#psychologia

28
1178

Przegiołem cooo?


Prawie przyjaciółka, alkoholiczka (niezłych znajomych sobie dobrałem) no i w 99% przypadków była mi pomocna empatyczna, troskliwa. Bardzo mnie lubiła itd.


A ja na fotę piwa które przesłała, napisałem „alkoholik”.


Ona w tym tygodniu w którym się to wydarzyło, była dość sukowata, wredna, odburkiwala często.

No i też odburknęła, ja nie wytrzymałem i obsmarowałem ją gównem i poleciłem aby się nachlała fest. Ona zwyzywała zaś mnie, na co ja kazałem jej wypierdalać i zablokowałem na głównym komunikatorze.


Głupia sprawa w sumie ale czuję się z tym lepiej. Ona pewnie cierpi i jej smutno, a ja zachowałem się jak kretyn.


Co powinienem zrobić, co obie strony powinny obiektywnie zrobić. Czy wgl warto to latać, czy też nie. Co z tym zrobić.


Poproszę o chłodną z boku opinie.


#przyjaciel #klotnia #psychologia #alkoholizm

#logikarozowychpaskow #logikaniebieskichpaskow

Zaloguj się aby komentować

Gwan-ak District, Seoul, KOREA

TFR:

2022 0.422

2023 0.38

2024 0.40


źródło:

tyqwer16 @ twixer


#demografia #psychologia #nauka #socjologia #spoleczenstwo #dzietnosc

4581592d-c838-406b-9bfe-d75edb3a5870

Zaloguj się aby komentować

Ciekawe info, że ChatGPT zaczął niedawno bardzo schlebiać swoim użytkownikom, popierać wszystkie ich myśli i pomysły. Spotkaliście się z tym? [nie używam, więc nie wiem]

https://www.theverge.com/tech/657409/chat-gpt-sycophantic-responses-gpt-4o-sam-altman

Sam Altman napisał, że to zauważyli i wprowadzą poprawki, ale niektórzy podejrzewają, że to zostanie po prostu nieco ładniej ukryte, bo coś takiego powoduje dużo większe przywiązanie użytkownika (kto nie lubi być chwalony?) i łatwiejsze oddziaływanie reklam. Atrioc pokazuje u siebie przykłady, kiedy ChatGPT wspierał u ludzi urojenia i odstawianie leków. Tym bardziej, że ludzie coraz częściej zaczynają korzystać z tego, jako z terapii.

#chatgpt #sztucznainteligencja #psychologia

https://youtu.be/fLu7glH32Gc

57479468-3b5d-49c8-b960-4dd33ebe0a7d

 Tym bardziej, że ludzie coraz częściej zaczynają korzystać z tego, jako z terapii.


Jeśli pewnego dnia powstanie prawdziwa sztuczna inteligencja, to wręcz musi nas uznać za gatunek do wytępienia.

Nadal tak jest i trzeba do pamięci wprowadzić specjalne instrukcje, żeby GPT tak nie pisał.


Inną sprawą jest to, jak dużą winę ponoszą sami użytkownicy, którzy sami wybierają jakie odpowiedzi są dla nich najlepsze i w oparciu o to ulepszany jest cały model. Lata temu gdy Google wprowadziło opcję poprawy tłumaczenia przez każdego użytkownika, jakość dla wszystkich drastycznie spadła, bo te nowe sugestie często były błędne.


Nie wybielam Altmana jak coś, a jedynie zastanawiam się ile tu złej woli, a ile automatyzmu i zbyt frywolnego bazowania na ocenach samych użytkowników. Sam wspomniałeś, że kto nie lubi być chwalony? Potem klikasz w to "lajka" i maszyna wariuje.

@Nemrod No jest tak trochę, rzeczywiście co bym nie zapytał to zanim odpowie to najpierw wypluwa że wspaniałe wnikliwe pytanie i w ogóle jestem geniuszem że je zadałem xD

Ale za to fajnie że pod koniec odpowiedzi daje teraz sugestie co jeszcze może podpowiedzieć w związku z tematem. Przykładowo jak zapytasz np. o zasady piłki nożnej to oprócz ich wytłumaczenia pod koniec zapyta czy chciałbys się dowiedzieć czegoś więcej o taktyce, ustawieniach piłkarzy i takie tam.


Tylko patrzeć jak go zepną z systemami rekomendacji Amazona czy innego Ebaya xD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@rain tak jest. Dlatego trzeba uspokoić emocje i zaprząc w to rozum i wmówić sobie sukces. Wykreować ten entuzjazm. A tak naprawdę uświadomić sobie, że nie cel jest ważny a droga do niego i to ona sprawia przyjemność.

I wyznaczać następne cele.

Zaloguj się aby komentować

Czy zły sen lub powtarzające się złe sny mogą wywołać zaburzenie psychiczne?


Czasem jedna myśl potrafi zagniezdzić się w głowie i tak zatruć umysł, że zaczniemy działać pod tę myśl. Zazwyczaj jedna myśl to za mało i musi ona wystąpić więcej razy, żeby skutecznie nas do siebie przekonać.


A co jeśli taka myśl wystąpiła w snach?


Miałem dziś sen, gdzie koleżanka mówi, że jestem złym kierowcą. Właśnie sobie o tym przypomniałem i ciekawy jestem, czy to możliwe, żebym przez sen w to uwierzył na tyle skrajnie, żebym miał się np. zacząć bać prowadzić.


Otwieram dyskusję.


#psychologia #sny #swiadomesny #nauka

@RogerThat wydaje mi się, że sny są jednak efektem pracy mózgu i to tam rozpatrują się alternatywne scenariusze i nasze lęki i nadzieje. Jednak raczej trudno by jakiś sen mógł wywrzeć efekt silniejszy niż rzeczywistość.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Panowie, badajcie testosteron.


Sporo tu ostatnio osobistych wpisów od ludzi dzielących się swoimi historiami, więc pozwolę sobie dorzucić kilka słów od siebie. Od 20. roku życia mieszkam w UK (obecnie mam 38 lat). Typowa historia imigranta: najpierw mieszkanie w pokoju z chłopakami, potem dołączyła do mnie dziewczyna (teraz żona) i wynajęliśmy coś razem. Rok później urodził się nasz syn, więc zamieniliśmy pokój na studio, potem na małe mieszkanie i tak dalej.


Pracowałem jak wół. Żona też. Ja na dzienne zmiany, ona na nocne – praktycznie się mijaliśmy. Do tego opieka nad dzieckiem i codzienna walka o lepsze jutro. Od początku zatrudniłem się w magazynie – najpierw robota fizyczna, potem praca w biurze. Po jakimś czasie przeszedłem do agencji rekrutacyjnej obsługującej ten magazyn, zaczynając jako supervisor i poznając tajniki prawa pracy w UK. Po dwóch latach zostałem managerem całego "konta" biznesowego. Brzmi może zabawnie, ale w rzeczywistości wyglądało to tak: 17 godzin na nogach, telefony o każdej porze dnia i nocy — "znajdź kogoś na zmianę", "dowiedz się, czemu nie przyszedł" itd.


W końcu zmieniłem pracę, przejmując zarządzanie innym magazynem. Miałem już wtedy kilka osób do pomocy, ale – ambitny jak zawsze – wychodziłem z założenia: "najlepiej będzie, jak zrobię to sam". W nowym miejscu nie miałem już tylko jednego klienta, a dziesiątki. Często poświęcałem noce, by wszystko działało, jak należy. To właśnie wtedy pierwszy raz poczułem coś dziwnego: jadąc autostradą, przez chwilę bardzo intensywnie "zachciało" mi się skręcić przez barierki. Tzw. "call of the void". Takie epizody zaczęły się powtarzać coraz częściej. Robiłem się coraz bardziej nerwowy, irytowało mnie dosłownie wszystko. Pozwoliłem, żeby trwało to latami, niszcząc powoli każdy aspekt mojego życia — od małżeństwa po relację z dzieckiem. Żona wspierała mnie, jak mogła, ale podejrzewam, że ciężko było pomóc komuś, kto sam nie wiedział, co go właściwie wkurza i co mu dolega.


Dusiłem się w pracy i codzienności. Za każdym razem, kiedy myślałem o zmianie, nachodziła mnie fala beznadziei: "Przecież jest całkiem nieźle. Jak coś zmienię, na pewno wszystko zepsuję." Przypadkiem natrafiłem w internecie na informacje o testosterone replacement therapy. Przeczytałem, że niski poziom testosteronu może prowadzić do spadku nastroju, depresji, utraty pewności siebie, problemów z koncentracją, rozdrażnienia, spadku libido i kłopotów ze snem (co ciekawe — teraz śpię równo 6 godzin i ani minuty więcej). Od pracy biurowej zaczynałem też coraz bardziej "puchnąć" — siłownia nie pomagała: mięśnie nie rosły, tłuszcz nie schodził.


Zadzwoniłem do kliniki. Po kilku dniach miałem konsultację z lekarzem. Facet pytaniami trafił dokładnie w każde moje doświadczenie z ostatnich kilku lat. Rozmawialiśmy prawie dwie godziny. Niedługo później otrzymałem zestaw do pobrania krwi i adres najbliższej kliniki. Po tygodniu lekarz oddzwonił: mój organizm praktycznie przestał produkować testosteron. Kwalifikowałem się na terapię.


Pamiętam ten pierwszy zastrzyk. Szok psychiczno-fizyczny był tak ogromny, że nie spałem 36 godzin, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Potem wszystko się ustabilizowało i w ciągu kilku miesięcy zacząłem zauważać zmiany: smak, węch, sposób wysławiania się, pewność siebie — wszystko było inne. Jakby wszystko powoli się prostowało i wracało do normy. Praktycznie z miejsca rzuciłem picie i palenie — bez żadnych sentymentów, wracania na chwilę, jeszcze jednego piwka czy ostatniego papieroska. Obudziłem się, zobaczyłem trzy piwa w lodówce "na po pracy", wyjebałem je do kosza razem z fajkami i nie obejrzałem się za siebie.


Po sześciu miesiącach terapii obudziłem się pewnego dnia z myślą: "Nienawidzę Londynu." Włączyłem komputer i zacząłem szukać dwóch rzeczy: nowego domu daleko od Londynu i nowej pracy. Żona chwilę protestowała, ale po pół roku mojej "nowej wersji" przyzwyczaiła się i oddała mi stery. Trzy tygodnie później przeprowadziliśmy się do Newcastle. Zacząłem pracę w firmie inżynieryjnej jako Business Development Executive – praca głównie zdalna, ale z częstymi wyjazdami na eventy, spotkania itd. Wkrótce kupiliśmy dom.


Dwa lata później zmieniłem pracę ponownie. Dziś czuję, jakbym każdego dnia odkrywał nowe pokłady energii i pewności siebie. Kiedyś nie wyobrażałem sobie opuszczenia UK (byłem totalnym domatorem). Dziś latam po Europie i Tajwanie, dbając przy tym, by jak najwięcej czasu spędzać z rodziną. A siłownia? Zakochałem się w dopaminie.


Dlatego: Panowie, jeśli czujecie, że coś jest nie tak — a kiedyś było dobrze — proszę Was: zbadajcie krew. Niektóre rozwiązania są prostsze, niż myślicie!


#zdrowie #depresja #psychika #psychologia

Wy serio czujecie jakąś euforię jak ćwiczycie?? Nigdy tego nie rozumiałem, u mnie raczej wręcz przeciwnie, czuję się jak kupa gówna jak ćwiczę. Testosteron raz badałem i był dobry.

Zaloguj się aby komentować

Czy tylko ja jestem takim debilem, czy inni też tak mają?

Że mając pod korek własnych problemów, przejmuję się problemami innych?


Chwilami dobija mnie jak wiele osób jest samotnych. Znam wiele ludzi którzy są sami, i są nieszczęśliwi, właściwie jedyna szczęśliwa samotna osoba to głęboko wierząca katoliczka, ona przynajmniej w Bogu znajduje pocieszenie.

Czasami nawet rodziny nie mają albo nie utrzymują z nią stosunków, a są fajnymi, wartościowymi ludźmi którzy pomagają pchać ten pieprzony świat do przodu.


Popsuty jest ten świat, nie tak to powinno wyglądać.

Może aranżowane małżeństwa to nie był jednak taki zły pomysł. A może "postęp"/reklamy/filmy itd. nas rozpieściły i mamy za duże wymagania od życia.


J⁎⁎⁎na #empatia


#zwiazki #samotnosc #psychologia #depresja #wysryw #problemy

861a053a-378c-4755-a3c5-5a97d6f0e8b1
Opornik userbar

Uwielbiam takie wpisy, gdy ktoś narzeka na coś równocześnie litując się, że jest tak żle i sam to tak mocno dostrzega. Udowadnia to tylko, że właśnie z takimi typami najlepiej unikać kontaktu, którzy bez względu na okoliczności na pierwszym miejscu będzie zawsze ich własne mniemanie.

Zaloguj się aby komentować

Albo to kwestia dwubiegunówki, albo uświadomienie sobie, że nie muszę być c⁎⁎⁎em, jest krokiem milowym, dla mojego samopoczucia, funkcjonowania i ogólnego well being.


Zrobiłem research, od dłuższego czasu zauważyłem, że jestem osobą mało uprzejmą. Nie chodzi o wchodzenie w d⁎⁎ę każdemu, tylko raczej kamienną postawę wobec wszystkiego co się dzieje wokół. (inb4. Zdrowe zwrócenie uwagi traktowalem jako przypierdolki)


Poważnie, każdy namawia - bądź twardy, bądź c⁎⁎⁎em, bądź arogancki, bądź chamem. No cóż. Próbowałem, ale świat dawał mi informacje zwrotną. A raczej mój mózg - generując złe samopoczucie.


Od wtorku, od momentu szkolenia wewnętrz firmy, na temat całkowicie nie związany z psychologią i zachowaniem, przełożony powiedział ciekawe zdanie. Na temat pracy, a nie zachowań międzyludzkich, jednak trafiło to do mnie.


"to że ktoś jest c⁎⁎⁎em, to nie znaczy, że i ja będę(...) ".

Mając 29 lat - i dosyć burzliwą przeszłość (i psyche) doznałem w tych słowach lekkiego olśnienia. Póki to stosuję - od wtorku - jest git. Jak będzie dalej? Nie wiem, może to kwestia doła, choroby, czy czegokolwiek innego, ale z dumą mogę powiedzieć, że na stan obecny - od początku miesiąca - czuje się najlepiej.


#psychologia #chwalesie

@l100e każdy namawia żeby być chamem i arogantem? Zmień nauczycieli, przyjaciół i otoczenie. Coś jest nie tak.

każdy namawia - bądź twardy, bądź c⁎⁎⁎em, bądź arogancki, bądź chamem

@l100e wtf stary, w jakim zjebanym towarzystwie ty sie obracasz? Bądz mily dla ludzi, badz usmiechniety, badz pomocny!

Zaloguj się aby komentować

#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia #psychiatria #chad #zalesie


TLDR: Nawet nie wiem jak przedstawić i wytłumaczyć Wam, jak wielką gorycz czuję teraz.


56.

Zasypianie po 2 i pobudka o 6 to była już miesięczna codzienność. Jeszcze wczoraj po północy ogarniałam szafę, którą zaniedbywałam parę miesięcy. Tanecznym krokiem wracałam z treningu, czując muzykę w każdej komórce ciała. Byłam na posiedzeniu zespołu orzeczniczego angażując się w udawanie poważnego, dorosłego człowieka. Bawiłam się, śmiałam, wymyślałam zadania, momentami do ostrej przeginki. To co czułam nie nazwałabym szczęściem. To przedłużająca się głupawka, kóra daje radość, ale z czasem znacznie bardziej męczy, niż cieszy.


Bywałam agresywna, nie radziłam sobie ze złością. Moje zachowania, były tak wysoce skrajne, że aż się bałam siebie momentami. Od zapalnika do działania dzieliły mikrosekundy. Dosłownie. Aż mnie coś ściska jak pomyślę o tych konfrontacjach z ludźmi, a jak trafił swój na swego to i sk⁎⁎⁎⁎syny razem z ku⁎⁎⁎mi leciały na lewo i prawo. Jak bajeczne kwiaty patologii. Wstyd mi, bo czasem mogło pójść o coś tak prozaicznego jak wolne pakowanie zakupów. A i tak się hamowałam, uwierzcie mi. Nie umiałam inaczej.


Ja wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam że na tym Everescie zabawy, zaczyna mi brakować tlenu. Poszłam do psychiatrki, która zna mnie bardzo dobrze. Od razu nowe piksy. K⁎⁎wa nie mogę. Już 4. I biorę to wszystko, dzień w dzień. Pilnuje, bo chce normalnego życia, a nie pierdolnika, czy zbędnego cierpienia. A to wszystko dlatego, bo moje chemiczne-mózgowe laboratorium przypomina bardziej te polowe narkorykowe w Kolumbi, niż te na Uniwersytecie Cambrige. Nie widomo jaki kociął się tym razem wypierdoli.


Powiedziałam, że nie umiem stać. Kręcę kółka na przystanku. Nie umiem już chodzić, tylko tańczę. Koleżanki mi mówią w pracy że c⁎⁎⁎ek ze mnie wychodzi, gdzie zawsze żyłam w chęci czucia szacunku do każdego.

Wczoraj na jodze, bo poszłam aby się wyciszyć c'nie, w każdej przerwie robiłam kółka na sali. Wiedziałam, że nie powinnam czułam się zawstydzona, ale musiałam. Był tylko bodziec, który trzeba zaspokoić. Już czekałam na pierwszą dawkę, z lękiem i nadzieją.


A teraz siedzę pod kocem, ani to nie śpię, ani to czuwam usychając z żalu, że to tak musi wyglądać. Że ja już sama nie wiem, czy umiem być normalnie szczęśliwa.

No i znów, jak w pętli myślę o śmierci.

47e5f8f4-c796-42e3-93f6-6ff37ad41d83

@Fafalala u mnie tak samo, całe życie sinusoida. Było dobrze dosyć długo, a ostatnie parę miesięcy się męczę i siada mi już trochę na łeb - prawdopodobnie się zwalniam, bo chyba potrzebuję zmiany. Ech, chyba już tak musi być. Więc rozumiem, i współczuję. Trzymaj się.

Ehh najgorzej tak jak lezysz patrzysz w ciemny sufit i wiesz ze trzeba wstac za 4h. Nawet nienajgorsze sa te przyplywy i odplywy ale pewnie brak jakiejkolwiek kontroli nad nimi. I nic nie poradzisz potem sie lezy a kazdy powod wstania z wyrka wazy ponad tone. Trzymaj sie tam cieplutko.

Zaloguj się aby komentować

Kolejna aktualizacja (marzec 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Wykres typ 2.


autor:

RafalMundry na twiXer.


#demografia #psychologia #nauka #socjologia #spoleczenstwo #dzietnosc

14b6d59b-b2df-4ac0-bf79-791b8ee8e0a0

@Marchew Bardzo fajnie widać jak przez najbliższe 20 lat liczba osób przechodzących na emeryturę będzie się zwiększać, a liczba osób wchodzących na rynek pracy przez najbliższe 10 lat będzie w miarę stała i nastąpi nagły spadek.

Zabawię się w jednego takiego pana i zacytuję wypowiedź z jednego takiego polskiego filmu:

"Słuchaj, jeśli na coś liczysz, to się przeliczysz"

@Jurajski_Huncwot Jaki rynek pracy, mordo? Za chwilę wszystkie prace będzie wykonywała AI, nie będzie roboty dla tych wszystkich 245 tysięcy nieszczęśników za 20 lat. Co oni będą robić? Za co będą spłacać kredyty hipoteczne?

@Lemon_ to są spekulacje. Nikt nie wie jak będzie wyglądał rynek pracy za 10 lat. Jest spora szansa, że zmieni się dużo w niektórych miejscach i praktycznie nic w innych. Zwróć też uwagę na to, że w Twoim scenariuszu caly system sypie się jak domek z kart, bo kapitalizm istnieje dopóki istnieją rybki zbytu. To jak można naprawić ten problem to inna kwestia, ale zmierzam tylko do tego, że bajania na temat "AGI za 7 lat" powtarza głównie Sam Altman i entuzjaści (których w sumie nie rozumiem, bo AGI w rękach kapitalistów to koniec świata, który znamy i nikt na tym nie skorzysta, ale to też inny wątek)

@AndrzejZupa Powodów jest cała masa i się na siebie nakładają. Problem złożony i wielowątkowy. Jednak dotyczy chyba każdego "wysokorozwiniętego" państwa.


Tutaj pokazane na przykładzie korei południowej: https://www.youtube.com/watch?v=Ufmu1WD2TSk

Moim skromnym zdaniem spuszczony z łańcucha kapitalizm i wszelkie tego minusy. Dbamy o gospodarkę, wykresy, słupki, pieniądze a zapominamy o fundamentach egzystencji. Polityka państw niemal całkowicie pomija sfery ludzkie i zdrowia psychicznego. Wąż zjada własny ogon.


Dlaczego tak jebły urodzenia w 2017/2018?

Akurat w tych latach miało przyjść na świat potomstwo pokoleń dotkniętych psychicznymi chorobami cywilizacyjnymi.

@AndrzejZupa moja anegdotyczna spekulacja to zmiana mentalności: urodziłem się blisko roku 1990, nieliczne niewiele starsze osoby (do 10 lat), które znam maja jeszcze wpojone tradycyjne wartości, m.in. chęć założenia rodziny; osoby w moim wieku są w ogromnej większości bezdzietne i nie planujący dzieci, średnia wieku, w którym polki rodzą pierwsze dziecko to 27 lat, matematykę pozostawiam Tobie

Zaloguj się aby komentować

Kolejna aktualizacja (marzec 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Wykres typ 1.


autor:

RafalMundry na twiXer.


#demografia #psychologia #nauka #socjologia #spoleczenstwo #dzietnosc

d8b7eb26-e9e9-4349-9adf-62f765badd70

Zaloguj się aby komentować