Mam ziomka programistę, który bardzo chciał przejść się kiedyś ze mną w nocy po zimowym lesie. Kondycyjnie jest raczej dętka, więc oczywiście wziąłem go na wschód słońca na Babią Górę.
Informacje praktyczne:
Auto można zaparkować na jednym z licznych parkingów w Zawoi. My wybraliśmy ten najbliżej wejścia do parku - płatny w automacie, który akurat na mrozie nie działał (co za pech!).
Niezbędnik na zimowe nocne wyprawy: bielizna termoaktywna, rękawiczki cienkie i grube na zmianę, koc termiczny, stuptuty, raczki, kijki, termos z gorącą herbatą, czołówka z zapasowymi bateriami, zapasowa latarka, powerbank z pasującym do telefonu kablem.
Jeśli chce się zdążyć na wschód słońca na Babią, trzeba wyjść odpowiednio wcześniej, choć najbardziej popularne szlaki (z Krowiarek) są tak przedeptane, że idzie się sprawnie nawet w zimowych warunkach.
Co było fajne:
Wystartowaliśmy o 1:30 z Zawoi i do Sokolicy spotkaliśmy tylko jedną osobę.
Bardzo fajną alternatywą dla gęstego od turystów czerwonego szlaku z Krowiarek jest wejście Percią Przyrodników - w zimie jest otwarta, momentami jest trochę stromo, ale spokojnie do przejścia, a ruch na niej żaden. Gdyby leżał tam lód, to raczej bym sobie odpuścił tę trasę, nawet z raczkami, ale w śniegu było spoko i same kijki wystarczyły do asekuracji.
-15°C okazały się idealnymi warunkami do wycieczki - podłoże było dobrze związane, śnieg się nie lepił, a mróz nie przeszkadzał zbytnio podczas marszu, tylko przy dłuższych postojach.
Wolniejsze tempo kolegi okazało się błogosławieństwem, bo wschód zastał nas między Kępą a Gówniakiem, dzięki czemu resztę trasy na Babią szliśmy w pierwszych promieniach słońca. Mega fajny klimat i dobra kontra do wschodu na Babiej, z której później się już tylko schodzi.
Kolega się spisał na medal i mimo, że szedł wolno i z przerwami, to szedł dzielnie i nie dawał za wygraną.
Aha, klasyczny dupozjazd z przełęczy Brona.
Co było mniej fajne:
Jak zwykle przy Sokolicy tłoczno i ciężko się wymijać z innymi turystami.
Odcinek z Babiej do przełęczy Brona momentami ciężki do przejścia, nie chciałbym od tej strony wchodzić.
To mój trzeci wschód na Babiej, albo dokładniej w jej okolicach, i chyba najlepszy do tej pory. Polecam trasę, szło się świetnie.
Nic nie wikła nas w większe zło niźli poddawanie się opinii publicznej i uznawanie za najlepsze tego, co spotkało się z wielką aprobatą, niźli wzorowanie się na tak wielu przykładach i życie nie podług zasad rozumu, lecz naśladownictwa.
(Mt 17, 1-9)
Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba oraz brata jego, Jana, i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich: twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto ukazali się im Mojżesz i Eliasz, rozmawiający z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: "Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Gdy on jeszcze mówił, oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!" Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: "Wstańcie, nie lękajcie się!» Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, Jezus przykazał im, mówiąc: «Nie opowiadajcie nikomu o tym widzeniu, aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie".
Matthew 17:1-9
At that time: Jesus took with him Peter and James and John his brother, and led them up a high mountain by themselves. And he was transfigured before them, and his face shone like the sun, and his clothes became white as light. And behold, there appeared to them Moses and Elijah, talking with him. And Peter said to Jesus, ‘Lord, it is good that we are here. If you wish, I will make three tents here, one for you and one for Moses and one for Elijah.’ He was still speaking when, behold, a bright cloud overshadowed them, and a voice from the cloud said, ‘This is my beloved Son, with whom I am well pleased; listen to him.’ When the disciples heard this, they fell on their faces and were terrified. But Jesus came and touched them, saying, ‘Rise, and have no fear.’ And when they lifted up their eyes, they saw no one, but Jesus only. And as they were coming down the mountain, Jesus commanded them, ‘Tell no one the vision, until the Son of Man is raised from the dead.’
Małe podsumowanko pobytu na wyspie, takie luźne tam gadu-gadu.
Wyspa mnie zaskoczyła mimo opisów, zdjęć itd. Ujrzeć to na własne oczy to jednak co innego. Zakres widoków od dżungli, poprzez „wrzosowiska”, aż do gór à la Alpy – no rewelacja! Pogoda może się kompletnie różnić na przestrzeni 20–30 km. Gdy wyjeżdżaliśmy z Funchal na lotnisko (ok. 30 minut drogi), były 22 stopnie, słonko i pięknie. Na lotnisku – 12 stopni i wiatr naparzał niemiłosiernie. Stąd połowa lotów odwołana (na szczęście nasz poleciał, bo trafiliśmy w okno słabszego wiatru).
Na wyspę można pojechać celem byczenia się na basenie, ale według mnie wyspa traci wtedy potencjał, bo jest tam mnóstwo szlaków turystycznych z widokami, że ho ho! Trasy od banalnych po naprawdę bardzo trudne dla górskich „hardkorowców”. Polecam mocno bo warto.
Jazda samochodem może też dostarczyć emocji, gdy na przykład trzeba jeździć uliczkami dzielnicy Monte. Znak STOP na podjeździe 35% i skręcający autobus miejski... Wszędobylskie parkowanie na i tak bardzo ciasnych ulicach też dodaje smaczku. Polecam auto z mocnym silnikiem ;).
Kierowcy generalnie jeżdżą ciut lepiej niż u nas, ale też trafiają się debile – ot, taki urok. W tunelach, bez których nie dałoby się jeździć po wyspie, polecam zamknięty obieg powietrza, chyba że ktoś lubi spaliny, bo podobnie jak u nas, tam też jeżdżą „gruzy na węgiel”.
Banany, które rosną, gdzie się da (pełno „sadów” bananowców na wyspie), są inne w smaku. Polecam gorąco popróbować wszystkich gatunków, podobnie jak wszelkich owoców dostępnych na wyspie – smaki niepowtarzalne.
Miasteczka nie porywają swoją architektórą ale nadrabiaja umiejscowieniem (rożnica poziomów) i widokami na ocean i okolice. Plaże piaszczyste są bodjaże dwie, sztucznie usypane, reszta to kamulce od wielkich pa male. Sa plaze gdzie jest "piasek" ale to "zmielone" wulkaniczne kamulce, są czarne. Plaza w Seixal, gdzie Instagramowe księżniczki kręcą te swoje produkcje, jest gówniana XD.
Jak ktos lubi takie klimaty, to warto wybrac sie w okresie karnawalu - nam sie udalo zalapac na koncowke. Jedno ale - duzo turystow (jednak duzo mniej niz w sezonie).
Generalnie wyspa warta odwiedzenia ale nie wyobrazam sobie pobytu tam w sezonie - ilosc ludzi vs pojemnosc wyspy to musi byc wyzwanie samo w sobie :D.
Zły to żołnierz, który idzie za wodzem jęcząc. Dlatego też przyjmujmy rozkazy ochoczo i żwawo i nie schodźmy z tej drogi najpiękniejszego zadania, do którego włączone jest wszystko, co mamy znieść.
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski".
Matthew 5:43-48
At that time: Jesus said to his disciples: ‘You have heard that it was said, “You shall love your neighbour and hate your enemy.” But I say to you: Love your enemies and pray for those who persecute you, so that you may be sons of your Father who is in heaven. For he makes his sun rise on the evil and on the good, and sends rain on the just and on the unjust. For if you love those who love you, what reward do you have? Do not even the tax collectors do the same? And if you greet only your brothers and sisters, what more are you doing than others? Do not even the Gentiles do the same? You therefore must be perfect, as your heavenly Father is perfect.’
Chciałbym napisać dłuższy post w temacie #depresja w którym opowiem o antydepresantach i największych obawach przed ich stosowaniem.
Czemu? Zauważyłem że dużo osób ostatnio na hejto pisało w temacie depresji ale też komentarze typu " nie chcę brać lekow bo..". Post będzie zawierał informacje które uzyskałem w trakcie swojego leczenia od profesor psychiatrii, a także moje przemyslenia i opnie z ktorymi sie spotkałem na roznych forach.
Jakie uważacie są największe obawy przed stosowaniem leków, a które warto by poruszyć?
Znajomy był bardzo nerwowy, nadpobudliwy i twierdził, że ciągle śledzą go jakieś służby.Wiem to nie depresja, ale leki brał.Po lekach był „zamulony”, bełkotał i to z mojego punktu widzenia nie był ten sam człowiek.po jakimś czasie przestał brać i lepiej mi się z nim dogaduje.Byle nie wchodzić na tematy o służbach i podsłuchach.
Tego bym się najbardziej obawiał.Stania się „zombie”.
Nie wiem może miał do du.y lekarza o źle dobrane leki?
@artu3131 też mam kolegę który mówi jakieś dziwne rzeczy. O epsteinie, spiskach, nieziemskich mocach krowich rogach zalopywanych w ziemi żeby plony były lepsze, o homeopatii i zapisany jest do takiej szkoły walfdorskiej. Ogólnie coś gdzieś przeczyta, weryfikuje sobie na swój sposób i jak uzna że jakaś tajemna wiedzą jest ok to zaczyna w to wierzyć. Ciężko się czasami słucha ale to dobry człowiek. Tylko gubi się w tym wszystkim. Ludzki umysł nie jest przystosowany do przyjmowania obiektywnej wiedzy o świecie i szuka seksu w jakichś pmnadprsyrodzonych zjawiskach. Jak nie religia to coś takiego i potem tacy ludzie chodzą i gadają takie rzeczy.
Niektórzy mówią o przybraniu masy ciała, najczęściej kobiety się tego obawiają
Miałam też znajomą, która twierdziła że od antydepresantów zaczęła olewać różne problemy, przez co zaczęły się nawarstwiać i pogłębiać
@madhouze wrzucę w ten weekend jak dobrze pójdzie, praca nie wybiera niestety a jeszcze muszę ślub ogarnąć xd większość jest już ogarnięte muszę zredagować.
Postanowiłem wrzucać wpisy rzadziej, żeby lepiej było widać postępy.
Luty zanotował na początku wahnięcie, które wymusiło pewne korekty. Po ich wprowadzeniu idzie już dobrze i równo jak na razie. Coraz bliżej założonego progu nr 2, czyli 96,1 kg (BMI = 29).
Mam podobne wyniki. Pomogła mi w tym choroba, przy gorączce zrzuciłem chyba piątkę xd. Postanowiłem iść za ciosem i wprowadziłem dietkę. Ze 102 mam 93.5kg
(...) dbajmy tylko o jedno: byśmy tej chyżości tak bardzo szybko ulatującego czasu, której nie możemy powściągnąć, nic poznali dopiero wtedy, gdy już zostaniemy na końcu. Każdy nastręczający nam się dzień powinniśmy przyjmować jako dzień najlepszy i obracać na swój pożytek. Jeśli coś ucieka, musimy to wyprzedzać.