Zaloguj się aby komentować
Ale berkowicz (celowo małą literą) to dzban, odcinek 2137.
#bekazkonfederacji #polityka #bekazkacapow

Zaloguj się aby komentować
13 lat temu bylem w rosji, w sankt petersburgu. Do dzisiaj mam niesmak.
#rosja #podroze

Zaloguj się aby komentować
A Przemo kładzie laskę na to PHP, zamknął to w pizdu. Zwinął interes. On się zna, wiedział co się kroi. Teraz jest królem życia.
#phpbyprzemo


Zaloguj się aby komentować
No to pora na update na #drogadokokpitu
Jakiś czas temu pisałem, że dostałem się na stanowisko pierwszego oficera w linii lotniczej, po czym przepadłem. W żadnym razie nie jest to oznaka zakończenia „projektu”, lecz – tradycyjnie na tym tagu – efekt kolejnego, znacznego zwiększenia mojego zaangażowania w innych obszarach, niż ten internetowy.
Maraton
Szkolenie rozpocząłem wraz z nadejściem sierpnia, kiedy to ponownie trafiłem „do ławki”, przy czym tym razem na dwa długie miesiące. Zajęcia odbywały się prawie codziennie w typowych godzinach pracy, a przeplatałem je z innymi moimi obowiązkami wynikającymi z prowadzonej działalności gospodarczej, której nie zawiesiłem, a nawet gdybym chciał ją wygaszać – zwyczajnie nie dałbym rady tego zrobić. Mój „biznes” zakłada bowiem długotrwałe relacje z klientami, a procesy które obsługuję nierzadko rozciągają się na lata. Nie da się tego zatrzymać z miesiąca na miesiąc, więc mając tę świadomość poszedłem zupełnie odwrotną drogą – rozkręciłem firmę jeszcze bardziej, by móc zwiększyć zatrudnienie i paradoksalnie, cudzymi rękoma odciążyć się z bardziej „przyziemnych” czynności na rzecz zarządzania, które choć nadal jest wymagające, to można je realizować w bardziej elastyczny sposób.
Minione lato zatem będę wspominać jako okres szalenie wymagający, w trakcie którego od rana do nocy oscylowałem pomiędzy stanowiskiem hierarchicznie najniższym i najwyższym. Napotykanym na korytarzach instruktorom kłaniałem się w pas, jednocześnie, telefonicznie wydając polecenia mojemu własnemu zespołowi. Był to już kolejny okres, w trakcie którego poświęciłem wiele by utrzymać ogony tych dwóch srok. Nie po raz pierwszy obiecałem sobie także, że to już ostatni raz, ale po raz pierwszy szczerze czuję, że to może być prawda.
Odmiennie do ostatniego maratonu, w trakcie którego uczyłem się i zdawałem egzaminy do licencji ATPL, nie miałem żadnego „meltdownu” (vide - ten wpis). Czy zawdzięczam to zwiększonej odporności na autoeksploatację, de facto – jednak – mniejszemu obciążeniu niż ostatnio, czy stało się tak za sprawą poczucia namacalności nagrody, tego nie wiem i chyba nie chcę roztrząsać, bo naprawdę wierzę, że już tak nie będę musiał.
Embraer
Sierpień upłynął mi pod znakiem nauki samolotu, a wrzesień poświęciłem na naukę procedur. Był to czas wielu odkryć. Okazało się bowiem, że Brazylijczycy stworzyli naprawdę zmyślną maszynę, którą nie tylko da się, ale wręcz trzeba polubić. Nigdy nie interesowałem się szczególnie embraerami, ponieważ zawsze wydawały mi się zbyt egzotyczne względem tego, co poczytywałem za klasykę lotnictwa – boeingi 737, 767 i 777. Co roku biorę udział w #hejtopaka i bardzo lubię okres świąteczny, toteż przypadały mi do gustu amerykańskie kokpity, w których wszystko świeciło się jak choinka. Ostatnie zdanie ledwie utrzymało się w tym tekście, jako – w moim odczuciu – nader bliskie pojęcia grafomanii, ale świadomie zostawiam je, jako że naprawdę zawsze uważałem te kokpity za urokliwe jak świąteczna dekoracja i tak też o nich od lat mówiłem. Zatem, jak tu odnaleźć się we wnętrzach zaprojektowanych teoretycznie w Sao Paulo, ale chyba przez niemieckich designerów? Tym, którzy chcą lub muszą polubić się z koncepcją dark cockpit polecam pragmatyzm. Tablice przyrządów z Ameryki Północnej choć urokliwe – są wyraźnie mniej czytelne od tych powstałych po drugiej stronie równika, czy Atlantyku (referuję rzecz jasna do airbusów). W odróżnieniu od boeingów – tutaj jak coś jest dobrze ustawione, działa i nie sprawia problemów – ulega wygaszeniu. Nie zapala się na zielono, czy na niebiesko, ale po prostu znika z pola widzenia. Nie przyciąga uwagi. Tym samym, gdy pojawia się stan niepożądany lub usterka – bardzo łatwo to zauważyć, a cały problem prościej jest zakreślić. Filozofia ta naprawdę ułatwia pracę i sprzyja szybszemu rozwiązywaniu kłopotu. Przekonałem się do niej już w praktyce (o czym niżej), a przecież o inne ładne widoki w kokpicie nie trudno. Brazylijskie samoloty mają też mnóstwo innych zalet (i wad), które opiszę w osobnym tekście.
Co się zaś tyczy procedur – wiedziałem, że należy spodziewać się ich wielu, natomiast nie przypuszczałem, albo nie dopuszczałem tej myśli w obawie przez ilością nauki, że będzie tego aż tyle. Tutaj dosłownie wszystko jest spisane, a to co zamieszczone w tekście objęto oczekiwaniem, że stanie się praktyką. I tak – mamy unormowane kto ma odmachać personelowi naziemnemu po wypchnięciu z miejsca postojowego, ile suchego lodu do drinków można zabrać na pokład, kiedy mogę zdjąć marynarkę, a kiedy nie, że „Before Start Checklist” jest „COMPLETED”, nie „COMPLETE”, kto, kiedy i jak wita pasażerów na pokładzie, co, kto i kiedy może jeść, jak tagować zdjęcia wrzucane w social mediach, jak usunąć pozostałości po trafionym ptaku, a jaką wagę ptaka podróżującego w klatce należy przyjąć na potrzeby wyważania. Procedury zawarte są w licznych dokumentach, o łącznej objętości kilku tysięcy stron.
Poza nauką stacjonarną w ławce, a także realizowaną zdalnie, odbyłem też szkolenie z zakresu wodowania oraz ewakuacji po takim lądowaniu, a także kurs przeszukiwania samolotu i udzielania pierwszej pomocy. Wykonałem kilka lotów na symulatorze stacjonarnym i na razie dwa na „ruszającym się”. Zdjęto ze mnie miary pod mundur i nawet już wydano mi go, pomimo zapowiedzi, że dostawy należy spodziewać się w około 6 tygodni. Przede mną jeszcze ćwiczenie typowej ewakuacji i gaszenia pożarów, a także dokończenie „Amsterdamu”.
Amsterdam
Obecnie przebywam w stolicy Holandii, gdzie przechodzę szkolenie symulatorowe na urządzeniach klasy FFS – Full Flight Simulator. To są takie sprzęty, jakie czasem pokazuje się w programach typu Galileo, tj. składają się z kabiny i pneumatyki wprawiającej ją w ruch. Podobno każdy taki symulator wart jest więcej niż samolot, który reprezentuje. W centrum szkoleniowym CAE, gdzie spędzam około sześć godzin dziennie, znajduje się ich kilkanaście. Można odbywać „loty” szeregiem samolotów, od boeingów 737, 747 i 767, przez airbusy A320 i chyba też A220, po Embraery 170 i 190 właśnie. Takie doświadczenie jest niesamowite, człowiek naprawdę ma wrażenie, że leci. Immersja niedostępna gdziekolwiek indziej. Przede mną jeszcze siedem sesji, z których ostatnia stanowić będzie egzamin. Cały hotel pełen jest pilotów nabywających uprawnienia lub przedłużających ich ważność, a także załóg – przede wszystkim azjatyckich – będących tu w ramach pobytów po długich lotach. Przewijają się tu także osoby wizytujące nieodległy festiwal muzyczny. Wszyscy ci ludzie powodują, że okolica wiecznie żyje; dzisiaj o godzinie 4:45, będąc w drodze na symulator, mijałem się z ekipą wracającą prosto spod sceny. Zaraz udam się na briefing przed jutrzejszymi zajęciami i w lobby hotelu zapewne spotkam osoby, które dopiero wstały po nocnym locie, te wybierające się na symulator oraz wracające z sesji, a także imprezowiczów. To, co łączy stojącego w windzie mnie, kapitana z Corendona, pierwszego oficera z TUI, chińską stewardesę i szukającego pionu studenta to z pewnością to, że wszyscy mamy powariowane zegary biologiczne i funkcjonujemy w trochę równoległej rzeczywistości.
Kręgi
W pierwszym tygodniu listopada wrócę do Polski, by odbyć jeszcze szkolenia dotyczące ewakuacji oraz gaszenia pożarów, by w połowie miesiąca po raz pierwszy usiąść za sterami prawdziwego Embraera. Wykonam sześć kręgów nadlotniskowych i… jeszcze dwa tygodnie pozostanę na ziemi. W odróżnieniu do większości moich znajomych ze szkolenia – w listopadzie nie trafił mi się żaden lot, więc praktykę w linii zacznę od grudnia.
Stay tuned.
#samoloty #lotnictwo #pracbaza
Zdjęcie:
- symulator w hali symulatorów CAE w Amsterdamie (źródło – CAE).


Zaloguj się aby komentować
Klient zapytał mechanika, czemu wymiana akumulatora w jego Mercedesie jest taka droga. Mechanik, zamiast tłumaczyć, po prostu pokazuje, co trzeba rozebrać, żeby się do niego dostać.
#samochody #motoryzacja
Zaloguj się aby komentować
Firmy są posrane. Nie zmienisz mojego zdania.
Dzwoni do mnie rekruterka, z którą rozmawiałem prawie trzy tygodnie temu. Według niej byłem super kandydatem do firmy technologicznej. Tylko firma ma "małą responsywność", więc dopiero teraz uzyskała odpowiedź.
Negatywną.
Bo mam krótkie dwa ostatnie okresy zatrudnienia. Nikt nigdzie nie zapytał dlaczego. Co z tego, że jeden to wypełniacz (bezrobocie w CV źle wygląda, nie? ATS tego nie lubi, nie?), a drugi zakończyłem przez mobbing kompetencyjny i spory rozjazd obowiązków względem ogłoszenia. Dwa wcześniejsze zatrudnienia po 3-4 lata nie mają znaczenia.
#pracbaza #praca #szukaniepracy #szukampracy #it #cotusieodpierdala #cododiaska

Ja tam wiem jedno - jak powiesz, ze sie zwolniles przez mobbing to nikt Cie nie zatrudni bo uzna za roszczeniowego, problemowego lub po⁎⁎⁎⁎nego. Oprocz HR w rekrutacjach biora udzial przyszli przelozeni. Tylko wariat chcialby kogos, z kim poprzedni przelozony mial problem. Zbyt duze ryzyko. Oskarzyc o mobbing jest latwo, wybronic sie ciezko, a smrod zostaje i czesto zamyka dalsza sciezke kariery.
@macgajster W rekrutacji trzeba mieć po prostu farta więc nie bierz do siebie tego, że jakaś firma Cię nie wybrała.
Kiedyś zatrudniłem się w jednym korpo. Warunki pracy, pensja, technologie - wszystko bardzo w porządku. Szukali kogoś na bliźniacze stanowisko do mojego więc poleciłem kumpla który akrurat chciał zmienić robotę - gość ma umiejętności z dziesięć razy większego niż ja, prawdziwy wymiatacz do którego chodzi się po pomoc w beznadziejnych sytuacjach. Miał na rozmowach te same zadania co ja, te same pytania, no wszystko identyczne jak ja kilka tygodni wcześniej. Ostatecznie go nie zatrudnili. Jak pytałem się potem szefa o co chodzi to powiedział, że czasami tak jest, że kandydat jest idealny ale jakaś pierdoła się nie spodoba HRowi albo technicznemu i od razu gościa skreślają bo mają takich "idealnych" na pęczki do wyboru. Więc poza skilem technicznym wymagane jest jeszcze żeby rekruterzy po prostu cię polubili. Po⁎⁎⁎⁎na loteria.
Zaloguj się aby komentować
Wiem, że Ameryki nie odkryłem ale nasza ...#sluzbazdrowia to jest porażka. Siedzę z młodym drugą godzinę na umowioną wizyte u specialisty, na którego czekało sie 2 miesiące. Przyjmuje tylko w czwartki oczywiście godziny tylko 10-16 . Nawet nie wiem czy wejdziemy do tej godziny bo kolejka jeszcze długa. Na 15:00 trzeba odebrać młodą z przedszkola. Dobrze, że Żona też ma dziś wolne. Ech, szkoda strzępic ryja. Chciałem sie tylko wyżalić co by lżej było.
#rodzicielstwo

Zaloguj się aby komentować
Hej hej! Spieszę aby poinformować was, że oto nadszedł pjonteczek, mordęgi koniec, weekendu początek Nie przemęczajcie się tam już, co macie zrobić dziś zróbcie w poniedziałek
Miłego weekendu wszystkim! ♥️
#piatekpiateczekpiatunio #weekend #smacznejkawusi #pracbaza

Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj mija 19 lat od kiedy urodził się mój syn. Jestem z niego dumny i kocham go bardzo mocno ❤️
Jeżeli macie małe dzieci to spędzajcie z nimi czas bo za rok, albo dwa, za kilka latek wylecą z gniazda i tylko będzie wspominać :)
Founde jest wyborne, z chlebem i jakimiś mięskami oraz piklami. Nie chcę wiedzieć ile to ma kalorii i tłuszczu, ale protein to chyba z pół kilo xD
Na deser ananas z owocami leśnymi i jakimś syropem, kawa oraz limonchello :)
#rodzicielstwo #dzieci #gotujzhejto





Zaloguj się aby komentować
Witaj,
Nawiedził cię ultrarzadki Yaris w sedanie. Daj grzmota albo inaczej spadnie na ciebie klątwa gubiącej się nasadki 10mm.
#motoryzacja

Zaloguj się aby komentować
Żeby nie było za różowo, to niestety odchudzanie ma też swoją ciemną stronę, o której rzadko się mówi: prawie cała garderoba jest do wymiany.
Cztery wory ciuchów już uzbierane, a to jeszcze nie koniec xD
#chudnijzhejto #23kilogramyboriegomniej


Zaloguj się aby komentować
Trump jak zawsze kłamał i zrobił jakieś debilne rzeczy, a teraz ratuje się przed sromotną porażką.
https://x.com/maciej__czajka/status/2113734425481535838?s=46
To naprawdę trzeba mieć deficyty intelektualne żeby popierać Trumpa
#trump #politykazagraniczna #polityka #bekazprawakow


Zaloguj się aby komentować
Ehh. Zmarła właścicielka hurtowni z której brałem dużo towaru. Młoda kobita, 46 lat. Dwa tygodnie temu jeszcze sobie dyskutowaliśmy, tydzień temu wymienialiśmy smsy, bo miała opóźnienia z towarem, a była już w szpitalu i przepraszała. A dziś już jej nie ma.
Raczysko. Nie wiem jak długo się leczyła, ale minimum 3 lata, bo od takiego czasu współpracowaliśmy. Oczywiście nie wiedziałem tego, ale miałem pewne podejrzenia po bardzo rzadkich włosach. O chorobie dowiedziałem się w sumie może z pół roku temu, gdy już pierwszy raz zaniemogła i po chemii nie była w stanie wyjść jak przyjechałem i delegowała pracowniczkę. A pracowniczka musiała mi powiedzieć skąd ta niedyspozycja, bo miałem też dokumenty tylko "do rąk własnych", bo sama tak chciała.
W sumie prywatnie absolutnie się nie znaliśmy. Czysta relacja biznesowa. A jednak stała się częścią mojego życia, jego niezmiennym i stałym od kilku lat elementem. Osobą, którą widywałem przecież kilkadziesiąt razy w roku. I stąd na tą wieść, jednak gula stanęła w gardle, a mimo już końcówki sezonu i końcówki sił, w głowie tylko to.
Nigdy nie wiesz, kiedy stajesz się częścią życia kogoś. Bo tutaj może i biernie, może i sami traktowaliśmy siebie nawzajem przedmiotowo, jako kontrahentów, ale no jednak nie. Nieprawda. To innego rodzaju więź, pewnie cienka, ale istnieje i jej zerwanie boli. Nie mówiąc już o samym fakcie odejścia po prostu jeszcze młodej kobiety, matki, żony, ogarniętej fajnej kobiety, na to gówno.
No ujowo i tyle.
A jeszcze dodam, że pół roku temu zmarł pracownik w innej hurtowni, którego widywałem tylko jak wynosił towar. Też Tomek był. Niby tylko cześć cześć, ale również młody, 50 latek. Tu akurat wylew. Podobne odczucia, zawsze jak podjeżdżam busem pod magazyn, to robię się smutniejszy, bo z przyzwyczajenia mózg wyszukuje jego twarzy.
#zalesie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Moje znajome założyły stowarzyszenie obywatelskie (?). Organizują spotkania, szkolenia, festyny dla mieszkańców, organizują przestrzeń miejską, aby była bardziej przyjazna dla mieszkańców. Fajnie im to idzie. Środki pozyskują z różnych projektów itp.
Na ostatnim festynie rozdały mieszkańcom 200 czujników czadu.
Ostatnio rozmawiały z kimś z naszej PSP i się dowiedziały, że strażacy byli od tamtego czasu na 5 interwencjach związanych z czadem, podczas których dowiedzieli się, że to czujniki otrzymane na festynie.
Dobrze się dziewczyny czują, mając taki feedback. Przynajmniej widzą, że ich działalność przynosi coś dobrego.
Brawo!
#strazpozarna #czujedobrzeczlowiek #bezpieczenstwo #ngo

Zaloguj się aby komentować
Od razu widać, że wiózł świeże bułki itd. xD
https://youtu.be/CzCYvvEVjZ4
#polskiedrogi #kolej
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować