Ale jaja xD Na osiedlu grasuje banda dzieciaków lat około 8-12 lat. Mieszanka ta jest dwujęzyczna: zarówno polskie i ukrańskie dzieciaki razem biegają. Dzieci generują wspomnienia z dzieciństwa, czasami przeciągają strunę to ich jakichś dorosły ochrani to wtedy one nauczyły się mówić
-My nie panimaju
Wtedy większość dorosłych tylko mamrocze coś i odchodzi. Karta "Wyjście z więzienia normalnie".
W pewnym momencie wyciągnęły ze śmietnika jakieś wyrzucone meble (gabarytów nie wolno ale jak nikt nie widzi to wolno) i skaczą po tych meblach. W końcu nadeszła sprzątaczka z osiedla. Pani Oksana z Ukrainy, lat około 50, mało umie po polsku. Popatrzyła na ten śmietnik, który rozlał się po osiedlu i ruszyła w stronę dzieci.
Wymachuje ręką, gestykuluje aby to wszystko posprzątali, wydaje komendy głównie po ukraińsku. Reszta dzieciaków zaczęła chować się za sobą aż znalazł się najodważniejszy dzieciak (który sam był ukraińcem) i rzucił standardowe zaklęcie:
-My nie panimaju
Sprzątaczka patrzy na niego jak na ostatniego idiotę po czym się wydarła na całe osiedle
-TY DURAAAAAK!
Kurde, aż się przypomniało jak za bajtla skakaliśmy po dachach blaszanych garażów. To była adrenalina. Co poszło nie tak że dzisiejsze dzieciaki wolą siedziec w domach z betonu niż odwalać osiedlowe przygody.
PILNE - ŁAMIĄCE WIADOMOŚCI!!! Kibol wciąż zachowuje się, jak kibol i wszyscy (no, prawie) są zdziwieni!!
A dopiero co wszyscy mu z dzióbka spijali (tutaj też), bo zabrał złym Ukraińcom medal. Jego notowania wyj€bało przez sufit, a tu jednak kibol? Nic nie szkodzi, znów odj€bie coś debilnego i będziecie bić mu brawo i podkreślać, że mimo to go wciąż nie lubicie.
Dziwna refleksja przyszła mi do głowy w związku ze starzeniem się #hejto30plus
Jak miałem te 15-20 lat to byłem przyjazny dla dzieciaków z sąsiedztwa (8-12 lat). Nie, że jakieś wielkie przyjaźnie, ale jak poprosiły to wpadłem za darmo naprawić komputer, a to przegrałem na płyty jakieś gierki lub anime (w czasach gdy dzieciaki mialy w domu tylko tvp 1, 2 + polsat zwykłe CD z Dragon Ball Z było relikwią). Dzieciaki zawsze były wdzięczne za takie drobne przysługi, a mi ich radość wystarczyła za zapłatę.
Na i minęło 20 lat, dzieciaki wyrosły na w wiekszych ode mnie. Większość z nich ostro przerzuca ciezary na siłowni (i kluje d⁎⁎y tesciem, bądźmy realistami), wytatuowani, jeden zawodowy żołnierz, inny walczy w MMA. Nie chcialbym ich nocą spotkać w bramie, bo by mnie wygieli w precla i wrzucili do skrzynki na listy.
Z tą różnicą, ze akurat oni widząc mnie zawsze mają banany na twarzy, zbijają piątki i widać w ich oczach tę samą radość z przypadkowego spotkania, jakby wciąż mieli 8 lat a ja znowu miałbym wyciągnąć jakieś relikwie z plecaka.
kiedyś mnie dzieciaki z takiego dalszego sąsiedztwa poprosiły żebym im naprawił commandosa na kompie, bo się zepsuł i stary drugi dzień chleje i awantury robi. nawet jak na tą okolicę to takiej biedy nie widziałem wcześniej. naprawiłem, tam im poczyściłem coś na tym kompie i odsunąłem głośniki od monitora co "naprawiło kolory". dwie dekady minęły i dalej cała rodzina mi dzień dobry mówi, a jest ich ze dwanaście.
Jeśli miał jakiś majątek to w zasadzie już go nie ma. Uszkodzenia takiego składu kolejowego mogą iść miliony, a fakt że odwalił to po pijaku idealnie zamiata temat regresu ubezpieczyciela. To trzeba mieć łeb.
No kurde. Patrzę i patrzę i nie widzę tego migającego światła. Szlaban zamknął się sporo za późno. Debila, który się zatrzymał, zostawiając przyczepę na przejeździe nie tłumaczy nic.
Wczoraj @WujekAlien dodał wpis o szukaniu pracy. Ja na szczescie pracę mam, natomiast od jakiegoś czasu męczy mnie jedno pytanie. Patrząc na tendencje rynku obecnie wiadomym jest, że się wszyscy spowrotem w IT nie pomieścimy.
Od dłuższego czasu mysle nad przebranzowieniem się, ale jestem w takim miejscu życiowym, że jeszcze nie mam staminy na krok w bok. Wiem jednak, ze w korpo i IT nie chce zostać. Od paru miesięcy sprawdzałam parę pomysłów na biznes i albo rynek jest kompletnie przesycony albo kasa się nie zgadza, póki co nie mam solidnego pomysłu na to co robić dalej.
Jak to z wami jest? Liczycie na to, że po 8 miesiącach ogarnięcie robote I problem potrzeby przebranzowienia was nie dopadnie czy myślicie / realizujecie już jakieś dalsze kroki żeby się zabezieczyc?
@hatti-vatti gdzieś od roku zadaję sobie pytanie `co po IT` ale odpowiedzi brak. Może powinienem sie po prostub zwolnić by pierw wyleczyć wypalenie, a potem zacząc kombinować
Mam to samo. Straciłem pracę, wziąłem dobrowolną odprawę, bo jestem kompletnie wypalony zawodowo. Podjąłem już kroki w kierunku przebranżowienia. Nie będzie łatwo dojść do poprzednich pieniędzy, ale już nie mogłem.
Dzisiaj mija 6 lat od wybuchu w porcie w Beirucue. Jedna z najpotężniejszych eksplozji konwencjonalnych, siła około 1.1 kilotony trotylu. 15 miliardów $ strat. 218 ofiar.
@Yes_Man Rozumiem, że krzesło nie jest tu meblem – jest manifestem. Jego obecność w autobusie stworzyła dialog pomiędzy możliwością siedzenia, a staniem. Ty, jako artysta, dekonstruujesz relację pasażera z przestrzenią, zadając fundamentalne pytanie: "czy miejsce siedzące w istocie istnieje, jeśli przyniosłem je ze sobą?"
@Yes_Man Też kiedyś w Warszawie przewoziłem tramwajem krzesło z punktu A do punktu B, ale budziło to niezdrowe zainteresowanie, a nawet pytania w stylu: "skąd żeś naruchał takie fajne krzesełko?"
Nie lubię na siebie zwracać uwagi, więc było to dla mnie nieco krępujące.
@Yes_Man - siedzę sobie na dworcu i grzebię w nosie a tu jakiś gość popierdala z krzesłem - myślę sobie "czemu czarne krzesło?" - gdy nagle dostaję olśnienia - przecież czarny wyszczupla
Kurde, coś jest nie halo.
Mam 36 lat, Fajny domek, duży garaż (jak na złotą rączkę przystało), ogromną działkę, stabilną pracę, prześliczną córkę, przezdolnego syna, jedno z wymarzonych aut (ot, by ktoś powiedział że zwykłe rodzinne...), fajną i pomocną rodzinę, mam świetne i nietuzinkowe zainteresowania, ciekawe wykształcenie, kilku fajnych znajomych...a mimo wszystko ciągle coś jest nie tak, jakby mi czegoś brakowało. Niby dręczy mnie ciągłe zmęczenie, jakieś bóle i coś jakby mnie zżerało od środka ale to chyba nie to.
Wyniki krwi mam bardzo dobre, na męskość nie narzekam.
I możecie mówić, że jestem głupi, że walnięty, że nie doceniam tego co mam... Ale ja doceniam tylko jakoś tak nie potrafię o tym myśleć w taki a nie inny sposób, nie bardzo sprawia mi to już radość.
PS. Jednak co polne kwiaty to polne, nadal dobrze się trzymają...a jak pachną! ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Scrolluj dalej, to tylko Polska eksportująca energię w środku dnia.
Jakże daleką drogę przeszliśmy przez ostatnie 11 lat - od sierpnia 2015 roku, gdy z powodu upałów, w środku dnia - w godzinach 10.00-17.00 - mieliśmy problemy z pracą bloków węglowych i ograniczenia poboru mocy dla zakładów przemysłowych.
Wrzucając nadwyżkę do europejskiej sieci, ratujemy w tym momencie m.in. pośrednio (przez Słowację) Węgry, które z powodu upałów zostały zmuszone do wyłączenia elektrowni atomowej.
Screen z PSE nie uwzględnia autokonsumpcji ani instalacji offgrid - w rzeczywistości moc ze słońca, zasilająca polskie domy i przemysł, jest dużo większa. Nie jest idealnie, brakuje w systemie trochę magazynów aby pokryć wieczorną górkę zapotrzebowania, ale wiecie co? Wierzę w Polaków i to, że za parę lat przydomowe magazyny energii powtórzą sukces przydomowych elektrowni fotowoltaicznych - a dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych zbudują ogólnokrajową sieć magazynów, o łącznej pojemności, o jakiej nawet duzi gracze mogą na razie pomarzyć.
Tak, lubimy kebaby. Gdybyśmy nie lubili to byśmy ich tyle nie jedli. Jeśli coś nam smakuje to nie mamy problemu zjeść te same danie ponownie.
Na wstępie zaznaczę, że nie kierowałam się opiniami książula w wyborze knajp (było kilka komentarzy z tym zapytaniem). Nie oglądałam jego filmików z Berlina, kojarzę z dwa lokale które mocno poleca ale nie były one w moim „must have”. Dlaczego? Głównym kryterium wyboru danego kebaba była przede wszystkim bliskość od aktualnej lokalizacji gdzie stwierdziliśmy że to czas na kebaba (bądź gdzieś po drodze) oraz to czy na google maps ma oceny > 4.7 no i to aby nie stać w kolejkach.
Byliśmy w 7 różnych lokalizacjach. Przez cały wypad ja zjadłam 7 kebabów a @scorp 6.
Żaden z kebabów nie był słaby, lub po prostu ok. Były dobre, bardzo dobre i za⁎⁎⁎⁎ste. Na żadnym się nie zraziłam.
Pierwsze różnice jakie zauważyłam, to to że kebaby nie były z dużą ilością sosu co moim zdaniem było na plus. Głównie jedliśmy kebaby w bułce - były one smarowane sosem od środka (najczęściej spotykane sosy jakie były to czosnkowy, ziołowy, jogurtowy, ostry). Dzięki czemu, pod koniec kebaba nie robi się kawał cieknącej buły.
Po drugie, zawsze na świeżo przy nas mięso było ścinane „maczetą”.
Po trzecie, mają za⁎⁎⁎⁎ste mięso z kurczaka. Bardzo soczyste płaty kuraka. No mogłabym same to mięso jeść, było mega smaczne.
Po czwarte, nie czuliśmy się po nich ciężko. Nie zamulały. Niestety po „Polskich” zwykłych kebabach u Pana Turka zazwyczaj w naszym przypadku przez pół dnia potem czujemy zamulenie na żołądku. Tutaj tego nie było.
5 z 7 kebabów było z kurczaka, pozostałe dwa były nie wiem z czego bo nie pytałam, pewnie klasyczne wołowe z dodatkiem baraniny.
Kebabów na ulicach jest sporo, prawie na każdym rogu można znaleźć knajpke z mięsem döner. Nie rzuciła mi się w oczy żadna mordownia jak bywają w Polsce. Schludnie to dosyć wygląda.
Cena: 8.00 €
PS: po tym @scorp doznał sraki. Ja nie miałam żadnych dolegliwości. Ba, on smakowo ocenił tego kebaba na miejsce 2. Ciekawe czy po bieguniarzu nadal byłby zdolny go zjeść?