Hejo Sportowe Świry, mamy nowy miesiąc, więc lecimy z podsumowaniem naszych sportowych zmagań z #garmin


Grupa ma się stabilnie i dobrze, 83 osoby, kroki zarejestrowało 56 nas, najwięcej:

  1. @gryzli - 699 129

  2. @Trypsyna - 585 154

  3. @scorp - 575 215


#bieganie zwane również #sztafeta zgromadziło 37 aktywnych, podium następujące:

  1. @enron - 356 km

  2. @scorp - 300,1 km

  3. @Trypsyna - 288,2 km


#ksiezycowyspacer 27 chodziarzy, najdalej zaszli:

  1. @gryzli - 195.2 km

  2. @wonsz - 173.9 km

  3. @Zielczan - 166.2 km


#rowerowyrownik 21 odważnych, najdłuższe dystanse należą do:

  1. @pluszowy_zergling - 715,8 km

  2. Krzysztof K - 674,6 km

  3. @onpanopticon - 428,3 km


#plywanie - tag nam sie rozrasta, jednak na te chwilę jedynie 10 aktywnych, podium:

  1. @wonsz - 41 150 m

  2. kantorski Dariusz - 15 800

  3. @mahoney - 4 700 m


Mimo krótkiego i zimnego miesiąca wszystkim aktywnym serdecznie gratuluję, teraz już z górki, będzie coraz cieplej i lepiej, nie śpimy więc, wyzwania na marzec już czekają;)

188e4b56-fe1d-4068-b017-675b54a763b5
nxo userbar

@Cybulion tzn to sa aktywnosci na anszej Hejtowej grupce w aplikacji garmina, latwiej z zegarkiem monitorowac wtedy aktywności uczestnikow:)

Zaloguj się aby komentować

Polećcie jakąś książkę. Książkę, która zrobiła na was wrażenie, którą uważacie że warto przeczytać, albo że jest po prostu świetna.


Gatunek, rodzaj, długość dowolny. Może to być Harry Potter, a mogą to być Atomowe Nawyki. Cokolwiek uważacie że warto.


Warunek jest jeden. Napisz chociaż jedno zdanie o czym ta książka i dlaczego warto przeczytać.


#ksiazki

"Traktat o łuskaniu fasoli" Myśliwskiego. Moje odkrycie literackie ostatniej dekady. Książka o życiu i pobudzająca do refleksji o życiowych wyborach i losie. Mam już prawie 5 dych i chyba z tysiąc przeczytanych książek i gdybym miał wybrać jedną, to byłaby właśnie ta. No I druga dla kontrastu to Władca Pierścieni 😉

"The millionaire next door" - niby o cichych milionerach ale tak naprawdę o potrzebie podkreślania statusu i leczenia kompleksów u tych, którzy jeszcze tego miliona się nie dorobili.

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi

Po zastosowaniu tych rad ludzie zaczęli mnie w opór lubić, to było aż dziwne. Wszyscy, zawsze, wszędzie. W dużym skrócie sekretem jest szczerze się nimi interesować i w zasadzie w tej szczerości tkwi trudność. W pewnym momencie narobiłem sobie tylu znajomych, że nie byłem w stanie tych relacji utrzymywać, brakowało mi czasu dla siebie. Przeciążenie relacjami sprawiło że teraz losowi ludzie mnie raczej nie interesują... Zwyczajnie mam ich w d⁎⁎ie. Przydałoby mi się przeczytać to jeszcze raz.

Zaloguj się aby komentować

254 340 + 44 = 254 384


Dzisiejsze jeżdżenie tak na luzie dwie godzinki.

Plus jeszcze opis wczorajszej sytuacji. Także ten. Wczoraj pobudka ok 6:11, zupka chińska i tabletka kodeiny z guaraną, ogarnięcie szosy po niejeżdżenie przez prawie 2 miesiące i przed siódma już byłem na kołach. Co prawda na początku było 2 stopnie i zaszronione ulice ale po wyjechaniu na starą S7 zrobiło się całkiem ok. Po 40 km kupiłem w Biedronce dwa banany, jeden zjadłem a w nogach petarda. W planach setka. No i na wiadukcie nad nową S7 wiechałem w jakieś szkła no i guma. Ja przygotowany, nie pierwszy raz zmieniam tylko przy próbie napompowania nowo założonej dętki też guma. No pięknie. 21 km do domu. Żona z dziećmi pojechała do Olsztyna. No ale złapałem stopa, podjechałem do Mławy (rower przypiąłem do wiaduktu) i wziąłem drugie auto. Podjechałem po rower, zapakowałem do auta i cisnę do domu. A tu los jeszcze raz postanowił mi rzucić kłodę pod nogi. No i jakieś 7 km od domu samochód się rozkraczył (coś jakby pompka paliwa się popsuła) i w sumie to do Mławy wróciłem na ławecie. Także ten. Trochę wyjście nie wyszło jak się spodziewałem...


#rowerowyrownik #rower


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

8546c41c-6c59-4b9b-8194-6f20a1a39935
075ef142-fdb0-4f3a-b5be-e59033861746

Zaloguj się aby komentować

Chciałem tu wrzucić klasyka, że zbudowaliśmy go, ale nie działa. Tylko okazało się, że działa Nie potrafiłem bez naklejek ogarnąć pozycji przełączników


Bardzo fajny, przyjemny model a przełączanie między funkcjami a jazdą to strzał w dziesiątkę. Więcej opiszę w recenzji


#niepoprawnelego #lego #42070

2f1cc5f1-d89e-4988-9311-458c5a85f40b
0239f93f-1585-4836-9c32-a87b02df7cd7
PanNiepoprawny userbar

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego ambasador usa w Polsce oznaczył byłego premiera, a zignorował obecnego premiera lub wicepremiera i ministra obrony narodowej, lub ministra spraw zagranicznych?


Oni się nawet nie kryją.


#polityka #usa

515a8c92-c894-486c-8765-1a016c6897a9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Parę lat temu nie podejrzewałem u siebie żadnego ADHD. Ba! Myślałem nawet, że to nieistniejąca choroba stworzona do tłumaczenia niegrzecznych dzieci.

Zasłyszane objawy zbywałem klasycznym "Przecież każdy tak ma!".

Przyjaciel który też ma ADHD (ale w przeciwieństwie do mnie - zdiagnozowane) opowiadał mi o objawach, ponownie zapalała się lampka "ejjjj, to nie KAŻDY tak ma?" oraz kilka opisów tak trafnych że nawet nie zdawałem sobie sprawy że to jakaś prawidłowość. Zresztą pewnie da tu pioruna xd

Anyway, gdy świadomość tej przypadłości (tak to nazywać?) się rozwinęła w społeczeństwie, to wszyscy dookoła zaczęli mi stawiać tę diagnozę, bo chyba jestem jakimś sztandarowym przypadkiem.

Ale dlaczego o tym piszę?

Bo wczoraj padł ciekawy rekord. Wpadła do nas koleżanka ze swoim chłopem, którego nie znałem.

O 14:30 go poznałem
O 18 zapytał czy myślałem o lekach na ADHD

XD XD XD

[PS. Oczywiście w żadnym momencie nie wspominałem o ADHD - sam na to wpadł. Po pierwsze nie mam oficjalnej diagnozy żeby się tym "przechwalać" publicznie, po drugie nienawidzę jak ludzie generują całą swoją osobowość wokół wad nad którymi nie pracują i jeszcze wrzeszczą że są neurospicy.]

[PS2. Tak, wiem że w tym poście zaprzeczyłem temu co zadeklarowałem w pierwszym PS, ale sami przyznacie że nie dało się tego posta napisać bez tego]

[PS3. Odpowiedź na jego pytanie: Nie, nie myślałem o lekach. Czuje się świetnie i funkcjonuję poprawnie. Nauka walki z prokrastrynacją kosztowała mnie pewnie z 15 lat życia, i tonę stresu, ale czuję, że nie poszedłem na łatwiznę xD A lubię myśleć o 100 rzeczach naraz i realizować 50 z nich równolegle]

To chyba mój coming out

#adhd #heheszki #gownowpis

@Barcol sam gdy zacząłem zgłębiać ADHD z każdym przeczytanym tekstem, objawem jestem wręcz przekonany, że sam to mam. A całe życie myślałem, że jestem wręcz przeciwieństwem. Gadałem na ten temat z siostrą i kuzynką, które mają zdiagnozowane i one same mnie wypychają na diagnozę ale co mi to da? Że dostanę jakieś tabletki bez których sobię radzę od 40 lat? Jedyne nad czym chcę pracować i zaczyna mi to powoli wychodzić to właśnie prokastynacja. Ale tu też jest haczyk, bo większość rzeczy które robię na ostatnią chwilę wychodzi lepiej niż miałbym to zrobić od razu bez presji czasu xD

Zaloguj się aby komentować

254 194 + 73 = 254 267


Pierwszy jakiś poważny dystans od ponad 2 miesięcy. I drugi raz od piątku na gravelu i SPD. Dzisiaj już było ok nie miałem kryzysu, w połowie (prawie) zjadłem snikersa więc na koniec nie padłem. Za to wiatr to ch.... Ubrałem się za ciepło trochę bo myślałem, że będzie zimniej. Niektórzy krótkie spodenki niektórzy zimowe ciuchy mieli. Kanał Żerański nadal zamarznięty tak jak Zalew Zegrzyński. Sporo osób na rowerach i nogach.


#rowerowyrownik #rower


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

c9622ed7-b398-4bd8-8853-f4efead9c188
312278a8-4315-46cc-9bd6-c2a3bf0d9843
b3325cf2-ba18-4335-95d3-a99c38fdfb48

Tak. To ja uznałem, że to wystarczy do przyznania osiągnięcia

  • Ja nie dam rady?! (60 km)



Listę swoich osiągnięć możesz zobaczyć na hejtostats

A jeśli masz dosyć Marvina marudzącego pod Twoimi postami, to możesz mu w ustawieniach powiedzieć, żeby się odczepił.

d582f16a-0b78-42c3-857a-faad674a12af

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

253 965 + 38 = 254 003


Naogladałem się i napiorunowałem trochę wczoraj wpisów pod tagiem do tego stopnia, że dzisiaj zmotywowałem się i zabrałem żonę na zaliczenie brakujących kwadratów na Bemowie.

A na koniec zjedliśmy po kebabie.

Fajnie, że można zaciągnąć aktywności prosto że stravy. Zmotywowało to do dodania pierwszy raz wpisu w tagu :)


#rowerowyrownik #rower


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

10adf64d-d7fc-4202-9074-5e8578e03582
db62fa58-2162-4242-b3be-e11a5d34ea48
fd6249a8-6899-4876-b040-ed08603a3dfc

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

410 + 1 = 411

Tytuł: Carrie

Autor: Stephen King

Kategoria: horror

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383913636

Liczba stron: 272

Ocena: 8/10


Muszę uczciwie przyznać, że King zaczął swoją karierę z wysokiego C. Choć niewielka objętością, książka ukazuje bogatą gamę zachowań ludzkich, wywołujących u czytelnika szeroki wachlarz emocji. Ogólnikowe to do bólu, ale o szczegółach później, a jakiś wstęp trzeba było machnąć.


Zacznę może od formy prowadzenia historii, której typ tutaj użyty niezmiernie i niezmiennie mi się podoba. Chodzi, w pewnym sensie, o osadzenie czytelnika w przyszłości względem ukazywanych wydarzeń: wszystko już się stało, a historię poznajemy poprzez punkty widzenia różnych osób oraz, co najważniejsze, wycinki z gazet, książek, przesłuchań itp. związanych z tragiczną kulminacją losów Carrie White, tym, co do niej doprowadziło, oraz możliwych jej konsekwencji. O orientacyjnej formie zakończenia dowiadujemy się dosyć wcześnie, ale, oczywiście, diabeł tkwi w szczegółach, które do niego wiodły - a wiodły drogą wyboistą.


To wydanie zaczyna się od wstępu z okazji 50-lecia premiery książki, które osoby decyzyjne mogły zamienić w posłowie z prostego powodu - zdradza istotne momenty z fabuły. Samą historię natomiast rozpoczynamy od sceny krępującej i niecodziennej - krępującej, bo mowa o doświadczeniu pierwszej miesiączki w szkolnym prysznicu, w otoczeniu nieprzychylnych rówieśniczek; niecodziennej, bo dotknęła szesnastolatki. Nie oznacza to tylko tego, że - jak to powiedziała matka bohaterki - stała się kobietą, ale ponownie obudziło uśpione w niej moce telekinezy. Dziewczyna była nagminnie gnębiona przez "koleżanki", lecz to wydarzenie wniosło dręczycielstwo na nowe wyżyny. Jednakże Carrie nie znajduje wytchnienia od upodlenia w domu, gdzie musi żyć ze swoją fanatycznie religijną matką, baczącą na wszystkie błahe i pozornie grzeszne aspekty bytowania wychowywanej na odludka, dojrzewającej dziewczyny, do tego żałośnie zrzucającej winę za swój "moment słabości" na dziecko, doprowadzając ją swoim zelotyzmem do załamania. Czasami jej postępowanie zakrawa o smutną parodię, choć łatwo uwierzyć mi w istnienie podobnych jej ludzi.


Choć większość książki skupiona jest stricte na Carrie, sporo tu fragmentów śledzących działania innych osób w mniej lub większym stopniu związanych z kryzysem bohaterki, ukazujących ich pogląd na jej sytuację, ale również po prostu podejście do różnych aspektów życia. Widzimy tu budzące odrazę zepsucie niektórych, rozterki moralne jednych oraz godne podziwu akcje drugich - do tej ostatniej grupy mogę zaliczyć dyrektora i jego słowną batalię z pewnym wymuskanym tatusiem, gdzie nie dał się on zastraszyć i stłamsić; wiedział, co ma wiedzieć, powiedział, co miał powiedzieć, nawet jeżeli było to podyktowane bardziej pragmatycznymi niż idealistycznymi pobudkami. Postacie są w tej książce dobrze napisane, nawet jeżeli niekiedy niektóre z nich mogą wydawać się deczko przerysowane.


Dziwiło mnie, że w kluczowym momencie wszyscy zaczęli się śmiać, choć zewnętrznemu obserwatorowi wydaje się to zupełnie absurdalne i nieczułe. Później jednakże zdałem sobie sprawę, że ludzie przecież często reagują śmiechem na stresujące sytuacje, by przeciwdziałać zastrzykowi kortyzolku.


Jest to książka przykra w odbiorze, wywołująca odczucie bezsilności, obrazująca destrukcyjny wpływ niedostatku empatii dla tych, którzy koniecznie jej potrzebują. Spójrzmy na to jednak z innej perspektywy: czy współczulibyśmy osobie nawet w najgorszy sposób gnębionej, gdyby zabiła kogoś nam bliskiego? No wątpię. Kończąc oklepanym frazesem: pozycja bardzo dobra i godna polecenia.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #stephenking #proszynski #ksiazkicerbera

21a24180-7e17-49ca-949f-1ca816908df4

@Cerber108

Czasami jej postępowanie zakrawa o smutną parodię, choć łatwo uwierzyć mi w istnienie podobnych jej ludzi.

Patrząc na internetowe odklejki amerykańskich protestantów nie zdziwiłabym się, gdyby sporo mieszkało w USA takich pań White.

Amerykańscy protestanci to zupełnie inny lvl spierdolenia umysłowego niż nasze kościelne moherowe berety.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować