"Nowy" album z występu na żywo Miny Manzini z 1970r

https://youtu.be/n0HnPJwtXwE?is=6aYqoioyPzx7nWWD

Nie sądzę żebym kiedyś słyszał ten koncert.

Z opisu:

The album "Mina Live 1970", collects eight songs performed live by Mina during the recital "Cabaret" held on October 12, 1970 at the Massimo Auditorium of Radio Svizzera Italiana. The concert, in its entirety, was never released.

Tbh, sądziłem że z zachowanych większych występów mamy jedynie 68, 72 i 78 w La Bussoli a tutaj na weekend wychodzi taka perełka. Osobiście raczej brakuje mi trąbki znanej z występów w Bussoli, jednak te aranżacje mają coś w sobie, coś bardziej osobistego.

#muzyka #muzykawloska #mina

Tracklist:

  1. Non credere (Live - 2026 Remaster)

  2. Sacumdì, sacumdà (Live - 2026 Remaster)

  3. Il cielo in una stanza (Live - 2026 Remaster)

  4. Io vivrò senza te (Live - 2026 Remaster)

  5. Vedrai, vedrai (Live - 2026 Remaster)

  6. La voce del silenzio (Live - 2026 Remaster)

  7. Yesterday (Live - 2026 Remaster)

  8. Il poeta (Live - 2026 Remaster)

rith userbar

Zaloguj się aby komentować

683 + 1 = 684


Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi

Autor: Andrzej Dragan

Kategoria: popularnonaukowe

Wydawnictwo: Otwarte

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383990132

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10


Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.


Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.


Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.

Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.

#bookmeter #ksiazki

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Wystarczy dycha, to już inny świat, jak miałeś neostradę a nie 0212223 ppp/ppp z zegarkiem w ręku, bo impuls bił co trzy minuty XD

Zaloguj się aby komentować

Zastanawiam się nad pracą w Google w Irlandii. Dostalem 2 razy rok temu zapro do rekrutacji od rekruterów Google. Praca jako opiekun kont polskich klientów. I nie wiem czy chcę jechać. Teraz jesst znowu otwarta rekrutacja + mam polecenie od jednej osoby i mogą mnie zaprosić


Plusy:


-Spoko hajs nawet na warunki Irlandzkie (+premie)

-Benefity (3 posiłki i przekąski oraz napoje na stołówce free, siłownia i basen free)

-Mega doświadczenie i wpis w cv

-Pakiet relokacyjny (kilka koła euro - realnie dużo więcej niż same koszty przeprowadzki)

-Zaoszczędzona kupa hajsu (włożyłbym w remont mieszkania, bo na razie mnie nie stać na zbyt wiele)

-26 dni urlopu i 30 dni home office z Polski
-Język podszkolony jeszcze lepiej

-Praca wyłącznie z polskimi klientami, a komunikacja z HR tylko po ang

-Aż 3 miesiące wdrożenia zanim rozliczają z pracy

Minusy:


-Jak wyjechałem kiedyś do dużego miasta to byłem nieszczęśliwy, a to dalej Polska

-Brakowałoby mi rodziny, znajomych i mojego rocznego psa, którego musiałbym zostawić z rodzicami, a tak się ciesze nim...
-Zdrowie nie do końca poukładane
-Jestem 30 letnim singlem i zabieram sobie kolejne 2 lata na ułożenie spraw prywatnych


Pojechałbym na 1,5 roku - 2 lata. Waham się. Jestem mega lokalsem. Mam ostatnie lata młodości, jak to tak można nazwać (30 kończę w grudniu). Mam tu przyjaciół (trzymamy się naście lat z niektórymi, z niektórymi kilka), mam tu rodzinę, psa. Ukochane jeziora, ścieżki rowerowe, które budzą we mnie emocje podobne do zakochania, jak spędzam tam czas latem To dla mnie ważniejsze niż siano.


Z 2 strony - mam pracę, która mnie wykańcza. Mała firma, biorę na siebie rzeczy, których nie powinienem, martwię się cudzą firmą, bo niestety taką mam rolę (jednosobowy dział handlowy + opieka nad większością klientów). Teraz robię szkolenie bardzo praktyczne i nak ażdym antyprzykładzie prezentują dosłownie to co jest u mnie w firmie. Za dużo już tego...

Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że mam rodzinę, przyjaciół i moje ukochane miejsca. Z drugiej strony obecna robota mnie niszczy, nie ma innej na horyzoncie i potrzebuję kasy. 2 lata to naprawdę dużo...

Z innej strony, 3 etapy rekrutacji a ja dopiero aplikuję w poniedziałek, może mnie w ogóle nie wezmą i problem sam się rozwiązał XD Ale...Jeśli zaproszą na 1 etap (mam bardzo, bardzo dopasowany profil do ich wymagań, wręcz idelany pod wieloma względami, stąd sami się odzywali), to już dalej muszę się nastawić, że chcę i jadę. Niezależnie od wyniku. Mindset. I o to chodzi.

#praca #pracbaza #przemyslenia #zycie #pytanie

@Lopez_ 

Spinaj poślady, zaciśnij zęby i zasuwaj do nowej roboty, dzieciństwo się skończyło.

LVL30, to czas najwyższy żeby przeciąć pępowinę i wziąć życie za rogi.

Zmienisz środowisko, zmienisz rytuały i przyzwyczajenia, spojrzysz z nowej perspektywy i może tam ułożysz sobie "sprawy prywatne"

Rodzina, przyjaciele, jeziorko i ścieżki pozostaną i nic im się nie stanie, będą czekać.

Ty okrzepniesz, dojrzejesz, nauczysz się dostrzegać i cenić to co ważne.

Hmm, sprawa ma jeszcze inny aspekt. Sama Irlandia robi się coraz mniej atrakcyjna. Jest cholernie drogo. Zakładam, że stolica, bo tu jest główne biuro google. Mieszkanie są cholernie drogie, a mimo to ciężko je znaleźć. Córa się przeprowadzała i M3 (czyli duży pokój z sypialnią) to teraz koszt €2200/miesiąc. Do tego trza brać co jest, a to nie zawsze są atrakcyjne lokacje. Transport publiczny to żart - polegać można tylko na tramwajach, a linii mało. Traffic jest przejebany, a miasto wciąż go ogranicza, zwęża ulice i zamyka dostęp autom, co miast wyganiać ludzi do chujowego zbiorkomu, tylko zagęszcza ruch. Rynek jest malutki, więc wielkie fundusze hedgingowe i korporacje wykupują tu absolutnie wszystko i zmanipulowały go na potęgę.

Dostęp do polskich sklepów i polskiego żarcia jest nawet lepszy niż gdzieś na wsi/mniejszym mieście.

Kraj jest ładny, ale zjeździć główne atrakcje dużo czasu nie zajmie. Broń pambu rodzinę zakładać, bo przedszkola są kur€wsko wręcz drogie (koszt jak czynsz), a i świetlica po szkole też jest płatna i droga. Zaczyna być widać kryzys - nagle oferty do IT jakby wyparowały, a rekruterzy często nawet nie odpowiadają, albo od razu piszą, że są zasypani.

Ogólnie, przestaje mi się podobać.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Powiem wam, że Windows 11 to jednak programistyczny majstersztyk. Serio. Tyle jest narzekania, tyle jadu, a niepotrzebnie. Żeby to zobrazować, przytoczę wam moją historię z chwili obecnej. Wcale nie jestem zły. Też serio.



No to mam ja sobie ikonkę Steama w trayu, ale coś nie chce działać, wywala crasha, to go wyłączam w Managerze Zadań, wchodzę w menu start i mam gupią myśl. Zawsze muszę go tam odpalać, przeniosę ikonkę na pulpit, jak w każdym normalnym systemie i będzie szybciej na przyszłość. Jak pomyślał, tak zrobił, ale stało się nieoczekiwane. Ikonka ma rozszerzenie .exe - myślę: Ciul, pewnie upośledzony system dodał przez przypadek taki artefakt w nazwie. Odpalam. Steam chce się aktualizować. Ciul, mam czas. Zaczynajo wyskakiwać foldery na pulpicie, myślę - pliki tymczasowe, tutaj?


Co się okazało. Przeniesienie ikony nie stworzyło skrótu do Streama, tylko przenisło cały j.... program otwierający .exe z folderu Steam znajdującego się w Program Files. To co miało być aktualizacją, tak naprawdę instalowało mi Steama na PULPICIE. Co oznacza, że teraz tego gówna musiałem szukać w systemie, przenieść ponownie we właściwe miejsce i działa bez aktualizacji. Gdybym wywalił do kosza, to musiałbym Steama pobierać od nowa.


Debil, który to tak zaprojektował, lub ten, co wpadł na pomysł, żeby LLM pisał kod systemu, niech się ... . I to równo. xD


No i tak. Przyznam, że powinienem mieć czerwone flagi wcześniej przez to .exe, ale przyznam, że nie spotkałem się jeszcze z taką akcją. Na linuxie normalnie sobie przeciągam i działa dobrze. To samo w Windows 10. xD



I tak, mam Linuxa na innym kompie. Zwyczajnie mam sporą bibliotekę w GOG'u, a tam gry średnio działają na @pingWIN .

Plus programy do rysowania tak sobie działają na linuxie. No i nie chce mi się ponownie kupować licencji.


#perypetiedziwena #zalesie #windows11 #windows #technologia

2620d0a4-6b27-461b-bb5a-9a72b27712b0

@Dziwen To wygląda na problem instalatora steama a nie windowsa. Nie zapytał po uruchomieniu i nie czekał na potwierdzenie w jakim folderze chcesz zainstalować?

Albo coś ściemniasz. Akurat przy przesuwaniu "ikonek" na pulpit windows11 pyta co chcesz zrobić lub domyślnie tworzy ikonę z linkiem. Musiałeś wykonać przeniesienie świadomie albo ściemniasz. Dlaczego tak myślę? Bo odwołujesz się "co by się stało gdybym wywalił do kosza?". Nic by się nie stało. Kosz w windowsie ma opcję "przywróć".

Zaloguj się aby komentować

@dez_ Jaki łobuz? Przecież to jeden z tych "miłych, spokojnych mężczyzn" którzy nie mogą znaleźć kobiety, bo te wolą dynamicnych chadów

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@eloyard Przypomniał mi się dowcip 😄:

Blondynka u mechanika: - Będzie pani potrzebowała nową skrzynię biegów. - A co to skrzynia biegów? - I to nie jedną.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

499 + 1 = 500


Tytuł: Menu

Rok produkcji: 2022

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Mark Mylod

Czas trwania: 1g. 46m.

Ocena: 5/10


Młoda para udaję się do elitarnej restauracji prowadzonej przez wybitnego szefa kuchni.

W czasie podawania potraw powoli ujawnia się niecny plan kucharza.


Ech. Obejrzałem nie wiedząc wcześniej praktycznie nic o filmie i nic bym w sumie nie stracił gdyby tak zostało.


Ostrzegam, że mogę trochę zaspoilerowac.


Nieszczególnie udana krytyka elit,  snobizmu i wyznawców tzw wyższej kultury.


Do tego obrywa się malwersantom finansowym, aktorowi z jedną pamietną rolą, który właściwie nic zlego nie zrobil, wszelkiego rodzaju krytykom sztuki jako takiej i jakiejś starej parze, w ktorej dziadzio ma demencję, a babka siedzi zapita niczym matka kucharza.


Motyw głównego złola, którego reżyser próbuje nam przedstawiać poniekąd jako ofiarę własnych obsesji, ktora osiągnęła katharsis jest fajny na papierze, ale nie spina się wogle ma ekranie.  Nie pomaga w tym przyzwoita rola Ralpha Finnes.


Aktorsko najlepiej spisał się Nicolas Hoult, choć to też nie były jakieś wyżyny, ale oddał dokładnie to czego po jego postaci ostatecznie oczekujemy i ja mu uwierzyłem.


Anna Taylor Joy. Hm. No cóż. Kolejna aktorka z nietypową urodą i tyle. To już kolejna jej rola, w ktorej gra tą samą kamienną miną nie przepuszczajacą zadnych emocji. Śmiem twierdzić, że z roli więcej wycisneła by Kristen Stewart ze zmierzchu xD Kto ją wogle obsadza w głównych rolach???


Ogolnie strata czasu.  Film jakich wiele, ktory pragnie udawać, że jest czymś wiecej. Logika jest niestety bezlitosna. Tak jak wyraz twarzy martwej kozy na facjacie Taylor Joy.


Najlepszy był Leguizamo. Nie wiem czy cos przegapiłem, ale typek jest po prostu hollywoodzkim aktorem, który ma kochankę.

-"Zasłużyłeś na śmierć"

-"zasłużyłem".

xD


Oni tam nawet wszyscy siedzą jak p⁎⁎dy kiedy morduje sie ludzi na ich oczach, co wyśmiewa nawet scenarzysta ustami kucharza, bo chyba sam załapał, że poziom absurdów przekracza skale.


Jak lubicie nową falę kina typu "zabawa w pochowanego" itp podobne bzdety to będziecie się dobrze bawić.


Ja bawiłem się bardzo srednio.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter

c31e68ed-e27e-485f-bf09-6dd27b500dcb

Zaloguj się aby komentować

Berkowicz - nie przepadam za nim z kilku powodów. ALE kiedy dowolny poseł przedstawia 'parodię' symboli narodowych państwa terrorystycznego to jest kręcony małysz na pół świata. Natomiast kiedy klaudia jachira w 2017 wrzuca film niby 'satyryczny', uwłaczający godności formacji polskich służb mundurowych WOT, to jest ok - nie znalazłem info o tym aby w ogóle rozpoczął się proces z art. 137 kk i 256 kk przeciw niej. Jedyne co by się zgadzało to to, że treści na jej kanale YT to piedrolony kabaret. I taka osoba nadal pełni funkcje w polskim parlamencie. Jak to jest możliwe?

#polityka #polska #izrael #wojsko

https://www.youtube.com/watch?v=RA09C3W5bW0

0dffeac8-6e7b-41fb-969c-e3879d781f23
0de248b0-9694-47c9-9e97-f68e6778219d

@dolchus

Cieszę się, że przypomniałeś o tym filmiku. Bardzo fajnie to się ogląda z perspektywy lat. Dziwne, że jeszcze nie wy⁎⁎⁎⁎ła tego filmiku.


Co do pytania. To prosta odpowiedź. To jest wolność słowa. Możesz to nienawidzić, ale masz prawo szydzić i wypominać.

Aż dziwne, że media nie wypominają jej tego po latach. Przecież przy tym "Fur Deutschalnd" to klęka.

@wielkaberta Wonlość słowa to co innego. Tu mieliśmy do czynienia z obrazą symboli narodowych i służb mundurowych. Gdyby każde takie zachowanie nazywać wolnością słowa dowolny obcy człowiek mógłby ci napluć w twarz na ulicy i powiedzieć że to satyra, prank, dla beki i w ogóle wolność słowa. Nie ruchajmy logiki aż tak mocno.

@dolchus to ją zgłoś?

Prorok może zacznie postępowanie, a może odmówi wszczęcia.

Nie sprawdzisz to się nie dowiesz.

Jeszcze delikatna różnica odpalanie się w sejmie, a odpalanie się w krzakach.

@LaMo.zord Delikatna różnica robienia czegoś w krzakach z kamerą lub bez. Oraz wspólny zasadniczy mianownik bycia parlamentarzystą.

Zaloguj się aby komentować