Od kilku dni zastanawiałem się, w jakim celu ktoś zrobił oznaczenia na drodze z odblaskowy ch słupków śnieżnych i kawałków plandeki.
Po czasie wpadłem na rozwiązanie, że to szwedzki-fińskie wydanie polskiego #januszbiznesu bo pokrywało się z wjazdem na budowę.
Niestety, chwilę później hipoteza upadła, bo takie kawałki plandeki na plastikowych słupkach znalazłem również na budowie i na drogach dojazdowych bez żadnego zjazdu.
Okazało się, że przynajmniej w tym rejonie #szwecja gdzie jestem w #pracbaza, lokalni mieszkańcy oznaczają w ten sposób miejsca gdzie często widują losie przekraczające drogę lub gdzie Samowie (rdzenna ludność północy Skandynawii) przepedza swoje stada reniferów.
W rejonie budowy samskie (?) rodziny mają ich 7000 sztuk.
@grzymislaw-mocowladny my tutaj trochę dołożymy. Ja tam też lubię panoramę z turbinami pooglądać. Podrzucę fotki z postu prac. W poniedziałek pierwsze komponenty dopiero przyjadą.
@Iknifeburncat nie, źle rozumiesz. Co 20 dni zjeżdżam na 9-11 dni wolnego.
Wcześniej już kilka razy pisałem o trybie pracy mojej. Najlepsze rotację jakie miałem to 2/2, najgorsze 7/2 i na dodatek w Afryce Wschodniej. Teraz mam 3/1 ale co jakiś czas skracam te 3 i wydłuża ten 1.
The Volvo Deal był planem współpracy przemysłowej między Norwegią a Szwecją, w ramach którego Norwegia miała otrzymać 40% udziałów w koncernie motoryzacyjnym Volvo, podczas gdy Volvo miało uzyskać kontrolę nad zasobami ropy naftowej na norweskim szelfie kontynentalnym.
Z trzech niezbadanych obszarów Morza Północnego, które Szwecja otrzymałaby w zamian, tylko jeden okazał się zawierać gaz, a żaden z nich nie miał ropy naftowej. Plan został odrzucony w styczniu 1979 roku przez akcjonariuszy Volvo, którzy uważali, że Volvo jest sprzedawane zbyt tanio, a norweski przemysł naftowy nie jest wart takiej ceny. Część norweskiego Stortingu (parlamentu) również była sceptyczna.
Był to ważny moment w historii gospodarczej Norwegii i Szwecji. Norweskie zasoby ropy naftowej później przyczyniły się do znaczącego wzrostu zamożności kraju, z czego część została wydana, a część oszczędzona w państwowym funduszu majątkowym. W 2018 roku wartość funduszu osiągnęła 1 bilion dolarów amerykańskich. Tymczasem Volvo zostało przejęte przez chińską firmę Geely w 2010 roku.
Rząd Szwecji ogłosił stan kryzysu czytelniczego. Chce z nim walczyć m.in. poprzez powrót do tradycyjnych podręczników i bibliotek w miejsce narzędzi cyfrowych.
Z badań wynika, że młodzi Szwedzi mają problemy ze zrozumieniem bardziej złożonych tekstów, a wyższe uczelnie muszą rezygnować z dłuższych opisów.
Echem odbił się apel pracowników szwedzkich szkół wyższych, którzy zwrócili uwagę, że nasila się problem studentów nie potrafiących korzystać z lektur i podręczników oraz mających problem z pisaniem. Słynna uczelnia medyczna Instytut Karolinska w Sztokholmie zdecydował się na skrócenie opisów w podręczniku.
Ministra szkolnictwa Lotta Edholm, która jeszcze dekadę temu, zasiadając we władzach Sztokholmu, wprowadzała do szkół laptopy, dziś będąc w rządzie wycofuje urządzenia cyfrowe, obwiniając technologię za przyczynienie się do obniżenia poziomu nauczania.
@smierdakow czasami dobrze jest być 50 lat za zachodem bo możemy się uczyć na ich błędach. A nie czekaj, w Polsce dalej panuje przekonanie, że dobre nauczanie opiera się na rozdawaniu laptopów xd
@I-Em-Are faktem jest, że dzisiejsza nauka bez urządzenia z dostępem do Internetu momentalnie traci sens. Problem jest tutaj w odpowiednim korzystaniu z dostępnych narzędzi.
Trzeba dawać laptopy dzieciakom bez dostępu do Internetu i jednocześnie uczyć je korzystać z tekstu. Zwłaszcza w czasie dzikiego rozwoju ai
@AureliaNova 20 lat temu byłem na wymianie w Szwecji, samej nauki teoretcznej w szkole mieli niewiele, natomiast sporo projektów wspólnych i ćwiczeń praktycznych.