Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

813 + 1 = 814


Tytuł: Moje dni w antykwariacie Morisaki

Autor: Satoshi Yagisawa

Kategoria: literatura obyczajowa, romans

Wydawnictwo: Kwiaty Orientu

Format: ebook

Liczba stron: 176

Ocena: 6/10


“Na tym polega życie. Trzeba przez nie iść, błądząc.”


Żeby nie było, że chłop samą Herezję wrzuca, to mały skok w bok ze strefy komfortu i chwila oddechu.


Takako dowiaduje się, że jej chłopak bierze ślub, ale z inną. Pracuje z nim w tej samej firmie, więc nie mogąc wytrzymać jego obecności w pracy, składa wypowiedzenie. Tymczasem wujek oferuje jej pokój nad swoim antykwariatem w zamian za pomoc w sklepie. Tam dochodzi do siebie i odkrywa miłość do książek.


Krótka nowela, o powrocie do normalności po porażce i o życiu w zgodzie z samym sobą. Prosta i powierzchowna, ale przyjemna lektura.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

9b03ca56-ab01-4df0-8317-f695d4d9f62d

Zaloguj się aby komentować

No dlaczego pani kłamie? Przecież widziałem wczoraj, jak wychodził z pani domu Ziobro z Romanowskim!

Z Romanowskim?

Tak z Romanowskim!

Święty… Z jakim Romanowskim? Tu nie ma żadnego Romanowskiego.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zobaczyłem to zdjęcie i aż mi się siarka odbiła


Prawie co do dnia, 19 lat temu pewien użytkownik tego portalu wypił całą taką butelkę, a kilka godzin później zwymiotował w przedpokoju, budząc przy tym śpiącego ojca… Nie będę mówił, kto dokładnie, ale podpowiem, że ten osobnik ma Wolverine’a w avatarze…


Macie jakieś swoje wspomnienia z tą ambrozją? A może gustowaliście w czymś innym?


#hejto30plus #nostalgia

fbe21044-92bf-4086-8040-6f0eb51d4136

@onlystat Kiedyś były klasyczne mózgojeby, czyli woda, farbka, spiryt i aromat i jakoś to było do wypicia. Za stary jestem na picie tych cudów w plastiku, ale jak miałem okazję spróbować to od samego zapachu robiło się niedobrze. I zastanawiam się czy z tego wyrosłem, czy to po prostu stało się taką podłą chemią.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#gownowpis #lato #wiosna #wiosnonapierdalaj

Jako, że wiosna nie rozpieszcza pomyślałem, że warto pospamować na hejto kolejnym wpisem z cyklu "jestem jebnięty i o tym wiem". Otóż... kocham upały. Nie, nie takie 26 stopni, tylko o 10 więcej. Kocham, jak słońce napierdziela tak, że w TV grzeją temat "pijcie dużo wody" a telefon atakuje alertami RCB o wysokiej temperaturze. Uwielbiam jak asfalt mięknie pod butami. Kocham zapach rozgrzanych bloków, miasto w upał jest cudowne. Ściany oddają ciepło, wszystko jakby cichnie a na osiedlu jest mniej ludzi. Od dziecka kochałem upalne dni. Lubiłem wtedy wyjść na dwór albo stać na balkonie i obserwować, jak świat jakby się zatrzymuje, jakby nagle powietrze nabierało konsystencji rozgrzanego budyniu. Do dziś pamiętam, jakie ciepło oddawał asfalt na parkingu przed blokiem moich rodziców, jak ciepłe było siodełko i kierownica mojego roweru, gdy długo stał przypięty do barierki przy klatce schodowej. Teraz gdy nastaje upał uwielbiam wyjść z domu i znowu poczuć się jak wtedy. Gdy akurat jestem gdzieś za granicą, to nie chcę nawet być nad wodą. Chcę być w rozgrzanym, lekko dusznym mieście. Wtedy jest mi najlepiej.

dfe5cbe0-a4ac-4d66-9ac9-dd5e42cb628f

@WatluszPierwszy 

Otóż... kocham upały. Nie, nie takie 26 stopni, tylko o 10 więcej.

tychorypojebie.jpg


Wszystko powyżej 25 to jest katorga nie do życia, a już takie 35 i wyżej to nie da rady jasno myśleć nawet nie mówiąc już o robieniu czegokolwiek.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować