297 + 1 = 298
Tytuł: Unsouled
Seria: Cradle
Autor: Will Wight
Kategoria: Fantastyka Progresywna
Data wydania: 2016
Format: e-book
Język: angielski
Liczba stron: 292
Ocena: 7.5/10
Nie zawsze wiem jak dobrze opisać daną książkę, a tu dodatkowo mamy tytuł, który z tego, co wiem nie został jeszcze przetłumaczony na nasz ojczysty język. Cradle jest serią, którą czyta się trochę jak serial animowany i mimo że powstał na zachodzie, dość mocno czuć w nim orientalną fantastykę progresywną, gdzie mamy bohaterów, którzy rozwijają się z biegiem czasu i chodzi tu nie tylko o charakter, a przede wszystkim o umiejętności i moc. Nie wiem czy uznanie tej serii za książkowe anime w pełni odda z czym mamy tu do czynienia, ale takie miałem skojarzenia podczas czytania. Jakby połączyć jakiś shonen z Awatarem Legendą Aanga, trochę z Dragon Ballem i czymś jeszcze, może Cosmere, ale bez tej skali, że ktoś jednym ciosem niszczy planety, jak w DB. No i bywa brutalnie, bo autor nie stronił od opisów, które niektórzy mogłoby uznać za zbyt ostre, jak wyrwanie czyjegoś bijącego serca z piersi i pozwolenie, by obserwował, jak ktoś je zgniata. Nie ma tego aż tak dużo, ale z pewnością to nie je seria dla małych dzieci.
Will Wight w tej historii użył systemów, które znane są jako xianxia lub cultivation - wyjadacze gatunku muszą mi wybaczyć, ale nie wiem czy to się tłumaczy. Xianxia została tu uproszczona i odarta z filozoficznych aspektów, czy przekombinowanej mistyki na rzecz bardziej zachodniej opowieści akcji. To sprawia, że miłośnicy tego gatunku mogą się szybko znudzić, a ci co go nie znają, jak ja, zafascynować czymś nowym, co jest niesamowicie przystępne i satysfakcjonujące.
Naszym głównym bohaterem jest nastolatek o imieniu Lindon, który urodził się bez "duszy", czyli predyspozycji do opanowania jakiejkolwiek ścieżki magicznej, przez co traktowany jest gorzej, niż balast, bo w pewnym sensie samo jego istnienie przynosi hańbę jego klanowi i nie jest to ukazane w milutki sposób.
Każdy człowiek ma rdzeń, który może przechowywać duszę, czyli pewien aspekt siły magicznej, tu nazywanej mandrą. Gęstość rdzenia decyduje o tym ile dane ciało jej pomieści, a przy odpowiedniej ilości można awansować, osiągając kolejny kamień milowy, który tu oznaczany jest rangami. Najniższy to drewniany, potem miedziany, żelazny i jadeitowy i tak dalej. Różnice między nimi są kolosalne, choć nie tak przerysowane jak powiedzmy w Dragon Ballu. Lindon jako osoba z rangą drewnianą nie ma podejścia nawet do małych dzieci, które są silniejsze już w wieku 8 lat i co ciekawe to się praktycznie nie zmienia, co było miłą odmianą od tych wszystkich historii, gdzie główny bohater w pewnym momencie na końcu książki, czy serialu staje się na tyle silny fizycznie, by zdmuchnąć swoich przeciwników, czy tam oprawców z jej początku. Ni, tu mamy chłopaka, który jak to sam kiedyś określi - musi nauczyć się żyć wśród bogów, jako zwykły śmiertelnik i używać głównie swojego sprytu, by przetrwać.
Mandra w tym świecie nie jest ograniczona tylko do ludzi i w teorii każda istota może nauczyć się z niej korzystać, co po dłuższym czasie skutkuje wzrostem inteligencji, choć zależnie od punktu startowego, może to trwać nawet setki tysięcy lat. Każda istota, która korzysta z mandry po śmierci zostawi po sobie fragment, jakiś aspekt najczęściej związany ze swoją naturą lub emocjami. Oznacza to tyle, że walcząc przeciwko równej sobie postaci trzeba wkalkulować ryzyko, że po jej zabiciu, pojawi się "pozostałość", która będzie w szale bitewnym, a jej moc będzie dorównywać mistrzowi, który umarł.
Cała oś fabuły to podróż Lindona ku większej mocy, by zatrzymać kataklizm, który wydarzy się za 20 lub 30 lat, o którym tylko on będzie wiedział.
Pewnie można uznać, że oceniłem ten tom dość wysoko, bo to jest powiedzmy popcornowy tytuł, gdzie nie ma ambitnych tematów, ale wydaje mi się, że to dobra od nich odskocznia. Zwłaszcza po Archiwum Burzowego Światła, gdzie opisy miejscami potrafiły się nie kończyć, zwłaszcza od tomu IV.
Daję znak jakości Dziweńskiej. XD
A no i potem jest tylko lepiej, więc zostawiłem sobie bufor na wypadek ocen w okolicy 10/10. XD
#dziwensieodchamia
#ksiazki #bookmeter #cradle