
#seriale

Zaloguj się aby komentować
Jak wrażenia z 1 odcinka 4 sezonu?
Jeden z ciekawszych odcinków jak do tej pory. Do tego potwierdziły się moje 2 teorie, które miałem co do kolejnych wydarzeń w miasteczku. #stamtad #from #seriale

Zaloguj się aby komentować
506 + 1 = 507
Tytuł: The Pitt (sezon2)
Kategoria: Dramat
Ocena: 8/10
Drugi sezon obejrzany, bardzo dobry, zachęca na kolejny sezon. Ale tym razem poczekam aż wyjdą wszystkie odcinki - jednak takie oglądanie "co tydzień" sporo wytraca dynamikę serialu.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #kinozmahjongiem

Zaloguj się aby komentować
502 + 1 = 503
Tytuł: Stamtąd (sezon 3)
Rok produkcji: 2024
Kategoria: Horror
Reżyseria: John Griffin
Czas trwania: 10x45min
Ocena: 8.5/10
Trzeci sezon na ten moment był dla mnie wszystkim co ten serial ma do zaoferowania.
W miasteczku spada pierwszy śnieg, a uprawy zaczynają zamarzać i się psują, co do i tak już napiętej sytuacji, dokłada kolejne problemy mieszkańcom. Twórcy chyba skumali, że mamy już wystarczająco dużo bohaterów i nowych wprowadza dopiero blisko połowy sezonu i to też tylko dwójkę.
Dużo ciekawiej wyglądają tu też konflikty między postaciami, przestają być tak rozmemłani i zaczynają być mocno zero-jedynkowi, opowiadając się po jednej ze stron. Dużo większy nacisk jest też na konflikt ludzie-istoty, który do tej pory był raczej na linii życie-śmierć, a teraz przybrał formę tortur fizycznych i psychicznych na bohaterach, którzy w rozsypce byli już przez pełne 2 sezony. A dodatkowe dawki cierpienia tylko bardziej ich złamią.
Jutro startuje 4 sezon i już nie mogę się doczekać, jak bardzo przeczochra naszych bohaterów.
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #ogladajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
501 + 1 = 502
Tytuł: Stamtąd (sezon 2)
Rok produkcji: 2023
Kategoria: Horror
Reżyseria: John Griffin
Czas trwania: 10x50min
Ocena: 7/10
Drugi sezon troszkę słabszy niż 1, rozkręca się w końcówce, ale niestety za późno, żeby wpłynąć na ocenę całego sezonu.
Więcej jest tutaj prób wyjaśnienia tajemnic miasteczka, kilka motywów rodem z Archiwum X. Z racji wprowadzenia całego autobusu (dosłownie) bohaterów, często zadajemy pytanie: kim ty k⁎⁎wa jesteś? Co nie jest w sumie niczym złym, bo trudno było dać każdemu z nowym bohaterów czas antenowy w każdym z odcinków.
Nasi bohaterowie zaczynają też dzielić się na 3 obozy:
- jakoś to będzie / wyjebane
- wszyscy zginiemy, więc nie ma sensu próbować
- zróbmy coś i spróbujmy się uratować
Muszę przyznać, że aktorsko wybijają się tutaj aktorzy grający małżeństwo - Jima i Tabithę, oboje są tak wkurwiający, że tylko czekałem, aż któreś z nich nie przeżyje nocy i zniknie, do pewnego stopnia się to spełnia
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #ogladajzwujkiem

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
488 + 1 = 489
Tytuł: Miłość, śmierć i roboty (sezon 4)
Kategoria: Animacja
Czas trwania: 10-15 min na odcinek.
Ocena: 7/10
4 sezon już nie zaskakuje tak jak poprzednie, pewnie dlatego, że się przyzwyczaiłem do tego formatu, ale te krótkie historie nadal się fajnie ogląda. Cały sezon można oglądnąć w max 2 godziny. Wszystkie historie, jak to było w poprzednich sezonach, raczej mroczne, pesymistyczne i nie napawające optymizmem
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #seriale #netflix

Zaloguj się aby komentować
487 + 1 = 488
Tytuł: Problem trzech ciał
Rok produkcji: 2024
Kategoria: Sci-Fi
Reżyseria: Minkie Spiro / Derek Tsang / Jeremy Podesta / Andrew Stanton
Czas trwania: 8x ok. 56m
Ocena: 3/10
Grupa genialnych naukowców zauważa, że znane im prawa fizyki zaczynają wariować, a ich koledzy zaczynają ginąć w nie do końca jasnych okolicznościach. W retrospekcyjnym tle rewolucja w Chinach i brzemienna w skutkach decyzja pewnej kobiety.
Serial oparty na książce o tym samym tytule. Mimo ciekawego pomysłu w mojej opinii nieudany - historia nie porywa, a cała naukowa problematyka staje się strasznie płytka. Do tego historia wydaje się miejscami dziurawa. W drugiej połowie sezonu serial staje się lekko nużący. Stąd taka słaba ocena.
#filmmeter #ogladajzhejto #seriale #scifi #netflix


Zaloguj się aby komentować

Netflix z niespodzianką dla Polaków. Największe skarby naszego kina już dostępne
Netflix świętuje 10 lat obecności w Polsce. Z tej okazji serwis przygotował niespodziankę dla widzów. Od dzisiaj w bazie znajdziemy kilkadziesiąt najważniejszych dla polskiej kinematografii filmów — w tym największe dzieła Andrzeja Wajdy, Jerzego Kawalerowicza, Krzysztofa Kieślowskiego czy...
Dziś nieco nietypowo jeśli chodzi o roczniki w MAKE #ladnapani GREAT AGAIN. Przed Wami Gillian Anderson lat 57. Cóż można powiedzieć? Na hejto oddział geriatryczny, więc każdy pamięta tę panią z wiadomego serialu o UFO i innych dziwnych zjawiskach. Tak, wiem wybrałem zdjęcia na których wygląda dobrze, ale... ona serio wygląda dobrze. Szukając fotek wygrzebałem nawet jej nagranie z Insta bez makijażu z twarzą zmęczoną dniem na planie filmowym i ona tam na prawdę fajnie wygląda a ma lat tyle ile ma. Aha podobno za młodu chodziła na punkowe koncert za co jej chwała
#filmy #seriale




Zaloguj się aby komentować
473 + 1 = 474
Tytuł: Pucio
Rok produkcji: 2026
Kategoria: Animacja / Dla dzieci
Reżyseria: Marta Stróżycka
Czas trwania: 45m
Ocena: 5/10
Po czekaniu prawie cztery lata na serial o jednym z najpopularniejszych dziecięcych bohaterów książek, zwłaszcza kiedy dowiedziałem się że bierze się za to EGoFilm ("Wiking Tappi", "Kicia Kocia", "Kajko i Kokosz") byłem pełen nadziei na coś "wow" no i się zawiodłem.
Serial jest ślicznie zanimowany, a spokojne i delikatne ilustracje Joanny Kłos zostały przeniesione 1:1 na ekran. Za scenariusz odcinków w większości odpowiadała autorka książek.
Ale. Jeśli Wasze dziecko lubi "duże Pucie" - dłuższe historie gdzie pojawia się jakaś akcja i morał, to zawiedzie się na serialu. Ten jest ewidentnie adaptacją i kontynuacją "małych Puciów" - proste scenki, czasem z jakimś morałem, a czasem bez. Jest to animacja zdecydowanie dla najmłodszych dzieci. W każdym odcinku jest też przemycone ćwiczenie logopedyczne, gdzie Pucio łamie czwartą ścianę i zachęca dzieci by wraz z nim na przykład wydęły usta jak kaczka i cmokały, albo żeby udawały ziewanie i ryczały jak smoki. Autorka książek jest logopedką, więc jest to spójne z ogólnymi założeniami całej serii, która miała być z założenia książką logopedyczną wspierającą ćwiczenie mowy.
Po moim młodym widziałem że nie był jakoś super zachwycony, a nakręcał się na ten serial przez dobry tydzień, chyba też liczył że to będzie coś bliżej "Kici Koci", czy "Basi".
Właśnie te dwa seriale wziąłem jako wyznacznik dla Pucia, bo grupa odbiorców jest podobna. W Puciu ładne są tylko animacje. Zabrakło, według mnie, prostych historyjek jak w Kici Koci, czy wręcz przeciwnie, czegoś bardziej złożonego jak w "Basi". Były dwa fajne odcinki, pierwszy o dzieleniu się zabawkami, drugi o znajdowaniu zabawek na placu zabaw, one były takie "przedszkolne", z pozostałymi nie umiałem się utożsamić jako rodzic czterolatka, wydały mi się mocno nijakie. Nawet muzyka Turnaua tu jakoś nie siadła. Nie zapamiętałem głównego motywu z czołówki, nawet nie umiałbym go zanucić, nie wpada w ucho jak czołówka "Basi", czy właśnie "Kici Koci".
#filmmeter #seriale #filmy #ogladajzhejto #rodzicielstwo

@Maciek Kicia Kocia - pełen nadziei :v
Mam alergię na tę serię, jest tak infantylna, że moim zdaniem godzi w inteligencję już 4 latków - rozumiem, że taka ma być, ale liczba powtórzeń po prostu mnie rani ;P
Zarówno Pucio jak i Kicia Kocia to w mojej opinii historie skierowane typowo do niemowlaków, mające pobudzić mowę - jak dziecko już mówi to polecam serię 'Jadzia Pętelka' czy wspomnianą 'Basię', a w kolejnym kroku gorąco polecam też "Misia i jej pacjenci" (ale to już wymaga nieco skupienia i jak się dziecko nie zainteresuje to też nie ma co na siłę)
Zaloguj się aby komentować
Dziś kończy 80 lat. Tymi dwoma rolami przeszedł do historii. Widzowie pokochali go jako Teda Bundy'ego w kultowym serialu. Ed O'Neill wykreował jednak znacznie więcej cenionych postaci. Mimo tego nie każdy wie, kim początkowo chciał zostać wybitny artysta, który dzisiaj kończy 80 lat.
Widzowie kochają Teda Bundyego
#heheszki #humorobrazkowy #memy #czerstwyhumor #gownowpis #stolcyzm #seriale #benc
Zaloguj się aby komentować
Polsat zaczął wrzucać tydzień temu Rodzinę Zastępczą na YT. Nie wiem jak dla was ale dla mnie ten serial miał zawsze jakiś taki trudny do opisania pozytywny klimat i lubiłem do niego wracać, albo oglądać w TV jakiś randomowy odcinek wyrwany z kontekstu. Ciężko mi znaleźć teraz taki odpowiednik na platformach streamingowych. Dla mnie to swojego rodzaju fenomen
Miłej reszty weekendu.
#seriale #polska
@iNoodles Odpowiedź jest prosta. Scenarzysta (genialny swoją drogą ŚP Robert Brutter, odpowiadający też za m.in. Ranczo) po prostu wywalił z trzonu rodziny Kwiatkowskich wszystkie toksyczne odzywki i zachowania, obecne w naszych rodzinach.
Dlaczego mówię trzonu? Bo nastąpiło tak naprawdę przeniesienie tych cech na resztę, czyli Posterunkowego, Kossoniów, Ciocię Ulę, Dziadka, Lesia oraz Kerczów, całkowicie obracając ich natręctwa, apodyktyczność, sztuczność czy durne widzimisie w żart lub kpinę, zostawiając jednocześnie Kwiatkowskich w roli wołających milczeniem o litość obserwatorów xD
Jako dowód spójrzcie - wszystkie ewentualne wady członków rodziny są wadami raczej codziennymi. Jacek jest zapominalski, Ania nieszkodliwie apodyktyczna i czasem chaotyczna (choć trudno to ujrzeć ze względu na wielkie serce), Majka była naiwna nie bardziej niż przeciętna nastolatka, jej chłopak również był normalny, a resztę dzieciaków nie ma co oceniać, bo każde wredne... nadal po dziecięcemu. Ponadto każda następna adopcyjna para ponad dziecięce cwaniactwo nie podskoczyła, a jak tak to została pouczona. No i "Biedna suka zaczadzona" cytując Jacka, czyli Śliniak, to największe serce ze wszystkich jak wiadomo.
Zataczając drugi krąg, mamy Kubę (męża Majki), który wpada w dziwne problemy, zwykle bez własnej winy. Dalej - mąż Zosi spoko człowiek, choć jego rodzina już nie (powrócimy do nich). No i na końcu Jadzia Kraśniak, czyli chodzące dobro z fachem gospodarczym w ręku.
i teraz przejdźmy do tych, co są toksyczni. Zauważyliście, jak już odeszliśmy od Kwiatkowskich?
Posterunkowy - przykład fatalnego funkcjonariusza państwowego, leń, obibok, kłamca i głupi cwaniaczek xD No frajer dojący kawę od rodziny, której raczej się "nie przelewa" xD
Ula Krakowiak, czyli siostra Ani to apodyktyczna rozwódka, nie kierująca się ani logiką, ani taktem. No wrzód na dupsku, sprawiający ludziom nieprzyjemność swoim zachowaniem.
Kossonie - Jędrula to alkoholik, o włos nie bijący durnej Alutki, która wykorzystuje jego pieniądz do bycia bezużytecznym płatkiem śniegu, tworzącym sztukę o miernej jakości, z przerwami na jeżdżenie taksówką po promocjach.
Stary Potulicki to też aparat - serce w cywilu, mózg na służbie, choć to zależne od ilości wypitego jarzębiaku. Jako, że posiada jednocześnie broń, a jego pomoce nikomu nie pomagają, nie mogę go inaczej zakwalifikować.
Kerczowie - rodzina-nowotwór, będąca ludźmi raczej do 5-minutowego small talku, aniżeli rozmowy i rozwijania relacji. Osobiście wolałbym, by w dzieciństwie chował mnie ten durny Posterunkowy, aniżeli oni. Ale chociaż intencje mają dobre i chcą pomóc Jackowi, samotnemu i tęskniącemu za pracującą (ekhm... wiadomo, leczącą się) Anią.
Lesio Kraśniak - frajer z Włodawy, naiwny wsiur i ofiara losu, którego dobre serce nie góruje nad tym, iż wstyd tego człowieka zabrać ze sobą nawet do osiedlowego sklepu.
Koniec końców wychodzi na to, że pierwsza z grup byłaby w stanie nawet robić surwiwal, podczas gdy druga by sobie głupi ryj wywaliła tuż za progiem Frezji 15.
Zaloguj się aby komentować
Skończyłem reboot/reunion jednego z moich ulubionych seriali - Malcolm in the middle. Dobrze, że są tylko cztery odcinki, bo serial ssie jak głodny komar. Nie polecam.
#seriale
Zaloguj się aby komentować
efekty uboczne V ;D
#heheszki #filmy #seriale

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Choć era serwisów streamingowych miała być końcem piractwa, zjawisko to przeżywa obecnie renesans. Rozdrobnienie rynku na kilkanaście różnych subskrypcji sprawiło, że użytkownicy coraz częściej wracają do nieoficjalnych źródeł, aby uzyskać dostęp do ulubionych treści w jednym miejscu. Dyskusja o piractwie nie jest już tylko czarno-biała i dotyka kwestii dostępności, cen oraz praw własności cyfrowej.
Argumenty „za” lub przyczyny zjawiska:
-
Dostępność treści: Piractwo często pozwala na obejrzenie produkcji, które nie są dostępne w danym regionie ze względu na licencje geograficzne.
-
Ochrona dziedzictwa: Wiele starych filmów i seriali znika z oficjalnych platform (tzw. content purge). Nieoficjalne archiwa bywają jedynym miejscem, gdzie można je jeszcze znaleźć.
-
Aspekt ekonomiczny: Przy rosnących cenach wielu subskrypcji (Netflix, Disney+, HBO itp.), piractwo staje się darmową alternatywą dla osób o niższych dochodach.
Zagrożenia i straty:
-
Straty dla twórców: Brak wpływów z biletów czy subskrypcji uderza nie tylko w wielkie studia, ale też w niszowych twórców i ekipy techniczne.
-
Bezpieczeństwo cyfrowe: Korzystanie z serwisów z torrentami lub nielegalnym streamingiem naraża użytkowników na złośliwe oprogramowanie (wirusy, ransomware).
-
Jakość i stabilność: Nieoficjalne źródła często oferują gorszą jakość obrazu, błędne napisy lub nagłe przerwy w działaniu serwisu.
#filmy #seriale #piractwo #torrenty #netflix #hbomax #disneyplus

Jaki jest Twój stosunek do piractwa filmów i seriali?
@boogie Kiedyś wyłącznie piraciłem, ale było to w latach dziewięćdziesiątych, gdy jedynym źródłem oprogramowania była giełda na Grzybowskiej. Później coraz mniej. Teraz już wcale.
Nie wynika to jednak z żadnej zmiany moralnej względem piracenia, a z faktu, że nie potrzebuję - mało oglądam filmów, na jakiś streaming mnie stać. Niewiele gram i jak zachcę, to też sobie kupię.
Ale nie mam do piractwa stosunku negatywnego.
Nie przepadam również, za rozważaniami w tym temacie odnoszącymi się do regulacji prawnych - te bowiem są zwykle odzwierciedleniem tego, jak świat normików próbuje okiełznać nieznane, zwykle z żałosnym skutkiem.
Problemów z tym jak interpretować piractwo jest bowiem cała masa - i prawo dotyczące własności intelektualnej jest miernym odbiciem bardzo zróżnicowanych stosunków zależności.
Prywatnie uważam, że cokolwiek jest dostępne publicznie, za wiedzą i zgodą twórcy, przestaje być tego twórcy wyłączną własnością. I o ile powinien on mieć prawo dochodzenia pożytków tam, gdzie z jego twórczości ktoś odniósł korzyść, to penalizacja jest kwestią dyskusyjną. Polskie prawo jest tutaj dosyć rozsądne (szokujące), choć oczywiście przepisy penalizujące są rozpieprzone normalnym zwyczajem polskiego prawodawcy na dwa akty. Ale samo prawo podchodzi stopniująco do tego zjawiska i penalizuje przede wszystkim uzyskiwanie dochodu z czyjejś własności, szczególnie na masową skalę. I to ma jakiś sens. Dalej to proteza i niuanse umykają, ale zasada nie jest zła.
Własność intelektualna nie jest absolutną z samej swojej istoty - i tak powinno pozostać.
Zaloguj się aby komentować
Ech, w strasznie kiepską stronę ten serial skręcił. Pamiętam te pierwsze sezony, fascynacja alternatywną historią podboju kosmosu podlana sosem mniej czy bardziej rodzinnej dramy. Połączenie idealne dla wszystkich sierot po Battlestar Galactica. Nie mogło być inaczej, w końcu to flagowa produkcja tego samego showrunnera.
A dziś? Od kilku sezonów Ronald D. Moore nie ma już nic wspólnego z warstwą kreatywną. Jak na razie w piątym sezonie wszyscy się snują, płaczą, wspierają, robią smutne miny, kręcą intrygi na poziomie CSI. Kosmos? No gdzieś tam jest, w każdym odcinku znajdzie się mały dialog odhaczający ten wątek.
I w recenzjach zachwyt, że serial w końcu rozwinął skrzydła i pokazuje, że gdziekolwiek ludzkość się nie uda, tam będzie miała te same problemy. Super, mam serial o ludzkich problemach, który mógłby być osadzony wszędzie.
Ciekawe, jak wypadnie nadchodzący spinoff, Star City. Chyba ma cofnąć historię do lat '70, więc jest jakieś pole do pokazania wyścigu kosmicznego zamiast siedzenia na czerwonej planecie i zastanawiania się, czy kupić słoik śledzi.
#forallmankind #seriale

Zaloguj się aby komentować
Nie dodaję do licznika filmmeter, bo uważam że powinniśmy zroibć tag serialmeter (niech ktoś) na którym będą liczone seriale.
Ale muszę opowiedzieć o tym serialu, bo to chyba mój ulubiony, i tak jak generalnie seriale są dla mnie jednorazowe, to tego obejrzałem chyba 4 razy i spokojnie wciągnę po raz 5.
Dobre Miejsce (The Good Place) - dostępne na Netflix.
Cóż, Elenor, umarłaś. I jesteś w zaświatach. Nie wyglądają one tak jak wyobrażali sobie wyznawcy różnych religii na Ziemi, wszyscy oni mieli jakieś 5% racji. Każdy nasz uczynek za życia ma swoją wagę i dostaje się za niego punkty - dodatnie lub ujemne. Ci najlepsi trafiają do Dobrego Miejsca, ci najgorsi do Złego Miejsca. Elenor, jesteś w Dobrym Miejscu.
Ale szybko się dowiadujemy, że wystąpiła jakaś pomyłka lub błąd, bo Elenor była absolutnie okropną osobą za życia, lecz nie wiedzą o tym twórcy Dobrego Miejsca i Elenor próbuje się nie ujawnić.
Jak dla mnie majstersztyk, serial wypchany oryginalnymi postaciami drugoplanowymi które bardzo miło się wspomina, a przynajmniej ich dziwaczność, bo większość z nich nie jest ludźmi - ale nie są to totalni dziwacy, tylko w pewien komiczny, oryginalny i spójny sposób wykrzywieni. Główni bohaterowie ewoluują, co wyraźnie obserwujemy. Fabuła jest zaskakująca i trudna do przewidzenia. Serial ma tylko 4 sezony i jest to w sam raz przed zmęczeniem buły tym serialem. Brak nadmiernej popularności chyba go uratował, bo zamiast robić kurtyzanę z logiki byle wcisnąć jeszcze jeden sezon doprowadzili do eleganckiego i spójnego zakończenia. Polecam mocno.
Aha, jest to raczej serial komediowy.
#seriale #netflix

Zaloguj się aby komentować
Ciekawe zjawisko z czarnym Snape: Ludzie znów go nie lubią.
#harrypotter #seriale #warnerbros #hbomax #hbogo #snape #jkrowling

@fewtoast znów? Ja bym raczej powiedział, że oryginalnego Snape'a nie tyle ludzie nie lubili na zasadzie nienawiści, co czuli do niego antypatię. Faktycznie "nie lubić" to ludzie nie lubili Umbridge i tutaj duże propsy dla Imeldy Staunton, która tak doskonale odegrała swoją rolę, że my jako widzowie odczuwaliśmy fizyczną nienawiść do odgrywanej postaci- to potrafi być za⁎⁎⁎⁎ście trudne do osiągnięcia.
Natomiast ten ghetto-Snape to jest kompletnie inny casus. Ludzie nie "nie lubią" jego jako odgrywanej postaci, tak samo jak ludzie tak naprawdę nie "nie lubią" jego jako aktora i z pewnością nie "nie lubią" go dlatego, że on jako aktor jest czarny. Po prostu ludziom się nie podoba, że wcisnęli go w tę rolę mimo, że on tam nie pasuje ze względu na cechy fizyczne, jakie posiada. Najprostsze wytłumaczenie: Snape nie był czarny. Tyle.
I wytłumaczenie tego skąd Paapa Essiedu się tam w ogóle wziął jest dużo prostsze i pragmatyczniejsze, niż sztuczki twórców serialu, czy inny "hate watching". Harry Potter to Warner Bros. Warner został teraz przejęty przez Paramount i mimo, że w umowie mają zapewnioną niezależność, to nie ma co się oszukiwać- WB będzie robić teraz wszystko, żeby nie wtopić przed nowym inwestorem, który wybulił na nich- jakby nie patrzeć- w c⁎⁎j siana. A że sytuacja jest jaka jest i te wszystkie blm-dei-dajwersity-srity-tity ruchy jeszcze do końca nie wyzdychały, to po prostu postanowili chuchać na zimne. Że im się to odbije czkawką i krytyką fanów- z pewnością, ale przynajmniej nie będą mieć na karku wojujących pierdolców, którzy widząc, ze c⁎⁎ja by zdziałali wyjąc do WB od razu by polecieli wyżej robić gnój. A wyżej jest Paramount.
Zaloguj się aby komentować




