Ja to już, proszę Państwa, jestem stary i coraz więcej rzeczy zwyczajnie mi wisi. Nie będziemy tutaj zajmować się jednak tym, czym powinien się zająć lekarz urolog, ale wszelkiej maści napinaczami, w tym (a nawet przede wszystkim) napinaczami internetowymi. I tak, wczorajsza sytuacja wisi mi tak bardzo, że aż postanowiłem o niej napisać, a postanowiłem o niej napisać bo (po pierwsze) i pan Julian Tuwim takie rzeczy pisywał i (po drugie) pomysł, który przyszedł mi na ten wiersz, wydał mi się całkiem zabawny, a przy pisaniu bawiłem się bardzo dobrze:
***
Ktoś się ośmielił napisać o słojach!
Komisja Sędziowska się niemal zebrała
na wniosek Pana Prokuratora:
rzecz skandaliczna wczoraj się stała –
ktoś się ośmielił napisać o słojach!
A przecież wyszło Rozporządzenie
w Dzienniku Ustaw z zeszłego marca:
pierwszym tematem wierszy – cierpienie!;
a tu "poeci" robią se jajca!
Toć stoi: cierpieć! Jak młody Werter!
A gdy nie cierpieć, to choć się starać
o rzeczach ważkich pisać, z zadęciem:
Bóg, honor, Ojczyzna; czucie i wiara;
inne tematy należy ukrócić,
jak szkło słoika czy czoko-oko;
choć metaforą dopuszcza się rzucić,
tylko ostrożnie! – nie za głęboko!
A tak na serio: – Się nie ma co srać
– tak bym powiedział, gdyby ktoś spytał. –
Niech każdy pisze, co mu tam gra
w lirycznej duszy. Albo w jelitach.
***
#nasonety
#zafirewallem
