#swiat

6
793

I w związku z wydarzeniami na świecie i z takiego prowizorycznego powodu jak brak zasięgu polecam posiadanie map offline na telefonie.


Pierwsza aplikacja to Organic Maps: https://organicmaps.app/

bazuje na mapach z OpenStreetMap, nie wymaga konta/rejestracji i można ściągać dowolne kraje jako mapy offline


Druga aplikacja to Mapy.com https://mapy.com

dawniej Mapy.cz, niestety wymaga rejestracji oraz pozwala na ściągnięcie tylko jednego kraju w ramach darmowego użytkowania ponieważ więcej jest już w opcji premium


#mapy #swiat #android #apple

@Dru dzięki, nie wiedziałem o organic maps, a przydadzą się na dalekie wyjazdy rowerem.

Właśnie testuję. Apka błyskawicznie reaguje, bez zacinania. Jest czytelna a opcja powększająca etykiety kupiła mnie do końca. Jeszcze pozostaje przetestować nawigację głosową.

@Dru Wydaje się spoko, ale chyba nie ma dodatku do smartwatcha, na czym mi mocno zależy. Locus Maps Pro jest stare, ale jare i taką opcję posiada (mapy.cz z premium też).

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#świat #polityka #indie


więc jak rozumiem, teraz EU podpisała umowę o wolnym przepływie prawie wszystkiego bez ceł, z największym śmierdzielem i trucicielem na świecie - z Indiami. W zamian za to, aby niemce mogły swobodnie produkować co chcą w Indiach, za 5% tego co w Unii, my będziemy mieli jeszcze więcej hindusów rozpieprających unijny rynek pracy. I jeszcze więcej zielonego podatku, co by powietrzze czyste było... i elektryczne wszystko od 2030, 40 czy tam 50.


w pizdeczkę, Ursulo Vonder lie van der leien.

@dez_ dogłębna analza to by była: zamienił SStryjek chinską siekierkę na indyjski kijek


ciekawe czy zawiesili im CBAM, tym indianom, bo nie mogę tego znależć

Zaloguj się aby komentować

W 1998 roku Karl Bushby założył się w barze, że potrafi przejść pieszo z Chile do Anglii. 27 lat później wciąż idzie.

Przeżył Przełęcz Darién, 57 dni w rosyjskim więzieniu i przeprawę przez Cieśninę Beringa po przesuwającym się lodzie.

Zaczęło się tak, jak wiele złych pomysłów. W barze. Powiedział, że potrafi dojść do domu.

Nie przejść przez kraj. Nie przejść przez kontynent. Dojść do domu z najbardziej wysuniętego na południe krańca

Ameryki Południowej do Hull w Anglii. 1 listopada 1998 roku wyszedł z Punta Arenas w Chile i ruszył na północ.

Bez rozgłosu. Bez sponsorów. Tylko plecak, para butów i mała ręcznie ciągnięta przyczepka, którą nazwał Bestia.

Ustalił dwie zasady, które nigdy się nie zmieniły. Żadnego transportu zmotoryzowanego. Nie wracać do domu,

dopóki nie dotrze pieszo. To było 27 lat temu. Od tamtej pory Karl Bushby przeszedł — według szacunków — około 30 000 mil przez 25 krajów, przez pustynie, dżungle, góry, zamarznięte oceany i miejsca, które większość ludzi

nigdy nie zobaczy nawet na mapie.

Został okradziony, zatrzymany, deportowany, ugryziony, głodzony, prawie się utopił i niemal zamarzł na śmierć.

I nadal szedł. Przeszedł Amerykę Środkową i stanął przed Przełęczą Darién, pasmem gęstej, bezprawnej dżungli między Kolumbią a Panamą tak niebezpiecznej, że nie ma tam drogi. Przemytnicy narkotyków. Zbrojne grupy. Bagna.

Węże. Ludzie tam znikają. Karl przeszedł przez nią mimo to. W 2006 roku dotarł do Cieśniny Beringa i zrobił coś, co prawie nikt wcześniej nie zrobił. Przeszedł z Rosji do Alaski, ciągnąc sanki przez 150 mil przesuwającego się lodu morskiego, lodowatej wody i kruchych głazów lodowych, które mogły rozdzielić się w każdej chwili. Jeden zły krok oznaczał śmierć

w subzero wodzie. Przeżył. Granice go zatrzymywały. Polityka go opóźniała. Wizy niweczyły lata postępu.

Czasem był zmuszony czekać miesiącami lub latami, by móc zrobić kolejny krok. Mimo to się nie poddał.

W 2024 roku, gdy lądowe trasy wokół Morza Kaspijskiego stały się niemożliwe, zrobił coś, co brzmi niewiarygodnie.

Przepłynął je. Nie jako popis. Nie dla uwagi. Bo zasady zabraniały skrótów, a woda była jedyną drogą naprzód.


Teraz, pod koniec 2025 roku, Karl Bushby jest w Europie. Po prawie trzech dekadach wędrówki, po pustyniach, dżunglach i lodzie, zostało mu około 1 000 mil. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, ma nadzieję wreszcie wejść do rodzinnego miasta około 2026 roku. Bez planowanej ceremonii na mecie. Bez gwarancji, że mu się uda. Po prostu człowiek,

który założył się i odmówił złamania zakładu. To, co zaczęło się jako żart, stało się jednym z najdłuższych ciągłych marszów w historii ludzkości. Nie dlatego, że było to łatwe. Nie dlatego, że to było mądre.

Ale dlatego, że kiedy zaczął, nigdy nie pozwolił sobie przestać.


tłumaczenie AI. Żródło: profil fb "interestingasfuck"
#ciekawostki #podroze #swiat

fa37672d-3294-4df3-84be-ac9af9c7f30e

@radek-piotr-krasny zawsze zastanawia mnie finansowanie takich wypraw, zwłaszcza przed laty, gdy nie było internetu i "donejtów" cze sponsorów medialnych.

@Lubiepatrzec pewnie miał majątek ale dużo podróżników pisało artykuły do gazet pokoroju National Geographic, czy sprzedawało swoje zdjęcia albo zdobywali granty na badania naukowe przy okazji. Działał też sponsoring od firm outdoorowych.

@ciszej no jakoś dawali sobie radę jak widać. Dziś dzięki internetowi i kurierom można robić takie rzeczy dużo łatwiej. Powiem Ci, że kusi mnie taki styl życia. To co zrobiłem dwa lata temu jest super ale coś mi chyba mało i zaczynają mnie swędzieć stopy 😉

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Hej jakaś taka świąteczną atmosfera, a jak u was? Taką historyjkę mam. Na podstawie zdjęcia przypomniała mi się pewna kwestia. Za guwniaka mijałem tablicę z nazwą miasta i już człowiek był w świecie, później było to mijanie granicy województwa, państwa i świat pomału się kurczył. Później już lądowałem w Berlinie i taka myśl, "wreszcie w domu", choć do domu jeszcze było 250km. No ale trzeba mieć marzenia, zastanawiam się czy będę miał kiedyś okazję zbliżać się do Ziemi i tak sobie rzec, "wreszcie w domu".

Zdjęcie ukradzione.

Pozdrawiam Serdecznie

#swieta #swiat

8f921a89-5cdd-4c7e-ba9d-570c572c72fb

@Krzysztof_M Jezu jakie to kiedyś było wydarzenie, samolotem gdzieś lecieć. Gdzieś z tyłu głowy nadal mi się nie mieści że ludzie z miasta do miasta w PL samolotami latają.

Zaloguj się aby komentować

„Świat nowych autorytarystów”. Okładka francuskiej książki z 2020 roku krytykująca autorytarnych przywódców światowych, takich jak Putin, Xi i Erdogan. Jest też Polska


Aktualizacja: Duterte (teraz jego córka jest wiceprezydentem, ale wraz z ojcem chcą w 2028 sięgnąć po władzę) i Bolsonaro siedzą w więzieniu, Kaczyński nie gra, Al-Asad ukrywa się w Moskwie, a notowania Salviniego (rządzi obecnie równie skrajnie prawicowa Meloni) spadły poniżej 8%. Więc... przynajmniej coś.


Opis książki po francusku, jeśli ktoś chce https://editions-observatoire.com/livre/Le%20monde%20des%20nouveaux%20autoritaires/297


Z jednego krańca globu na drugi demagogowie, „silni ludzie”, autokraci i dyktatorzy wszelkiego rodzaju podążają za sobą, ale nie są do siebie podobni – choć łączy ich pewne rodzinne podobieństwo. Kim są ci nowi autorytaryści, którzy coraz bardziej definiują ducha naszych czasów i determinują politykę światową?


Aby lepiej zrozumieć trajektorię tych przywódców i geopolityczne konsekwencje ich dojścia do władzy, Instytut Montaigne i były dyplomata Michel Duclos zwrócili się do wybitnych specjalistów, którzy przedstawiają psychologiczny, intelektualny i polityczny portret każdego z nich.

....

Potencjalny sojusz między nowymi autorytarnymi zwolennikami wszelkiej maści stanowi obecnie poważne zagrożenie dla liberalnej demokracji. Zaszczepili oni już w umysłach ludzi na całym świecie „pokusę autorytaryzmu”, która zastąpiła atrakcyjność „modelu liberalnego”, który zdawał się triumfować po upadku Muru Berlińskiego.


Oprócz przykuwającej wzrok okładki, pod zdjęciem rozgorzała ciekawa dyskusja, którą zamieszczam w komentarzu

#ciekawostki #polska #swiat

b41dfecd-4950-4175-8060-78efaa7883e4

@alaMAkota "zabawne" że o Erdoganie w ogóle się nie mówi.

A zamiast Kaczyńskiego powinien być jego kot, przecież wszyscy wiemy kto tak na prawdę tam rządy sprawuje.

a1c9dbd7-3865-480c-b23c-8c83b17845bc

Zaloguj się aby komentować

@maciej-gawenda to że nie zrobią jak kacapy to jest pewne, USA nigdy nie rusza się bez uprzedniego bombardowania - bo mają czym.

Zaloguj się aby komentować