Zobaczyłem to zdjęcie i aż mi się siarka odbiła


Prawie co do dnia, 19 lat temu pewien użytkownik tego portalu wypił całą taką butelkę, a kilka godzin później zwymiotował w przedpokoju, budząc przy tym śpiącego ojca… Nie będę mówił, kto dokładnie, ale podpowiem, że ten osobnik ma Wolverine’a w avatarze…


Macie jakieś swoje wspomnienia z tą ambrozją? A może gustowaliście w czymś innym?


#hejto30plus #nostalgia

fbe21044-92bf-4086-8040-6f0eb51d4136

Komentarze (41)

@onlystat generalnie nigdy nie rozumialem idei chlania taniego wina. Owszem, moim znajomym z dawnych lat rowniez zdarzalo sie je pic, choc uwazalem to za debilizm, skoro mozna sie bylo kulturalnie napic piwka albo wodeczki jak czlowiek. W mojej opinii od zawsze byl to trunek dla zuli lub aspirujacych do roli zula

@Ravm niestety nie, ale ogladajac kazda zlotowke po 3 razy, dochodzilem do wniosku, ze jednak tanie wino nie jest tego warte ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@Pirazy wakacje na rympał (gdzie oczy poniosą) z zalogą i pustą sakiewką pod. A Iotem - niewiele lepszych rzeczy doświadczyłem.

W jednym sklepie kaucja za butelkę była 50 groszy a w drugim złotówkę - ekonomia w najczystszej postaci Panie Ferku! ¯\_(ツ)_/¯

@onlystat ja wina omijałem. Nie mogłem tego syfu pić. Chociaż oczywiście piłem kilka razy. W latach 90. każdy region miał swoje wino. U nas było "Jabłuszko". Butelka szklana i plastikowa korko-nakrętka, którą się wyrywało zębami, bo inaczej nie chciała wyjść z butelki. Na dnie zawsze zbierał się "osad bogów" i jak się np. przegrało jakiś zakład, to trzeba było go wypić.

Z tanich rzeczy to częściej pijałem piwa typu Grunbach warzony w browarze Namysłów. Najtańsze piwo niedyskontowe, jakie można było u nas dostać. Syf, ale kto by się tym przejmował gdy ma się 18 lat, jest lato i jest się w parku z ekipą kumpli.

@onlystat Cudowne były te nazwy mające udawać zagraniczne Do dziś mnie to bawi. W tamtych czasach popularny był jeszcze Dortmunder z biedronki. Miał 8 procent i to była jedyna jego zaleta. W ogóle to jaja, bo dortmunder to gatunek piwa a Biedronka nazwała tak po prostu mocne piwo. Coś jak lody marki Gelato

@WatluszPierwszy aż mi się przypomniało piwo marki DiT - Dobre i Tanie. W sumie wpisywało się w motto tanich win owocowych "Nieważne jak smakuje, ważne, żeby sponiewierało"

@jakibytulogin Wszystkie tanie piwa z dyskontów miały jedynie tę zaletę, że były tanie. Przecież nikt normalny tego nie pił. Jedynie żule osiedlowi i małolaty, które chciały poczuć jak buja w głowie.

Cavalier w kartoniku, kolega zaś gustował w Goliacie Crystal, ależ to było okropne. Najgorzej to się było po siarkofrucie zrzygać, bo paliło przełyk strasznie, a jeszcze często nosem też wracało, człowiek czekał tylko aż to się skończy...

@wonsz z kumplami mieliśmy taką teor... hipotezę, że firmy produkujące tanie wina wypuszczały coraz nowe produkty, a stare robiły coraz gorsze w smaku

@jakibytulogin mam tak z szampanem. Schlaliśmy się kiedy Sovietskoje Igristoje i teraz nawet Sprite podejrzanie mi pachnie.

@PrzylecialWiekszySamolot szybko się z nich wyleczyliśmy jak kumpel pierdolnął na plecy z kilkoma w plecaku. Zapytacie czemu najebanemu że ledwo idzie dawać plecak z cenna zawartością? Bo był najtrzezwiejszy. Najlepsze że jednego ciągnęliśmy we dwóch pod ramiona wzdłuż torowiska a ognisko dopiero miało się zacząć XD

Ja lubiłem leśne dzbany, komandos biały, jabłuszko sandomierskie. I jeszcze WSW się piło czasem i z tyłu etykiety był za⁎⁎⁎⁎sty chwyt marketingowy czyli napis "trzeciego nikt nie dopił" xD

@onlystat jakoś w 2007 z polecenia ekspedientki (koleżanki jednego z kolegów) wybraliśmy chateau menada rocznik 2006. Kompletnie nam nie weszło. Mega cierpkie. Po konsumpcji spotkaliśmy ją po zakończeniu jej pracy i jedyne co mieliśmy do potwierdzenie to "a wino było nie dobre"

@onlystat pite samo było takie se.

Za to świetny grall z tego wychodził

Beczka, energol, Karpackie mocne (9,5%) i uzupełnić kolą (specjalnie) do około dwóch litrów.

Ambrozja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zawody się robiło kto to rypnie na hejnał

Piękne czasy młodości

Ale i tak dzban TOP!

Szkoda, że już nie produkują

@LaMo.zord grall?
U nas byl kociolek panoramixa i nieco inny przepis :D
0.5 wodki, 4 puszki Lezajska, "szampan", PowerBe i na koncu surop malinowy

@onlystat akurat "grall" wzięło się z tego, że znajomy zajebał matce wazon na kwiaty, taki "kryształowy" i już później tak zostało XD

Bywało też mieszane w wiaderku.

Naczynie to tylko koncept

@onlystat Kiedyś były klasyczne mózgojeby, czyli woda, farbka, spiryt i aromat i jakoś to było do wypicia. Za stary jestem na picie tych cudów w plastiku, ale jak miałem okazję spróbować to od samego zapachu robiło się niedobrze. I zastanawiam się czy z tego wyrosłem, czy to po prostu stało się taką podłą chemią.

Zaloguj się aby komentować