Zwiedzałem nieistniejący Centralny Port Komunikacyjny.
CPK to ogromny obszar z którego wysiedlono wiele ludzi bo ich domy miały być wyburzane. Oczywiście, władza się zmieniła więc CPK został zatrzymany. Dzięki temu otrzymujemy:
-ogromny teren bez żywej duszy
-mnóstwo porzuconych budynków
-zero wścibskich oczu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Zazwyczaj urbex jaki znam to zamknięta fabryka która upadła X lat temu. Zazwyczaj jest ogrodzona i wchodzisz przez dziurę w płocie. Zazwyczaj mijasz kilka tabliczek "TEREN PRYWATNY ZAKAZ WSTĘPU". Zazwyczaj szlajając się tam masz w głowie myśl "hehe, przypał"
A tutaj jedziecie normalnie drogą, żadnych znaków ani nic. Jedynie w pewnym momencie dostrzegacie, że droga jest bardziej zarośnięta jak powinna. Trochę popękana, bo rośliny próbują się w niej zakorzenić. A potem widzisz pierwszy pusty dom, potem drugi, potem trzeci. Potem kolejna wioska i to samo. Normalnie przy urbexowaniu przy jakichś zamkniętych przemysłowych obszarach masz w głowie, że ludzie ci zabraniają tu przebywać. W wypadku CPK tu nie ma żadnych zakazów, są tylko puste domy, otwarte podwórka i przekrzywione stodoły. Takie uczucie jakby tu kryło się niewidzialne zagrożenie.
I jest to dziwne. Z tyłu głowy ci kiełkuje taka myśl "ej co jest? Czemu tu nie ma ludzi? Chyba nie powinniśmy tu być?. To nie jest jeden porzucony zakład produkcyjny tylko całe wioski bez żywej duszy. Co jest, Czarnobyl kurde?"
Ale tak fajnie. Podobało mi się.
#urbex

