Nikt nie jest w stanie zrobić tak wielkiej krzywdy jak my sami sobie.
#psychologia #zdrowie #zdrowiepsychiczne #przemyslenia trochę #filozofia
Nikt nie jest w stanie zrobić tak wielkiej krzywdy jak my sami sobie.
#psychologia #zdrowie #zdrowiepsychiczne #przemyslenia trochę #filozofia
Zaloguj się aby komentować
#psychologia
kolejny nudny dzień zjebanego życia.
Zastanawiam się czy sie cieszyć ze niczego nie brakuje i bomby nie lecą na głowę lub czy żałować ze nie żyję na pełnej.
Zaloguj się aby komentować
#psychologia
Lepszy jest spokój i życie single czy raczej związek z dobrodziejstwem inwentaża czyli to co dobre plus to co potem, po miesiący miodowym czyli znudzenie sobą i sprzeczki itp.
NIe mówię już o małżeństwie i dzieciach co jest moim zdaniem tragedią życiową. Z lubością podziwiam mamusie i smutnych tatusiów z miną typu ,,w co ja się wpierdoliłem''.
Najpierw natura zaprogamowuje nas na rozmnażanie abyśmy pokochali swoje samise i ,,chcieli z nimi być'' a potem wszystko puszcza i nie ma odwrotu bo są gówniaki i obrączka.
To człowiek na zasadzie cywilizacyjnego urojenia wymyslił sobie małżeństwo i że niby jest wierność a tak naprawdę natura człowieka jest inna.
Bo niby skąd w ogóle wzięła się moda na bycie singlem? ano nie wzięła się tylko tak było zawsze ze ludzie w małżeństwie nigdy nie widzieli tej włąśnie drogi, tak intuicyjnie nie widzięli.
Zaloguj się aby komentować
#psychologia
Pytanie za 1mln dolarów- jakie jest najlepsze widowisko? lepsze niż najlepsze porno, najciekawszy film czy przedstawienie? najlepsze gale sportu się chowają.
Pytanie nie jest durne a odpowiedź jest tak oczywista ze nikt nie zgadnie.
Zaloguj się aby komentować

Żabka stała się de facto nowym 'trzepakiem' na osiedlu. Wabi dzieci i młodzież kolorowym logo, niezdrowym jedzeniem, a także programami lojalnościowymi opartymi o mechanizmy znane z gier i hazardu - twierdzi Jerzy Lipiński, konsultant, który pomaga właścicielom firm uporządkować ich...
Hej Tomeczki!
Czy ktoś tu może diagnozował się kiedyś już jako dorosły pod kątem adhd i/lub spektrum autyzmu?
Czy ktoś może polecić miejsce, gdzie można pójść porozmawiać, zrobić testy i się sprawdzić?
Najlepiej Wołomin/Warszawa, ale może być też online, skoro to pewnie tylko rozmowa i wypełnienie formularza. No i wiadomo, że prywatnie.
Mam słabe doświadczenia z psychologami i z psychiatrami. Zależy mi na tym, żeby mieć chociaż wrażenie, że temu komuś zależy na tym, żeby mi pomóc. Nie chcę mieć "załatwionego" orzeczenia, wolałbym, żeby się okazało, że nic mi nie jest. Ale potrzebny mi spokój ducha w tej kwestii i poczucie pewności, bez żadnych wątpliwości.
W ogóle podzielcie się doświadczeniami, jak jakieś macie. Może ktoś też coś u siebie podejrzewał, a wyszło, że przyczyny są gdzie indziej? Jeśli tak, to co, o ile w ogóle, pomogło? Albo ktoś właśnie skończył z orzeczeniem i może napisać, jak wpłynęło to na jego życie?
Z góry dzięki!
#adhd #autyzm #psychiatria #psychologia
Zaloguj się aby komentować
i pamiętaj: AI, LLM, chat gpt i inne, nie są twoim przyjacielem #ai #psychologia
Zaloguj się aby komentować

Psycholodzy z Centrum HumanTech USWPS zbadali interakcje dzieci z robotami społecznymi w trakcie zajęć warsztatowych. Okazało się, że dzieci zwracają się do robotów uprzejmie, nawet gdy te przyjmują rozkazujący ton. Poza tym młodsze dzieci i dziewczynki częściej nadają maszynom cechy...
Miałem pisać z jakiegoś anonima ale...w nosie.
#zwiazki #rodzina #seks #zdrowie #psychologia #anonimowehejtowyznania
Mam problem, wielki problem. Rzekłbym ogromny. Mam cholernie wysokie libido....i o ile samo libido nie jest złe o tyle moja żona wręcz odwrotnie. Po paru latach razem jej potrzeby seksualne spadły dość nisko. Ja to rozumiem - dwójka dzieci, powrót na rynek pracy (domu nie wykazuję, bo większość prac domowych wykonuję ja)...tylko ona nie chce zrozumieć moich potrzeb. Ilość zbliżeń spadła do jednego czy dwóch na miesiąc, przy dobrych wiatrach. Nie uważam, że to przeze mnie, staram się jak mogę - nakręcam za dnia, świntuszę, romantyzuje, dotykam, całuję a wieczór często kończy się tak samo - podstawia mi giry i każe masować, bo przecież ona jest taka zmęczona. A jak pójdzie spać to, no cóż, trzeba rozładować to napięcie co w konsekwencji daje masę negatywnych emocji, jakiś wstyd, frustracje, łapanie doła. Ogólnie popadam w paranoje, czuję się jak śmieć, chodzę cholernie zdołowany, psychicznie wypluty, zmęczony tym wszystkim. I wiem, że to przez to, bo był krótki epizod w tym roku, gdzie jakimś cudem nabrała siły i przez dwa tygodnie bawiliśmy się jak króliki, dorzucając do tego jakieś gadżety czy ubrania w efekcie czego chodziłem jak skowronek, aż żyć się chciało!
Powiecie: 'Pogadaj z nią!', no i gadałem nieraz, i co? I jajco. Jak pytam czemu nie chce to zawsze pada 'a bo zmęczona, a bo ja zasypiam na kanapie (no kurde, po godzinie siedzenia wieczorem na kanapie co można innego robić), a bo mam być bardziej czuły, delikatny, romantyczny (a jak jestem to i tak jest zawsze coś nie tak)' i ja staram się poprawiać i robić według jej zaleceń. Natomiast jak mówię, że potrzebuję trochę więcej niż raz w miesiącu, że nie musi mnie ujeżdżać jak ogiera, nie musi mnie wyssywać jak rurkę z kremem, że wystarczy ręką raz na jakiś czas to...jak grochem o ścianę, jakby nie słyszała co do niej mówię, a potem narzekanie że jestem wkurzony, smutny, że się nie odzywam, i takie tam. I znowu wracam do tematu moich potrzeb a ona znowu wykręca kota ogonem, że ona zmęczona, że mam być bardziej [tu wstaw dowolne pierdoczenie kobiety] i takie tam...
I nie, nie była taka. Przed dziećmi potrafiliśmy kilka razy dziennie, nie nadążałem gumek kupować - przed pracą, po pracy, w dzień, w nocy, w domu, w lesie, w trasie... Jak się pierwsze dziecko pojawiło to wystarczyło, że bobas poszedł na drzemkę i już wskakiwaliśmy pod kołdrę. Potem zaczęło się rzadziej i rzadziej. Problemy zaczęły się jeszcze przed drugim bobasem aż do momentu jak opisałem w akapicie wyżej.
Czasami aż się trochę o siebie boję, bo wyobrażam sobie różne dziwne i niemoralne rzeczy gdy mijam na ulicy ładną dziewczynę i...wpadam w jeszcze większego doła. Non stop się nakręcam i zarazem boję, że gdy trafię kiedyś na 'okazję' to z niej skorzystam, choć w okresach jasności umysłu nie wyobrażam sobie zdradzić żony.
Mam iść do lekarza - rodzinnego, psychologa, psychiatry? Nieraz o tym myślę, ale pochodzę z dość porządnej, konserwatywnej rodziny i taka słabość jest...słaba, no bo jak to, facet, nie potrafi sobie poradzić z problemami? Pff, to nie facet. Z drugiej strony co by było jakby się żona dowiedziała? No i na dobicie, największa moja bariera, mój introwertyzm - myślę, że trudno by mi było rozmawiać z kimś o tym wszystkim. Co innego pisać wiadomości (to przychodzi łatwo)...
Więc z jednej strony chcę coś z tym zrobić, bo na żonę chyba nie ma co liczyć, z drugiej wstydzę i boję.
Weźcie coś doradźcie, bo zwariuję.
@sckb Smutna obserwacja jest taka, że prawdopodobnie ona przestała czuć jakikolwiek pociąg. O ile Twój wygląd i zachowanie się radykalnie nie popsuły, to problem jest raczej po jej stronie.
Oczywiście to trochę samonapędzająca się spirala, bo wraz z pogłębianiem frustracji, człowiek staje się coraz bardziej zdołowany a co za tym idzie coraz mniej atrakcyjny.
Nie wiem jak Ci pomóc, ludzie rekomendują terapię par, ale żeby to zadziałało, obie strony muszą po pierwsze widzieć problem (a z tego co piszesz ona nie widzi), po drugie chcieć go rozwiązać. Relacji nie da się naprawić w pojedynkę.
@sckb - jak Ci wstyd to umów się do seksuologa z innego miasta.
Niby konserwatysta z dobrej rodziny a antykoncepcj i seksu oralnego się nie boi - więc pójście do seksuologa nie przetrąci Ci kręgosłupa moralnego bo jak widać jest elastyczny.
Spójrz też na siebie, czy jesteś dla żony atrakcyjny - może się zapuściłeś fizycznie, może masz za mało testosteronu i ona to czuje, może jesteś za ugodowy i niezdecydowany a ją pociąga facet, który wie czego chce.
Związki z kobietami to ciężką praca - jeśli Ty wykonujesz swoją część a ona nie to związek nie przetrwa - a na pewnym etapie tylko profesjonalista Wam obojgu może pomóc (zakładając, że obie strony chcą pomocy) - a Twój wpis sugeruje, że to może być już ten etap.
Zaloguj się aby komentować
Człowiek myśli, że świadomy. Że podejmuje decyzje autonomicznie. A ja kupuję ciągle ryż i kaszę tej marki bo mają takie piękne opakowania, że po prostu nie potrafię się oprzeć.
#jedzenie #gotowanie #psychologia

Zaloguj się aby komentować
#psychologia #depresja #chcewyjsczbagna
Tydzień temu wróciłem z urlopu i czuję, że nie potrafię wejść w normalny tryb. Nie chodzi mi o tryb obowiązków domowych a tryb pracy. Teraz po tygodniu harówki w korpo-januszexie czuję się, jakbym harował już od dwóch lat bez dnia wolnego. Co gorsza nasiliły mi się objawy depresji. Mam brak chęci działania, odliczam tylko godziny do 14.00, żeby móc wyłączyć komputer i jeb...ąć tym w cholerę do następnego poranka. Jestem nerwowy, na siłę urywam godziny wieczorami, by tylko mieć więcej czasu dla siebie. To skutkuje niewyspaniem, a to z kolei ponownie poddenerwowaniem i brakiem chęci na cokolwiek. Ciągle wracam myślami do urlopu, setny raz przeglądam zdjęcia... Szczęśliwie w piątek idę na terpię, to przynajmniej pogadam z fachowcem
Czuję się chyba najgorzej od dłuższego czasu.

Pewnie to banał.
Ale może pierdolnij tą pracą?
Doskonale cię rozumiem. Mnie pobyt w pracy przyprawia o stany depresyjne i dopiero po wyjściu na wolność czuję się jak człowiek.
W moim przypadku zadziałało jak zmieniłem tryb pracy. Przychodzę rzadziej, ale na dłużej. Mam więcej wolnego i mogę czas spędzić z rodziną. Wtedy czuję, że żyję.
@WatluszPierwszy nie dawaj się korpo, bardzo dużo zależy od podejścia. Stawiaj granice, nie daj sobie włazić na głowę, jeśli to możliwe deleguj zadania. Pamiętaj, że manager i HR nie są twoimi przyjaciółmi. A jeśli czujesz, że jest bardzo źle, to rozważ zmianę pracy. Nie warto marnować zdrowia dla roboty. Pogadanie z fachowcem to oczywiście też dobra decyzja. Zdrówka życzę I powodzenia w walce.
Ziutek, przykro się to czyta. Brzmi to często lakonicznie i jakby dzieciaczek się skarżył że bucik go ciśnie, ale wnętrze nie pozostawia nam wątpliwości, że to coś czego nie można zignorować.
Dobrze, że idziesz sobie tam pogadać, popracować na terapii.
I nie zapominaj o ruchu.
Od siebie na terapię w codziennym życiu polecam poczytać o BDNF i dlaczego malutki ruch każdego dnia jest ważny dla naszego mózgowego samopoczucia.
Trzym się.
Zaloguj się aby komentować
Kiedyś myślałem, że aromantyczność (brak chęci budowania związków) i schizoidalność (wycofanie społeczne, mocny intrwoertyzm) to zaburzenia, ale w dzisiejszych czasach to ewolucja, bo człowiek nie cierpi z powodu samotnego życia
#psychologia #przegryw
Zaloguj się aby komentować
JAK LECZYĆ KOMPLEKSY?
Jest to dla mnie bardzo osobisty wpis.Trudno mi się do tego przyznać, ale czuję, że potrzebuję wsparcia w tym temacie.
Zawsze myślałam, że portale społecznościowe nie mają wpływu na moje zdrowie psychiczne. Nie mam Instagrama, a na Facebooku prowadzilam tylko fikcyjne konto, bez znajomych itp. Mimo to od lat coś we mnie drąży.
Chodzi o przekaz, który wciąż powraca, że kobieta z wiekiem traci swoją wartość. Jako osoba z wykształceniem biologicznym rozumiem, że światem ożywionym rządzi ewolucja, a tym samym chęć spłodzenia potomstwa, więc mężczyźni naturalnie czują większy pociąg do młodych kobiet, bo są bardziej płodne i na nie wolą poświęcać swoją energie. Ale ten argument niczego nie ułatwia.
Nigdy nie korzystałam ze swojego młodzieńczego wyglądu jako „karty przetargowej”. Wręcz przeciwnie, zawsze czułam obrzydzenie, gdy starsi faceci próbowali się do mnie „przymilać”. Najbardziej wryły mi się w pamięć sceny z gimnazjum, kiedy nauczyciele gapili się na dziewczyny jak na „lolitki” śliniąc się na widok ich dekoltów. Dlatego wydawałoby się, że skoro i tak nigdy nie grałam swoją mlodoscia, to utrata tej „przewagi” nie powinna mnie boleć. A jednak boli.
Wynika to z tego, że najtrudniejsze dla mnie jest to uczucie, kiedy czuję, że ktoś patrzy na mnie z góry i ocenia mnie tylko powierzchownie. Coraz częściej natykam się na treści, które podkreślają, że kobieta traci wartość z wiekiem(w zasadzie mogłaby, być odkrywca przysłowiowych leków na raka, ale jak jest po 30 i nie ma dzieci, a nie męża to w życiu jej się nie powiodło). Zaczynam wierzyć, że wszyscy tak o mnie myślą. Wiem, że mam wokół siebie bliskich, którzy mnie kochają, i że to powinno wystarczyć. Ale w mojej głowie te myśli często dominują. A media, filmy czy nawet ludzie z mojego otoczenia tylko je wzmacniają, zwłaszcza jak cytują wykop. To samo filmy, główne role dla aktorek po 40-tce to wciąż rzadkość (chyba, że jako babcie 🙃).
Czy ktoś z was miał podobne doświadczenia? Macie sposoby, jak radzić sobie z tego typu kompleksami? Coraz poważniej rozważam terapię, ale na razie finsansowo mam inne priorytety zdrowotne.
#psychologia #zdrowie #zdrowiepsychiczne

Baba co się zredpilowała, no niestety, tak wygląda świat.
Chodzi o przekaz, który wciąż powraca, że kobieta z wiekiem traci swoją wartość. Jako osoba z wykształceniem biologicznym rozumiem, że światem ożywionym rządzi ewolucja, a tym samym chęć spłodzenia potomstwa, więc mężczyźni naturalnie czują większy pociąg do młodych kobiet, bo są bardziej płodne i na nie wolą poświęcać swoją energie.
*na rynku matrymonialnym.
Ale tak i to z powodów, co napisałaś.
(w zasadzie mogłaby, być odkrywca przysłowiowych leków na raka, ale jak jest po 30 i nie ma dzieci, a nie męża to w życiu jej się nie powiodło).
Jeszcze raz: na rynku matrymonialny. I zależy ile "po 30". Jak 32 to nic straconego, jak 38 to GG, mówiąc slangiem graczy. Jest coś takiego jak balans w życiu i jak ktoś chciał mieć rodzinę, a nie ma, no to będzie miał w tym miejscu w najlepszym razie mentalną bliznę, a bardziej prawdopodobne, że niezasklepioną ranę.
I to zależy, co ludzie od ciebie chcą i za co dają ci atencje. Jak jesteś internetową e-girl, to rok w rok na rynek wchodzą nowsze modele, a ty się starzejesz i powszedniejesz i tylko czekać, aż ludzie stracą w końcu tobą zainteresowanie.
A np dla kogoś jak Sabine Hossenfelder ma to prawie zerowe znaczenie.
@Cori01 w kazdym wieku można kogoś poznać, pokochac (mam to sprawdzone
Zaloguj się aby komentować
#fafasiezaburza #depresja #mania #psychologia
TLDR: Hej.
59.
Czołem cyfrowi przyjaciele.
Dzisiaj krótko, aby znów nie zaczynać z przydługim formatem.
Na samym początku przepraszam jak kogoś zmartwiłam, zaniepokoiłam swoją osobą.
Po drugie dziękuję, dziękuję, dziękuję bardzo Wam, że pomogliście w tym pierwszym odruchu jak nocą zawołałam po pomoc. Nawet nie wiecie ile ulgi i stabilności mi to przyniosło, której wtedy potrzebowałam.
Czułam się źle. Idąc przez życko na mojej drodze natrafiłam się bagno, a im dłużej się w nim szamotałam, tym bardziej się w nim emocjonalnie zatapiałam. W pewnym momencie chciałam, wręcz czułam przymus by dać się wchonąć. Wtedy zrobiłam coś czego nie robiłam do tej pory i dzięki temu pisze kolejny post. Chociaż nie wypuszczam go bez lęku. Cykam się niemało, tego co będzie po, jak to zostanie odebrane, ale nie mogę nie być sobą. Kocham sobie wystukiwać te literki, które układają się w słowa, znaczenia, sens, obraz człowieka, mnie. Przepraszam, że nie mówiłam o tym Tobie wprost. Nie chciałam martwić, przygniatać, dokładać. Miałam być dzielna i silna.
Na ten moment jest lepiej, dużo lepiej. Na zewnątrz siebie widzę więcej światła i nadziei na poprawę, na więcej ciepełka, akceptacji wokół mnie, a w środku... hmm czuje, że nie muszę już myśleć o końcu. A to już tak dużo.
Dziękuję Wam i tym co są obok mnie.
Dbajcie o siebie i kochajcie bez lęku.

Fajnie, że wróciłaś. Parę razy myślałem, żeby zapytać o Ciebie publicznie, ale jakoś tak głupio mi było. Ale wypatrywałem. I teraz chyba czuję ulgę, bo w sumie to się martwiłem. Twoja "podróż" przez żyćko jest przejmująca, czasem nawet odnajduję siebie w Twoich wpisach i wtedy jest jeszcze bardziej przejmująco.
Bądź zdrowa, wszystkiego dobrego.
Zaloguj się aby komentować

Wyobraź sobie taką scenę:
Idziesz do sklepu po jogurt. Widzisz promocję „Kup dwa, zapłać za jeden”. Twój mózg krzyczy: „Okazja! Bierz, głupi byłbyś, gdybyś nie wziął!” – i wkładasz do koszyka dwa.
Problem w tym, że właśnie padłeś ofiarą jednego z najstarszych i najskuteczniejszych trików...
Mam bordeline internetowe. Zakładam gdzieś konto, na początku obserwuję, potem zaczynam się udzielać. Następnie shitpostuję, a potem usuwam konto i tak w kółko, ech #zalesie #psychologia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

W ciągu kilkunastu sekund mózg rozpada się na kawałki - 86 miliardów neuronów przestaje grać w orkiestrze zwanej świadomością. Propofol, znany jako ‘mleko zapomnienia’, dosłownie rozmontowuje „ciebie” - bez bólu, bez wspomnień, bez śmierci.
Narkoza to jedna z najbardziej niezwykłych i...

Zaczęło się dość niewinnie – moim jedynym wnioskiem z miesiąca bez Facebooka miało być to, że przez miesiąc nie będę korzystał z Facebooka. To, co odkryłem przez ten miesiąc, sprawiło natomiast, że bardziej zrozumiałem hipisów przestrzegającym przed social mediami kontrolującymi umysły i...
Trzy tygodnie temu wróciłem z urlopu. Miałem nadzieję że baterie naładowane. A takiego wała. Znowu nie dam rady pracować. Patrzę się bez sensu w kod i nie mam sił ruszyć tego wszystkiego do przodu. Brak jakiejkolwiek chęci do jakiejkolwiek pracy. Nawet koło domu nie chce mi się nic robić ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Najchętniej bym leżał i pachniał.
Chyba czas pomyśleć o jakiejś terapii.
#praca #korposwiat #psychologia
Zaloguj się aby komentować