Zaloguj się aby komentować

Dziś był mój drugi dzień w nowej #pracbaza #praca

Jestem mile zaskoczony organizacją działu kadr, IT i innych. Pierwszy dzień zaplanowany co do minuty, od razu dostałem cały sprzęt i telefon (w końcu nówka ThinkPad zamiast 8 letniego della). Sprzęt działał od razu, jedynie na identyfikator czekałem dzień dłużej.

Jestem po wdrożeniu, poznałem panią dyrektor działu a rekruterka przedstawiła mnie we wszystkich działach firmy, łącznie poznałem z 70 osób.

Dział compliance jest mały, jestem tylko ja i moja managerka która pracuje 99% zdalnie (jest z innego województwa i do centrali jeździ 1-2 w miesiącu).

Pracę będę miał hybrydową, managerka zawnioskowała też o zadaniowy tryb pracy dla mnie, nie muszę się codziennie odbijać kartą w firmie.

Ogólnie praca jest 8h i tego się będę trzymał, mogę zacząć między 7 a 9 godziną.

Na ten moment się wdrażam, poznaje strukturę firmy i styl pracy na stanowisku więc trochę czasu minie aż będę w 100% wydajny.

Ogólnie jestem pozytywnie nastawiony, firma na ten moment mi się podoba, ludzie też są spoko.

#chwalesie

cb0b0db8-4843-4720-817c-7ecd7125c45b
dildo-vaggins userbar

Gratulacje, cieszę się Twoim szczęściem


Pracę będę miał hybrydową, managerka zawnioskowała też o zadaniowy tryb pracy dla mnie, nie muszę się codziennie odbijać kartą w firmie.

Ogólnie praca jest 8h i tego się będę trzymał, mogę zacząć między 7 a 9 godziną.

Ja mam zadaniowy, ale już cierpliwość do słuchania "bo my chodzimy na 8" mi się skończyła, i muszę coś nakręcić Małysza Ale, docelowo chciałbym właśnie w takiej skończyć, że mogę zacząć po 8, po korkach, albo przed 9 jak mam taki kaprys. I żeby delegacji było sporo, bo lubiłem to w poprzedniej firmie.

@dildo-vaggins na mojej ścieżce zawodowej potwierdza się jedno, gówno w firmach wychodzi zawsze po pół roku. Jak się da je przeskoczyć to się pracuje dalej, jak nie to się szuka czegoś innego.

Zaloguj się aby komentować

Znowu dziś nostalgłem, przeglądając archiwalny dysk z fotami. Ostatnio mi się to coraz częściej zdarza. (starzeje się) xD
W 2004r. zagrałem na basie, wraz ze swoim ówczesnym zespołem jedyny koncert w naszej dwuletniej karierze.

Graliśmy w zaprzyjaźnionym klubie, za "open bar". Mieliśmy tylko 6 swoich autorskich kawałków. Jak je zagraliśmy, to publika krzyczała, żeby zagrać jeszcze raz. A potem po prostu improwizowaliśmy. Pochwalę się, że na naszym koncercie przewinęło się wtedy 3 razy więcej ludzi, niż mieściła ta knajpa i skończyło się piwo z kija. Nasza twórczość była oparta na trip hopie. Dziś ta knajpa już nie istnieje. Były właściciel mieszka w Norwegii. Nasza wokalistka, jest stylistką mody w Londynie. Mój ówczesny najlepszy przyjaciel, perkusista, z którym założyliśmy ten zespół, siedzi w Anglii i jest fotografem. DJ, który jednocześnie był klawiszowcem, jest cenionym DJ-em specjalizującym się w scratchingu. Nie wiem co się dzieje z ziomkami, którzy grali na puzonie i saksofonie/gitarze, bo utraciłem z nimi kontakt.

W każdym razie, graliśmy w garażu przez dwa lata, zagraliśmy swój pierwszy koncert i się rozpadliśmy xDDD

Nasza kapela nazywała się "SICKLY" (° ͜ʖ °)

#nostalgia #muzyka #triphop #ciekawostki #kiedystobylo #jaworzno

1744b7c4-dca8-46ec-8cf6-6997b322bbd1
149159b7-a370-49f3-9baa-0610c36ee413
0f93c400-e183-4258-8afb-437ca39e4dda
26913024-f7c3-4dbd-afea-a24aed54bc4d
ca662c4c-48dc-40af-9464-c2560ae7cbdb

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@30ohm


Pole trójkąta to

1/2 a b sin alfa, gdzie alfa to lat między a i b


To da odpowiedź na punkty a i b.


Reszta to z kolei do policzenia z twierdzenia cosinusów. Ale tego już nie pamiętam

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Stanąłem wypłacić kasę z bankomatu. Wracam, a przede mną samochód na chodzie, zaparkowany tak, że nie ma opcji żebym wyjechał spokojnie. Za mną blisko inne auto, na tyle, że można cofnąć i wyjechać.

Za blokujący mnie 4m luzu. Miga światłami, nic. Trąbie, nic. Pytam ludzi z kolejki do bankomatu kto tak stanął i zgłasza się typ, że on wypłaca pieniądze I dobrze stoi. Powiedziałem, że nie, bo ja się nie mieszczę z wyjazdem. Mówię, żeby się ruszył i odjechał i że jakby normalnie zaparkował, to nie byłoby problemu. Jak grochem o ścianę. Nic, nie robię afery, poczekam aż odjedzie.

Kilka minut później typ wraca, cofa, a wcześniej włącza kamerkę albo nagrywanie w niej bo maca coś przy lusterku i zapala się dioda.

Ja mam lewy kierunek włączony i ruszam. W tym momencie.on zaczyna wyjeżdżać, Ja się zatrzymałem, on też. Bez kontaktu. Postał jeszcze typ z pół minuty licząc chyba, że mnie na OC złapie albo będzie zbierał suby w necie.

Gardzę takimi podludźmi.

#patologiazmiasta #stopcham

@jarezz Kiedyś miałem akcję, że jechałem z rodzinką przez wioskę, gdzie była w cholerę wąska droga, że dwa auta nie mogły się minąć, któreś musiało zjechać na pobocze. No i wyjeżdżam sobie zza kolejnego zakrętu, a tu stoi na środku drogi odpalone, puste VW T4 dostawcy gazu. Postałem chwilę, ale nikogo nie widać. Zatrąbiłem. Zatrąbiłem jeszcze raz. Za mną zatrzymało się kolejne auto. Zatrąbiłem jeszcze ze 4 razy. Stwierdziłem, że VW stoi w takim miejscu, że dosłownie obok można było zaparkować przed bramą, to wysiadłem od siebie, wsiadłem i przestawiłem tego strucla i widzę kątem oka, że dopiero teraz jakiś stary dziad z butlą leci w moją stronę i wyskakuje z mordą, że czemu mu auto ruszam. To pytam go, czy nie mógł stanąć tak, żeby nie blokować drogi. Na co on mi odpowiada:

- NIE WIDZISZ PAN, ŻE JEST SYTUACJA?!


XDD

Zaloguj się aby komentować

Pokazy dronów to coś magicznego. Dzisiaj w Seulu był show w temacie #starwars

Zalecano, aby być godzinę przed. Byłem godzinę przed i ni c⁎⁎ja miejsca nie dało się znaleźć, bo przyszła chyba cała #korea, dlatego musiałem stać za drzewem aby w ogóle cokolwiek widzieć. Ale i tak było super. Mój trzeci w życiu pokaz dronów i za każdym razem jest to przeżycie niemal mistyczne.

64a5f280-aa0a-47ad-8c5a-ae7f9a7a148e
f7d136e6-2dc0-433f-bd4b-9f8b04649901
d32350d7-581d-4da3-8397-8eaf5a517906
98823ef8-abcc-4a08-9789-d7cab598fda5

@Spleen 

Pokazy dronów to coś magicznego

BARDZO zależy od skali. Byłem na pokazie dronów Warszawie i żałowałem wydania 8zł na paliwo żeby tam dojechać xd

896ec569-fa51-4cb0-9db1-3f92e9fab43d
61a1ac51-ee56-4fae-bca5-db54c7366240

Zaloguj się aby komentować

Trzymajcie kciuki, udało się przejść do kolejnego etapu i w czwartek ostatnia rozmowa rekrutacyjna, jak nie wyjdę na psychopatę, to jest szansa na koniec z bezrobociem jeszcze w maju ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


(no dobra, technicznie, to nie bezrobocie, bo jestem jeszcze niemal 3 miechy na wypowiedzeniu, ale mentalnie już tak)

#pracbaza #rekrutacja

Zaloguj się aby komentować

Oficjalnie stałem się recenzentem designów z Claude Design i odechciało mi się wszystkiego.


Dwa tygodnie temu PM dostali u nas dostęp do Claude Design i od tego czasu jedyne co robię to recenzuję czy to co wypluł LLM ma sens, czy nie ma sensu. Jak powiem że nie ma sensu, to 5 minut później dostaję efekt kolejnego prompta z pytaniem "a teraz?" i tak się toczy kółeczko.


Oczywiście zanim PM pójdzie do claude to nie ma nic. W obecnej pracy pozbawiono mnie wszystkiego co lubiłem w pracy - pracy koncepcyjnej - i sprowadzono najpierw do klepacza figmy, a teraz do recenzenta designslopu. Klient przychodzi z feature requestem, to nigdy nikt się nie zastanowi co z tym zrobić, czy to ma sens, jaki będzie miało wpływ. Nie. "Maciek, narysuj", i to najlepiej na już, broń boże mieć 2-3 dni na jakieś podstawowe rozeznanie i przygotowanie czegoś w oparciu o jakieś solidne podstawy.


Doszło do tego że nie wiem co mam robić w pracy. Odkrywania problemu nie ma i nigdy nie było, zawsze był bug- request- driven development. eksplorowania możliwości nie ma, bo nie ma na to czasu. Udało mi się wywalczyć testowanie i analizę i jakąś wstępną krótką ideację, a teraz nawet tego nie ma bo ktoś znalazł plugin do Claude który symuluje ścieżkę użytkownika i ocenia czy ma sens czy nie.

Cały SDLC jest tak paskudną patologią że głowa mała. Na początku roku dano możliwość aby wdrożenia naszego produktu robili account managerowie w 100% bez udziału devów i designerów. Po zebraniu wymagań od klienta wszystko jest vibekodowane przez ludzi bez doświadczenia w programowaniu czy designie. Następnie zgłaszane bugi są analizowane przez agenta, który decyduje o ich priorytecie i dev ocenia czy może to naprawić Claude, czy konieczne jest jednak coś zrobić. W efekcie większośc bugów jest naprawiana z automatu agentem. A UX? Ten jest ogarniany pluginem do Claude i LLM as a judge dla naszego bota. W żadnym momencie procesu nie udaje mi się wskoczyć z robieniem tego co umiem - definiowaniem czy problem jest, jak go rozwiązać, zweryfikować czy gdzieś jest okazja do poprawek - upierdolili mi budżet na wszystko z końcem ubiegłego roku i zasugerowali że mogę testować nasz produkt wewnętrznie... Z ludźmi którzy wiedzą co i jak działa i po co jest...

Nigdy nie lubiłem pracować, nigdy nie uważałem że robię coś ciekawego czy ważnego, ale wiedziałem że umiem wykonywać swoją pracę i robię ją dobrze. Teraz nie mam tego poczucia. Widzę ogłoszenia o pracę i nie czuję się na siłach aplikować, nawet portfolio mi się nie chce robić.


Ciekawe czy dopracuję do końca roku, czy zorientują się że jestem zbędny już w tym kwartale...


#gorzkiezale #webdesign #ux #uxdesign #zalesie

@Maciek Sztuczna inteligencja nigdy nie ma szans z prawdziwą głupotą.


A tak serio - bo z tego co piszesz to wygląda jak głównie problem ludzki - braku wyobrażeń i lenistwa. Czy sam tool też dodaje od siebie dodatkowy level gówna?

Spokojnie, my tylko wchodzimy w epokę "good enough" przepraszam "ai".


Czekam tylko na to aż coś się "spie..." konkretnie na skalę globalną, przez to "good enough". I trend się odwróci a firmy działające bez ai będą tylko godne zaufania.

Kuurwa, wszystkie to AI wytwory rozpoznaję od razu i mdli mnie też od razu, jak to widzę. Serio mam już dość, a widać jest, że ogólnie pojęty marketing dopiero się rozkręca w adaptowaniu tego. W kodzie pewnie jest tak samo.

Zaloguj się aby komentować

Aktualizacja do wpisu o pobiciu.
Pojechaliśmy z kolegą wczoraj rano do Wiązownicy na komendę złożyć zeznania (04.05). 3 maja praktycznie całego przeleżeliśmy.
Stamtąd nas odesłali i mamy sami sobie znaleźć biegłego sądowego medycyny, żeby zrobił obdukcję (oczywiście my za to płacimy).
Znaleźliśmy jakiegoś biegłego. Dzwonimy do niego i wysyła nas po papiery z sor-u. Dostajemy karty informacyjne.
Kolega na swojej ma tylko o zmierzonym ciśnieniu. Ja mam trochę więcej, bo się dobłagałem, żeby mi sprawdzili brzuch (miałem zrobione usg i rtg).
Mieliśmy się z powrotem kontaktować z biegłym, ale zadzwonili do nas z komendy Jarosławskiej.
Mamy wstawić się jak najszybciej na przesłuchanie. Przyjeżdżamy, czekamy długą chwilę i w końcu ktoś w końcu do nas przychodzi. Najpierw idę ja.

Zostajemy ostrzeżeni (nie wprost) z kolegą, jeszcze przed przesłuchaniami, że gra może nie być warta świeczki i wcale nic na tym nie zyskamy, a co gorsza, sytuacja może się tylko pogorszyć.
Dodatkowo trzeba dodać, że nie mamy żadnych widocznych poważnych lub trwałych obrażeń, to nie ma co w to brnąć. Tutaj tak naprawdę nie wiadomo na 100% czy nic nam nie jest. Kolega bez mocnych przeciwbulowych musi chodzić o lasce.
Rzeczy, które nam zniszczyli (np. moje okulary korekcyjne na 800 zł), nie miały zbyt dużej wartości, żeby coś dalej z tym robić.
Z kolegą ustaliliśmy wspólną wersję tego, co mamy mówić.

Finalnie zdecydowaliśmy, że nie będziemy o nic wnosić. Zbyt duże jest ryzyko, a szansa, że coś ugramy, jest bardzo mała. Rozprawy sądowe mogłyby się ciągnąć latami. Mielibyśmy nawet stawać twarzą w twarz z tymi bandytami do konfrontacji.
Kolega jeszcze idzie za kilka miesięcy do wojska i nigdy nie wiadomo, czy nie znalazłyby się rzeczy, które by mu to utrudniły.

Finalnie w tej sprawie będziemy tylko świadkami.

Badania, żeby się sprawdzić, będziemy sobie sami na własną rękę załatwiać. Innego wyjścia nie ma.
Policji, jak zwykle, nie chce się za dużo robić. Dodatkowo nie wiadomo, czy kibole nie mają jakichś kontaktów w policji.
Bardziej byli przejęci tym, że będą mieli grafik na nowo układany za jakiś czas (podczas przesłuchania przyszedł inny policjant i o tym przy mnie gadali).
Muszę sobie okulary załatwić. Bez nich praca przy komputerze jest bardzo męcząca.
Dobrze, że mam ewentualnie od kogo pożyczyć pieniądze. Bez tego byłbym w ciemnej d⁎⁎ie w tym miesiącu.
Brzuch już trochę mniej boli. Doszła jednak do tego głowa. Nie mogę robić gwałtownych ruchów. Zaczynają dopiero teraz pojawiać się mi siniaki. Jak podskakuję (wchodzę po schodach), to słyszę, że coś mi w głowie stuka od wczoraj…

Dziękuję też za komentarze po poprzednim wpisem. Na wysropie i innych można by liczyć co najwyżej na komentarze typu "jak we dwoje to pewnie geje", "trzeba było się nie trzymać za ręce".
#zalesie

od kiedy konkubina pracuje jako medyk sadowy i nasluchalem sie o sprawach, przy ktorych robila obdukcje albo sekcje, to jestem przekonany, ze nietykalnosc cielesna to w polsce fikcja... nic dziwnego, ze za tym podaza mentalnosc "chlopy sie popraly po gebach, po c⁎⁎j drazyc temat". kiedys bylem osiedlowym szeryfem dopierdalajacym sie do patologii, ale teraz mi przeszlo

Zaloguj się aby komentować

Wziąłem wolne, wyspałem się, zjadlem dobre śniadanie, po czym wsiadłem na rower i pojechalem w las. Teraz siedzę nad jeziorem, patrzę na mewy i jem żelki.

Życie bywa dla mnie łaskawe.


Dodaję #tag - żeby tygrys się odpierdolił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

b97e539b-0044-460c-897d-774228343177
a1a9e234-b152-455e-9e8a-7e0f2d2397f1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Usnąłem przed moimi młodymi, to teraz nie mogę spać. A jak nie mogę spać, to się podzielę z Wami moją małą przygodą (nie, nie tą z osłem i słoikiem nutelli) Gotowi? DECYZJA Jakieś 2 miesiące temu, zaczęliśmy dostawać informacje z Tajlandii, że sprawy u mojego teścia nie idą tak, jakby można tego oczekiwać. Bez wdawania się w szczegóły: moja żona zapytała się mnie czy poradzę sobie z młodymi (2x lvl.2) przez tydzień, sam samiuteńki. Powiedziałem jej, żeby potrzymała mi piwo bo rezerwuje jej bilet na 2 tyg. Czemu 2 tyg? Żeby miała wystarczająco czasu wrazie jakichś problemów i nie bawiła się w zmianę rezerwacji lotu na ostatnią chwilę. Jak wszystko się uda załatwić w terminie, to dostanie kilka dni dla samej siebie i swoich przyjaciół w Bangkoku a ja jakoś dam radę. Tyle tytułem wstępu:) Ja wymyśliłem, że nie ma sensu siedzieć samemu w domu bo każdy dzień to będzie lalka z poprzedniego i trzeba się będzie wykazać sporą dozą kreatywności aby młodzi się nie zanudzili. Postanowiłem, że zabiorę młodych do Fatherlandu, do dziadków. Dziadki mieszkają na obrzeżach małej wioski, niedaleko małego miasteczka. Lasy, jeziora ale i do sklepów niedaleko a w góry to jakaś godzinka samochodem. Dzieciaki mogą z domu wyskoczyć na ogródki działkowe z daleka od samochodów i ulicy. Jest też kot u rodziców, a że młody nr.1 lubi zwierzaki a sierciuchowi przyda się trochę ruchu, to kupując bilet na samolot dla żony, kupiłem też bilet na prom dla nas trzech. Żona jak o tym usłyszała, mało nie zemdlała. Bo długa trasa (całe 3h na prom i potem jakieś 6h przez Holandię i Niemcy), bo jak ja dam radę, bo rodzice mi nie pomogą z młodymi (tutaj ma rację) bo coś tam jeszcze ale stwierdziłem, że jak pracować tutaj nie mogę (brak ludzi do zistawienia dzieci z nimi a przedszkole tylko 2 dni w tyg) to chociaż rodziców odwiedzę. Bilety kupione. Czas na …

PODRÓŻ Drogę do promu młodzi przespali. Na promie elegancko, plac zabaw, bieganie, prysznic, butla i sen. Wszyscy spaliśmy jak zabici. W tym miejscu muszę oddać cześć i chwałę mojej żonie, bo spakowała nas na podróż tak, że nie musiałem nawet specjalnie myśleć gdzie co jest, tylko otwierałem olecką a tam już wszystko czekało. Przy okazji Filipińska obsluga promu P&O jest za⁎⁎⁎⁎sta i pomagali mi z bagażami w drodze do kajuty, rozłożyli chłopcom łóżeczka i ogólnie byli za⁎⁎⁎⁎ście pomocni (za co wpadło im parę £ do kieszeni) Rano pakowanie, zabawa na placu zabaw i oglądanie jak wpływamy do portu. Młodzi siedzieli z misami przyklejonymi do szyby a ja mogłem w spokoju wypić kawę. Potem trasa, w połowie jeden postój gdzie zjedliśmy i trochę pobawiliśmy się na zjeżdżalni na terenie stacji benzynowej. W sumie niecale 7h wliczając przerwę. Nie było płaczu, nie było dramy, ot, my i trasa (w radiu kawałek Gutka i Basa #pdk ) POBYT Nie będę za dużo pisał o prywatnej części tej eskapady ale młodzi 2 razy dziennie mieli rozrywki w postaci pomagania w zakupach, pieszych wycieczek, placów zabaw, kąpieli w jeziorze, gonienia kota-w granicach rozsądku, zwiedzania zamków, “pracy” w ogrodzie itp Udało się też spotkać z rodziną i chyba dobudować kontkat (zobaczymy jak to wyjdzie) Ogólnie czas minął naprawdę fajnie, pogoda dopisała, ja coś zwiedziłem, wraz z rodzicami i rodziną spędziliśmy za⁎⁎⁎⁎sty czas, młodzi wyrwali się z UK i spędzili masę czasu między drzewami, przy śpiewie ptaków, w pobliżu wody ale też ucząc się dyscypliny przy ojcu, pomagania w drobnych codziennych czynnościach no i najważniejsze, mogli spędzić czas z dziadkami. POWRÓT Tutaj zasadniczo jak przy wyjeździe. Trasa>prom> trasa. Zaskakująco łatwo i przyjemnie. WNIOSKI Obawiałem się tej podróży, bałem się jak chłopcy zniosą drogę, jak ją zniosę 2 tygodnie z nimi i rodzicami, czy ojciec się nie przekręci od ich płaczu, śmiechu i krzyków. Zjemy, wszyscy:) Dzisiaj, spędzając tradycyjny dzień z chłopakami w domu, uświadomiłem sobie jak samotny tu jestem gdy nie ma żony. Jak wielkim darem jest sama obecność rodziców, nawet gdy nie pomagają w stricte fizyczny sposób (no ale obiadek mamusi to jednak za⁎⁎⁎⁎sta pomoc) Czy to była przygoda? Jeszcze jak! Czy zrobiłbym to ponownie? W każdej chwili!

#gownowpis #rodzicielstwo

35df36e3-7eca-4060-975b-9e912678cee1

Zaloguj się aby komentować