#filmy #kino
Zjawa
2015
Ależ mnie zawiódł ten film. Po części chyba dlatego, że miałem duże oczekiwania, bo słyszałem dobre opinie, a po części dlatego, że był to jeden z filmów, które chciałem obejrzeć od dawna, ale zawsze jakoś nie było po drodze. Z opisu na Filmwebie: Ranny po ataku niedźwiedzia Hugh Glass jest świadkiem zabójstwa swojego syna. Pozostawiony przez mordercę na pewną śmierć, postanawia się zemścić za wszelką cenę. Ot idzie se skatowany chłop, trochę akcji, chłop dalej idzie. To, że chłop idzie miało stać się dla mnie treścią tego obrazu. Umęczenie, znój, trwoga, przytłoczenie. Liczyłem na jakiś mroczny klimat, na mękę udręczonej śmiercią własnego dziecka duszy, na zemstę powolną, żmudną i z zimną krwią. Zemstę która raczej psychicznie zniszczy zarówno mściciela jak i tego złego a nie, że ktoś komuś wsadzi nóż albo obije mordę. Dostałem raczej trochę akcji (głównie w finale) plus zimowe krajobrazy. To drugie na plus.



























