Zupa grzybowa z resztek - ogonków i skrawków kapeluszy które wykroiłem z grzybów nadszarpniętych ząbem czasu\robaka, podczas gdy duże kawałki poszły do suszenia.
Wywar na mrożonej włoszczyźnie i skrzydełkach - może być, ale musiałem dodać bulionu ze słoiczka.
Skrawków grzybów okazało się za mało, i musiałem się ratować suszonymi żeby to miało jakiś smak.
Podane ze śmietaną i makaronem.
Nawet nawet.
Aha, popełniłem straszną herezję - dodałem mięso ze skrzydełek do zupy grzybowej.
@AdelbertVonBimberstein jak przeszkadza długi okres wypowiedzenia to podpisz obopólna zgodę na krótszy od początku. Bo widzę pasuje jakby pracodawca chciał zwolnić, ale w drugą stronę to już dotrzymać niekoniecznie
Zalezy, nie ma as tak wielu sytuacji gdzie trzeba kogos od zaraz, a dla samego pracownika taka kompulsywna zmiana mode nie wyjsc na dobre, no i to dziala w 2 strony masz 3 miesiace na planowanie zanim cie wyjebia za ruchanie anetki z HR na magazynie
@Solar Potwierdzam, doswiadczone empirycznie na wlasnej skorze. Kiedy podawalem 3 miesieczny okres wypowiedzenia odzew byl bardzo lichy. Kiedy zaczalem skladac oferty podajac 1 miesieczny okres wypowiedzenia oferty zaczely sie sypac i w ciagu jednego miesiaca zdolalem przyjac nowa oferte
W trakcie rekrutacji poinformowalem ze moj okres wypowiedzenia technicznie wynosi 3 miesiace ale uwzgledniajac zalegly urlop mysle ze nie bedzie problemu ze skroceniem. Ostatecznie, nowy pracodawca zgodzil sie poczekac na mnie 2 miesiace.
Po czasie stwierdzam ze warto bylo zaczac klamac i podawac 1 miesiac. Oczywiscie w moim wypadku nie bylo to klamstwo kompletnie wyssane z palca bo mam w ciul dni urlopowych i zalozylem ze skrocenie urlopu do 1 miesiaca niewiele zmieni aktualnemu pracodawcy. Ostatecznie jednak czlowiek okazuje sie niezastapiony nie w momencie prosby o podwyzke, tylko w momencie kiedy zlozy wypowiedzenie. Dlatego nowy pracodawca wolal mi wyplacic ekwiwalent i ostatecznie stanelo na dwoch miesiacach. Dobrze ze nowy pracodawaca zgodzil sie poczekac. Mimo wszystko, nie wiem czy w ogole doszloby do rozmowy rekrutacyjnej gdybym podal na poczatku te 3 miesiace.
Eh, człowiek się napisze, a po raz kolejny hejtostats się wysypie i wszystko jak krew w piach. Panie @fonfi, proszę coś z tym zrobić, co drugi raz wyskakuje strona niedostępna. Dzisiaj mi się już nie chce pisać ponownie.
Skrótowo: parametry na tej samej trasie jak w lipcu, wyższe o 7 bpm tętno, 40% Z2, 60% Z3, 1,5h w deszczu.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Dzień dobry, pora na kolejną zagadkę #gdziewtatry
Specjalnie dla Was wybrałem się wczoraj, żeby mieć świeży i aktualny materiał, więc zdjęcie jeszcze ciepłe! ;)
Pytanie oczywiście brzmi - gdzie zostało zrobione to zdjęcie?
Mam nadzieję, że nie zgadniecie od razu, bo mam przygotowanych kilka zdjęciowych podpowiedzi. Ale jak zgadniecie po pierwszym to nic nie szkodzi, i tak było warto jechać, warunki były idealne, jesienny klimat, no, przepięknie było :)
Wyobraźmy sobie, że za kilka miesięcy w Ziemię uderzy ogromna asteroida. Nie ma sposobu, żeby ją zatrzymać. Nie ma ratunku. Data końca świata jest znana i pozostaje tylko jedno pytanie: co zrobisz z czasem, który ci pozostał?
Świetny pomysł na książkę. Tym większa szkoda, że "Ostatni policjant" wykorzystuje go tylko częściowo.
Hank Palace jest policjantem i jednym z niewielu ludzi, którzy w obliczu nadchodzącej zagłady nadal traktują swoją pracę śmiertelnie poważnie. Kiedy trafia na ciało mężczyzny, którego śmierć wygląda na samobójstwo - w świecie, w którym samobójstwa stały się właściwie codziennością - coś mu się nie zgadza. Zaczyna prowadzić śledztwo w sprawie potencjalnego morderstwa.
I właśnie ten kontrast jest najlepszym elementem książki. Po co szukać mordercy, skoro za kilka miesięcy zarówno on, ofiara, policjant, jak i cała reszta ludzkości przestaną istnieć?
Problem w tym, że Winters dysponuje kapitalnym punktem wyjścia, a później opowiada na jego podstawie dość "przyziemny" kryminał. Znacznie bardziej od samego śledztwa interesował mnie świat dookoła Hanka. Jak ludzie reagują na nieuchronny koniec? Kto nadal chodzi do pracy i po co? Kto postanawia spędzić resztkę pozostałego czasu na realizację marzeń? A kto po prostu siada i czeka na nieuchronny koniec? Co dzieje się z pieniędzmi, prawem, gospodarką i instytucjami, skoro wszyscy wiedzą, że przyszłości nie będzie?
Książka dotyka tych tematów i właśnie wtedy robi się naprawdę ciekawa. Niestety zdecydowanie zbyt często tylko prześlizguje się po nich, żeby wrócić do kolejnego etapu śledztwa. A mnie interesowało dokładnie to. Zagadka kryminalna mogłaby być jedynie pretekstem do obserwowania rozpadającego się społeczeństwa. W tym aspekcie "Dworzec Perdido" wypadał świetnie.
Sam Hank jest przy tym bohaterem dobrze pasującym do tego świata. Jego niemal absurdalne przywiązanie do procedur i potrzeba rozwiązania sprawy, nabierają zupełnie innego znaczenia, kiedy wszyscy wokół przestają widzieć sens w czymkolwiek. Czy robi to dlatego, że naprawdę wierzy w sprawiedliwość? Czy może praca jest po prostu jego sposobem na poradzenie sobie ze świadomością nadchodzącej śmierci? Ten aspekt chętnie zobaczyłbym rozwinięty jeszcze mocniej. I może został rozwinięty w kolejnych tomach serii.
I dlatego Ostatni policjant zostawia mnie przede wszystkim z poczuciem bardzo zmarnowanego potencjału. Nie dlatego, że jest złą książką. Czyta się ją całkiem sprawnie, pomysł na połączenie kryminału z apokalipsą jest świetny, a Hank ma potencjał na interesującego protagonistę. Problem polega na tym, że cały czas widziałem gdzieś obok znacznie ciekawszą książkę, którą autor mógł napisać.
Wieś:Zajączkowo (kaszb. Zajãczkòwò; niem. Liebenhoff) – wieś kociewska w Polsce położona w województwie pomorskim, w powiecie tczewskim, w gminie Tczew. Według rejestru zabytków NID na listę zabytków wpisany jest zespół dworski, nr rej.: A-1620 z 17.02.1997: dwór z XIX w. i park. Z Zajączkowa do Tczewa jest rzut beretem.
Data wykonania zdjęcia: 1934
Opis zdjęcia: Boisko K.P.W Tczew II w Zajączkowie Tczewskim. Obok nieistniejąca wieża ciśnień. Źródło
Zwycięzca losowania: @bori
Jak chcesz wziąć udział w losowaniu kolejnego miasta kliknij w ten link
Przez ponad połowę książki miałem obawy, że będzie to samo, co w pierwszym tomie - detektywi przez 90% czasu jeżdżący między kolejnymi miejscami okrutnych zbrodni, a kostnicą, a pozostałe 10% czasu udowadniający jak bardzo nie ma żadnych śladów, świadków, dowodów, motywów i w ogóle niczego.
Tutaj oczywiście część tego się powtarza - znowu straszne zbrodnie, konkurujące o to, ilu policjantów i jak szybko zwymiotuje. Ale tym razem jednak detektywom udało się wykonać jakąkolwiek policyjną robotę (oprócz zwiedzania miejsc zbrodni i wizyt w kostnicy). Więc jest progres, a patrząc na liczbę książek serii nawet daje to jakąś nadzieję. Ale chyba podziękuję - mam wrażenie, że po lekturze tych dwóch znam już ogólny zarys wszystkich, a jedyne, czego mogę się spodziewać, to jeszcze ohydniejsze, bardziej odrażające opisy zbrodni i jeszcze większa liczba policyjnych wymiotów.
@Nemrod i tak i nie, później wjedzie jeszcze wątek osobisty (a właściwie to 2, bo mamy 2 bohaterów) i seryjniak, którego morderstwa będą z nami przez kilka kolejnych książek
Przyjemna, dobrze napisana książka. Podobał mi się zabieg autorki, że obracaliśmy się wokół trzech ram czasowych, z czasem poznając wspólny punkt kulminacyjny całej historii.