Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Dopiero kompletując #hejtopaka widzę, jak bardzo w ciągu roku podrożały ziemniaki
#inflacja #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Popatrzcie jak nas kantują! Mamy taką ulubioną przyprawę do kurczaka firmy Kamis. Żona dzisiaj ją kupiła, ale przypadkiem wśród przypraw znalazła stare, zapomniane opakowanie sprzed 2 lat. Cena wzrosła z 1,80 zł do 2,20 zł, czyli o +22%, co jeszcze jest akceptowalne, bo przecież wiele produktów spożywczych podrożało. Pytanie: kupujesz ten produkt?
Jeśli chcecie zabawić się w detektywa co jest nie tak, nie czytajcie spojlera poniżej, tylko popatrzcie na zdjęcia.
Spojler:
Na pozór oba opakowania przyprawy wyglądają identycznie, skład jest dokładnie ten sam. Ale bystre oko podejrzliwego konsumenta zauważy, że zmniejszyła się waga produktu. W opakowaniu już nie jest 30 gramów tylko 20! Jaka jest więc rzeczywista podwyżka produktu?
Spojler 2:
2 lata temu 10 gramów produktu kosztowało 0,60 zł
Dzisiaj 10 gramów produktu kosztuje 1,1 zł
A więc cena wzrosła tak naprawdę o +83%.
Ktoś może skomentować: "ojej, stać mnie, żeby zapłacić te kilkadziesiąt groszy więcej". Ale czy ta podwyżka dotyczy tylko tej jednej przyprawy do kurczaka?
Produktów, których wzrosła cena i którym zmniejszono gramaturę, było dużo więcej w ostatnich latach. Fachowo nazywa się to downsizing, to znaczy producent sprzedaje mniej produktu za wyższą cenę. Tak więc inflacja może być dużo wyższa niż nam się wydaje.
#kuchnia #swiatprzypraw #inflacja #downsizing #oszukujo


@Lemon_ A po gówno kupować gotowe mieszanki, przeczytaj skład i sobie na swój smak skomponuj kopię z innych przypraw.
@starebabyjebacpradem 99% ludzi jest zbyt leniwych/myśli ze to coś nie wiadomo jak skomplikowanego wiec zawsze sięgnie po taki miks a nie zrobi samemu
To jest jeden z plusów mojej pracy, ze przygotowuje te mieszanki do testów i jak coś jest dobre to zawijam do chaty/robię nowa porcję dla siebie (ale tylko jak jest łatwa do zrobienia. Dzisiaj np robilem greek style marinade ktora ma 30 roznuch skladnikow. Jest zajebista ale na pewno nie bede sie pałował zeby ja zrobic drugi raz xp) xdxd
@Lemon_ a próbowałeś może jakiś zamienników ?
U mnie ta przyprawa schodzi jak szalona, co kupię kilka opakowań, to szukam po szafkach i nic nie ma
Próbował ktoś może jakiś z tych zamienników ?
https://allegro.pl/oferta/przyprawa-kurczak-zlocisty-przyprawa-rzymska-250g-12516385894
@Feniks_rf Ło, panie! Z całego serca dziękuję za te linki! Cena zdecydowanie korzystna, no i mniej soli a więcej przypraw.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować

Inflacja czekoladowa w Polsce była rekordowo wysoka. Jednak kakao na światowych rynkach potaniało od początku roku niemal o połowę, ale tej zmiany jeszcze nie widzimy w polskich sklepach. Możliwe, że zobaczymy niższe ceny, ale w grudniu ‘25. Po kilku latach bardzo słabych pod względem produkcji...
Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o obniżeniu stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego o 0,25 punktu procentowego. Od 9 października 2025 r. nowe poziomy stóp procentowych NBP wynoszą: stopa referencyjna 4,50 proc. (w skali rocznej), stopa lombardowa 5,00 proc. (w skali rocznej), stopa depozytowa 4,00 proc. (w skali rocznej), stopa redyskontowa weksli 4,55 proc. (w skali rocznej) oraz stopa dyskontowa weksli 4,60 proc. (w skali rocznej).
#finanse #inflacja #wiadomoscipolska #kredythipoteczny #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Stoisz na stacji benzynowej i widzisz, że paliwo podrożało o 10 groszy. „To tylko dziesięć groszy” – myślisz. Ale w gospodarce nie istnieje coś takiego jak „tylko”.
Wrzesień przyniósł nieoczekiwaną stabilizację inflacji CPI w Polsce. Roczna dynamika indeksu cen dóbr konsumpcyjnych utrzymała się 3%, wciąż jednak przekraczając 2,5-procentowy cel NBP.
Natomiast względem sierpnia indeks cen dóbr konsumpcyjnych (czyli właśnie CPI) pozostał bez zmian (0,0% mdm) i to już drugi miesiąc z rzędu. Także w sierpniu CPI pozostał na poziomie z lipca, kiedy to z kolei był o 0,3% wyższy niż w czerwcu.
W rezultacie średni miesięczny wzrost CPI za ostatnie trzy miesiące wyniósł 0,17%. Przy utrzymaniu takiego momentum przez kolejne 12 miesięcy za rok inflacja CPI wyniosłaby 2,02%. A zatem mieściłaby się w ramach dopuszczalnego odchylenia (+/-1 pkt. proc.) od 2,5-procentowego celu inflacyjnego NBP.
#wiadomoscipolska #gospodarka #ekonomia #inflacja
Zaloguj się aby komentować
A wiedzą drogie hejtusie, że cena zbóż jest trzykrotnie mniejsza niż przed rokiem, rolnicy mają fest urodzaj.;) Cena gazu wróciła do poziomów sprzed wojny. Jedynie prąd jest w k⁎⁎we drogi ale większość piekarni i tak ma już założoną fotowoltaikę i magazyny energii. Koszty pracy faktycznie wzrosły, mówię to jako przedsiębiorca.
I teraz pytanie do was. Jak bardzo spadła cena chleba u was w ulubionej piekarni?
#inflacja #pytanie
Nie mają fotowoltaiki i magazynów, a jeśli, to na oświetlenie i na waciki. Obstawiam, że takie obiekty są prądożerne w opór, więc tych paneli trzeba "nieco" więcej, niż na południowej stronie dachu (zakładając, że mają ten dach dostępny, że mogą na nim postawić panele, że wokół nie ma zabudowy, która daje notoryczny cień). Musieliby mieć farmy paneli w innym miejscu, na osobnej działce np. poza miastem. Da się tak?
Zaloguj się aby komentować

Pieniądz w XVII wieku odgrywał kluczową rolę w gospodarce, ale jego wartość nie zawsze była stabilna. W czasach kryzysu państwa często sięgały po praktykę psucia monety, wypuszczając do obiegu pieniądz o niższej zawartości kruszcu. W Rzeczypospolitej symbolem tego zjawiska stały się boratynki i...
Zaloguj się aby komentować

W kwietniu prezydent USA Donald Trump ogłosił, że wprowadza nowe, szeroko zakrojone cła, czyli dodatkowe podatki, które muszą płacić firmy importujące towary z zagranicy.
Od tego czasu niektórzy z głównych partnerów handlowych USA, w tym Wielka Brytania, Japonia, a teraz Unia Europejska,...
Nowy dzień, nowe podwyżki.
Właśnie mi przyszło info o podwyżkach cen za uslugi z zupełnie różnych branży.
Księgowość +15% od 1 września.
Kowal +20% od 1 września.
W zeszłym roku było to odpowiednio 5 i 10%.
Jak tam cel inflacyjny? 4% czy coś podobno.
Ciekawe czasy nadchodzą.
#hydepark #gospodarka #inflacja
Zaloguj się aby komentować
Taki ciekawy przelicznik...
W Polsce w 2005 roku wartość 20, 50 i 100 złotych w porównaniu z obecnym rokiem 2025 daje wgląd w ostatnie 20 lat...
Aby porównać wartość pieniądza z 2005 roku do tej z 2025 roku w Polsce, musimy uwzględnić inflację, czyli wzrost ogólnego poziomu cen w gospodarce. Innymi słowy – przez 20 lat siła nabywcza złotówki spadła, co oznacza, że za te same pieniądze można dziś kupić znacznie mniej niż w 2005 roku. Żadna tam Eureka, no ale zawsze to fakt.
Według danych GUS, inflacja w Polsce w latach 2005–2024 wyniosła łącznie ok. 85–95%, a biorąc pod uwagę prognozy na 2025, całkowity wzrost cen za te 20 lat sięga około 100% (czyli ceny się podwoiły). Oznacza to, że:
20 zł w 2005 roku ≈ 40 zł w 2025 roku (wartość nabywcza)
50 zł w 2005 roku ≈ 100 zł w 2025 roku
100 zł w 2005 roku ≈ 200 zł w 2025 roku
Jeśli w 2005 roku za 100 zł można było np. zatankować pełny bak paliwa, zrobić solidne zakupy spożywcze lub kupić dobrą książkę i pójść do kina – to w 2025 roku potrzeba już ok. 200 zł, by kupić mniej więcej to samo.
Smuteczek...
#pieniadze #inflacja #ekonomia #polska


@Eber ten przelicznik nie ma znaczenia, jeśłi nie zestawi się go z medianą zarobków.
w 2005 mediana to była 2500 złotych
w 2025 mediana to 6882 złotych
@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta te przeliczniki nie mają znaczenia jeżeli się ich nie zestawi ze wzrostem cen energii i dóbr podstawowych. Wtedy ta mediana z 2025 zaczyna bardzo blado wyglądać.
Zaloguj się aby komentować

Z najnowszego raportu UCE Research oraz Uniwersytetu WSB Merito wynika, że w czerwcu bieżącego roku ceny produktów codziennego użytku wzrosły średnio o 5,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Eksperci zauważają, że to kolejny miesiąc z rzędu, w którym roczna dynamika cen...
Każdy ma jakieś słabości. Ja np. lubię tosty z Mc i czasem jak rano gdzieś jadę, to wybieram śniadanie na Mc. Ale ja nie o tym.
Mój typowy zestaw, czyli trzy tosty i herbatka, podrożał od zeszłego tygodnia z 26,10 na 28,70, czyli okrągłe 9%.
Musi tak być, bo jak mnie ostatnio jeden hejtoekspert wytłomaczył, żyjemy w czasach niebywałej prosperity i wszyscy się bogaco. Osobiście nie odczuwam, ale to pewnie przez to, że jestem zwykłym bogaczem z 2 progu, a nie jakimś lekarzem czy budowlańcem.
#hydepark #gospodarka #inflacja #paragonygrozy

@kitty95 Kup sobie toster i kubek termiczny na herbatę, problem solved.
Dają takie ceny a nie inne, bo są ludzie, którzy je zapłacą.
Tego oczekiwałem. C⁎⁎j że coś podrożało 10%, najbardziej istotne co i gdzie ktoś żre.
Zaloguj się aby komentować
Źle się w kraju dzieje #heheszki #ekonomia #kebab #inflacja

Zaloguj się aby komentować
Zyskflacja w Polsce – jak firmy przejęły inflację i wypchnęły pracowników z gospodarki
Wbrew oficjalnym narracjom o walce z inflacją, o trudnym otoczeniu makroekonomicznym i konieczności „zaciskania pasa”, dane pokazują coś zupełnie innego: inflacja w Polsce została przejęta przez firmy jako okazja do maksymalizacji zysków kosztem realnych wynagrodzeń. To zjawisko nosi nazwę zyskflacji (ang. profit-led inflation) – i choć jego istnienie było przez długi czas ignorowane, dziś widać je czarno na białym na danych z GUS, NBP i analiz ekonomistów. W tym modelu firmy nie tylko nie ponoszą ciężaru inflacji, ale wręcz ją wykorzystują jako narzędzie do transferu wartości dodanej z pracowników na rzecz kapitału.
Udział wynagrodzeń w PKB, który w latach 2016–2021 systematycznie rósł, w 2022 roku gwałtownie się załamał. Spadł do poziomu z 2014–2015 roku, niwelując wszystkie zyski płacowe, jakie udało się osiągnąć przez ponad pięć lat. Równolegle udział nadwyżki operacyjnej brutto (czyli zysków firm) w wartości dodanej istotnie wzrósł. Inflacja, która nominalnie miała być „neutralna” dla podziału dochodów, okazała się być wehikułem redystrybucji – ale nie z góry w dół, lecz odwrotnie. Wzrosty cen finalnych były wyższe niż wzrosty kosztów produkcji, co pozwoliło firmom zgarnąć lwią część nadwyżki. W produkcji przemysłowej aż 85% wartości wzrostu cen trafiło do firm, nie do pracowników.
Zyskflacja działa według prostego mechanizmu: gdy wzrasta inflacja, firmy podnoszą ceny szybciej niż rosną im koszty. Klienci, nie mając punktu odniesienia i porównania, akceptują nowe ceny. Płace rosną dużo wolniej, a często w ogóle nie nadążają za inflacją – szczególnie w sektorach opartych na pracy fizycznej, gdzie istnieje duża podaż zewnętrzna (migranci, APT, rotacja). Dzięki temu realna wartość płac spada, a realna wartość marży rośnie. Firmy mogą utrzymać lub nawet poprawić rentowność, mimo ogólnego kryzysu – ale odbywa się to kosztem pracowników, którzy są odcinani od owoców swojej pracy.
To nie jest efekt przypadku. Firmy od dawna wiedzą, że pod pretekstem inflacji mogą przeprowadzać podwyżki cen, które nie mają pokrycia w kosztach, a służą jedynie poprawie wyniku finansowego. W sektorze przemysłowym – szczególnie w eksporcie – sytuacja jest jeszcze bardziej jaskrawa: ceny eksportowe rosną dynamicznie, ale udział płac w wartości dodanej spada. To oznacza, że polscy robotnicy przemysłowi, mimo że ich praca zasila nadwyżkę handlową kraju, nie otrzymują z niej niemal żadnej korzyści. Wzrost cen produktów nie idzie w parze ze wzrostem wynagrodzeń. Korzyści są przechwytywane przez właścicieli, akcjonariuszy, zarządy i agencje pośrednictwa.
W tym samym czasie na rynku pracy trwa ofensywa propagandowa agencji zatrudnienia i pracodawców, którzy twierdzą, że bez masowego importu taniej siły roboczej z Azji „gospodarka się zawali”. To fałsz. Problemem nie jest brak ludzi, tylko brak ludzi gotowych pracować za stawki nieadekwatne do kosztów życia, zdrowia i inflacji. Polacy po czterdziestce, mimo doświadczenia, są wypychani z rynku pracy, ponieważ nie zgadzają się na wyzysk, nie chcą mieszkać w sześć osób w baraku i oczekują uczciwego traktowania. Tymczasem cały system wynagradzania – oparty na dumpingowych umowach, pracy agencyjnej i outsourcingu – został zaprojektowany właśnie po to, by takich ludzi eliminować jako zbyt „kosztownych”.
Jeśli zyskflacja nie zostanie zatrzymana, polski rynek pracy wejdzie w fazę strukturalnego wypalenia. Zbyt wiele sektorów – od przemysłu przez logistykę po budownictwo – opiera się na intensywnym, fizycznym wkładzie pracy, którego nie da się szybko zautomatyzować. Ale przy obecnych trendach płacowych zawody te przestają być opłacalne dla pracownika. Dochodzi do momentu, w którym praca fizyczna staje się ekonomicznie irracjonalna – bo nie pozwala się utrzymać, odpocząć ani zregenerować zdrowia. Efektem będzie zapaść kadrowa, niechęć do zawodu, masowy exodus za granicę i spadek jakości usług oraz produktów.
W dłuższym okresie, jeśli trend przechwytywania inflacji przez kapitał się utrzyma, spadnie także popyt wewnętrzny. Ludzie, których płace nie nadążają za inflacją, ograniczają konsumpcję. Gospodarka, która przez dekadę opierała się na eksporcie i taniej sile roboczej, zacznie tracić konkurencyjność – bo wyczerpie się rezerwuar pracowników gotowych pracować za coraz mniej w coraz trudniejszych warunkach. Pojawi się dryf w kierunku stagnacji: firmy nie będą miały komu sprzedać, nie będą miały kogo zatrudnić i nie będą miały jak utrzymać obecnego poziomu zysków.
Zyskflacja nie jest tylko wykresową ciekawostką. To realny mechanizm redystrybucji wartości, który wyjaśnia, dlaczego mimo „świetnych danych makroekonomicznych” tak wielu ludzi nie odczuwa żadnej poprawy. To nie inflacja zabija klasę pracującą – to system, który inflację wykorzystuje jako narzędzie pozbawiania ludzi prawa do godnej pracy i uczciwego wynagrodzenia. Jeśli nie nastąpi systemowa reakcja – nie będzie pracowników, nie będzie lojalności, nie będzie wzrostu. Pozostanie tylko puste PKB i puste magazyny.
Tymczasem warto zadać pytanie: skoro udział płac w PKB spada, a zyski firm rosną, to co dzieje się z tym kapitałem? Odpowiedź przynosi analiza rynku dóbr luksusowych w Polsce. W 2024 roku jego wartość ma sięgnąć 55,6 miliarda złotych. To wzrost o kilkadziesiąt procent w porównaniu do dekady poprzedzającej. Największe wzrosty odnotowano w sektorach takich jak luksusowa motoryzacja, biżuteria, sztuka i dobra inwestycyjne. A więc dokładnie tam, gdzie bogacenie się elity wyraża się fizycznie: w przedmiotach statusowych, nieprodukcyjnych, niepowszechnych.
Pieniądze wypchnięte z systemu wynagrodzeń nie znikają. One zmieniają adresata. Są inwestowane w auta warte pół miliona złotych, kolekcjonerskie dzieła sztuki, butiki z limitowanymi kolekcjami, w penthouse’y na Wilanowie, nie w nowe linie produkcyjne czy innowacje procesowe. Przejęcie inflacji przez kapitał nie służy odbudowie gospodarki, tylko konsumpcji luksusowej – czyli z definicji wykluczającej, ostentacyjnej i oderwanej od realnych potrzeb społecznych. To konsumpcja nie po to, by żyć lepiej, ale by pokazać, że żyje się ponad innych.
Model, w którym 85% wartości inflacji zostaje przechwycone przez firmy, nie kończy się na bilansach. Kończy się na ulicach, gdzie fizycznie rośnie luka między SUV-em za 800 tysięcy a spawaczem na minimalnej, który wraca z nocki rowerem. Ekonomia ta nie skrapla się w klasę średnią. Ona dryfuje w stronę klasowej separacji, w której zyski przestają cokolwiek wspólnego mieć z produkcją, a coraz bardziej z transferem dochodu w dół: z kieszeni pracownika do portfela inwestycyjnego rentiera.
Zyskflacja w Polsce nie tylko przejmuje wartość z pracy – ona redefiniuje strukturę całego społeczeństwa. Im więcej zostaje w firmach, tym więcej kończy w kasach salonów marek premium, a tym mniej wraca na rynek jako siła nabywcza zwykłego obywatela. W tej spirali nawet 4% PKB wzrostu przestaje mieć znaczenie. Bo dla 70% społeczeństwa nie przekłada się na realną poprawę. I wtedy, jak w każdym historycznym przypadku, kiedy zysk odkleja się od pracy – zostaje tylko jeden możliwy sposób redystrybucji: kryzys, bunt albo rozpad.
#gospodarka #ekonomia #inflacja
@inty zaraz zaraz, kapitał podejmuje ruchy w celu jego powiększania kosztem osób, które go wypracowują? Niesamowite.
Czytałem to wczoraj na konkurencyjnym portalu. Jesteś tym samym autorem, czy tylko zapomniałeś podać, skąd skopiowane?
Gospodarka, która przez dekadę opierała się na eksporcie i taniej sile roboczej, zacznie tracić konkurencyjność
Jeśli płace rosną, to gospodarka w pewnym momencie przestaje być oparta na taniej sile roboczej. Płace rosną, jeśli jest wysoka podaż miejsc pracy na rynku. Gospodarka, która opiera się na eksporcie, a nagle ten eksport maleje, to naturalnie tnie się koszty.
Nie twierdzę, że nie ma takiego zjawiska jak wykorzystywanie inflacji do pomnażania zysków, ale żeby to był powód zwijania się gospodarki, to jest to gigantyczne nadużycie! Taki to artykuł dla ludzi z poczuciem uciemiężenia.
O kosztach surowców do produkcji i konkurencyjności prawie się nie wspomina. Przestajemy być konkurencyjną gospodarką nie tylko ze względu na wysokie koszty pracy, ale też właśnie surowców i firmy przenoszą produkcje dziś np. do Indii.
Zaloguj się aby komentować