Skoro dziś Dzień Przytulania, to nie sposób się zapytać o jego praktykowanie. Nieważne z kim: rodzina czy niespokrewniony, bliższy czy dalszy znajomy, człowiek czy zwierzę, przytulać się warto. Nie tylko dla wzmacniania relacji, ale również dla poprawy swojego samopoczucia.
Pytanie na dziś: Czy często się przytulam?
Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.
Graciela Daleo była członkinią Montoneros, peronistowskiego ruchu oporu przeciw juncie, która przejęła władzę w Argentynie w marcu 1976 roku. Aresztowano ją 18 października 1977 roku i przewieziono do ESMA – Szkoły Mechaniki Marynarki Wojennej – gdzie za pielęgnowanymi trawnikami, wybielanymi murami i czterema dostojnymi kolumnami fasady była torturowana. Gdy zaczął się mundial, pracowała już w „La Pecera" – podziemnym sekretariacie, gdzie przepisywała artykuły i tworzyła dezinformację. Z zagranicznych gazet dowiedziała się, że Montoneros postanowili ograniczyć działalność na czas turnieju, bo był to „Festiwal Ludu" – choć zdążyli jeszcze włamać się do transmisji telewizyjnej i wśród reklam przerwy meczu emitować własne komunikaty propagandowe.
Więźniowie ESMA słyszeli mecze rozgrywane na odległym o dwa kilometry stadionie El Monumental. Po finałowym gwizdku do uwięzionych wtargnął kapitan Jorge „el Tigre" Acosta – jeden z najbardziej znanych oprawców – krzycząc z euforią: „Wygraliśmy, wygraliśmy!" „Jeśli oni wygrali," pomyślała Daleo, „to my przegraliśmy." A mimo to, mimo że piłka nożna jej nie obchodziła, przez chwilę poczuła dreszcz radości. Kilkoro więźniów zabrano samochodem na uliczne świętowanie. Daleo wsadziła głowę przez dach auta i zaczęła płakać. „Krzyczę, że jestem zaginioną, i nikt nic nie zrobi" – pomyślała.
Argentyna uzyskała prawo organizacji mundialu jeszcze w 1966 roku, lecz kraj był do tego nieprzygotowany finansowo i infrastrukturalnie. Generał Videla, który przejął władzę w nocy z 23 na 24 marca 1976 roku po dekadach politycznych zamachów, inflacji sięgającej 560 procent i politycznej przemocy – w Buenos Aires bomba wybuchała średnio co trzy godziny, a co pięć godzin dochodziło do politycznego zabójstwa – dostrzegł w turnieju podwójną szansę: pokazania światu, że junta przyniosła stabilizację, i wzniecenia patriotycznego uniesienia mogącego legitymizować wojskowe rządy, tak jak było w Brazylii w 1970 roku.
Generał Omar Actis, mianowany szefem komitetu organizacyjnego, zamierzał urządzić „mundial oszczędnościowy". Zginął od wybuchu samochodowej bomby tego samego dnia, w którym ogłosił swoje plany. Oficjalnie zamach przypisano lewicowej bojówce, lecz powszechne podejrzenia wskazywały na admirała Carlosa Lacoste'a, który faktycznie przejął kontrolę nad organizacją – i który, wedle późniejszych zarzutów, zdefraudował miliony z budżetu turnieju. Szacunki wstępne mówiły o wydatkach rzędu 70–100 milionów dolarów; sekretarz skarbu Juan Alemann przyznał, że rzeczywista suma przekroczyła 700 milionów. Dla porównania: Hiszpania na mundial 1982 roku wydała 150 milionów. Wynajęto też za 5,5 miliona dolarów amerykańską agencję Burson-Marsteller, by ocieplić wizerunek Argentyny, a wzdłuż autostrady z lotniska Ezeiza do centrum Buenos Aires postawiono betonowy mur, by zasłonić slumsy.
Architektem argentyńskiej reprezentacji był César Luis Menotti – były napastnik, lewicowy intelektualista i łamiący konwenanse technik. Wierzył w posiadanie piłki, kreatywność i technikę; gardził anty-futbolem, który zdominował Argentynę po 1958 roku. „Efektywność nie wyklucza piękna" – mówił. Jako zaangażowany lewicowiec był świadomy paradoksu swojej roli: pracował dla junty, która torturowała jego politycznych towarzyszy. Przed finałem powiedział w szatni: „Jesteśmy ludem. Wywodzimy się z klas pokrzywdzonych. Reprezentujemy wolność, nie dyktaturę." Junta nie podzielała tej retoryki, lecz rozumiała wynikające z niej korzyści. Videla mówił, że zawodnicy „mają obowiązek pokazać światu jakość argentyńskiego człowieka." Menotti zakazał transferów kluczowych piłkarzy za granicę do zakończenia turnieju; korzystał z władzy junty, gdy mu to odpowiadało. Ostatecznym argumentem była obserwacja bramkarza Fillola: „Nikt z nas nikogo nie torturował ani nie zabił. Pomogliśmy krajowi zaznać trochę radości."
Żadna drużyna nie udawała się na mundial za granicą z takim poczuciem własnej potęgi jak Szkocja w 1978 roku. Selekcjoner Ally MacLeod pokonał Anglię 2:1 na Wembley i rozgromił mistrza Europy Czechosłowację, po czym ogłosił dzień powrotu z mistrzostwem „narodowym świętem – Ally-day". Dwadzieścia tysięcy kibiców wyszło żegnać drużynę na lotnisku. Piosenka reprezentacji dotarła do szóstego miejsca listy przebojów. Bukmacherzy stawiali Szkotów jako czwartych w kolejce do tytułu.
Obóz w Alto Gracia był rozsypującą się ruiną – suchy basen, brak siatki tenisowej, osypujące się tynki. Po bolesnej porażce 1:3 z Peru MacLeod siedział w szatni ze łzami w oczach. Johnston wyleciał za doping. Remis 1:1 z Iranem zakończył się gwizdami kibiców. Chrysler wycofał reklamę. Sklep muzyczny w Dundee obniżył cenę singla z 65 pensów do 1 pensa i zachęcał klientów do rozbijania go na ladzie.
A potem Szkocja niemal dokonała niemożliwego. By awansować dalej, musiała pokonać Holandię trzema golami. Gemmill zaliczył znakomite trafienie po minieciu czterech obrońców, a gdy wynik wynosił 3:1, niemożliwe przez cztery minuty zdawało się możliwe – aż Rep z dwudziestu pięciu metrów trafił w górny róg. Szkocja wygrała 3:2, lecz odpadła.
W drugiej rundzie grupowej Argentyna wiedziała, że potrzebuje zwycięstwa nad Peru co najmniej 4:0, by wyprzedzić Brazylię i awansować do finału. Wygrała 6:0. Przed meczem do szatni Peru wszedł Videla w towarzystwie Henry'ego Kissingera. Kapitan Peru Chumpitaz wspominał z rosnącym zdumieniem: „Życzył nam szczęścia. Nam? Nie Argentynie?" W 2012 roku były peruwiański senator Genaro Ledesma zeznał przed sądem w Buenos Aires, że mecz ustawiono w ramach operacji Condor – porozumienia między latynoamerykańskimi dyktaturami. Według niego Videla obiecał Peruwiańczykom, że odda im trzynastu przetrzymywanych dysydentów. „Sunday Times" powoływał się na anonimowego urzędnika twierdzącego, że Argentyna przekazała Peru 35 tysięcy ton zboża i odmroziła 50 milionów dolarów zamrożonych aktywów. Pomocnik José Velásquez mówił o „presji rządu" i podejrzanej zmianie w pięćdziesiątej drugiej minucie, gdy Peru przegrywało już 4:0. Teoria pozostaje nierozstrzygnięta – bramkarz Peru Quiroga, urodzony w Argentynie, bronił fenomenalnie, co nie pasuje do teorii zmowy.
Finał z Holandią był trudny i pełen podejrzanych gestów: drużyna holenderska jechała na stadion okrężną drogą, przy której kibice walili w okna autokaru; Argentyna celowo wyszła z tunelu z opóźnieniem, zostawiając Holendrów na pastwę stu tysięcy kibiców; junta, omijając faworyzowanego sędziego Kleina, wyznaczyła do finału Włocha Gonellę. Na boisku Fillol w kluczowym momencie wykonał „najlepszą obronę swojego życia" – odbił strzał Repa. Kempes dał prowadzenie przed przerwą. W 82. minucie Nanninga wyrównał, a Rensenbrink w ostatniej chwili dogrywki trafił w słupek. „Cisza była jak na cmentarzu – powiedział Larrosa – ale to nas obudziło. Skoro ta piłka nie znalazła się w bramce, ten mundial jest nasz." Kempes i Bertoni strzelili w dogrywce, Argentina triumfowała 3:1.
Triumfujący Videla z nieskazitelną fryzurą wręczył puchar Passarelli z szerokim uśmiechem. Havelange podziękował osobiście admirałowi Lacoste'owi. Czterdziestu ośmiu ludzi zaginęło podczas turnieju. „Teraz świat zobaczył prawdziwą twarz Argentyny" – powiedział Havelange.
Tekst został skompilowany przy użyciu AI oraz książki "Potęga i chwała. Nieznana historia mistrzostw świata" Jonathana Wilsona. Zdjęcia zaczerpnięte ztejstrony.
Chińczyki robią co chińczyki robią, Jinhao wypuszcza model 59, czyli klasycznego pocket pena. Mam takiego Platinum, tylko ze złotą stalówką, ale Sailor też miał takie. No i model jest 59, zakładam, że przez całkowity przypadek, bo przecież nie w nawiązaniu do Pilota Elite 95, który jest najpopularniejszym takim kieszonkowcem XDD
@Rozpierpapierduchacz Ty źle podchodzisz do sprawy. Zamiast piętnować - przyłącz się! Zrób pióro Manath, podroby wszystko i wszystkich, zlec Chińczykom wyprodukowanie i zalej rynek swoim towarem... Masz na tyle orientację w temacie, że powinieneś początkujących szybko bajerami oczarować. Czeka Cię bogactwo! Nie zapomnij kto Cię wspierał w pomyśle jak będziesz już bogaty!
Ostatnio @Ragnarokk zaczął fajną dyskusję i podróżach w czasie. Dzisiaj @Deykun przypomniał mi swoim wpisem ten wątek. Tak więc, mały komentarz z mojej strony w formie rysunku.
Wszystko się kiedyś kończy... Z przygodą z wąsem nie jest inaczej 🥺
Wczorajszy wypad na Montmartre wyszedł super, zaliczone wszystkie punkty, crêpes zjedzone, winko pod chmurką wypite 😊
Dziś ze względów logistycznych nie mogłem sobie pozwolić na finałowy papatą 🙄 Ale i tak choć mini papatonik czeski wpadł - zawsze to jakieś pocieszenie.
Bardzo miło będę wspominał #paryz - mimo zabójczych upałów biegało się wyśmienicie, wszechobecna zieleń i liczne poidełka robiły robotę 😅 Ani raz nie czułem się w najmniejszym stopniu zagrożony, mimo ogromnej liczby nie-białych mieszkańców 😉 Widziałem parę sytuacji działania służb - np. przy nas jeden gościu przeskoczył przez bramki metra, nie minęło 30 sekund i dwóch rosłych panów w mundurach pojawiło się dosłownie znikąd i wezwali gościa, pełna kulturka, stanowcze MONSIEUR i pan gapowicz grzecznie czekał 😉
Szczególnie cenię... paryskich kierowców. To jest zupełnie inny poziom cywilizacyjny - tutaj pieszy naprawdę JEST święty, nikt nie mrugnie okiem na to że ktoś nie zdążył zejść z przejścia przed zielonym dla aut czy wręcz wlazł na czerwonym. Cały jeden raz zostałem strąbiony... bo zatrzymałem się na czerwonym a auta jeszcze też miały czerwone! Tak, gość mnie pogonił żebym niepotrzebnie nie stał xD Nawet jak gdzieś wpadłem na czerwonym nie zauważywszy auta, to kierowca po prostu się zatrzymał i tyle. Ale poza tym widać, że nawet jak jedzie jakaś wypasiona fura, to nikt nie pędzi na złamanie karku, nie rusza z piskiem opon - przez 3/4 wykopków tutejsi kierowcy by byli zwyzywani od kapeluszników...
Dziś, w dzień wyjazdowy, czeka nas apogeum upałów - równe 40°C 🫠 Trzeba będzie jakoś przeżyć, chyba mam namierzony fajny park gdzie się klapniemy na kocu piknikowym 😁
Powrót do Krakowa czarną nocą - dobrze że z Orly, mojego ulubionego lotniska 😎
W nawizaniu do wpisu https://www.hejto.pl/wpis/wykonczeniowka-atypowosc-i-to-co-by-zajelo-10-min-robie-20-bo-mam-potrzebe-niwel
Tak to mniej wiecej wyglada etapami. Po zabezpieczeniu trzeba bylo wyznaczyć miejsca wiercenia i montażu. Potem wiesza sie mewy na dyblach, dalej profile, rowniez do scian, potem welna, folia hydro i plyta, gładź i malowanie. Mały pokoj juz prawie gotowy, przedpokój na półmetku, a salon wlasnie mewuje.
Siedzisz sobie na konferencji i słuchasz ludzi na scenie, a tu Cię PM eskaluje zamiast najpierw Cię spytać czy coś jest dowiezione i w jaki sposób.
Chyba się nie polubimy 🫠
#zpamietnikalidera #pracbaza