Czy to prawda, że w obecnej, CXV edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem piszemy o słoikach?
***
Słoik w Gorzowie
To dorosłości miał być początek
Marka, co ze wsi pochodził Lubno;
na koniec technikum nazbierał piątek,
chociaż z biologią miał pewną trudność.
To wciąż Lubuskie, nie Illinois,
lecz matki instynkt doszedł do głosu:
napakowała mu w plecak słoi,
jakichś pieniędzy dała do trzosu.
Immatrykulacja tydzień gdzieś trwała,
pieniądze Markowi się szybko skończyły
i faza gastro go wtedy złapała,
bo dawno nie jadł. Tracił więc siły.
Był pożar w Gorzowie – płonęła Krótka,
Marek zaś wspomniał o matki słojach;
skorzystał – taka to kuchnia lubuska:
podgrzał gołąbki i sobie pojadł.