Zaloguj się aby komentować
1013 + 1 = 1014
Tytuł: Czarna Madonna
Autor: Remigiusz Mróz
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Format: audiobook
Liczba stron: 460
Ocena: 3/10
Po opiniach spodziewałem się książki która albo mnie zachwyci, albo kompletnie odrzuci. Niestety trafiłem do tej drugiej grupy. Najbardziej szkoda mi zmarnowanego potencjału. Początek był na tyle dobry, że naprawdę liczyłem na mocny horrorowy thriller z klimatem. Zamiast tego dostałem historię, która z każdym rozdziałem coraz bardziej się rozjeżdżała. Po skończeniu nie czułem ani satysfakcji, ani zaskoczenia. Po prostu ulgę, że to już koniec - nie polecam.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
W tych pięknych okolicznościach przyrody, i ten… no… niepowtarzalnej, przychodzę do Państwa z wytworem sonetowanym. Wytworem co miał być miłosny, a wyszło - jak zwykle
Sonet w domyśle miłosny
Pełna mętnych myśli puchnie moja głowa,
Składać się próbują świeżo rozbudzone,
W coś na kształt idei - nagiej, zawstydzonej,
Którą trzeba ubrać w odpowiednie słowa.
A że ja się lubię w słowach rozsmakować,
Więc je wpierw próbuję: ostre, wyważone,
Gorzkie i subtelne, sensu pozbawione -
Aż się jedno z drugim zaczną komponować.
Stawiam sobie pierwsze, drugie obok niego,
Potem jeszcze rymy - już mam strofę całą,
Jeszcze mała pomoc od Kopalińskiego,
Jest już sonet cały? Chyba się udało!
I fakt nawet taki wcale mnie nie złości,
Że wyszedł o niczym - choć miał o miłości…
#zafirewallem #nasonety #diriposta

Zaloguj się aby komentować
Cholernie gorąco, aż poci się d⁎⁎a,
lecz zamiast narzekać na nieznośny upał
czy też zamiast biadać, że planeta płonie
lepiej usiąść w cieniu i napisać sonet.
A że tak wynika z praw fizyki treści,
że z temperaturą się objętość zwiększa
sonet się nie zmieścił
w przepisowych wersach.
***
Szesnastowersowy sonet o liczeniu
Taką miał przypadłość – wszystko chciał rachować.
Zaczął od wartości banknotów i monet,
później ziarnka piasku, na pastwiskach konie –
to nerwica natręctw, tyle że liczbowa.
Tak bardzo cyfrowa była jego głowa!
Liczby naturalne, chociaż nieskończone
już nie wystarczały, dodał urojone –
nic więc w tym dziwnego, że w końcu zwariował.
W mieście do liczenia nie miał już niczego,
porachował wszystko, lecz było mu mało:
– Liczyć, jeszcze liczyć! – ciągle mu się chciało,
poszedł więc na plażę Morza Bałtyckiego.
Za liczenie wody zabrał się tam śmiało
liczył przez dni dziesięć, wciąż się nie zgadzało!
Od nowa zaczynał, mylił się i złościł –
nie umiał odróżnić liczby od ilości.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje bardzo wyczekiwany dodruk drugiego zbioru opowiadań Philipa K. Dicka. "Wariant drugi" ponownie w sprzedaży od 4 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 616 stron, w cenie detalicznej 129 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Niniejszy zbiór zawiera dwadzieścia siedem krótkich utworów opublikowanych w latach 1952-1954. (…) Próżno w nich szukać formuły akcji, kosmicznych epopei, epatowania futurystyczną techniką czy walki Dobra ze Złem. (…) Czytelnik zauważy za to powtarzalność tematów, wizji i metafizycznych niepokojów, które nieraz będą powracać w powieściach Dicka. Zniszczona w wojnie jądrowej Ziemia. Ewoluujące, wrogie człowiekowi roboty. Wolność osobista tłamszona w imię narzuconych ideałów. Przenikające się rzeczywistości. Szarzy ludzie w rolach bohaterów z racji zwykłej chęci przetrwania. W opowiadaniach pisanych u szczytu zimnej wojny, antykomunistycznej histerii (…) i nuklearnej paranoi tkwi też głębsze przesłanie (…). Dick przemawiał przeciwko militaryzmowi, ksenofobii, obsesji na punkcie zagrożenia i szowinizmowi. - z przedmowy N. Spinrada
Już w tych wczesnych tekstach widać szczyptę szaleństwa i odważne wizjonerstwo, dlatego niedziwne, że niektóre z nich przeniesiono na ekran. Filmowcy czytają Dicka, choć nie każdy obraz, który pisarz zainspirował, sygnowano jego nazwiskiem. (…) [M]amy w nich oryginalną wrażliwość i dzikie „dickowskie sytuacje“, mimo że chodzi o teksty powstałe przed apogeum jego wizji religijnych i narkotykowych odlotów. Widać zarysy twarzy niepokojącego artysty, którym płodny twórca pulpy stanie się za lat dziesięć. - ze wstępu M. Parowskiego.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #sciencefiction #scifi #philipkdick

Zaloguj się aby komentować
#milacontent #bookmeter
1011 + 1 = 1012
Tytuł: Byłam schizofreniczką
Autor: Barbara Rosiek
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Format: ebook
Liczba stron: 76
Ocena: 5/10
Wymęczyła mnie ta książka. Czyta się ciężko, taki strumień świadomości. In plus jest to, że pozwala zajrzeć co pod kopułą siedzi osobom chorym.
Zaloguj się aby komentować
1010 + 1 = 1011
Tytuł: Nic mnie nie złamie. Zapanuj nad swoim umysłem i pokonaj przeciwności losu
Autor: David Goggins
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Galaktyka
Format: ebook
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Moja pierwsza przeczytana książka po wręcz ogromnej przerwie. Mam wrażenie, że wiele osób poleca tę książkę jako poradnik, a ja zdecydowanie bardziej odebrałem ją jako historię życia. I właśnie wtedy działa najlepiej. Nie dlatego, że Goggins mówi, co robić, ale dlatego, że pokazuje, jak sam dochodził do swoich wniosków. Rozumiem, dlaczego ma tylu fanów. Sam kilka razy złapałem się na tym, że po skończonym rozdziale miałem ochotę wstać z łóżka i w końcu zrobić coś, co od dawna odkładałem. Jednocześnie nie do końca kupuję całą filozofię Gogginsa. Momentami wygląda to tak, jakby jedyną drogą do rozwoju było ciągłe ekstremalne przekraczanie granic i życie w permanentnym cierpieniu. To do mnie nie trafia. Wolę wyciągnąć z tej historii to, co pasuje do mojego życia, a resztę zostawić i nie szukać podwójnego i potrójnego dna byleby tylko uszlachetniać się cierpieniem i bólem w dążeniu do spełnienia marzeń. Dlatego zatrzymuję się na 7/10.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
12 dni temu pod tagiem #ksiazki zapytałem się o jakiekolwiek polecajki, żeby na nowo wrócić do nałogu czytelnictwa. Poczułem się tutaj mega spoko przez to, że nie doświadczyłem żadnego hejtu i wyśmiewania, co jest coraz rzadsze w necie w tych latach chyba
Poniekąd dzięki wam odnalazłem w sobie iskierkę i rozpalam ją w coraz większy ogień z każdym kolejnym dniem. Kupiłem czytnik ebook oraz konto na #empikgo i lecę z tematem zarówno w pracy na słuchawce z audiobookiem jak i przed snem czytając ebooki.
Może to dziwne (a może nie), ale chciałem wam podziękować za wirtualnie wyciągniętą pomocną dłoń kiedy przyszedłem tutaj z troską i pytaniem. Jesteście OK
#chwalesie #czujedobrzeczlowiek
Zaloguj się aby komentować
Temat: Gluchoniewidomi
Rymy: ciemność - cisza - wzajemność - nisza
Zasady:
Masz podany temat i rymy
Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z tymi rymami.
Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejności
Szerzysz radość z tworzenia
Piorunujesz jak najęty
Wiersz z największą liczbą piorunów do 20:00 wygrywa, a jego autor wrzuca własny temat i rymy
Pamiętasz o tagach i społeczności
Powodzenia
#zafirewallem #naczteryrymy

Zaloguj się aby komentować
1008 + 1 = 1009
Tytuł: Szepty Ciemności
Autor: Andrzej Pupin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788367949385
Liczba stron: 414
Ocena: 7/10
Szepty ciemności to książka, która bardzo szybko skojarzyła mi się z pierwszym tomem Materia Prima - „Adeptem” Adama Przechrzty. Nie dlatego, że autor kopiuje jego pomysły, ale dlatego, że ponownie trafiamy do świata, w którym pozornie zwyczajna rzeczywistość zaczyna przeciekać czymś nadnaturalnym. Granica między tym, co racjonalne, a tym, co niewytłumaczalne, staje się coraz cieńsza, a bohaterowie muszą nauczyć się funkcjonować w świecie, który okazuje się znacznie bardziej skomplikowany, niż przypuszczali.
Fabuła koncentruje się wokół tajemniczych zjawisk i zaginięć, które początkowo wydają się odosobnionymi przypadkami. Z czasem jednak bohater odkrywa, że za nimi kryje się znacznie większa i mroczniejsza układanka. To historia o świecie, do którego przenikają siły niepasujące do naszego wyobrażenia rzeczywistości – mroczne, trudne do zrozumienia i rządzące się własnymi zasadami. Śledztwo stopniowo odsłania kolejne elementy tej układanki, a wraz z nimi rośnie poczucie zagrożenia i zezwierzęcenia podejrzanych.
Najbardziej podobał mi się właśnie klimat. Lubię książki, w których współczesny świat zderza się z czymś niewytłumaczalnym, ale autor nie odkrywa wszystkich kart od razu. Tajemnica jest tutaj odpowiednio dawkowana, dzięki czemu czytelnik razem z bohaterem próbuje zrozumieć, jakie reguły rządzą tym nowym światem. To daje bardzo przyjemne uczucie odkrywania kolejnych warstw historii.
Nie sposób było mi nie porównywać tej książki do „Adepta”. Jeśli tam najbardziej podobało mi się stopniowe poznawanie magicznego świata funkcjonującego tuż obok naszego, to Szepty ciemności wywołały bardzo podobne odczucia. Oczywiście oba cykle idą w innych kierunkach, ale sam pomysł przenikania nadprzyrodzonych zjawisk do codzienności bardzo trafia w mój gust.
Mam jednak wrażenie, że autor nie wykorzystał jeszcze pełnego potencjału stworzonego uniwersum. Są momenty, w których chciałbym dowiedzieć się więcej o zasadach rządzących tym światem i głębiej poznać jego historię. To jeden z tych przypadków, gdy książka bardziej zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, niż daje pełną satysfakcję jako samodzielna opowieść.
Mimo to bawiłem się naprawdę dobrze. To udane połączenie thrillera, urban fantasy i horroru, z odpowiednią dawką tajemnicy oraz świata, który powoli odsłania swoje sekrety. Jeśli ktoś lubi historie, w których pod powierzchnią codzienności kryje się coś znacznie mroczniejszego, Szepty ciemności powinny przypaść mu do gustu.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #Ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
1007 + 1 = 1008
Tytuł: 451° Fahrenheita
Autor: Ray Bradbury
Tłumacz: Wojciech Szypuła
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Mag
Format: ebook
ISBN: 9788374809221
Liczba stron: 176
Ocena: 8/10
Wizja świata, w którym palone są książki, jest przerażająca. Przypomnijmy sobie chociażby pożar biblioteki Aleksandryjskiej - trudno jednoznacznie stwierdzić, jak duży był to cios dla wiedzy. Chociaż pewnie niektórzy złośliwi mogliby powiedzieć, że utrata dzieł pokroju „Pięćdziesięciu twarzy Greya” raczej by nie zabolała, gdy tymczasem „wartościowe” książki zostałyby zapamiętane tak, jak to dzieje się właśnie w „451 stopniach Fahrenheita”. A później, w czasach bardziej sprzyjających, mniej lub bardziej wiernie odtworzone.
W wielu recenzjach widziałem stwierdzenia, że powieść Bradbury’ego jest aktualna, jakby czytali o współczesności. Zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście jest aż tak źle?
Jest takie powiedzonko, że póki nie było Internetu, tylko rodzina wiedziała, żeś debil. I coś w tym zdecydowanie jest, że wraz z rozpowszechnieniem się dostępu do Internetu jego jakość spadła. Dziś każdy może się wypowiedzieć na dowolny temat, nieważne, czy się zna czy nie. Im więcej osób, tym większa szansa, że trafi się na kogoś wyróżniającego się w mniej lub bardziej negatywny sposób. Czy to oznacza, że jest coraz gorzej? Moim zdaniem nie – było tak zawsze, tylko obecnie jest to po prostu bardziej widoczne.
Na przykład taka ponoć zanikająca zdolność do autorefleksji. Można to zauważyć nie tylko w przypadku wiecznie krytykowanej młodzieży (krytykowano moje pokolenie, tak samo kolejne po moim), ale także w przypadku osób starszych, w wieku naszych rodziców czy dziadków.
Poza tym przy narzekaniu na młodzież warto się zastanowić, kto tę młodzież wychowuje. ; )
Sama powieść została stylistycznie kiepsko napisana. Skłaniam się do stwierdzenia, że przemiana głównego bohatera nastąpiła zbyt szybko, jednocześnie zastanawiam się, czy w przypadku osoby skłonnej do przemyśleń, do autorefleksji, nie wystarczy nomen omen punkt zapalny, by uruchomić potrzebne procesy myślowe?
Stąd końcowa wysoka ocena. Powieść zachęca do przemyśleń, a to w literaturze cenię najbardziej.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #fantastyka #sciencefiction #dystopia

@cyberpunkowy_neuromantyk Widzę, że nie tylko ja mam problem z tą książką. Pomysł był dobry, ale styl kuleje, a samo poprowadzenie historii bardzo leży. Nie zgodzę się jednak z uwagą internautów, że książka jest teraz tak aktualna i cieszę się, że zwróciłeś uwagę na pomylenie rzekomego nowego problemu z niedostrzeżeniem, że nowością stała się skala i łatwość, jaką dzisiaj można produkować pulpę. Całe te gadanie o spadku jakości to wyjątkowo snobistyczne stwierdzenie osób myślących, że są tacy elitarni, bo oni czytają, podczas gdy cała tłuszcza spożywa tylko tiktoki. No 25 lat temu ta „tłuszcza” nie wybierała książek tylko „Disco relax” i „Zbuntowanego anioła”, 50 lat siedziała przed telewizorem zmęczona po sześciodniowej harówce w hucie, a 75 lat temu nie mieli głowy do czytania, gdy trzeba było szukać jedzenia w kraju ogarniętym wojną (rzecz jasną w USA byłyby inne problemy, ale chodzi mi wyłącznie o mechanizm). Książki nie spłoną, zawsze ta mniejszość interesująca się kulturą będzie je trzymać. Tylko ta mniejszość dzisiaj wybałuszyła oczy, bo wcześniej siedziała w swoich bańkach, a kontakt z „nieokrzesanym chamem” miała ograniczony, gdy ta domagała się od niej jakiejś usługi.
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo MAG uaktualnia zarys planu wydawniczego do końca 2026 roku.
LIPIEC
---------------------------
Ian Cameron Esslemont - "Krew i kość"
Vernor Vinge - "Głębia w niebie" (Artefakty)
Michael J. Sullivan - "Śmierć Dulgath" (nowe wydanie)
SIERPIEŃ
---------------------------
Michael J. Sullivan - "Zniknięcie córki Wintera" (nowe wydanie)
Michael J. Sullivan - "Drumindor"
Ray Bradbury - "Kroniki marsjańskie"
WRZESIEŃ
---------------------------
Tui T. Sutherland - "Królowa roju"
Heather Fawcett - "Agnes Aubert. Mistyczne schronisko dla kotów"
Fonda Lee - "Ostatni kontrakt Isako"
Roger Levy - "Platforma" (Uczta Wyobraźni)
Octavia Butler - "Umysł mojego umysłu" (Artefakty)
PAŹDZIERNIK - GRUDZIEŃ
---------------------------
(15 z poniższej listy trafi do sprzedaży, reszta w 2027)
Victoria Aveyard - "Królewska klatka"
Victoria Aveyard - "Niszczyciel ostrzy"
Susanna Clarke - "Piranesi" (nowe wydanie)
James S.A. Corey - "Wiara zwierząt"
James Dashner - "Kompleks bogów"
Sunyi Dean - "Zjadacze ksiażek"
Steven Erikson - "Nie na marne"
Ian Cameron Esslemont - "Assail"
Chloe Gong - "Vilest Things"
Phillip Pulman - "Zorza polarna" (nowe wydanie)
Christopher Ruocchio - "Imperium ciszy"
Brandon Sanderson - "Wyspy ciemnożaru"
Brandon Sanderson - "Żałobne opaski" (wyd. jubileuszowe)
Brandon Sanderson - "Zaginiony metal" (wyd. jubileuszowe)
Michael J. Sullivan - "Farilane"
Tui T. Sutherland - "The Poison Jungle"
A.S. Tamaki - "Księga opadłych liści"
Martha Wells - "Telemetria zbiegów / Zapaść systemu"
Yoon Ha Lee - "Fortel kruka" (Uczta Wyobraźni)
Laird Barron - "Occultation and Other Stories. The Imago Sequence and Other Stories" (seria grozy)
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #mag #fantastyka

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Król Verence zachwiał się pod ciężarem. Był już za stary na zabawę w poltergeista. To dobre dla młodych.
– Niech tylko porządnie go złapię – mruczał. – A żeby to...
Sztylet wyśliznął się z niematerialnego uchwytu, brzęknął o podłogę. Babcia Weatherwax podeszła szybko i postawiła na nim stopę.
– Martwi nie powinni zabijać żywych – oświadczyła – Byłby to niebezpieczny jak mu tam... precedens. Przede wszystkim bylibyśmy w mniejszości.
Terry Pratchett, Trzy Wiedźmy
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Tak mnie natchnęło po wierszyki @splash545 że zrobimy tak że biorę rymy z utworu i zobaczymy co wyjdzie
Gra mi w głowie jedna piosenka więc niech będzie
Temat: żywot tirowca
Kilkaset - zgaśnie - bieg - zasnę
#naczteryrymy #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
1004 + 1 = 1005
Tytuł: Dom Łańcuchów
Autor: Steven Erikson
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
Liczba stron: 986
Ocena: 7/10
Dawno nie wrzucałem nic ale w końcu się udało skończyć 4 tom Malazanu!
Co tom jest łatwiej, ale chyba już wszystko co miało kliknąć to kliknęło i teraz pozostaje się cieszyć z bogatego i świetnego świata. Mamy powrót do Siedmiu Miast i atak na Raraku, starcie dwóch sióstr. W międzyczasie Okaleczony Bóg miesza i wszystko się świetnie czyta. Poznałem kolejne zakątki świata, nowe rasy, no jest w pyte. Próg wejścia jest ogromny ale dla mnie, dalsza konsumpcja Malazanu rekompensuje początkowe trudy.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #malazanskaksiegapoleglych

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Dom Wydawniczy REBIS wznowi książkę Jerzego Strzelczyka. "Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian" ukażą się 11 sierpnia 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 320 stron, w cenie detalicznej 69,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
W poszukiwaniu własnych korzeni oraz początków braci Słowian.
Jedna z najważniejszych książek dotyczących słowiańskich wierzeń
W co wierzyli Słowianie? Jakie bóstwa czcili? Czego się bali? Ile zmyśleń, a ile prawdy o ich życiu duchowym trafiło do powszechnej świadomości?
Mity, podania i wierzenia dawnych Słowian to w ujęciu autora „prawdziwa historia Nierzeczywistego“, świata wyobrażeń naszych odległych słowiańskich przodków o istotach nadprzyrodzonych, przede wszystkim boskich i demonicznych, o początkach ludów i państw oraz postaciach, zjawiskach i pojęciach, które z niejakim prawdopodobieństwem można związać z czasami przedchrześcijańskimi. Profesor Strzelczyk ukazuje szeroki i barwny obraz słowiańskich bogów, bóstw, demonów czy zjaw z pisarskim zacięciem i historyczną znajomością tematu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #rebis #mitologiaslowianska #jerzystrzelczyk

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
1001 + 1 = 1002
Tytuł: Triumf chaosu
Autor: Robert Jordan
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Format: książka papierowa
ISBN: 9788382023183
Liczba stron: 1264
Ocena: 7/10
Jakoś to czytanie leci, a ten tom był w sumie lepszy od poprzedniego, ale nie będę meandrował i przybliżał zawiłości fabuły, bo od tego specem jest właśnie Jordan, a raczej przejdę do omawiania elementów, które w jakiś sposób zwróciły na siebie moją uwagę.
Choć zarówno Rand, jak i Mat niezmiennie nie chcą pogodzić się ze swoim losem wybrańca większego i mniejszego kalibru, obaj robią to, co nakazało im przeznaczenie; Smok z bólem serca dźwiga brzemię odpowiedzialności za losy świata, a Mat raz po raz przeklina swoje przewrotne szczęście i nieustępliwość, które każą mu pchać się w największe i jednocześnie najistotniejsze kabały. Rand - i poniekąd również Perrin - ma bardzo dziwny, niesprawiedliwy światopogląd: opłakuje każdą pojedynczą kobietę, która zginie w jego obronie lub po prostu obecności, natomiast w przypadku mężczyzn to po prostu naturalna kolej rzeczy. Kisi w sobie rozpacz po śmierci każdej wojowniczki, usiłuje zapamiętać imiona wszystkich, które zginęły pod jego sztandarem, nie jest w stanie nawet myśleć o odebraniu życia kobiecie bezpośrednio zagrażającej jego własnemu, ale faceci to po prostu statystyka.
Miało tu miejsce kilka epokowych wręcz wydarzeń, część z nich, chcąc, nie chcąc, wydaje się po prostu głupia i irracjonalna, ale jak zwykle trzeba zaznaczyć, że tak to się prezentuje w momencie czytania, a czy za 3000 stron coś z tego wyniknie i autor wszystko zgrabnie uzasadni - zobaczymy. Dziewczyny, pomimo swej krnąbrności, tkają coraz to drobniejsze układziki w układach oraz zajmują się ww. ważkimi sprawami, i nawet jeżeli przeważnie to zwykłe lanie wody, tak okazjonalnie trafiają się świetne fragmenty z akcją - jakby to powiedział Lambert - gęstą jak mleko. W jednej ze scen, która akcji gęstej nie miała, a i tak wywołała uśmieszek, Nyaneve stwierdza, że nie spocznie ze staraniami i badaniami, dopóki nie Uzdrowi kogoś nieżyjącego od trzech dni. Bo wiecie.
Dziewczyny naturalnie panoszą się, gdzie tylko postawią stopę, zjadają wszystkie rozumy i pomiatają starymi, dobrymi, bogu ducha winnymi towarzyszami. Na szczęście Mat we wspaniały sposób nie daje sobie w kaszę dmuchać i temperuje te bezczelne baby i ich wyniosły sposób bycia. Na nieszczęście do czasu, choć jestem dobrej myśli. Mamy jeszcze Min, stanowiącą ostoję normalności w morzu przebodźcowanych i przeświadczonych o własnej wyższości jędz.
Perrin wreszcie, choć w tak czy siak niewielkim stopniu, pokazuje swoją brodatą gębę po zerowej obecności w poprzedniej książce - ogólnie następuje sporo spotkań po długich miesiącach. A nawet jeżeli Loiala jest tu jeszcze mniej - nad czym niezmiernie ubolewam - tak co nieco się wokół niego zadziało - odrobina dynamiki wokół postaci niespiesznego wielkoluda. Faile natomiast pod żadnym pozorem nie zamierza podreperować swojego toksycznego obrazu - dąsa się na Perrina właściwie bez powodu, a zazdrość wprowadza na wyższy, małostkowy poziom. Absolutnie okropna postać i w sumie wolałbym, żeby taka została, a nie zamieniła się z czasem w anielicę.
Ostatnie rozdziały obrały nieoczekiwanie dosyć brutalne tory, zarówno pod względem eksploatacji psychiki bohaterów, jak i stanu fizycznego większości zaangażowanych. Jedna scena wielkiej bitwy pojechała zupełnie po bandzie i w sumie to mnie w tej serii fascynuje - przez dosłownie 99% książki mamy woalowanie i półśrodki, może raz na 10 stron wspomni się o rowku między piersiami, ale w tym 1% bezpośredniość wali obuchem w łeb.
Umiłowanie Jordana do wprowadzania nowych postaci w losowym akapicie w środku książki, następnie poświęcanie im fragmentu rozdziału 2000 stron później, by po 3 tomach coś z tego wyniknęło jest doprawdy irytujące. Za każdym razem, gdy coś takiego ma miejsce, często nie pamiętam, o kim właściwie czytam.
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

Zaloguj się aby komentować