@Garf też kiedyś zaliczyłem wpierdol w sylwestra, bez powodu, troglodytom po prostu nie podobało się, że z kolegami przechodzimy obok.
nic mi się w zasadzie nie stało, bo miałem grubą kurtkę, ale do chwili obecnej pamiętam mordę śmiecia który akurat się mną "zajmował" i mam nadzieję że w międzyczasie już dostał od kogoś kosę i gnije w ziemi
te zwierzęta jak przyjeżdżają na mecze do sąsiednich województw, to jeszcze mają eskortę policji, bo przecież jak ktoś zginie to poleci paru komendantów, a ja od tamtej chwili jestem zdania, że jak najbardziej należałoby im pozwolić na własne safari, a w przypadku zagrożenia dla osób postronnych nasłać wojsko i spałować tak żeby spali na stojąco przez pół roku
choć absolutnie nie jestem zwolennikiem kar cielesnych i kodeksu hammurabiego, tak w stosunku do tych podludzi niestety po prostu nie ma innego sposobu na załatwienie tego problemu
@Garf jestem z Rzeszowa i miałem w piątek usuwane 4 ósemki
Początkowo miałem robić w Medicover, ale nie wykonywali tego pod narkozą (dla mnie to była konieczność). Więc poszedłem tutaj https://as-dental.pl/cennik/ i byłem zadowolony. Specjalnie linkuję od razu cennik, bo z mojego doświadczenia większość takich przybytków albo daje ceny orientacyjne, albo w ogóle ich nie podaje. Więc od razu możesz się przekonać, czy ceny są dla Ciebie git.
@Garf Blajer jest król wyrywania ósemek, jak lew jest król dżungli Jeśli się nie mylę to takie słowa przeczytałem na wykopie na tagu Rzeszów lata temu, ale nie byłem jeszcze. Ale kolejki ma pewnie spore.
Ja na NFZ byłem w Madental na Broniewskiego, jedną ósemkę straciłem, dr Mager bodajże to robił. Z resztą, planuje na wakacjach ogarniać
Udało mi się ostatnio wrócić na trochę dłużej do projektu własnego "silnika gier".
Nie poddałem się jeszcze. Trochę różnych zmian wprowadzałem i podokrążyłem kilka rzeczy, żeby były w stanie działać. Na filmiku pokazuję proste animacje tłoku. Na razie na tylko tyle mnie stać, jeśli chodzi o tworzenie w blenderze.
Będzie troszkę technicznego pitolenia.
Najtrudniejsze, nad czym ostatnio główkowałem, to VAT (vertex animation texture). W skrócie, animacje obiektów nie ogarnia jak to zazwyczaj bywa CPU tylko GPU. U mnie animacje zapisuję jako plik png, dzięki czemu bez problemu mogę taką grafikę wykorzystać w shaderze. Pomysł na samo wykorzystanie pliku graficznego do zapisywania tego typu danych jest imo bardzo ciekawy. Każdy piksel, np. w formacie PNG, ma kilka warstw (RGBA) i w każdej z tych warstw można zapisać jakieś dane, np. nową pozycję danego wierzchołka.
Kolejne wyzwanie, które sobie wymyśliłem, to przejście z programowania w samym OpenGL (Silk.Net.OpenGL) na coś bardziej nowszego i uniwersalnego.
Trafiłem na Zenith.NET, bibliotekę-warstwę, gdzie, pisząc jedno, będzie to bez problemów działać na różnych API graficznych (Vulkan 1.4, DX12 oraz Metal) pod spodem. Poziom kontroli nad tym, jak wszystko działa, można porównać do tego, jakby programowało się w samym Vulkan-ie. Dodatkowym plusem jest jeszcze obsługa języka shaderów Slang (HLSL). Miodzio.
W wyrenderowaniu pojedynczego obiektu z teksturami lub kolorami nie mam już najmniejszego problemu.
Pod górkę zaczyna się, gdy chce się więcej obiektów na raz wyrenderować. Wtedy nie ma wyjścia i jedynym wyjściem jest zabawa z optymalizacją. Cach-owanie czego się da, batch rendering i inne pomniejsze.
Batch rendering można porównać do wysyłania wiadomości do wielu ludzi. Zamiast wysyłać do każdego człeka po kolei wiadomość, rozsyłamy na raz grupowo do wszystkich. Także zamiast wysyłać pojedynczą instrukcję dla każdego obiektu, wysyłamy jedną, żeby na raz wygenerowało ich kilka.
Zacząłem dodatkowo implementować pierwszą wersję systemu ECS. Odpowiada za zarządzanie obiektami, ich właściwościami i takie tam.
Co do GUI, to nadal pozostaje Dear ImGui. Aż takim masochistą nie jestem, żeby coś swojego robić.
Obiekty do renderowania wczytuję z plików .obj. Jest jednym z najprostszych formatów plików 3d, w których bez czytania dokumentacji ogarniesz zapisane dane. W parze ładuję też plik .mtl, który zawiera informację o kolorach i teksturach i jest tak samo prosty jak .obj.
Jak będą siły i czas, to będę sobie nadal w tym grzebał. Motywacja nadal jest, zwłaszcza że udało mi się parę blokerów pokonać i coś już faktycznie zaczyna działać, a to mnie jeszcze bardziej motywuje.
Robię to głównie dla siebie. Lubię poznawać, jak coś pod spodem działa. Tym razem padło na grafikę komputerową.
Im dłużej samemu w tym siedzę, tym bardziej podziwiam tych, co spędzają w tym większość swojego czasu.
Web-ówka się do tego nie umywa.
Szanuje fes ludzi którzy potrafią takie rzeczy albo chociaż wiedzą jak się za takie coś zabrać.
Web-ówka się do tego nie umywa.
Ta, ogólnie webdev to jest chyba najprostsza gałąź programowania z niemal zerowym progiem wstępu. Już nawet tworzenie aplikacji desktopowych (poza electronem) jest trudniejsze.
Jedynie różnica taka, że pojedyncza osoba jest w stanie napisać jakiś duży projekt webowy w sensownym czasie a tymczasem tego silnika nigdy nie skończysz xd. W sensie fajny projekt aby się pobawić i pouczyć albo żeby wpisać sobie go do portfolio. No ale na dłuższą mete pisanie czegoś takiego samemu nie ma większego sensu. No i na githubie jest masa takich eksperymentalnych niedokończonych silników w przeróżnych językach.
Trafiłem na Zenith.NET , bibliotekę-warstwę, gdzie, pisząc jedno, będzie to bez problemów działać na różnych API graficznych (Vulkan 1.4, DX12 oraz Metal) pod spodem. Poziom kontroli nad tym, jak wszystko działa, można porównać do tego, jakby programowało się w samym Vulkan-ie. Dodatkowym plusem jest jeszcze obsługa języka shaderów Slang (HLSL). Miodzio.
Na Twoim miejscu skupiłbym się nie na tym jakie drzwi otwiera, a na tym jaka jest tego cena, i w jakie ograniczenia Cię to wepchnie na kolejnych etapach.
@tomasz-frankowski Akurat dobrze wiem co ze sobą to niesie.
Ograniczenia? Jak się siedzi nad tym samemu to największe. Śledzę sobie kilka OSS silników I widzę, ilu ludzi potrzeba, żeby coś sensownego osiągnąć. Samo to, że w zespole można sobie podzielić na role kto się czym zajmuje I specjalizuje dużo daje. Samemu muszę być ekspertem we wszystkim.
A to tylko część ograniczeń.
Nie planuje też robić kto wie jakich rzeczy, nie ma to być też pełnoprawny silnik. Bez edytora, żadnych wodotryskow I przekombinowanych rzeczy.
@Garf ekspert ma wielokrotne doświadczenie w całym procesie wdrożenia. Ekspert się nie wyjebie- zastanów się czy nie robisz tego żeby się jednak trochę poobijać. Bo bez obijania niczego się nie nauczysz.
A czy wy jesteście dobrymi człekami?
Ja tam wiem, że jestem złym ludziem i czeka na mnie miejsce w piekle (tutaj się nie śmieję, mam nieprzebaczalny grzech na sumieniu).
Ogólnie mam wywalone na to, kto sobie w co wierzy, dopóki nie próbuje mi tego narzucić…
Troszkę nie podumali, że jak się to rozłoży, to kolejność się psuje. Także napierw numerkami, potem po strzałkach.
#religia #kosciol
Na lewe ucho słyszę dużo gorzej i dzięki nim jest zauważalna poprawa. Z prawym nie jest aż tak źle ale też swoje pomaga.
Mam ustawionych kilka różnych programów, w tym jeden na szumy uszne. Tutaj pod tym względem rewelacji nie ma, więcej czasu na to trzeba. Na noc i do kąpieli trzeba ściągać. Zakładanie nie jest jakieś trudne.
Największym minusem jest jednak to, że troszkę irytują ucho, jak się je nosi. Prawie od dekady nie używam dousznych słuchawek i się odzwyczaiłem, że cos mogę mieć w uchu + do testu dali najtańsze nakładki, bo wiadomo, sprzęt na razie wypożyczam i nie ma pewności, że jeszcze kupię.
Pewnie będę też próbował w innych salonach, inne modele itd.
Taki sprzęt dodatkowo swoje kosztuje. 4000zł za każdą słuchawkę. Żeby dostać dofinansowanie, to trzeba mieć stopień niepełnosprawności, gdzie tutaj nie wiem, czy uda mi się go uzyskać.
Jakby ktoś pytał o wiek, to jestem tutaj z młodzieży na hejto :v
Nikt nie ustalił, skąd moje problemy ze słuchem i szumami :|
@Garf Dofinansowanie z NFZ przysługuje każdemu, bez względu na grupę inwalidzką.
Jeśliś młody wiekiem, to może warto byłoby też przetestować AirPodsy Pro które mają funkcjonalność podstawowego aparatu słuchowego - przynajmniej wyglądają bardziej młodzieżowo i nie są dokanałowe w takim stopniu jak aparat.
@mles Tak mi w salonie powiedzieli, choć może być też tak, że źle to ujeli. Czytałem o tym przed wizytą i akurat o grupie nic nie znalazłem.
Połażę po salonach i różne modele popróbuję.
Choć wygląd nie ma dla mnie dużego znaczenia, to tutaj airpodsy akurat na minus bo je widać dobrze, w porównaniu np. do tych słuchawek co mam teraz, które widać dopiero, jak się w ucho zajrzy.
@Garf z AirPodsami chodziło mi o to, że są bardziej neutralne - nikt nie zwraca na nie uwagi, nikt ich tym bardziej nie traktuje jak aparatów słuchowych, więc paradoksalnie mogą być bardziej niewidoczne dla otoczenia niż tradycyjne aparaty. No i zdecydowanie tańsze…
Cały dzień siedziałem, żeby dało się zmienić czcionkę w imgui (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Na szscęście się udało i teraz ładnie działa.
Pora na użeranie się z kolejnymi rzeczami:
- tekstury
- oświetlenie
- cienie
( ಠ ͜ʖಠ)
Może coś kiedyś z tego wyjdzie, o ile się po drodze nie poddam.
Byłem dzisiaj w szpitalu porobić badania i takie w sumie 2 śmieszne sytuacje były:
1 Sytuacja - ogólnie to nie miałem żadnego skierowania ani nic, miałem tylko karteczkę od doktora, u którego byłem prywatnie.
Zaczepiłem przechodzącą doktorkę i pokazałem jej tę karteczkę. Przeczytała co na niej jest, zaczęła coś tam na innej pisać i pyta się o imię i nazwisko. Okazało się, że mam takie samo imię i nazwisko jak jej kuzyn. No a ten doktor co mnie tam wysłał to jest kierownikiem.
2 sytuacja - to jak już poszedłem dalej. Czekałem w kolejce, na szczęście przede mną była tylko 1 osoba. Przyszedł jakiś pan, rozgląda się, podchodzi do mnie i pyta się, czy widziałem jakąś młodą dziewczynę. Nikogo takiego nie widziałem i mu tak mówię. Pewnie przyszedł po córkę czy coś. W gabinecie jedynie była jakaś starsza pani. No i się okazało, że to o nią chodziło i że to była jego żona ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Ograłem w końcu gierkę Sanabi i muszę przyznać, że była niezła.
Bardzo ładny pixel art, soundtrack też jest niczego sobie.
Akcja gry toczy się wokół dwóch postaci, z których jedną będziemy sterować.
Dużo o fabule nie chce zdradzać. Trafiamy do super zaawansowanego miasta mega korporacji, gdzie mamy znaleźć tytułowego Sanabi.
Jest dużo akcji. Są momenty, gdzie można się zaśmiać, niektóre są natomiast bardziej poważne, a nawet znalazłyby się takie, które mogą nawet łzy wycisnąć.
Dla mnie najbardziej upierdliwe były mapy, gdzie trzeba było przechodzić je na czas. Drobny błąd zazwyczaj oznaczał, że będzie powrót do ostatniego punktu zapisu.
Mechanika poruszania się jest bardzo płynna i przyjemna. Walka nie jest jakoś bardzo skomplikowana.
Gierka w sam raz dla fanów takich tytułów jak Ori and the Blind Forest oraz Katana Zero.
Najwygodniej jest grać na padzie, choć sterowanie klawiaturą i myszką nie wypada jakoś bardzo źle.
Gra jest już ukończona, po wydaniu dostała jeszcze kilka bugfixów.
Autorami są Koreańczycy, oprócz paru drobnych błędów nie zauważyłem, żeby coś miało być nie tak z tłumaczeniem tekstów.
Nie ma polskiej wersji językowej. Ciężko jest trafić, żeby ktoś o niej pisał/gadał w naszym języku, więc nie powinno to dziwić.
TLDR: Żalę się na szumy i rzeczy z tym związane + nie łudzę, że ktokolwiek i cokolwiek mi z tym pomoże. Z racji, że i tak nie ma nic do stracenia, nabazgrałem ten wpis.
Drugą najgorszą rzeczą zaraz po samych w sobie szumach jest to, że jest coraz mniej osób, które ci wieżą, że je masz.
Dodatkowo boli to, że są to osoby bliskie, od których wydawałoby się, że można by liczyć na odrobinę wsparcia czy chociażby zrozumienia. Pomijam fakt, jaką na mnie presję wywierają, bo nie idzie mi tak dobrze jak młodszemu i starszemu rodzeństwu.
Męczę się z tym już ponad 2 lata. Trochę mi to w życiu namieszało, nie jestem w stanie poprawnie funkcjonować jak kiedyś. Nie pamiętam kiedy ostatnio dobrze wypocząłem. Dużo szybciej się męczę, jak coś robię, zwłaszcza jeśli wymaga to skupienia. Łatwiej się też denerwuję.
Za każdym razem jak wydawało mi się, że znalazłem jakąś poszlakę, co może być powodem, kończyłem w martwym punkcie.
Miałem tyle rzeczy sprawdzonych, że już nie pamiętam co i jak było badane. Ogółem to jestem zdrów jak ryba.'
Na rezonansie nic. Trzustka, wątroba, nerki itd. nic. Cukrzycy i innych chorób też brak. Otolaryngolog zbadał mi uszy pod każdym możliwym kątem i nic nie wykrył.
Poprawiłem w swoim życiu wiele nawyków, odżywiam się dużo zdrowiej, więcej ruchu. Kończą mi się pomysły. Przed szumami i teraz mam troszkę nadwagi, ale z miesiąca na miesiąc zawsze coś udaje mi się zrzucić (na ulanego nie wyglądam i nie jest to waga, z którą się źle czuje).
Medycyna alternatywna odpada, więc proszę mi nie sugerować żadnych biorezonansów ani niczego innego magicznego.
Narkotyki i inne tego typu też, mogą pogorszyć tylko sytuację.
Gadają, że można się do tego przyzwyczaić. Mnie się nie udało.
Najgorsze w tym jest to, że powodem może być cokolwiek. Nie ma na to leku.
Mogę spróbować u innych lekarzy jeszcze raz od nowa, jednak są małe szanse, że coś znajdą. Prywatnie odpada, nie mam pieniędzy na to i szkoda mi wywalać pieniędzy w błoto, żeby tylko się dowiedzieć, że nic nie znaleźli.
Leczyłem się na ciężką depresję, może mieć to jakieś powiązanie, ale nie musi. Z leków, które brałem, raczej żadne nie powodowały szumów, nawet w skrajnych przypadkach.
Mogę mieć jakąś chorobę psychiczną, choć chodziłem dużo po różnych psychologach itp. i żaden niczego mi nie zdiagnozował poza depresją. Było podejrzenie, że mam aspergera i na tym się skończyło, choć jestem bardziej autystyczny niż jak przeciętna osoba, ale nie na tyle, żeby załapać się w jakieś spektrum.
Schizofrenia? Nikt w rodzinie nie miał, brak typowych objawów.
Nerwica? Pewnie za jakiś czas dołączy do zespołu.
No, chyba że mam po prostu pecha i jest to genetyczne. Tzn. czy tego chce, czy nie, tracę słuch sam z siebie i szumy to tylko objaw tego. Mam na każdym uchu niedosłuch. Będę tutaj próbował z aparatami słuchowymi, ale ciężko tutaj u mnie o optymizm.
Może będzie ktoś miał tutaj pomysł na to, co mógłbym jeszcze sprawdzić.
Szumy mam podobne do tych z tego filmiku , tylko pisk jest deko wyższy i 24/7.
@Garf może to być jakieś powikłanie po zapaleniu ucha czy czymkolwiek w sumie, nikt nie ma na to jednej rady dla wszystkich. Poza jedną - wykorzystać swój mózg.
Można się przyzwyczaić. Nie w takim sensie, że one znikną - jest szansa, że nie znikną nigdy, ale nauczysz swój mózg je ignorować i znimi żyć. To, że dotychczas samoistnie to nie nastąpiło nic nie zmienia - często trzeba pomóc.
Poczytaj sobie o technikach relaksacyjnych, poszukaj jakiejś apki dot. tinnitusu która np. będzie emitowała dźwięki zagłuszające.
Generalnie jest to bardzo powszechny problem, Ty jak podejrzewam masz tego po prostu ostrą wersję - nie zmienia to faktu, że sporo można o tym poczytać i znaleźć przeróżne sposoby na radzenie sobie z tym.
I na pewno przyniesie to lepszy skutek niż poszukiwanie przyczyny, ktorą nawet jak znajdziesz - to jest spora szansa, że nic z tym nie zrobisz
To mówicie, że są ludzie, którym nie szumi i można tego po prostu nie mieć? Przyzwyczaiłem się do swoich szumów. Nie są jakoś uciążliwe, ale ciągle są. Czasami się nasilają. Sadziłem, że tak po prostu ma być.
@the_good_the_bad_the_ugly szum szumowi nierówny. Jeden czasem poczuje dyskomfort a drugi realnie myśli o zakończeniu swojego życia z powodu nieustannego pisku.
@emdet absolutnie nie umniejszam problemu opa. Miewałem nasilenia i były nieznośne, więc domyślam się, że w pewnym stopniu może to powodować cierpienie.
@Garf miałam wszystkie objawy co Ty + bezsenność, trwało to kilka lat i doprowadzało do szaleństwa, w końcu zrobiłam kompleksowe badania krwi i okazało się, że mam anemię i po kilku tygodniach leczenia jak ręką odjął, do tej pory jestem w szoku, że przyczyna była tak prosta, bo również szukałam różnych rozwiązań wcześniej i nic nie pomagało
trzymam kciuki, że u Ciebie też uda się problem rozwiązać
Bry, jak to jest z jazdą samochodem w okularach korekcyjnych?
Jak ma się prawo jazdy, to można mieć na nich kod, który mówi, jakie kierowca powinien mieć okulary lub soczewki.
W tym przypadku sprawa jest prosta.
Natomiast co jeśli nie ma na prawo jazdy tego kodu, a i tak jeździ się w okularach korekcyjnych?
Ze wzrokiem wiadomo, różnie bywa, z czasem może się zmienić. U mnie wada w ostatnim czasie się zmieniła (z daleko na krótkowzroczność, a astygmatyzm został) i teraz praktycznie nosze okulary cały czas.
Nie jest to jakaś potężna wada i bezokularów też widzę, no ale z nimi się mi tak oczy nie męczą.
I tutaj nie wiem, czy do końca to dobrze rozumiem.
Mandat też można dostać za jazdę w okularach korekcyjnych, jeśli nie posiada się tego kodu na prawo jazdach.
To, co trzeba zrobić, to udać się na ponowne badania lekarskie dla kierowców, a potem wyrobić prawo jazdy na nowo, ale już z tym kodem.
I tutaj mi się nasuwa takie pytanie, jak policja miałaby zweryfikować, czy okulary są okularami korekcyjnymi, a nie np. zerówkami dla wyglądu?
@Garf Wat xD Pierwsze słyszę o mandacie za jazdę w okularach w sytuacji, gdy nie ma się prawa jazdy z wbitym kodem na wadę wzroku. Sam mam "normalne" prawko, ale od kilku lat prowadzę w okularach i zero jakichkolwiek problemów. Jeździć, obserwować i nic się nie bać.