@deafone Ostatnio oglądałem o tym odcinek w Seinfeldzie, kiedy George zażerał się krewetkami w pracy, a kolega do niego przy wszystkich:
Wszyscy zaczęli rechotać, a George nie wiedział co odpowiedzieć. Dopiero potem, w samochodzie, przyszła mu do głowy riposta.
@deafone Był sobie ziomek, taki zwykły normik, ale często zaczepiały go pod blokiem dresy. Raz, piąty, dziesiąty, tydzień, miesiąc. Zawsze gdy szedł i przypadkiem spotkały się ich spojrzenia padało pytanie: "na c⁎⁎j się patrzysz"... W końcu normik nie wytrzymał i postanowił coś z tym zrobić, bo nie może wiecznie chować głowy w piasek. Postanowił przy najbliższej okazji odpyskowac i co będzie to będzie. Trenował riposty przed lustrem. Trwało to jakiś czas, aż nastała chwila, kiedy wracał do domu i widział ekipę. Był mocno zestresowany. Jednak spojrzał na dresów i był gotowy wypalić ripostę, na ich zaczepkę. Dres widząc gościa, który się patrzy, pyta: "Chcesz wpierdol?" Normik się spiął i wypalił: "Po to mam oczy"...
Zaloguj się aby komentować
Nazwałem to:
dZeus Ex Ptasina
#narysunki


Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Dawno nie bylo to cyk #rozdajo. Produkty zakupione w labuan (malezja) polecaja sie na sprobunek. Nie mam pojecia jak smakuja, mam nadzieje, ze obrzydliwe.
Losowanie trwa do kiedy mi sie przypomni, ze koniec.
Wygrany przez hejto los musi wyslac kod qr do paczkomatu (mala paczka).
Edit: dorzuce jeszcze smieszna herbatke z indonezji.
#glupiehejtozabawy #malezja #podroze #jedzenie

Wylosowany piorun z wpisu - @Pawelvk
https://hejto-los.pl/cd05dbee-5649-4be7-9382-85fbcff03548
#hejtolos
Wpis dodany za pomocą aplikacji hejto-los
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zwiedzałem nieistniejący Centralny Port Komunikacyjny.
CPK to ogromny obszar z którego wysiedlono wiele ludzi bo ich domy miały być wyburzane. Oczywiście, władza się zmieniła więc CPK został zatrzymany. Dzięki temu otrzymujemy:
-ogromny teren bez żywej duszy
-mnóstwo porzuconych budynków
-zero wścibskich oczu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zazwyczaj urbex jaki znam to zamknięta fabryka która upadła X lat temu. Zazwyczaj jest ogrodzona i wchodzisz przez dziurę w płocie. Zazwyczaj mijasz kilka tabliczek "TEREN PRYWATNY ZAKAZ WSTĘPU". Zazwyczaj szlajając się tam masz w głowie myśl "hehe, przypał"
A tutaj jedziecie normalnie drogą, żadnych znaków ani nic. Jedynie w pewnym momencie dostrzegacie, że droga jest bardziej zarośnięta jak powinna. Trochę popękana, bo rośliny próbują się w niej zakorzenić. A potem widzisz pierwszy pusty dom, potem drugi, potem trzeci. Potem kolejna wioska i to samo. Normalnie przy urbexowaniu przy jakichś zamkniętych przemysłowych obszarach masz w głowie, że ludzie ci zabraniają tu przebywać. W wypadku CPK tu nie ma żadnych zakazów, są tylko puste domy, otwarte podwórka i przekrzywione stodoły. Takie uczucie jakby tu kryło się niewidzialne zagrożenie.
I jest to dziwne. Z tyłu głowy ci kiełkuje taka myśl "ej co jest? Czemu tu nie ma ludzi? Chyba nie powinniśmy tu być?. To nie jest jeden porzucony zakład produkcyjny tylko całe wioski bez żywej duszy. Co jest, Czarnobyl kurde?"
Ale tak fajnie. Podobało mi się.
#urbex

@SzubiDubiDU @enderwiggin
władza się zmieniła więc CPK został zatrzymany.
Mam informację z pierwszej ręki, bardzo bliskiego źródła - projekt jest ciągle kontynuowany i w trakcie zaawansowanych prac, a przynajmniej części związane stricte z drogami dojazdowymi do głównego huba-lotniska oraz samą jego nawierzchnią. Co się dzieje hen daleko z działkami, innymi drogami etc. - nie wiem.
PS. Bunkra Żymian też nie ma jak niektórzy sądzili.
Zaloguj się aby komentować
#rower
Objechaliśmy Śniardwy. 120km, miało być mniej, ale oczywiście z naszym szczęściem dzień wcześniej zepsuł się prom xD





Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Czuje że w moim życiu jestem idealnie po środku. To jest ten moment kiedy mam 35 lat i to jest dokładnie połowa mojego życia. I czy coś osiągnąłem przez te pół życia? Coś na pewno. Może nie zdobyłem mount Everest, ale udało mi się też zdobyć poziom zaawansowany w inżynierii oprogramowania. Zawsze to jakieś osiągnięcie. Innymi rzeczami którymi mogę się pochwalić to że udaje mi się wychowywać siedmiolatke. W małżeństwie zaczyna mi się układać, chociaż bywało różnie. Ale to była nasza wspólna decyzja moja i żony że zostajemy ze sobą i chociaż było między nami na prawdę słabo to teraz zaczyna się układać. Ta kobieta pierze moje śmierdzące gacie tak że pachną fiołkami i robi to z oddaniem od już ponad 10 lat ... I mimo że było jak było w końcu zaczyna być coraz lepiej bo zamiast odpuścić to staraliśmy się oboje pracować nad relacją. A problemy bywały różne. I tak teraz siedzę na balkonie i myślę o tym wszystkim. Inna rzecz jest taka że od roku ćwiczę regularnie. Z próbami biegania to będzie już ze 2 lata jak regularnie coś ćwiczę... W zasadzie to doradził mi mój kardiolog, bo zastawka mi się delikatnie nie domyka... Anyway jest regularność i z tego jestem dumny. Chodzę na kalistenike 2 razy w tygodniu minimum i robię te trudne treningi obwodowe. I powiem szczerze że bolał mnie kręgosłup a już nie boli... Jest na prawdę dobrze. Na drążku podciagam się na raz 20. To dobra forma, jestem z tego dumny. I w sumie jestem sobie po środku tego życia, do końca mam mniej więcej tyle co od początku. Nauczyłem się nie martwić zbytnio czyimś nieszczęściem, ale za to zawsze staram się pomagać jak ktoś ma kryzys. To było trudne zeby nie cierpieć patrząc na biedę innych ale w końcu się udało. Najtrudniejsze w tej przemianie jest to żeby pozostać sobą, nie odwracać wzroku i widzieć i rozumieć sytuację. Nie chodzi o zamknięcie oczu, chodzi o takie dojrzałe współczucie. I tak to jest. Jestem szczęśliwy że udało mi się stworzyć wlasną rodzinę. I że pewne źle rzeczy w życiu mam już za sobą. Wiem że te źle dalej tu czekają na swoją kolej ale wiem że z doświadczeniem które mam i z siłą która zdobyłem poradzę sobie z tym wszystkim. I to moi drodzy jest pokonanie lęków w oparciu o własną osobe. Bo wiem że zawsze mogę na sobie polegać, i że na pewno sobie ze wszystkim poradzę, i dlatego już o nic się nie martwię. Ale wcześniej było zupełnie inaczej. #rozkminkrzaka #dexterslaboratory
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Chłop prawie 40 lat, a cieszy się bo mu kwiat wyrósł, śmiechu warte xD
Oczywiście zaczął się otwierać po 2 tygodniach w czwartek jak wyjeżdżałem na 4 dni. Po powrocie - jak na zdjęciu
#rosliny #kwiaty


Zaloguj się aby komentować
Kładę córkę spać:
- Dobranoc, kocham cię. - Dzięki, pa!
Zostałem zfriendzonowany przez córkę.
#rodzicielstwo #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
Part 10 - kelnerka w arabskiej restauracji
2017
#niemakolaczy
Po rozpoczęciu 5 semestru studiów od razu zaczęłam szukać jakieś pracy, padło na bycie kelnerka w restauracji z czymś co bym nazwała arabską kuchnia i możliwością zapalenia sobie Shishy.
Praca standardowo płatna, najniższa krajowa plus napiwki, oczywiście bez umowy xd Bardzo polubiłam ta pracę. Na prawdę był tam świetny klimat. Lokal miał cudownie przytulną atmosferę. Był mały ale i tak niestety nie wypełniał się klientami. Pamiętam taki dzień jak na mojej zmianie dosłownie nie było żadnego klienta, wtedy zdałam sobie sprawę, że długo tutaj niezagrzeje. Moje przypuszczenia się sprawdziły bo po 4 miesiące pracy, moja kierowniczka musiała mnie zwolnić bo nie miała kasy na wypłatę dla mnie. Parę miesięcy później lokal się całkowicie zamknął, a właściciel go sprzedał.
Prócz bycia kelnerką, byłam też barmanką i testerka Shishy xd więc nudy nie było. Co prawda w tygodniu prawie nigdy nic się nie działo, za to na weekend zdarzyło się całe obłożone niewielkiej sali.
Pracowałam z dwoma dziewczynami plus kierowniczką, która też kelnerowala. Były na prawdę spoko. Co prawda one lubiły sobie chlapać po zmianie na odchodnego, ja niestety nie i to też trochę sprawiało że nie do końca czułam się tam swoja. No ale były dla mnie dziewczyny bardzo miłe. Było mi też miło jak do tej restauracji ze względu na mnie przychodzili moi znajomi. Choć nie ukrywam dość zabawne było pokazanie się przed nimi w chuście na biodrach jakbym była tancerką z Bollywood xd.
Pierwszy raz też dowiedziałam się pracując tam co to jest "U-bot" w żargonie alkoholowym. Przychodził taki stały klient który zamawiał tylko to i potem zostawiał 10 zł napiwku. Nie wiele mówił, mam wrażenie że przychodził tam po prostu się odstresować i z nikim nie gadać. Byla też parka kolesi, przyjaciele jednej z kelnerek, którzy dość regularnie do niej przychodzili na zmianę "poplotkowac". Mieli dość stereotypowy humor "gejów" z komedii romantycznych, czyli bez wtrącenia co drugie słowo "kochanaaa!" by się nie obeszło. Też ich bardzo polubiłam, umilali czas na zmianie.
Niestety byli i też tacy stali klienci, którzy niespecjalnie dobrze się zachowywali. Była parka lasek, ktore po jednej akcji dostały zakaz wstępu do restauracji. Wraz ze znajomymi mocno się upiły robiąc hałas, który przeszkadzał innym gosciom. Prośby o uciszenie nie pomagały. W końcu jedna z lasek do swojej dziewczyny na cały głos wypaliła "ALE MI SIĘ R⁎⁎⁎AĆ CHCE" i poszły obie do kibla z którego dobiegały ich jęki.
Plusem tej pracy było to, że obiad był za darmo. Dla każdego pracownika, mimo to kiedyś zobaczyłam jak pani na zmywaku dojada resztki z talerzy po gościach. Zrobiło mi się wtedy bardzo przykro ponieważ była to dziewczyna zatrudniona dorywczo i widać było, że jest od czegoś uzależniona
Również fajne było, to że nie było tam rygoru na zasadzie udawaj, że pracujesz lub oczekuj na klientów na baczność przy wejściu. Jak nikogo nie było, a były to długie chwilę to uczyłam się do kolosów i tak szybko mijał tam czas.
Przyznam, że przykro, że te restauracja upadla, ale było to nieuniknione. Klienci głównie przychodzili zapalić Shishe nikt nie zamawiał za bardzo jedzenia. Kucharki były super, ale co z tego skoro płacono im głównie za czekanie na zamówienia, które często nie nadchodzily. Nie rozumiem czemu po prostu nie zrobiono z tego Shisha baru - jedynie z przekąskami i drinkami.
Najfajniejsze było bycie barmanką, tam czas leciał bardzo szybko, nalewanie piwa było naprawdę super, albo robienie drinków z przepisów. Fajne zajęcie, choć przyznam, że jakbym miała pracować tak cały czas na pełnych obrotach to raczej szybko dopadło by mnie wyczerpanie. Mam do tej pory blizne na dłoni od kufla który pękł mi w dloni podczas jego mycia, taka trwała pamiątka xd
Smaczkiem tej historii jest to, że tą restauracje kupiło jakieś zielone w gastronomii małżeństwo, które postanowilo zmienić coś w swoim życiu, wzięli kredycik i próbowali szczęścia w nowym dla nich biznesie. Jak się można domyśleć, skończyło się w rewolucjach Magdy Gessler, a potem splajtowali. Nie wiem co jest aktualnie w tym miejscu, ale pamiętam jak ostatni raz tamtędy przechodziłam to lokal był pusty. Dziwne niby rynek a jednak jakaś to miejsce nie przyciągalo ludzi i myślę że nawet nie chodziło o dobre jedzenie bo na samym rynku, mnóstwo jest restauracji średniej jakości, ale jakaś nie mogą się odpędzić od klientów, po prostu chyba poboczna uliczka nie jest wszystkim po drodze:)
Podsumowując: bardzo dobrze wspominam ta pracę. Kierowniczka super, nie wymyślała jakiś chorych zasad czy sztucznego rygoru byle pokazać kto jest wyżej, miała bardzo przyjacielskie podejście do pracowników.
#pracbaza #praca

Zaloguj się aby komentować
#gownowpis #czechy #podroze #heheszki
W Polsce poważnie podchodzimy do kwestii segregacji odpadów. Rozmawiamy o butelkomatach. Klniemy na ludzi wywożących śmieci do lasu. Dla Czechów wszystko to powód do żartów.
Fotografia własna

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna