556 + 1 = 557
Tytuł: Ania z Zielonego Wzgórza
Autor: Lucy Maud Montgomery
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Axel Springer
Format: książka papierowa
Liczba stron: 415
Ocena: 9/10
Trochę zaległości mi się nazbierało na bookmeter, czas nadrobić.
Ania to dla wielu osób piękne czytelnicze wspomnienie z dzieciństwa, dla innych nudna lektura. Dla mnie to wspomnienie z wizyty w księgarni, kiedy to zrobiłam płaczliwą scenę, bo mama nie chciała mi kupić ładniejszego wydania Króla Lwa do kolekcji, za to na otarcie łez kupiła mi Anię z Zielonego Wzgórza.
W domu z niemałym wyrzutem, ale też z wdzięcznością że i tak dostałam nową książkę, zabrałam się do lektury. I przepadałam.
Nie wiem jakie dokładnie odczucia towarzyszyły mi podczas pierwszej lektury, ale jestem pewna że podobne jak i za drugim, trzecim, ... oraz ostatnim, nie wiem już którym, bo do dobrych książek zawsze wracam.
Ilość pozytywnych emocji oraz klap, które zawsze kończą się dobrze, jest tak wielka jak w żadnej innej książce. Ciężko czytać bez uśmiechu i unikając wilgotnych oczu 😅 oczywiście są też smutki, których trudno uniknąć, jak na przykład odejście Mateusza, który wniósł masę dobroci w tą historię i aż ciężko uwierzyć, że nie spotkamy go na dalszej drodze przygód Ani.
Wspaniała jest też przemiana Maryli, która na dobrą sprawę zaczęła prawdziwe życie dopiero od przygarnięcia tej niechcianej rudowłosej istoty.
Powrót do dzieciństwa uważam za udany.
#bookmeter

