Oficjalnie stałem się recenzentem designów z Claude Design i odechciało mi się wszystkiego.


Dwa tygodnie temu PM dostali u nas dostęp do Claude Design i od tego czasu jedyne co robię to recenzuję czy to co wypluł LLM ma sens, czy nie ma sensu. Jak powiem że nie ma sensu, to 5 minut później dostaję efekt kolejnego prompta z pytaniem "a teraz?" i tak się toczy kółeczko.


Oczywiście zanim PM pójdzie do claude to nie ma nic. W obecnej pracy pozbawiono mnie wszystkiego co lubiłem w pracy - pracy koncepcyjnej - i sprowadzono najpierw do klepacza figmy, a teraz do recenzenta designslopu. Klient przychodzi z feature requestem, to nigdy nikt się nie zastanowi co z tym zrobić, czy to ma sens, jaki będzie miało wpływ. Nie. "Maciek, narysuj", i to najlepiej na już, broń boże mieć 2-3 dni na jakieś podstawowe rozeznanie i przygotowanie czegoś w oparciu o jakieś solidne podstawy.


Doszło do tego że nie wiem co mam robić w pracy. Odkrywania problemu nie ma i nigdy nie było, zawsze był bug- request- driven development. eksplorowania możliwości nie ma, bo nie ma na to czasu. Udało mi się wywalczyć testowanie i analizę i jakąś wstępną krótką ideację, a teraz nawet tego nie ma bo ktoś znalazł plugin do Claude który symuluje ścieżkę użytkownika i ocenia czy ma sens czy nie.

Cały SDLC jest tak paskudną patologią że głowa mała. Na początku roku dano możliwość aby wdrożenia naszego produktu robili account managerowie w 100% bez udziału devów i designerów. Po zebraniu wymagań od klienta wszystko jest vibekodowane przez ludzi bez doświadczenia w programowaniu czy designie. Następnie zgłaszane bugi są analizowane przez agenta, który decyduje o ich priorytecie i dev ocenia czy może to naprawić Claude, czy konieczne jest jednak coś zrobić. W efekcie większośc bugów jest naprawiana z automatu agentem. A UX? Ten jest ogarniany pluginem do Claude i LLM as a judge dla naszego bota. W żadnym momencie procesu nie udaje mi się wskoczyć z robieniem tego co umiem - definiowaniem czy problem jest, jak go rozwiązać, zweryfikować czy gdzieś jest okazja do poprawek - upierdolili mi budżet na wszystko z końcem ubiegłego roku i zasugerowali że mogę testować nasz produkt wewnętrznie... Z ludźmi którzy wiedzą co i jak działa i po co jest...

Nigdy nie lubiłem pracować, nigdy nie uważałem że robię coś ciekawego czy ważnego, ale wiedziałem że umiem wykonywać swoją pracę i robię ją dobrze. Teraz nie mam tego poczucia. Widzę ogłoszenia o pracę i nie czuję się na siłach aplikować, nawet portfolio mi się nie chce robić.


Ciekawe czy dopracuję do końca roku, czy zorientują się że jestem zbędny już w tym kwartale...


#gorzkiezale #webdesign #ux #uxdesign #zalesie

Komentarze (19)

@Maciek ja jestem po drugiej stronie stołu w implementacji tych widoków i czasami dostaje dizajnem który właśnie tak zlepiono i ktoś nie zwrócił nawet uwagi, że jest k⁎⁎wa bez sensu, nie ma etapu sanity check.


Ale to samo w programowaniu. Mamy jakiegoś buga w jednym z repo, fix to zmiana w 3 plikach. Zamiast powiedzieć, przenieś fix (przekopiuj) to padają pomysły od wydaje się poważnych ludzi "poproś Clauda o plan naprawczy i wywołaj w drugim repo". Kopiuj wklej czatem. xD

@Deykun @tomasz-frankowski patrz jak myślą ci ludzie typu PM i powidz mi czy pejcz 5 metrów albo lasso wystarczyłoby by im wytłumaczyć, ze robią źle, czy to jednak ja mam problemy z komunikacją.

@zzzquil a daj spokój. Ale w tym wszystkim widzę problem nie z AI tylko z ludźmi. Mikromanagement to skaza całego polskiego rynku od blue-collar do startupów crypto. Od lat walczę z tą hydrą, uda mi się może raz na 5. Ale za to wtedy widać że naprawdę moja praca ma efekty.

@Maciek Artykuł 4 AI Act już obowiązuje- nazywa się "AI literacy" i wymaga, żeby pracodawca zapewnił pracownikom odpowiedni poziom wiedzy o AI: jak działa, jakie daje możliwości i jakie niesie ryzyka.


W zakres tych ryzyk wpisuje się też "psychoza AI"- chaty ai mogą wzmacniać urojenia u osób predysponowanych.

Niezależnie od AI Act- pracodawca i tak ma obowiązek monitorować zdrowie psychiczne pracowników (wg. kodeksu pracy a nawet BHP). Więc obserwowanie, jak zespół radzi sobie z narzędziami AI, to nie fanaberia- to po prostu należyta staranność i dbanie o zespół, wymagane przez polskie prawo

@Maciek

Cały SDLC jest tak paskudną patologią że głowa mała.

Uff dobrze, ze prezydent nie podpisał SAFe /joke


Na cale szczęście, odpowiedzialności sa jasno określone w umowach /sarcasm


I jest duzo testów automatycznych zamiast klikasz biznesowych /delusion


A najlepsze jest to, że wszyscy dzięki temu dbamy o bezpieczeństwo /schizophrenia

@Maciek Sztuczna inteligencja nigdy nie ma szans z prawdziwą głupotą.


A tak serio - bo z tego co piszesz to wygląda jak głównie problem ludzki - braku wyobrażeń i lenistwa. Czy sam tool też dodaje od siebie dodatkowy level gówna?

Spokojnie, my tylko wchodzimy w epokę "good enough" przepraszam "ai".


Czekam tylko na to aż coś się "spie..." konkretnie na skalę globalną, przez to "good enough". I trend się odwróci a firmy działające bez ai będą tylko godne zaufania.

@Hasti Tak bardzo good enough... Jeszcze z rok-dwa lata temu kodzik odpicowany elegancko, dyskusje na cr, przyswajanie pomału wiedzy. A teraz wszystko wszędzie naraz i najlepiej na wczoraj, więc good enough to max co można dowieźć

Kuurwa, wszystkie to AI wytwory rozpoznaję od razu i mdli mnie też od razu, jak to widzę. Serio mam już dość, a widać jest, że ogólnie pojęty marketing dopiero się rozkręca w adaptowaniu tego. W kodzie pewnie jest tak samo.

@Fly_agaric Firma globalna, jakis koles z Włoch wlepil do kupionego AI jakies tajemnice biznesowe. WAF wychwycił to i zaraportowal zdarzenie. OpSec cybersecyrity zgłosił na niego incydent, incydent poleciał do niego samego, a on go zignorował i wymienił jednego z ludzi z szeregu xD

Wycieki i odpowiedzialność za nie jest dla Pana, panie Areczku. Dla zarządu sa premie za transformacje AI xD

@Maciek A ja mam pytanie z zupełnie innej rury. Jakbyś miał władzę nad tym jaki wynik dostaniesz z tego claude design- to czego byś chciał? Zakładając że ai naprawdę byłby w stanie dostarczyć.

Zaloguj się aby komentować