#handel

0
299

Chciałbym się kiedy nauczyć włoskiego. Na razie mój angielski jest na poziomie B2, ale mówię płynnie i na wiele tematów, to też się wstrzymuję, bo jeszcze tu się dalej uczę z native'm i idzie ostatnio z małą motywacją, a chcę opanować C1, no i kasa, są inne priorytety finansowe, a kasą nie sram.

Najgorsze jest to, że z punkty widzenia kariery przydałby mi się niemiecki, bo pracuję w handlu.

Ale wiem, że gdybym miał się go uczyć dla pracy, to bym zbzikował i sie męczył, bo nie cierpię tego języka, a włoski mnie fascynuje wraz z całą kulturą.

Zastanawiam się czy warto, bo w sumie nie jest mi to jakoś potrzebne w tej chwili do niczego, ot zajawka. Chciałbym kiedyś podróżować więcej do Włoch, do tej pory byłem raz. Chciałbym nawuiązać tam jakieś kontakty, mój temperament jest równie espresyjny co ich.

#jezykiobce #nauka #przemyslenia #handel #zycie

@Lopez_ na ironie, po niemiecku we włoszech sie dogadasz szybciej niz po angielsku, a i poziom obsługi tez jest lepszy :)
oczywiście mówimy tu o typowo turystycznych miejscach wiec ten niemiecki może nie jest takim głupim wyborem

Zaloguj się aby komentować

_Kto pracował w handlu, ten w cyrku się nie śmieje._

Nie wiem jak w Waszych branżach, ale w mojej rzeczy psują się same. Zupełnie same. Bez żadnej ingerencji z zewnątrz, z pominięciem wszelkich praw fizyki, pomijając proste, wynikające z logiki, fakty.

Prowadzę salon optyczny. Raz na jakiś czas przychodzą moi klienci, aby zareklamować okulary. W większości przypadków klienci mówią wprost - usiadłem, połamałem, pies pogryzł. Prostuję je im za darmo. Nawet te niekupione u mnie (taki ze mnie frajer). Jest jednak całkiem spora grupa, która utrzymuje, że szkoda nastąpiła samoistnie. Patrzę na pogięte lub połamane okulary i słyszę, że "wieczorem odłożyli na szafkę, a rano już takie były". I nie mówię o jakichś lekkich wygięciach. Mówię o "zmasakrowanych" okularach. Staram się być ugodowy i pomagać, jeśli tylko mogę, ale parę razy w życiu położyłem okulary na blacie i czekałem. Na pytanie klienta co robię, odpowiadałem, że czekam aż się same wyprostują, skoro się same pogięły. Na nic tłumaczenia, że widać od razu, że musiała być tu przyłożona duża siła, że muszę użyć sporo siły, żeby to ponownie wygiąć w drugą stronę. Nie - to się stało SAMO!

Sytuacja z wczoraj. Kobieta przynosi okulary kupione w zeszłym roku. Prosi o rozmowę na osobności, bo "nie chce mi robić antyreklamy przy klientach". Odpowiadam, że nie mam się czego wstydzić i zapraszam do stolika. Jeśli reklamacja jest zasadna, to ją uznam, jeżeli nie - to nie. To żadna antyreklama. Już jej się to nie spodobało. Pani pokazuje okulary bez zauszników. Wg jej opowieści szła sobie i nagle odpadły jej oba zauszniki! SAME! I sugestia z jej strony, że okulary są niskiej jakości. Jeden rzut oka i widzę, że mocowania prawego i lewego zausznika są mocno rozgięte. Tzn. nie są równoległe tylko tworzą kąt rozwarty. Do tego stopnia, że zausznik odpadł bez odkręcania śrubki, która dalej tkwi na swoim miejscu. Dodatkowo element mocujący tzw. flexa jest ułamany. Pokazuję to klientce, a w odpowiedzi, z pominięciem tych faktów, słyszę, tradycyjnie, że stało się to samoistnie, a pani "nic z nimi nie zrobiła". Jako koronny argument słyszę, że poprzednie okulary ma od 10 lat i nic im nie jest, a te się "zepsuły" po roku. W tych starych też jest połamany zausznik, ale pani zdaje się tego nie zauważać (sic!). To trochę tak, jakby klient przyszedł z reklamacją samochodu z roztrzaskanym przodem i mówił, że jest kiepskiej jakości, bo poprzednim jeździł 10 lat i ma cały przód. No superargument.

Nic to, proponuję pani naprawę na miejscu. Wymiana uszkodzonego elementu - 30 zł. Reszta - prostowanie, przykręcenie - gratis. Ostrzegam, że podczas prostowania element może pęknąć i wtedy dojdzie koszt nowego frontu oprawy tj. 150 zł. Robimy? A gdzie tam! Nie będzie płacić, to wina oprawy, ona nie będzie inwestować (30 zł), bo "co jak zaraz znów się to stanie". To skok "mafii pieniężnej" i próba naciągnięcia. WTF? Jprdl, kobieto, patrzymy właśnie na mechanicznie uszkodzone okulary! O czym ty mówisz?! (czarne po czerwonym #pdk)

Koniec końców, pani mogła odzyskać sprawne okulary za koszt 30 zł i przyznanie, że jest to uszkodzenie mechaniczne. Nawet bez przyznania, a co tam. Wolała jednak unieść się honorem i zostać bez okularów.

Na koniec usłyszałem oczywiście, że ona TYLU klientów do mnie przysłała, a ja ją TAK potraktowałem!

Zazwyczaj staram się odpuszczać, nawet jak kłamią, ale czasem są tak bezczelni, że nawet ja nie wytrzymuję. Straciłem klientkę? Może. Jestem na takim etapie, że nie zamierzam wchodzić każdemu klientowi w d⁎⁎ę, robiąc do tego k⁎⁎wę z logiki.

#gownowpis #handel #okulary

8de5e064-bf83-4950-97ae-d125a70e1d92
66972098-04a9-4668-bb48-7515d7c7a48a

@Olmec zdarza mi się dostawać paczki z naklejkami "pakowane pod okiem kamer", bo tyle ludzi w c⁎⁎ja leci, że niby czegoś w paczce nie mieli. Kiedyś klient wisiał mojemu tacie 3k już z 4 miesiąc, przestał odpisywać, ojciec w końcu dzwoni z mojego numeru, a gość: Panie nie uwierzy Pan! Przed chwilą robiłem Panu przelew, kliknąłem wyślij i się burza zebrała i drzewo się przewróciło na kable i internet zerwało, mi zdążyło pobrać z konta, ale już pieniądze nie popłynęły dalej, bo drzewo zerwało!

No i c⁎⁎j wie co robić, bo mu powiesz że jest je⁎⁎⁎ym kłamcą, to się uniesie honorem złodzieja i dla zasady nie zapłaci. Ojciec udawał debila i po kolejnych prawie trzech miesiącach w końcu to odzyskał

@Olmec ja byłem zaskoczony obsługą w VE.


Nie żebym miał o nich jakąś złą opinie, ale to masowa sieciowka i raczej spodziewałem się, że wszystko co nie jest na gwarancji, to jest w cenniku.


Przespałem się na okularach. Powyginane jakby kubizm praktykowały. Nawet się tu żaliłem, że półroczne okulary rozwaliłem i mnie @Modrak poratował kuponem na nowe

Poszedłem do VE z myślą, że soczewki całe to trudno, może oprawki jakieś dokupie, no bo szkoda jednak i mimo nowych spróbuję ratować. A tam okazuje się, że kupiłem w Trendy Opticans a nie w Visionie!


Ale pani mówi, że coś wykombinuje, tylko że musi siła je po prostować, więc muszę się liczyć, że mogą się złamać.

No ok.

I naprawili! Wyglądały jak nowe! Za darmo! I jeszcze mi umyli w myjące ultradźwiękowej!


Co ciekawe z miesiąc później odwaliłem identyczny numer i też poszedłem do VE tylko, że w innym mieście! I znowu - jasne, pomożemy

@Olmec jak zaniosłem swoje w dwóchkawalkach i powiedziałem ze syn mnie piłką trafił to babeczka powiedziała że zausznik wymieni bez opłat tylko muszę poczekać dwa czy trzy dni

Zaloguj się aby komentować

Na Linkedin te stada wiecznie myślących profesjonałów

Jakiś czas temu jakiś freethinker wrzucił post 'a na co ty dałeś się złapać w 2025'? Oczywiście komentarzy setki wysmiewajacych 'idiotów'

No cóż.


  1. airfryer - no ja się dałem bo to wyjebiste urządzenie, które wyparło u mnie w domu piekarnik i mikrofalówkę w jakichś 90 procentach


  1. produkty 'wysokobiałkowe' no też k⁎⁎wa ja tyle że nie w 2025 a jakoś w 2018 gdy odstawilem cukier i przetworzone węglowodany (poza czitdejami) . To że mielone dostaje etykietę że to wysoko białkowe to pomijam wszędzie się znajdą lajzy typu 'śmietankowe 90 procent tłuszczu' jeno palmowego


  1. Labubu no znowu ja. Kupiłem córce nad morzem bo bardzo się jej podobało to coś. Że to jest jakieś 'nabieranie' dowiedziałem się później, że trend


Jedyne na co nie dałem się nabrać to zwrot butelek z powietrzem by dostać grosik na talon w Lidlu.


A dziś nie wiem na co się dam nabrać może na pizze bo od jutra koniec ferii i powrót do czystego jedzenia.

#kuchnia #ekonomia #jedzenie #handel

@EvilDick jakby dawniej istniały airfryery to pewnie bym nie wydawał kasy na piekarnik. odkąd mam tą maszynkę to piekarnik został tylko do pieczenia ciast, ale robimy to na tyle rzadko że pewnie w tym celu też airfryer by się nadawał.


ogólnie po⁎⁎⁎⁎ne, że mały nablatowy piekarnik budzi tyle negatywnych emocji w internecie.

Zaloguj się aby komentować

Pracuję w handlu B2B i podzielę się z wami czymś po latach doświadczenia

1.Ludzie płacą często nie wiedząc za co. Jeśli dostarczacie nie produkt, a usługę i to w modelu abonamentowym (co miesiąc faktura), to tak na dobrą sprawę firmy często mają w d⁎⁎ie, czy koszt jest adekwatny do jakości i ilości pracy. Ponieważ po jakimś czasie jest to faktura jedna z wielu do opłacenia, a nikomu się nie chce tego weryfikować. Każdy pracownik chce mieć spokój. Żaden też nie chce podejmować decyzji i się wychylać. Czasami nawet szef. Nawet jak jest coś do d⁎⁎y, to kierują się zasadą "jest jaki jest, ale jest", bo po prostu boją się zmian, plus mają brak czasu i chęci na angażowanie się we współprace od zera z nową firmą.

2.Relacja jest najważniejsza. Taka jest prawda. Jeśli ludzie cię lubią, to z tobą współpracują. Nawet jak inni są lepsi. Największy bajer w sprzedaży nie polega na "trikach sprzedażowych", którzy janusze bez wiedzy wypisują w ogłoszeniach o pracę, bądź handlowcy starej daty, którzy zostali kierownikami po X latach zapierdalania.

Najważniejsze jest być autentycznym. Musisz mieć "to coś" w sobie. Coś, żeby ludzie cię polubili. Każdemu, kto szuka pracy w sprzedaży odradzam uczestnictwa w rekrutacjach, gdzie jest "scenka sprzedażowa", lub ktoś pyta cię o "techniki sprzedaży". To wszystko to bullshit zaczerpnięty z amerykańskiego call center. Perswazja i drobna manipulacja psychologiczna ma sens, jeśli umiesz to robić dyskretnie między wierszami, jednocześnie będąc po prostu pewnym siebie i co najważniejsze - sobą. Ktoś ma pomyśleć o tobie "fajny chłopak", a potem dopiero "zna się na fachu". Taka jest brutalna prawda. Może szefowie firm tego nie lubią ze strachu, bo zbyt dobra relacja handlowiec-klient to zbytnie przywiązanie do jednostki zamiast do firmy, ale tak to po prostu działa.


Ostatnio przyjechaliśmy do klienta i nieco improwizowaliśmy z robotą, to gość wprost jak o kolektywie, "MY" - "coś tam mamy, coś tam się udało i coś jest" xD Gdzie ja z moim charakterem to bym zadawał 100 pytań i prosił o raporty z pracy. No ale c⁎⁎j.

3.Nie pal mostów, bądź za klientem czasem bardziej niż za firmą

To jest dla mnie najważniejszy wyznacznik. Jeśli twoja firma daje d⁎⁎y, to naturalnie szef wymaga, byś stawał w roli adwokata, reprezentował interesy firmy, bo oni ci płacą. I ja to rozumiem. Też bym tak chciał. Ale prawda jest taka, że powinieneś dbać o swoje własne dupsko. Firma daje d⁎⁎y i NIE DA SIĘ ich wybronić - przyznaj rację klientowi.

Jeśli nie będziesz go uświadamiać, że jest głupi i nie rozumie i robić z siebie oponenta, jest większa szansa, że go utrzymasz, bo po ludzku pomyśli "każdy ma prawo do błędów" albo "ci z tej firmy to są tumany, ale ten chłopak jest w porządku i go lubię, dobrze mi się z nim współpracuje, daj im szanse". Wielokrotnie sprawdzało się w moim przypadku.

Klient chce rzucić wypowiedzenie i wiesz, że nie ma linii obrony, nie ma argumentów - pogódź się z tym. Nie twoja firma, nie twoje błędy, nie twoja historia. Wykaż zrozumienie w stosunku do klienta, podaj mu rękę, pożegnaj się, daj mu upominek, pogadaj na koniec o życiu i pierdołach, życz powodzenia. Jak miałeś fajną relację, zostaw do siebie jakieś namiary "gdyby coś było potrzeba to pomogę". Zawsze zachowuj kontakty. Działając w powyższy sposób, budujesz przede wszystkim swój wizerunek i nigdy nie wiesz, kto się do ciebie z jakim tematem odezwie.


Generalnie w teorii, w ogłoszeniach o pracę, w rozmowach z menadżerami/szkoleniowcami, usłyszysz to o 180 stopni inaczej, ale to właśnie dlatego, że firma chce, byś maksymalizował zysk i reprezentował tylko ich interesy, nawet narażając na szkodę swój wizerunek. Ale da się generować dobry zysk i budować kontakty, które wzmacniają stabilność firmy, a przede wszystkim pracujesz na siebie i swoje uznanie. Więc rób na odwrót, bo wszystko co ci przekazują na zewnątrz to bullshit pod budowanie potencjalnych komórek w excelu.

#pracbaza #praca #handel #zycie #przemyslenia #gownowpis #takaprawda #sprzedaz #b2b #biznes

@Lopez_ też widzę że w B2B to głównie relacja z klientem się liczy, a co do sprzedaży to zamiast dobrej gadki lepiej mieć dobre słuchanie i dobrą znajomość produktu. Często ludzie którzy byli świetni w B2C i potrafią "nawijać makaron na uszy" są potem fatalni w B2B bo tam wychodzi ich nie szczerość

Zaloguj się aby komentować

#polska #handel #wspolczesnezebractwo Jak mnie to wqrwia: Kończysz zakupy, przykladasz kartę i uj, nie działa. Szukasz w czym problem i znajdujesz: Czy chcesz wesprzeć chore gówniaki, biednych seniorów, caritas itp. Jeśli tak naciśnij x jeśli nie to y. Przecież to jest nowoczesne żebranie. Zamiast małolata z puszką przed sklepem zaimplementowano nachalne żebranie automatycznie. Tylko w Polsce z takim czymś się spotkałem. Lidl, biedronka, auchan nosz qrwa mać.

@Fishery jako ktoś kto od dzieciaka wspiera organizację pewnego Jurka też mnie to wkurza. Wolę przejść się po mieście i wrzucić kilku dzieciakom do kilku puszek hajs niż dać to prze kasę automatyczną, przecież nawet serduszka nie dostanę. Zawsze lubiłem finał bo wtedy w środku zimy ludzie przez ten jeden dzień zawsze byli jacyś tacy weselsi i przyjaźniejsi. Dalej są ale te zbiórki przez sklepy, wiem że w szczytnym celu ale jednak robią z tego korpo pomoc, taką bez serca

Zaloguj się aby komentować