Tak mi się ogromnie spodobało sformułowanie użyte przez koleżankę @Kaligula_Minus, że aż poczułem się zmuszony do tego, żeby je sobie ukraść i to w dodatku ukraść je natychmiast! W sprawie zaś tego komentarza, jeśli koleżka planowałaby to sformułowanie wpleść w jakiś wiersz po swojemu, to bardzo bym do tego zachęcał. Jestem niesamowicie ciekaw tego, jaki efekt dałoby zestawienie pomysłów dwóch różnych osób w sprawie wykorzystania tego samego sformułowania.
A, no i kolejność dwóch ostatnich wersów znów byłem zmuszony zmienić. ;)
***
Owoc chorego drzewa
Choć dąb w zagajniku ze starości chory,
owoc wciąż co roku wydawał obfity;
syn dębowy – żołądź, jakby z miasta Korynt,
nim na ziemię upadł, już był w środku zgnity.
Z racji jego wieku czyniono honory –
w płaszcz nietykalności dąb został owity,
choć niektórzy ostrzyć chcieli już topory
żeby chore drzewo uczynić zabitym.
Cykl życia wciąż płynął, jak najmonotonniej –
niejeden z żołędzi zgniłych wykiełkował,
dąb zaś w końcu umarł, lecz niebezpotomnie,
w korze swych potomków chorobę zachował.
Teraz las dębowy rośnie tu, koło mnie,
chory owoc rodząc ciągle i od nowa.
***
#nasonety
#zafirewallem
