jakoś jest tak, że mantry chyba nic mi nie dają w takich krótkich sesjach, więc skupiam się na oddychaniu i układaniu sobie głowy - a w tle z reguły CBL albo... Red Sparowes o.O #muzyka https://youtu.be/iJaejcizhBI
PS zostało mniej niż tydzień do końca #urlop
#rokmedytacji
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
W odniesieniu do tego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/podroze-zaczynam-planowac-wakacje-2026-i-nie-moge-sie-zdecydowac-korea-poludniow
Chciałbym podziękować za głosowanie w ankiecie oraz przede wszystkim za kilka zdań z poleceniami.
Po przeanalizowaniu rzeczy, które chciałbym zobaczyć w obu miejscach zdecydowałem się na Koreę Południową. Do Australii muszę się lepiej przygotować, tam są gigantyczne odległości, i jakoś nie jestem mentalnie gotowy na dobre tego zaplanowanie, łącznie z przelotami w obrębie kraju. Do tego bilety lotnicze znacznie droższe. Może będzie to plan na rok 2027.
Pierwsze co zrobiłem, to analiza terminu. Aby dobrze sobie zaplanować wyjazd i zminimalizować ryzyko wtopy, przyjmuję następujące kryteria:
1. Pogoda. Najważniejszy aspekt ze wszystkich. Czasu w życiu mało, więc nie zamierzam go marnować na wyjazd, podczas którego będę się frustrował deszczem lub zimnem. Skrajne upały tak bardzo mi nie przeszkadzają. I tutaj w przypadku Korei lekki zonk, bo nie wygląda to jakoś arcy przyjaźnie dla takiego ciepłolubnego zwierzęcia jak ja.
Średnie temperatury i prawdopodobieństwo opadów układają się w następujący sposób:
Styczeń -2C / 10%
Marzec 6C / 16%
Maj 18C / 25%
Lipiec 25C / 53%
Wrzesień 21C / 31%
Listopad 7C / 19%
Czyli jak jest ciepło, to pada. Przynajmniej w teorii. Jak pada, jest do d⁎⁎y, jak jest zimno także.
2. Ceny biletów lotniczych. Wiadomo, tutaj wskakuje skyscanner i przegląd ofert, aby nie było to za miliony monet. Od razu zaznaczam, że nie mam cierpliwości do jakiegoś skrzętnego analizowania cen różnych przewoźników, do tego warunkiem koniecznym jest też czas podróży, czyli jakieś akrobacje w stylu 3 przesiadki z kilkugodzinnym oczekiwaniem na pośrednich lotniskach nie wchodzą w grę. Porównuję sobie ceny w miesiącach, które mnie interesują i wybieram te tańsze oraz przede wszystkim, mieszczące się w budżecie.
Do tego mam tak, że jedne lotniska oraz linie lotnicze lubię, a innych nie (czasami nawet mam tak, że nigdy nie leciałem z danym przewoźnikiem, a mam wobec niego jakieś dziwne uprzedzenia, sam nie wiem czemu). Np. świetnym portem przesiadkowym jest w mojej ocenie Dubaj - dużo restauracji z normalnymi cenami, dużo miejsca, choć akurat często zdarzało się, że gniazdka do ładowania telefonu nie działały. Monachium też daje radę, bo jest dużo miejsca, jak ktoś szuka spokoju na uboczu, to bez problemu jest w stanie się zadokować przy jakiejś nieużywanej bramce, ale na minus zaplecze gastronomiczne - raczej drogo i raczej takie typowo lotniskowe jedzenie. Złe wrażenie zrobił na mnie Amsterdam, ale byłem tam już dawno, więc może coś się zmieniło. Jakiś taki syfek był wszędzie oraz ludzie koczujący na ziemi, bo było zbyt mało miejsc do siedzenia.
3. Synchronizacja z polskimi świętami. Po to, aby zredukować dni urlopowe. Rok 2026 nie rozpieszcza nas pod tym względem: 3 maja i 1 listopada wypadają w niedzielę, więc nawet ekwiwalent dnia wolnego się nie należy. No cóż, nie każdy rok może być taki jak 2025, który był pod tym względem bardzo łaskawy.
4. Synchronizacja z tamtejszymi świętami. Coś, czego nigdy wcześniej nie brałem pod uwagę, a co okazało się wartym brania pod uwagę podczas mojej wyprawy do Japonii. W czasie tamtego wyjazdu wykorzystałem naszą majówkę, aby zużyć mniej urlopu, nie wiedząc o tym, że na miejscu wtedy jest Golden Week, czyli także długie wolne. Oznacza to zacznie więcej ludzi w okolicach lokalnych atrakcji, a przez to dłuższe kolejki oraz prawdopodobieństwo, że niemożliwe będzie wejście do niektórych obiektów, jeśli się dużo wcześniej nie zarezerwuje biletu. Jakoś jednak przeżyłem i było fajnie, więc ten komponent jest najmniej istotny. Do tego stopnia, że w tym roku zrobię dokładnie to samo.
Po wzięciu pod uwagę powyższych aspektów, padło na wyjazd w czasie majówki.
Pogoda jako tako. W grę wchodził jak dla mnie maj lub wrzesień, więc lepiej szybciej niż później, a do tego ugram jeden dzień urlopowy mniej
Przelot LOTem - ceny w maju/wrześniu to jakieś 3-3.5k + bagaż, podczas gdy w lecie wychodzi około 5k. Do tego na trasie Kraków-Seul jest jedna przesiadka - w Warszawie, więc doskonale. Nie trzeba przynajmniej w środku drogi się kokosić i koczować na lotnisku taki zmiętolony po np. 9h locie, tylko po to, aby po kilku godzinach wsiadać ponownie do samolotu.
Polskie święta jak pisałem wyżej, nie rozpieszczają, ale przynajmniej piątek 1 maja wolny, więc coś tam ugrane.
W Korei akurat wtedy mają też długi weekend, no ale co poradzić, nie jest to warunek krytyczny, jakoś dam radę
Zabieram się teraz za planowanie atrakcji turystycznych i miejsc do odwiedzenia. O tym będzie kolejny wpis.
Przez zamkniętą przestrzeń powietrzna nad Rosją czas lotów Europa-Azja mocno się wydłużył. Z Seulu do Frankfurtu leciałem 13,5 g. Przed wojną taką trasę mozna było zrobić w 10 g. Co do pogody to jest ona bardzo podobna do polskiej.
Mogę powiedzieć z doświadczenia z zeszłego roku: byliśmy w czerwcu, gorąco, ale da się żyć, przelot udało się kupić w styczniu przez LOT dość korzystnie (ok. 3000 PLN za osobę + jeden duży bagaż na dwójkę), bezpośrednio do Seulu i bez żadnych przesiadek i międzylądowań. Jakby co więcej mogę napisać na priv, jeśli chcesz ^^
Opole jest bardzo ciekawym miastem, które kojarzone jest przede wszystkim z Krajowym Festiwalem Piosenki Polskiej, który odbywa się od 1963 roku. Warto jednak wspomnieć, że Opole ma dużo ciekawych atrakcji, wśród których są m.in . pozostałości murów obronnych, dzięki którym stało się częścią projektu “Miasta stojące murem”.
Budowę murów obronnych w Opolu rozpoczęto około 1285 roku, a pierwsza wzmianka o nich pochodzi z 1391 roku. W latach osiemdziesiątych XIV wieku dobudowano mur zewnętrzny przy bramie Bytomskiej. Długość murów obronnych w Opolu wynosiła około 1500 metrów, a do dzisiaj przetrwało zaledwie 100 metrów. Kształt opolskich obwarowań zbliżony był do prostokąta z zaokrąglonymi narożnikami. Po stronie wschodniej z systemem murów obronnych zintegrowany był Zamek Górny, natomiast Zamek Piastowski był położony poza obwarowaniami. Mury obronne miały do 7,5 metra wysokości, a ich grubość dochodziła do 325 centymetrów. W linii murów znajdowało się 13 baszt. Wspomniany wcześniej drugi mur zewnętrzny miał 3 lub 4 baszty.
Miasto posiadało pięć miejskich bram:
Górna (Gosławicka) od wschodu
Bytomska (Krakowska lub Groszowicka) od południa
Odrzańska (Wrocławska) od zachodu
Biskupia (Mikołajska) od północy
Zamkowa przy klasztorze franciszkanów
W 1497 roku brama Biskupia została zamurowana, gdy przewieziono przez nią zwłoki księcia Mikołaja II. Dodatkowo miasto było otoczone przez fosę, która miała nawet 16 do 18 metrów szerokości i 5 metrów głębokości. Na przełomie XV i XVI wieku w północnej części dobudowano basztę Rybacką. W drugiej połowie XVI wieku dokonano sporych remontów, a także rozbudowano miejskie bramy. Pod koniec XVIII wieku mury zaczęły tracić na znaczeniu i w latach 1819-1848 dokonano ich wyburzenia. Do dzisiaj pozostały dwa fragmenty murów, najdłuższy częściowo zrekonstruowany znajduje się przy katedrze Podwyższenia Krzyża Świętego. Zobaczyć tam można również basztę Rybacką. Na terenie klasztoru sióstr Notre Dame znajdują pozostałości baszty Wilczej.
Pozostałe atrakcje:
Rynek w Opolu ma kształt prostokąta o wymiarach około 100 na 70 metrów. Od XIV wieku wokół placu zaczęły pojawiać się zabudowania murowane, a także pierwszy ratusz. W 1945 roku podczas walk o miasto zniszczeniu uległy kamienice w zachodniej i wschodniej pierzei rynku, a pozostałe uległy uszkodzeniom. W późniejszym czasie je odbudowano, ale nadano im barokowy styl, który różnił się od wcześniejszego. Warto wyróżnić położone w pierzei południowej kamienice, z których najstarsza powstała w XIV wieku. W pierzei zachodniej uwagę zwraca kamienica “Pod Lwem” zwana również książęcą (Rynek 1). Podczas potopu szwedzkiego przebywał w niej król Jan Kazimierz II Waza.
Obecny ratusz w Opolu powstał w 1864 roku na wzór florenckiego Pałacu Vecchio. Wcześniej w jego miejscu mieścił się inny budynek ratuszowy z XIV wieku, a w XVI stuleciu zbudowano wieżę z zegarem i dzwonem. W latach 1818 do 1826 przebudowano gruntownie cały ratusz i odbudowano zniszczoną wcześniej przez pożar wieżę. Na początku lat sześćdziesiątych XIX wieku ówczesna wieża została rozebrana i rok później zbudowano istniejącą do dzisiaj konstrukcję o wysokości 60 metrów. W 1933 roku rozpoczęto rozbiórkę stojących wokół ratusza kamieniczek, co przyczyniło się do runięcia wieży w 1934 roku. Dwa lata później odbudowano ją i obecnie ma 65 metrów wysokości.
Katedra Podwyższenia Krzyża Świętego położona jest w północno-zachodniej części starego miasta. Pierwszy kościół w tym miejscu powstał w 1005 roku, a jego fundatorem był Bolesław Chrobry. Najstarsze wzmianki o kościele pochodzą z 1223 roku. Na początku XV wieku świątynia uległa pożarowi, a odbudowa trwała do końca tego samego stulecia. W późniejszych wiekach kościół przechodził liczne przebudowy.
Kościół Świętej Trójcy jest częścią kompleksu klasztornego franciszkanów. W połowie XIII wieku rozpoczęto budowę klasztoru i kościoła, ale w 1307 roku zostały zniszczone przez pożar. Dwa lata później rozpoczęto ich odbudowę. W 1516 roku franciszkanie zostali usunięci, a w ich miejsce sprowadzono bernardynów. Ci pierwsi wrócili po około 90 latach. W 1615 roku klasztor spłonął, a w latach czterdziestych tego samego wieku został odbudowany. W 1692 i 1739 roku kolejne pożary powodowały zniszczenia. Odbudowy wprowadziły barokowe elementy w architekturze, ale mimo wszystko kościół zachował gotycki kształt. We wnętrzach znajdują się szczątki Piastów Opolskich.
Kościół Matki Boskiej Bolesnej i św. Wojciecha położony jest we wschodniej części starego miasta i nazywany jest kościołem “Na Górce”. Świątynia pochodzi z X wieku, a według legendy zbudowano ją w miejscu żarliwych kazań św. Wojciecha. Od początku XIV wieku aż do kasaty zakonu w 1810 roku należał do dominikanów. W XVII wieku kościół uległ pożarowi, a później kolejnych zniszczeń dokonali Szwedzi podczas wojny trzydziestoletniej. Podczas odbudowy świątynię przebudowano na styl barokowy. We wnętrzu zobaczyć można tryptyk z XIV wieku “Niepokalana Matka”.
Kościół św. Aleksego znajduje się przy ulicy Katedralnej nieopodal opisywanej wcześniej katedry. Zbudowano go po 1421 roku razem z położonym obok szpitalem, który aktualnie jest klasztorem Sióstr Franciszkanek Szpitalnych. Pod koniec XVII wieku gotycki wystrój przekształcono na barokowy. W 1739 roku szpital spłonął, a w drugiej połowie XIX wieku odbudowano go w obecnym kształcie.
Wieża Piastowska jest jedyną pozostałością po Zamku Piastowskim. Powstała około 1300 roku, ma 42 metry wysokości i znajduje się w niej taras widokowy. Wspomniany zamek powstał najprawdopodobniej po 1217 roku, a rozebrano go w latach 1928-1931. Według legendy w 1655 roku miał się w nim schronić król Jan II Kazimierz Waza, ale z powodu złego stanu obiektu tak naprawdę monarcha przebywał w kamienicy “Pod Lwem” przy Rynku. Zamek został rozebrany z powodu złego stanu technicznego.
Zamek Górny w Opolu powstał w drugiej połowie XIV wieku. Spłonął w 1615 roku i po tym wydarzeniu nie został już odbudowany. Z pożaru pozostała tylko wieża i murowany chlew. Po pożarze w dawnych pomieszczeniach działali jezuici, którzy mieli tam niewielki kościół funkcjonujący do kasaty zakonu w 1810 roku, a w 1828 roku rozebrano. Po tym czasie w jego miejscu zbudowano męskie gimnazjum, które połączono z dawną zamkową wieżą.
Spacerując po Opolu nie można pominąć Opolskiej Wenecji położonej nad kanałem Młynówka, która do 1600 roku była głównym korytem Odry. Po zmroku okolica ma piękne iluminacje, ale nawet w dzień miejsce to jest ładne. Nad Młynówką znajduje się kilka mostów, w tym Most Zamkowy i Most Groszowy, którego nazwa pochodzi od pobieranej kiedyś opłaty 1 grosza za przejście.
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej
@antekwpodrozy Najciekawszy dla mnie w Opolu był skansen, bodajże Muzeum Wsi Polskiej. Duża powierzchnia, dużo budynków oraz eksponatów, i obsługa, która faktycznie się tematem interesuje. Inne zabytki są też spoko, ale skansen się wyróżnił spośród nich - mimo, że nie jestem człowiekiem jakoś wybitnie zainteresowanym etnografią.
@antekwpodrozy Teraz są inne wartości - dziedzictwo kulturowe, ochrona zabytków itp., ale zastanawiam się co kierowało wcześniejszymi pokoleniami, że zachowali stare zamki i stare mury obronne, że ich nie rozebrali i cegieł nie użyli do budowy domów? Przecież co najmniej od obrony Sewastopola w XIX wieku musieli sobie zdawać sprawę, że stary "feudalny" model obrony miasta jako twierdzy nie ma już racji bytu.
(...) śmierć nie spotyka nas nagle, lecz robi postępy powoli, że umieramy po troszeczku co dzień. Co dzień bowiem uchodzi się właśnie do śmierci. Cokolwiek z tego przemyślisz, wzmocnisz się na duchu bądź do uległego przyjęcia skonu, bądź do cierpliwego znoszenia życia. Powinniśmy bowiem nabrać odwagi i sił do jednego i drugiego, abyśmy nazbyt nie kochali życia, a zarazem nadmiernie nim nie pogardzali. Nawet gdy rozum doradza zakończenie żywota, nie należy iść za tym popędem bez zastanowienia się czy za skwapliwie. Człowiek odważny i mądry powinien nie uciekać z życia, ale wychodzić. Przede wszystkim jednakże należy unikać tej namiętności, która opanowała tak wielu, a mianowicie pożądania śmierci.
Muszę dzisiaj pochwalić publiczną służbę zdrowia, i to bez złośliwości:
Młody w poprzedni weekend miał jakąś infekcję. Rozwolnienie, ból brzucha, lekka temperatura. W poniedziałek nic mu już nie było, więc poszedł we wtorek do szkoły. Ale mówił że lekko go brzuszek boli. No więc w sobotę wzięliśmy go na morfologię krwi – wyszła infekcja. Do tego w niedzielę znów temperatura, i to wysoka. Żona w poniedziałek rano pojechała się zarejestrować do pediatry, udało się na 8:40. Super.
U lekarki różowa usłyszała tekst który chyba każdego rodzica przeraża: „Proszę się nie denerwować, ale trzeba pojechać na SOR”. Było podejrzenie poważnych powikłań pogrypowych które trzeba było sprawdzić. Od ręki skierowanie, od razu rura do Poznania, po drodze tylko się spakować, bo groził młodemu kilkudniowy pobyt w szpitalu.
Za to szpital dziecięcy w Poznaniu to XXI wiek. Funkiel nówka, pachnący, kolorowy. Za⁎⁎⁎⁎sty. Na SORze kolejka na 30 numerków. Ale pełny pakiet badań – badanie krwi, moczu i 3 różne USG załatwione w 2 godziny i to wszystko w obrębie jednego korytarza. Personel miły i uśmiechnięty. W zasadzie gdyby nie krew to wszystko zamknęłoby się w godzinę. Młody na szczęście żadnych powikłań nie ma i został od razu wypisany do domu, skończyło się więc tylko na nerwach.
Przypomnę, że to wszystko w ramach NFZ, jedyny wydatek to był w zasadzie parking.
się wam trafił! Ja nie mogę się nachwalić też SOR w Katowicach. Luxmed - no tak, wie pan, szycie twarzy dziecka mogę dać skierowanie na za 2 tygodnie wie pan. SOR Katowice - 20 minut i chirurg z asysystą zakładają szwy.
Prywatna służba zdrowia jest dobra dla łatwych i tanich oględzin i niczego pilnego, prawdziwa robota to tylko NFZ
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: „Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela”. A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Luke 2:22-40
When the time came for the purification rites required by the Law of Moses, Joseph and Mary took him to Jerusalem to present him to the Lord (as it is written in the Law of the Lord, “Every firstborn male is to be consecrated to the Lord”[a]), and to offer a sacrifice in keeping with what is said in the Law of the Lord: “a pair of doves or two young pigeons.”[b] Now there was a man in Jerusalem called Simeon, who was righteous and devout. He was waiting for the consolation of Israel, and the Holy Spirit was on him. It had been revealed to him by the Holy Spirit that he would not die before he had seen the Lord’s Messiah. Moved by the Spirit, he went into the temple courts. When the parents brought in the child Jesus to do for him what the custom of the Law required, Simeon took him in his arms and praised God, saying: “Sovereign Lord, as you have promised, you may now dismiss[c] your servant in peace. For my eyes have seen your salvation, which you have prepared in the sight of all nations: a light for revelation to the Gentiles, and the glory of your people Israel.” The child’s father and mother marveled at what was said about him. Then Simeon blessed them and said to Mary, his mother: “This child is destined to cause the falling and rising of many in Israel, and to be a sign that will be spoken against, so that the thoughts of many hearts will be revealed. And a sword will pierce your own soul too.” There was also a prophet, Anna, the daughter of Penuel, of the tribe of Asher. She was very old; she had lived with her husband seven years after her marriage, and then was a widow until she was eighty-four.[d] She never left the temple but worshiped night and day, fasting and praying. Coming up to them at that very moment, she gave thanks to God and spoke about the child to all who were looking forward to the redemption of Jerusalem. When Joseph and Mary had done everything required by the Law of the Lord, they returned to Galilee to their own town of Nazareth. And the child grew and became strong; he was filled with wisdom, and the grace of God was on him.
No i wracamy do ustawień fabrycznych po świętach, dzieci w pełni zdrowe!
Zaczynamy jazdę z treningami, młody lvl 7 ma 6 godzin treningów w tygodniu + turnieje w weekend. Młodej lvl 4 spodobała się akrobatyka i taniec +4h....
Gdzieś muszę znaleźć czas na naukę pływania w tym roku Te gizdy mają szczęście, uwielbiam podziwiać ich postępy i kocham przybijać z nimi piątki!
Tak ta dwójka martwiła się o mnie i nie potrafiła zasnąć gdy byłem w Łodzi.
Parę osób już się wypowiedziało, prawie (pozdrowienia @zjadacz_cebuli ) wszyscy już wrócili do domów, to i ja się odezwę - pięknie dziękuję za Waszą obecność podczas #ogolnopolskiehejtopiwo w Łodzi, to była wielka przyjemność spotkać się z Wami mimo niesprzyjających warunków pogodowych za oknami Coraz więcej z Was widziałem po raz kolejny na spotkaniach, miło było zobaczyć również parę zupełnie nowych twarzy, z każdym zamieniłem chociaż parę słów, choć chciałoby się zdecydowanie więcej - oby na następnych tego typu wydarzeniach A najbardziej cieszy to, że mimo różnych obaw, udało się nawet najbardziej introwertyckie dusze uszczęśliwić, a przynajmniej nie rozczarować xD Bardzo głębokie ukłony dla Was, że daliście radę!
Absolutnie rozumiem uwagę dotyczącą lokalu, okazał się największym minusem spotkania (wciąż mam w pamięci klienta pubu drącego się na cały głos podczas opuszczania lokalu) - w pełni moja wina, zdecydowanie nie mam zaufania co do moich wyborów lokalowych na hejtopiwa xD Na kolejny rok mam nadzieję, że będzie lepiej, oby z Waszą pomocą
To teraz, co do przyszłości - najbliższe #hejtopiwo organizuje kolega @PanNiepoprawny u siebie w domu, ustalony termin to 28 lutego - więc jeśli chcecie się z nami pobawić piękną kolekcją klocków Lego, to zapraszamy na #hejtopiwowarszawa Dalej będę się starał, by z mniej więcej comiesięczną częstotliwością jakieś wydarzenie miało miejsce
Jeśli chodzi o nieco dalsze plany, to nieśmiało były poruszane dwa letnie spotkania w plenerze - #hejtoogniskoslask oraz #hejtoogniskowarszawa - polecam obserwować te dwa tagi, mam nadzieję, że w tym roku się uda
A jeśli chodzi o jeszcze dalsze plany, to przyszłoroczne urodziny (30 stycznia 2027) proponuję znowu bliżej środka Polski, by wszystkim po równo nie pasowało, acz tym razem w nieco przyjemniejszej scenerii architektonicznej - mianowicie w Toruniu. Nie ukrywam, że moja wiedza lokalowa z tego miasta jest nieco większa niż o Łodzi, acz wciąż niewystarczająca, więc prosiłbym o współpracę tamtejszych użytkowników w postaci ustalenia konkretów Najważniejsze, to żeby dało się tam po ludzku zjeść i żeby muzyka nie zagłuszała naszych rozmów xDDD Ale możecie już nieśmiało wpisywać sobie tę datę w kalendarze
Tyle od organizatora, który wcale nim nie chciał być, ale tak wyszło - uściski i ukłony dla Was i do zobaczenia na kolejnych wydarzeniach #hejtopiwo