to ironiczny komentarz do współczesnej kondycji człowieka rozdartego między potrzebą porządku (szeroko pojętego) a brutalnością otaczającej go codzienności i rzeczywistości. Komentarz w wyraźny sposób nawiązujący do popkultury, bo - jakkolwiek nam się to może nie podobać - viralowe filmiki w internecie, jak "One Guy One Jar" (przyp. red.) są elementem współczesnej popkultury. Dlatego można powiedzieć, że wytwór koleżanki funkcjonuje na wielu poziomach: filozoficznym, kulturowym i internetowym.


Wiersz bardzo bezpośrednio odwołuje się do idei stoicyzmu. I to już w samym tytule (no shit! ), ale również w treści "Mądrzy ludzie mówią - stoik / To na życie sposób". Jest to bezpośrednie odwołanie zarówno do samej filozofii jak i filozofów, którzy zakładali zachowanie spokoju wobec kolei losu, akceptację tego na co nie mamy wpływu i panowanie nad emocjami. Jednak w wierszu idea ta zostaje sparodiowana. Stoik - jako sposób na życie - zderza się z rzeczywistością - "słoikiem pod odbytem losu". Wzniosła filozofia okazuje się bezradna wobec cielesności i zmęczenia ("Kolana strzeliły / ... / Teraz nie mam siły")


Dlatego "słoik" staje się metaforą prób podporządkowania życia, mierzenia losu w porcjach („Czy mierzona dola ludzka / Być powinna w słojach?”). Jest to kpina wobec współczesnej kultury potrzeby planowania, kontroli i organizowania... wszystkiego. Autorka pokazuje nam jednak, że życie nie daje się zamknąć w szklanym pojemniku.


Sam motyw kucania "I tak myślę sobie w kuckach", który znowu jest bezpośrednim nawiązaniem do wspomnianego virala, jest klasyczną paralelą ponieważ pozycja taka ma podwójne znaczenie:

  • fizyczne - wskazujące na cielesność, przyziemność, podatność na uraz, a więc całkiem realną kruchość człowieka wobec świata, oraz

  • symboliczne - wskazujące na upokorzenie, odsłonięcie i wrażliwość sfery duchowej -podmiot "filozofuje" i rozmyśla w sytuacji skrajnie "niefilozoficznej" i niewygodnej ("I tak myślę sobie w kuckach / W tej pozycji znojach")


W warstwie estetycznej i leksykalnej autorka również sięga do współczesnej popkultury. Posługuje się zabiegami takimi jak kontrast (stoicyzm vs. "brudna" fizjologia), autoironia, groteska czy język potoczny. Podobne tony można znaleźć na przykład w twórczości Marii Peszek, która również sacrum miesza z profanum.


Podsumowując, utwór "Słoicyzm" swoją formą, stylem i tonem dekonstruuje patos oraz demaskuje „fałszywe wzniosłości”. Co jednocześnie jest idealnym podsumowaniem całej naszej kawiarenkowej "twórczości".


#zafirewallem #analizazdupy

@fonfi Szanowny kolega raczyłby także zauważyć, że choć sam czyn zasłoikowania był niezamierzony, wynikiem nieszczęśliwego zbiegu przypadków, tego filozoficznego wręcz "strzelenia w kolanach", to jednak autorka kucała! Kucała celowo! Kucała wręcz z premedytacją wyzywając los i balansując o krok od katastrofy! Bo kim jest owy "ktoś", kto podstawił naczynie? No przecież, że to sama @Kaligula_Minus ! Jest to przepiękny przykład pewnego dążenia do samozniszczenia w celu poszukiwania bodźców. To przepiękna metafora współczesnego świata, samotności w tłumie, natarczywości mediów społecznościowych, a być może i chęci zaistnienia? Czy ktoś wie czy autorka nagrała filmik ze zdarzenia? Słoik jest wytłumaczeniem czemu kolejne plany się nie udały! Słoik jest wyjaśnieniem cierpienia! Ten słoik to metafora człowieka i jego zmagań z codziennością!


Jeżeli WielkiBiałyKloc na Marszałkowskiej przyjmie owy słoik do swoich zbiorów, to ja na pewno się wybiorę go zobaczyć!

@sireplama zauważ, że podmiot liryczny sobie niewinnie kucał, a wówczas jakaś oidla kreatura podsunęła słoik. Gdy podmiot liryczny chciał uniknąć nieprzyjemnego incydentu analnego i wstać, to wówczas nogi w kolanach odmówiły posłuszeństwa. Ergo podmiot liryczny miał wówczas dwa wyjścia.... Kto z uczniów wie jakie?? Słucham? xD

Dopiero zrozumiałem, o co chodzi w aferze, bo okazało się, że gościa mam na czarno za bycie toksycznym głąbem. Odzywam się, gdyż dzięki wskazaniu przez @fonfi -ego mogłem odblokować pawiana i przeczytać komentarz, w którym przywołał mnie do tablicy.

Oświadczam, że czytając w nocy utwór @Kaligula_Minus bawiłem się przednio, co potwierdziłem refleksyjnie wydanym piorunem.

Zza kotary, z zainteresowaniem podglądam Wasze kawiarenkowe potyczki twórcze. Pozdrawiam autorów!

9c08b66c-38c4-4320-bde8-890026be3de9

@Heheszki Może musisz zweryfikować swoje zdanie na temat kawiarenki, bo (na ile znam towarzystwo, a mieliśmy kilka okazji do wspólnych spotkań) to nikt nie ma tutaj wybujałych ambicji niespełnionych albo spełnionych poetów. Mówiąc kolokwialnie nikt z nas nie próbuje srać wyżej niż mamy dupy. Ale na ile możemy, na tyle czerpiemy czystą dziecinną radość z zabawy słowem, językiem i rymowania o rzeczach które nas uwierają. Albo po prostu o ruchaniu owcy czy o fekaliach. Just for fun.

Zaloguj się aby komentować

361 + 1 = 362

Tytuł: Tylko durnie żyją do końca

Autor: Zyta Rudzka

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: WAB

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8425-298-7

Liczba stron: 208

Ocena: 4/10


Dostajemy tu opowieść o nauczycielce wychowania fizycznego, niespełnionej gimnastyczce, która odnajduje się na wsi, gdzie zamieszkuje z dwoma niezbyt młodymi mężczyznami.

Ich codzienność koncentruje się przede wszystkim wokół pędzenia i spożywania bimbru z pigwy, co wyznacza rytm ich wspólnego funkcjonowania.

Postacie są na pewno nieszablonowe, ale jednocześnie papierowe i mało wiarygodne. Motywacje bohaterów, choć szczegółowo relacjonowane przez narratorkę, wydają się psychologicznie nieprzekonujące, momentami wręcz absurdalne.


W powieści zwraca uwagę język - prosty a jednocześnie nieoczywiście metaforyczny.

Ten styl jednak nie współgra z kreacją głównej bohaterki - trudno uwierzyć, żeby to właśnie w taki sposób opowiadała o własnym życiu.


Wszystkie punkty jakie zebrała u mnie ta książka dostała za tytuł i okładkę.


Nie polecam!


#bookmeter #ksiazki

07a8d623-9cb1-4578-9caa-afb061165fbe

@KatieWee Nie znam się na książkach ale trzeci raz już Cię grzmocę dzisiaj, chyba. No lubię kurde.


Tytuł do mnie pasuje

@KatieWee czytałem tę książkę i "Ten się śmieje, kto ma zęby", autorka totalnie nie dla mnie.
W moim odczuciu, totalnie 2 koniec skali, w opisywaniu spokojnego wiejskiego życia, w odniesieniu do Wiesława Myśliwskiego.

Zaloguj się aby komentować

@JapyczStasiek


Język także dąży do ekonomizacji.


Pamiętam swoje pozytywne zaskoczenie i radość, gdy koleżanka z pracy powiedziała „rubaszny”, tak dawno nie słyszałem tego słowa. ; )

@cyberpunkowy_neuromantyk coś jest na rzeczy. Z żoną już dawno zauważyliśmy, że dawnej ludzie podczas wywiadów starali się wypowiadać po prostu ładniej. Tak jakby mieli świadomość, że podczas wypowiedzi w radiu, czy telewizji wystawiają się na ocenę. W sumie nie wiem, jak to się ma do tego posta...

@Vampiress oszczędny styl to nie to samo co banał, Hemingway ma właśnie bardzo oryginalny styl

Jeśli tak ważna jest tylko treść, to dlaczego hejtujemy książki pisane przez AI?

Zaloguj się aby komentować

Czy to prawda, że w obecnej, CXV edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem piszemy o słoikach?


***


Słoik w Gorzowie


To dorosłości miał być początek

Marka, co ze wsi pochodził Lubno;

na koniec technikum nazbierał piątek,

chociaż z biologią miał pewną trudność.


To wciąż Lubuskie, nie Illinois,

lecz matki instynkt doszedł do głosu:

napakowała mu w plecak słoi,

jakichś pieniędzy dała do trzosu.


Immatrykulacja tydzień gdzieś trwała,

pieniądze Markowi się szybko skończyły

i faza gastro go wtedy złapała,

bo dawno nie jadł. Tracił więc siły.


Był pożar w Gorzowie – płonęła Krótka,

Marek zaś wspomniał o matki słojach;

skorzystał – taka to kuchnia lubuska:

podgrzał gołąbki i sobie pojadł.

Zaloguj się aby komentować

360 + 1 = 361

Tytuł: Milczące bliźniaczki

Autor: Marjorie Wallace

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: książka papierowa

ISBN: 978-83-8191-534-2

Liczba stron: 344

Ocena: 7/10


June i Jennifer, urodzone w dziesięciominutowym odstępie bliźniaczki, do czwartego roku życia rozwijały się normalnie. Później zamilkły - przestały rozmawiać najpierw z obcymi, później także ze swoją rodziną. Skupione właściwie tylko na sobie nawzajem stworzyły sobie własną przestrzeń do bycia razem. Świat zainteresował się nimi, kiedy po serii podpaleń trafiły najpierw do aresztu, później na wiele lat do szpitala psychiatrycznego.


Autorka książki poświęciła wiele czasu na poznanie tych młodych kobiet, na zapoznanie z się z setkami stron ich pamiętników, powieściami i opowiadaniami jakie tworzyły.


Z książki wyłania się obraz osób całkowicie od siebie współzależnych i skrajnie zaburzonych. Wydaje mi się jednak, że autorka zbyt mocno przerzuca winę na system i na osoby otaczające dziewczynki, próbując znaleźć powód, dla którego znalazły się one w tym miejscu.


Wśród zarzutów dla tej książki znajduje się przede wszystkim to, że autorka zbyt wiele miejsca poświęciła na fragmenty wierszy i pamiętników June i Jennifer - z czym się nie zgadzam, bo rzadko człowiek ma szansę na zajrzenie aż tak głęboko do świata osoby pogrążonej w szaleństwie.


Czy polecam? Właściwie tak. To fascynująca lektura.


#bookmeter #ksiazki

39f957f6-7b39-48be-b10a-3f21449e8f0e

Zaloguj się aby komentować

359 + 1 = 360


Tytuł: Zgiełk serca. Opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej

Autor: Małgorzata Czyńska

Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

Format: e-book

ISBN: 978-83-08-08727-5

Liczba stron: 360

Ocena: 6/10


Autorka skupia się na życiu uczuciowym swojej bohaterki - Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej z domu Kossak.


Nie dowiadujemy się tu właściwie niczego nowego, wszystko to już można znaleźć w innych biografiach, przede wszystkim u Magdaleny Samozwaniec

Ciekawie jest jednak spojrzeć na Lilkę od tej właśnie strony, bo to właśnie miłość - czy jej brak - były głównymi motywami jej twórczości - zarówno malarskiej jak i poetyckiej.


Książkę czyta się bardzo przyjemnie i lekko, podobała mi się też duża liczba obrazów, zdjęć i pocztówek w tekście.


I mogłoby być całkiem miło, ale autorka zdecydowała się jednak na wprowadzenie do tekstu horoskopów Lilki i osób z nią związanych. I choć wiemy, że poetka wierzyła w magię i uroki, to jednak taki zabieg wydaje mi się być zdecydowanie nie na miejscu.


Polecam, ale są lepsze opowieści o Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej.


#bookmeter #ksiazki

97650c49-16ef-4f45-85d9-408d2d615a64

357 + 1 = 358


Tytuł: Zapiski dla zabicia czasu

Autor: Yoshida Kenkō

Kategoria: esej

Wydawnictwo: Karakter

Format: e-book

ISBN: 978-83-66147-30-0

Liczba stron: 184

Ocena: 8/10


Autor, żyjący na przełomie XIII i XIV wieku w Japonii, w młodym wieku był dworzaninem na dworze cesarskim, niedługo zaś później został mnichem buddyjskim i zamieszkał w odosobnieniu. Dla zabicia czasu notował swoje wspomnienia i przemyślenia, które po jego śmierci zebrano, ułożono w miarę sensowną całość i wydano.


Autor wskazuje jak żyć - spokojnie, ciesząc się chwilą, nie odkładając rzeczy na później, bo później może nie być. Moralizuje przy tym i narzeka w niewielkim stopniu, raczej pobłaża niż piętnuje.


Ta książka jest urocza i zabawna, a jednocześnie głęboko mądra. Czy jednak polecam ją każdemu? No niekoniecznie. Mam wrażenie, że jednak pewien zasób wiedzy czytelnika na temat buddyzmu oraz historii i kultury Japonii jest niezbędny, przypisy nie zawsze tłumaczą co autor chciał przekazać, a co może być niejasne ze względu na czas i odległość jakie dzielą autora i czytelnika.


Czytelnicze bingo: Nowy autor, którego wcześniej nie czytałeś/aś

#bookmeter #ksiazki

6d82fb2b-f25c-40fb-881a-8014af42b88d

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a! 


Wydawnictwo Zysk i S-ka prezentuje dodruk trzeciego tomu Koła Czasu. "Smok odrodzony" Roberta Jordana wróci na sklepowe półki 10 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 862 strony, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Smok Odrodzony jest dawno już przepowiadanym przywódcą, który uratuje świat (choć jednocześnie zniszczy go), zbawcą, który oszaleje i zabije wszystkich mu bliskich. Teraz rozpoczyna bieg ku swemu przeznaczeniu.

Tylko on jest zdolny do dotknięcia Jedynej Mocy, ale nie potrafi jej kontrolować, nie ma też w swoim otoczeniu nikogo, kto mógłby go tego nauczyć, gdyż żaden mężczyzna nie potrafi robić tego od trzech tysięcy lat. Rand al'Thor rozumie tylko tyle, że musi stanąć twarzą w twarz z Czarnym... Ale jak?


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #koloczasu #wheeloftime #robertjordan

c32c9596-9391-4be3-ba3b-f7ce0ceec967

Zaloguj się aby komentować