Szybciutko, bo późno
Temat: szkoła
Rymy: chłopaki - rozrabiaki - uwaga - laga
#naczteryrymy #zafirewallem
Szybciutko, bo późno
Temat: szkoła
Rymy: chłopaki - rozrabiaki - uwaga - laga
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
795 + 1 = 796
Tytuł: Ścieżki zwątpienia
Autor: Maciej Para
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: selfpub
Format: ebook
Liczba stron: 430
Ocena: 6/10
Pochwalę się, że pierwszy raz mogłem zrecenzować coś przedpremierowo. : D
Maciej Para powraca z kontynuacją bardzo dobrego zbioru opowiadań o krasnoludach pod tytułem „Cena honoru”. „Ścieżki zwątpienia” to jednak powieść, z którą niestety autor nie do końca sobie poradził.
Moim głównym zarzutem jest brak opanowania tempa historii, które w mojej opinii jest zbyt szybkie. Zbyt dużo się tutaj dzieje, przez co brakuje przestrzeni, żeby odpowiednie wątki mogły odpowiednio wybrzmieć. Na przykład pobyt Hargrima w szpitalu, po odniesieniu bardzo poważnych ran, wydaje się bardzo krótki. Główny bohater nie ma nawet czasu, żeby odpocząć, bo ledwo skończy się jedno wydarzenie, po chwili bierze udział w kolejnym. I wydaje się nawet nie być zmęczony całym panującym chaosem. Maciej zdecydowanie lepiej poradził sobie z opowiadaniami i szkoda, że w przypadku kontynuacji nie zdecydował się na kolejny zbiór opowiadań. Myślę, że lepiej by wyszło, gdyby poszczególne wydarzenia zostały rozłożone trochę w czasie, a nie następowały jedno po drugim. Jakby to była historia życia Hargrima - jedna kampania w drugim stuleciu życia, druga kilkadziesiąt lat później et cetera. Albo jakby rozdzielić je na powiedzmy trzy różne postacie.
A skoro już wspomniałem o postaciach: nie da się odmówić autorowi umiejętności wykreowania bohaterów, którzy łatwo zdobywają sympatię. Mimo że z czasem uporczywe trzymanie się honoru przez Hargrima zaczęło mnie męczyć, to rozumiałem jego przywiązanie do tradycji i wyznawanych wartości. Dobrze kontrastuje to z młodszym i lepiej urodzonym generałem, który prezentuje bardziej elastyczne podejście. Z satysfakcją obserwowałem zderzenie tych dwóch różnych charakterów i próby zdyskredytowania krasnoluda wyższego stopniem.
Trudno powiedzieć, który z nich ma rację. Cóż znaczy zwycięstwo dzięki podstępowi, jeśli w ten sposób zhańbimy cały klan? A może jednak warto zignorować wartości niemające większego znaczenia w „nowoczesnych czasach”, żeby oszczędzić życie wielu krasnoludów?
Na pewno pojawiła się krytyka chrześcijaństwa, jako religii bardzo wpędzającej swoich wyznawców w poczucie winy. W powieści przybrało makabryczniejszą postać. Czy było to potrzebne, żeby uwidocznić jego wady? Nie wiem.
Ciekawym spostrzeżeniem, choć oczywistym, jest to, że znajomość historii autora pomaga w odkryciu autobiograficznych wątków, chociaż nie będę zdradzał, o jakie chodzi. ; )
Żeby jednak nie było zbyt słodko, to ponarzekam jeszcze na nadmierną ekspozycję, która przeszkadzała mi w lekturze. Odniosłem wrażenie, że każde wspomnienia jakiejś postaci, miasta czy wydarzenia wiązało się z wyjaśnieniem, kto to był albo co miało miejsce. Rozumiem ideę, jednakże uważam, że było tego po prostu zbyt dużo. Czytelnikom lubiącym poznawać nowe uniwersa pewnie się go spodoba, mnie odrzucało.
Pomimo tego nie zniechęciłem się i codziennie sięgałem po powieść, dopóki jej nie skończyłem. Czytało się dobrze, jednakże uważam, że byłoby znacznie lepiej, gdyby z autorem dłużej popracował redaktor. Może nawet znacząco przerobił historię. Pozostaje mi jedynie gdybać, czy wyszłoby to na dobre opowieści, a Was zachęcić do samodzielnego zapoznania się z powieścią.
Autor uruchomił zbiórkę na wydanie tej powieści. Możecie go wesprzeć tutaj: https://gamefound.com/pl/projects/krasnoludek/wydanie-ilustrowanej-powiesci-fantasy-sciezki-zwatpienia
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #fantasy #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
794 + 1 = 795
Tytuł: Czarnoksiężnik z Archipelagu
Autor: Ursula K. Le Guin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Format: audiobook
ISBN: 9788376484570
Liczba stron: 240
Ocena: 4/10
Może gdybym przeczytała Czarnoksiężnika z Archipelagu w szkole podstawowej, byłabym się tą serią zachwyciła, bo Ziemiomorze to ewidentnie fantastyka dla młodszych. A może i bym się nie zachwyciła, gdyż niestety, książka jest napisana w myśl zasady „tell, don’t show” i kompletnie nic ciekawego się w niej nie dzieje. Jak ktoś chce się zapoznać z tą historią, to pewnie lepiej zrobi odpalając anime od Studia Ghibli albo miniserial z piękną Kristin Kreuk (żadnego z tych dzieł nie widziałam, lecz podejrzewam, że są o wiele bardziej angażujące, niż książka).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
793 + 1 = 794
Tytuł: Tysiąc Synów
Autor: Graham McNeill
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
Format: książka papierowa
Liczba stron: 593
Ocena: 6/10
“Moc pozbawiona mądrości zniszczy swego pana.” inskrypcja w Pałacu Mądrości w Tizce, stolicy Prospero
XII część cyklu Herezja Horusa
Jest trzydzieste pierwsze tysiąclecie, trwa Wielka Krucjata mająca na celu zjednoczenie ludzkości rozproszonej po całej galaktyce. Świat za światem jest przyłączany do Imperium Człowieka lub unicestwiany. Na nowo przyłączonej planecie Aghoru prymarcha legionu Tysiąca Synów - Magnus Czerwony odkrywa tajemniczą, emanującą mocą górę.
Za każdym razem, gdy zabieram się za książkę napisaną przez Grahama McNeilla, mam wrażenie, jakby mi mówił: „siadaj gówniarzu, opowiem ci historię”. Mimo pewnych wad jest coś niezwykle gawędziarskiego w sposobie, w jaki opowiada.
Autor powielił sprawdzony schemat konstrukcyjny z „Fulgrima” i oparł „Tysiąca Synów” na trzech częściach: zaczął od powolnego zawiązania akcji i przedstawienia legionu z perspektywy cywilnych upamiętniaczy oraz kapitanów, przeszedł do niezbyt dynamicznych, aczkolwiek istotnych dla dalszego rozwoju wydarzeń w drugiej części, by zakończyć tragicznym zwrotem akcji i zadymą.
W kwestii poznania uniwersum na pewno znalazło się wiele ciekawych informacji. Z uwagi na specyfikę XV Legionu wiele treści miało dość abstrakcyjny charakter, w szczególności te dotyczące różnych kultów, magicznych mocy Osnowy i duchowych podróży. Część z nich jak na mój gust znalazła się jednak ryzykownie blisko nawiedzonych farmazonów spod znaku New Age. Co szczególnie istotne w końcu doczekałem się szczegółowego przedstawienia konklawe w Nikaei - przełomowego wydarzenia w dziejach Imperium, do którego niejednokrotnie nawiązywano w innych powieściach, zawierającego przy okazji całkiem zgrabną przypowieść o jaskiniowcach w wystąpieniu Magnusa.
Nie do końca zaś udały się postaci. Magnus przez cały czas był arogancki i święcie przekonany o swojej zajebistości, zaś Ahriman okazał się żenująco naiwny i pozbawiony charyzmy jak na naczelnego kronikarza rzekomo najmądrzejszego legionu.
Jako ciekawostkę dodam, że ten tom opatrzony został również kilkoma ilustracjami.
Podsumowując: „Tysiąc Synów” to samodzielna opowieść, dziejąca się na uboczu głównego nurtu Herezji, jeszcze przed Isstvanem, która fabularnie mnie nie porwała, ale zaspokoiła moją ciekawość odnośnie kilku wątków.
PS. “Na Fenrisie nie ma wilków”
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #warhammer40k


Zaloguj się aby komentować
Wyszedłem ze szpitala. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa i wsparcie. Od jutra wracamy do codziennych newsów książkowych
I have returned!
#ksiazkiwhoresbane

@Whoresbane trzymałem rękę na pulsie, książkowo Cię za dużo nie ominęło:
Plan wydawniczy MAG na wrzesień - grudzień
Plan wydawniczy Rebis na 2 połowę roku z serii "Wehikuł czasu"
Zapowiedź John Scalzi - "Serny Glob" od Fabryki słów
Okładka "Ciemnego Edenu" Becketta od MAG
Zapowiedź "Termopile polskie" Micińskiego od Wydawnictwa IX
Nic super pilnego, wrzucisz jutro
Zaloguj się aby komentować
Kolega założył zbiórkę na wydanie swojej powieści fantasy „Ścieżki zwątpienia” o krasnoludach, kontynuację bardzo dobrego zbioru opowiadań „Cena honoru”.
Moją opinię o „Cenie Honoru” można przeczytać na LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/cena-honoru/opinia/61047975
Inny kolega także go zrecenzował:
Planuję dzisiaj opublikować opinię o powieści właśnie, ale to troszkę później.
#ksiazki #czytajzhejto #fantasy #fantastyka #krasnoludy

Zaloguj się aby komentować
792 + 1 = 793
Tytuł: Ołowiany wyrok
Autor: Michael Connelly
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: audiobook
Liczba stron: 416
Ocena: 8/10
Drugi tom serii z Mickey'em Hallerem pokazuje, że Connelly potrafi znaleźć idealny balans między thrillerem prawniczym, a kryminałem.
Już na początku Haller przejmuje kancelarię po zamordowanym przyjacielu i razem z dobrodziejstwem inwentarza dostaje długą listę jego klientów - w tym bardzo głośną sprawę producenta filmowego oskarżonego o podwójne morderstwo (żony i jej kochanka) w swoim własnym domu. Z pozoru wygląda to jak ogromna szansa zawodowa i finansowa, ale oczywiście szybko okazuje się, że w tle kryje się znacznie więcej brudu, manipulacji i zagrożeń, niż Haller przewidywał. Oprócz głośnej medialnej sprawy, dostaniemy też kilka pomniejszych, raczej na 2-3 strony, niektóre na góra 10, które może wiele fabularnie nie wniosą, ale pokażą jak działą Mickey i czego możemy się po nim spodziewać.
Nie jest to już ten sam prawnik z Lincolna, bo adwokat dostaje własne, ogromne biuro i cały tabun klientów, więc nie musi się martwić o kasę. Ta książka podobała mi się nawet bardziej niż "Prawnik z Lincolna", głównie dlatego, że jest bardziej dynamiczna i lepiej wykorzystuje samego Hallera. Mickey nadal jest prawnikiem o bardzo płynnej moralności, ale tutaj jeszcze mocniej widać jego inteligencję, instynkt i zdolność odnajdywania się w sytuacjach, gdzie wszyscy próbują go oszukać albo wykorzystać. Do tego Mickey wraca po dłuższej przerwie zdrowotno-odwykowej i zostaje wrzucony od razu na głęboką wodę, gdy jego organizm nie porafi jeszcze pracować na pełnych obrotach.
Bardzo dobrze działa też połączenie świata prawniczego z policyjnym śledztwem. Widać, że Connelly zaczął coraz mocniej łączyć uniwersum Hallera z Harrym Boschem, co dodaje historii dodatkowych smaczków z połączenia energii obu panów. Dzięki temu książka nie ogranicza się tylko do sal sądowych - mamy też klasyczne kryminalne napięcie i poczucie, że stawka rośnie z każdą stroną.
To również świetny przykład historii, która bardzo dobrze sprawdziła się jako materiał na serial. Pierwszy sezon "Prawnika z Lincolna" bazuje właśnie na Ołowianym wyroku (dość luźno jednak) i moim zdaniem bardzo dobrze oddaje klimat książki - szczególnie balans między cynizmem Hallera, proceduralnym aspektem sprawy i zagrożeniem wiszącym nad bohaterem.
Connelly nadal korzysta ze znanych schematów thrillera prawniczego, ale robi to na tyle sprawnie, że trudno się od książki oderwać. Tempo jest dobre, dialogi naturalne, a sama intryga ma kilka naprawdę udanych momentów. Dalej Haller jest otoczony 2 byłymi żonami, córką i przyjacielem, którzy są dla niego najważniejsi i zrobi wszystko, żeby nic im się nie stało, a zagrożenie w tym tomie jest jeszcze bardziej realne niż w poprzednim.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
#ksiazki #historia
"Norymberga. Naziści oczami psychiatry"
Jack El-Hai
Książka jest sto razy lepsza od filmu. To tak na początek. Poza tym już na wstępie mnie wkurzyła, ale wszystko zostało tak elegancko napisane, że na końcu czytelnik rozumie po co był ten zabieg. Historia zaczyna się poniekąd od finału. Widzimy dom doktora Douglasa Kelley'a i dziurę w podłodze, która powstała na skutek strzało z pistoletu. Później autor wrzuca nas an chwilę w wątek biografii psychiatry, który niedługo stanie twarzą w twarz z najbardziej prominentnymi nazistami osadzonymi w więzieniu w Norymberdze. Nie jest to książka o samym procesie, o tym jest tu stosunkowo niewiele. Jest to reportaż o nazistach, ich umysłach, o relacji doktora Kelley'a z Hermanem Göringiem i o śmierci tego ostatniego. Więcej nie zdradzę, bo po samym procesie i powrocie Kelley'a do życia zawodowego dzieje się sporo i temu też autor poświęca w zasadzie 2/3 książki i całe jej zakończenie, gdzie o samych nazistach mamy niewiele za to o doktorze bardzo dużo. Wciągnęła mnie ta historia niesamowicie i zdecydowanie polecam.

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Śmierć odprężył się nieco. Oczywiście, to musi trochę potrwać. Musi upłynąć czas interludium, nim wszystko to stanie się dostatecznie złożone, by wytworzyć obłoki gazowe, galaktyki, planety i kontynenty. Nie wspominając już o maleńkich stworzonkach w kształcie korkociągu, pełzających po błotnistych kałużach i zastanawiających się, czy ewolucja warta jest wysiłku hodowania sobie płetw, nóg i organów. Jednak zaobserwowane przed chwilą zjawisko wskazywało początek niepowstrzymanego rozwoju.
Musi tylko być cierpliwy, a cierpliwości nigdy mu nie brakowało. Całkiem niedługo pojawią się żywe istoty; będą rozwijać się jak szalone, biegać i śmiać się w promieniach nowego słońca. Będą się męczyć i starzeć.
Śmierć usiadł. Może poczekać.
Kiedy tylko okaże się im potrzebny, będzie na miejscu.
Terry Pratchett, ERYK
#uuk
Zaloguj się aby komentować
790 + 1 = 791
Tytuł: Prawnik z Lincolna
Autor: Michael Connelly
Kategoria: kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Sonia Draga
Format: audiobook
Liczba stron: 408
Ocena: 7/10
Mickey Haller to prawnik, któremu daleko do klasycznego rycerza sprawiedliwości. Pracuje głównie dla drobnych przestępców, gangsterów i ludzi, których większość społeczeństwa wolałaby omijać szerokim łukiem. Nie ma biura - jego miejscem pracy jest tylne siedzenie tytułowego Lincolna (a właściwie to 1 z 4), z którego prowadzi interesy i omawia kolejne batalie na salach rozpraw. Gdy trafia mu się bogaty klient oskarżony o brutalne pobicie prostytutki, sprawa wygląda jak życiowa okazja. Bardzo szybko okazuje się jednak, że pod powierzchnią kryje się coś znacznie bardziej niebezpiecznego.
Największą siłą książki jest sam Haller. To bohater bez kręgosłupa moralnego, człowiek, który bardziej wierzy w system i procedury niż w pojęcie dobra i zła. Bohater, który broniłby samego diabła, gdyby tylko odpowiednio dużo mu zapłacił. I właśnie to wypada świetnie. Connelly pokazuje prawnika, który nauczył się funkcjonować w świecie pełnym manipulacji, półprawd i układów, a jednocześnie sam stał się częścią tego mechanizmu. To jedna z tych postaci, które trudno jednoznacznie polubić, ale bardzo łatwo ogląda się ich działania. Mickey wypada świetnie również dlatego, że z tymi złymi ma świetne układy, a z tymi dobrymi zawsze na pieńku. Ale ostatecznie pod płaszczykiem bezdusznego prawnika, kryje się facet, który dla ludzi, których kocha, wskoczy w ogień, i kilkukrotnie to w tej książce udowania.
Bardzo podobało mi się też to, jak podobny klimat udało się później zachować w serialowej adaptacji o tym samym tytule (choć nie omawia ona 1 tomu, a tylko luźno do niego nawiązuje w kolejnych sezonach). Zarówno książka, jak i serial dobrze oddają ten świat ludzi żyjących gdzieś pomiędzy prawem a cynizmem, gdzie moralność często schodzi na dalszy plan, gdy w grę wchodzi skuteczności.
Sama intryga jest solidna i dobrze poprowadzona, choć momentami dość klasyczna dla thrillerów prawniczych. Jest kilka zwrotów akcji, których trudno się spodziewać. Connelly świetnie zna realia sali sądowej i potrafi budować napięcie nie akcją, ale rozmowami, negocjacjami i odkrywaniem kolejnych warstw sprawy. To bardzo dobry thriller prawniczy, którego największym atutem nie jest sama zagadka, ale główny bohater i jego mocno śliska moralność.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
#naczteryrymy
Temat: rozpustne życie księcia Gieńcia
Zamek - babę - bawidamek - chwale
Zaloguj się aby komentować
789 + 1 = 790
Tytuł: Ostateczny argument
Autor: Joe Abercrombie
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
ISBN: 9788374807470
Liczba stron: 840
Ocena: 6/10
To co w poprzednich częściach było zaledwie zarysem- jednowymiarowa i sztampowa konstrukcja świata- w tym tomie zajmuje połowę książki. Geopolityczna "intryga" jest nudna, bezsensowna a wykreowany świat papierowy (:D).
Za każdym razem jak pojawiał się rozdział "Jezal" wiedziałem, że będę miał dosyć. Dosyć płytkiej metamorfozy postaci i ten grzech tyczy się większości bohaterów. Przez trzy tomy zmagają się z tymi samymi rozterkami i nic z tego nie wynika: "chcę być lepszy" Logen, "szukam zemsty" Baba z Południa, "mogę wszystko" Bajaz. Trup ściele się tak gęsto, że przestaje to mieć jakiekolwiek znaczenie.
Dajcie spokój.
Gdy jednak zamkniemy oczy na debilizmy typu "niezauważony desant 50 tysięcznej armii" (kwituje to tylko krótkim lol, co nikt nie zauważył w Wielkiej Unii, że imperium buduje statki, zbiera armię, zapasy?) i pominiemy, że rzeczy- nieważne jak niedorzeczne- dzieją się tylko po to aby autor mógł zaprezentować konkretne wydarzenie. Brak pewnej organiczności w fabularnym związku przyczynowo-skutkowym, który nadawałby ryt autentyzmu. Gdy jednak przymknąć na to oko- to w skali mikro serduszko szybciej bije w czasie potyczek zarówno tych na miecze, jak i na słowa.
No i inkwizytorze- rozumiem problemy- ale może się trochę porozciągać?
#bookmeter #adelbertczyta

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Jest także jasne, że jako sposób konstrukcji wszechświatów stwórcy preferują czasem Wielki Wybuch, kiedy indziej zaś wybierają łagodniejszą metodę Ciągłej Kreacji. Zgodne jest to z badaniami kosmoterapeutów, którzy wykryli, że gwałtowny Wielki Wybuch może w starszym wieku wywołać u wszechświata poważne problemy psychiczne.
Terry Pratchett, ERYK
#uuk
Zaloguj się aby komentować
2 pytania do książkowych świrów. Kupiłem sobie Atlas Śródziemia i wstążka wydaje mi się okropnie krótka, wystaje max. 1,5cm za blok, nawet nie spełnia swojej funkcji. Możecie sprawdzić czy w waszych egzemplarzach też tak jest? Drugie pytanie: jeżeli kupiliście nówkę, to czy atlas ten był zafoliowany tak jak wszystkie inne książki Tolkiena od Zyska?
#ksiazki #czytajzhejto #tolkien #zyskiska
@Cerber108 tu masz filmik ze wstążką (od 4:54):
https://youtu.be/J6k8sczkpso?si=bthysRFAP2fFUW4g&t=294
Chyba, że wyszło jakieś nowsze wydanie ostatnio
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wieczór się z Państwem,
Wygląda na to, że ktoś bezczelnie zepsuł nasz remis z @voy.Wu, więc niech już będzie - pozwolę sobie podrzucić Państwu kolejny zestaw rymów
Temat: W kolejce w Lidlu
Rymy: blaskiem - samotne - oklaski - ulotne
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
#zafirewallem #naczteryrymy
Zaloguj się aby komentować
788 + 1 = 789
Tytuł: Rzeczpospolita Obojga Narodów. Dzieje agonii
Autor: Paweł Jasienica
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Format: audiobook
ISBN: 9788377799987
Liczba stron: 528
Ocena: 8/10
Trzeci tom ostatniej części cyklu Jasienicy skupia się na panowaniu Augusta II Mocnego, Augusta III Sasa i Stanisława Augusta Poniatowskiego. Już za czasów pierwszego z ww. królów, po przegranej wojnie północnej (w którą RON została wplątana tylko dlatego, że chutliwy Saksończyk realizował przy pomocy Rzplitej interesy Saksonii),Rzeczpospolita de facto przestała być niezawisłym krajem, a jej polityką dynastyczną zaczęli sterować władcy Rosji i Prus. Nadciągającemu upadkowi państwa nie zdołało zapobiec nawet wstąpienie na tron Stanisława Augusta Poniatowskiego, inteligentnego i zdolnego monarchy, który w bardziej sprzyjających okolicznościach byłby może przeszedł do historii jako jeden z najwybitniejszych władców PL.
Eseje Jasienicy to lektury i przyjemne, i pouczające, pozbawione wciąż obecnej i u innych autorów, i w podręcznikach szkolnych, martyrologii wymieszanej z narodową megalomanią. Aż szkoda, że autor nie pociągnął cyklu do okresu II WŚ, jestem ciekawa, jakie refleksje zawarłby na temat wydarzeń okresu rozbiorów i polityki II RP.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Why Does Everyone Think "1984" Agrees With Them?
#ksiazki #trump #orwell #georgeorwell #1984 #rok1984
Zaloguj się aby komentować
Ponieważ motyw d⁎⁎y w poezji może być rozumiany dwojako (poprzednie wykorzystanie w tym miejscu), nie mogłem, jako artysta jasny, wolny i swobodny, odmówić sobie jeszcze jednego wiersza:
***
Do ekspertów od wszystkiego
Murarz domy buduje,
krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
gdyby nie miał mieszkania?
Tymczasem:
rosną w Polsce domy z czerwoniutkiej cegły,
domy wznosi piekarz, bo w tej pracy biegły;
handel zagraniczny rozwijają zduni,
znają koninktury z gawędzeń babuni.
A gdyby tak każdy zechciał swoim się zająć –
murowaniem domów czy szyciem ubrania?
Byłby – nic nie przymierzając! –
jak d⁎⁎a jest od srania.
***
Nie wiem czy wiersz powyższy, który w ogóle nie jest sonetem, więc jako nie-taki nie spełnia wymagań konkursu w ogóle, spełnia wymagania punktu szóstego (on niczego nie parodiuje, po prostu ukradłem jedną strofę stąd , a drugą stąd ). Na szczęście decyzja o tym czy spełnia czy nie, nie należy do mnie!
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Skandal! Nie tylko nie mam pojęcia po co, ale nie mam nawet pomysłu jak można było rozdzielić na liście wymagań sonetowych punkty trzeci i piąty:
***
Impresja wiosenna
Sonet to będzie pochwalnej treści,
bo jest się przecież nad czym zachwycać –
choć najparszywsze miałaby lica,
gdzie indziej się mieści urok niewieści.
To wiaterek zawiał, a jakby unieśli
ją aniołowie – tak się podwija spódnica!
I odcień skóry! – jak w sierpniu pszenica!
Marzę o żniwach – rżnąć, się nie pieścić!
Światu niech będą za d⁎⁎ę dzięki,
choć tylko patrzeć, a nie dotykać
mi dane, to jednak do głębi przejęty pięknem
czasami aż muszę oczy przymykać
żeby natychmiast nie wziąć do ręki
i samemu z sobą nie zacząć się bzykać.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować