Zaloguj się aby komentować

Troszkę nie typowe kitku.


W tej uliczce zobaczylam jednego koteczka. Ide śmiało dać mu papu. A tutaj zaraz zrobił sie zlot kotów. W sekundę pojawiło sie 6 głodnych. Nie wiadomo skad. Dwóch których nie widząc będą osobno.


#sycylijskiekoty #koteczkizprzypadku #zwierzeta #koty

574b2508-ce6e-4e3a-acfc-9a34280d3e56
4da69221-8776-4d1e-9503-9d27813710f3
cdbeb130-3de0-4f59-8bb9-7a7f9247010f

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

215 + 1 = 216

Tytuł: 1670 - Sezon 2

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Maciej Buchwald, Kordian Kądziela

Czas trwania: 8x ok. 36m

Ocena: 7/10


Drugi sezon przebojowego serialu Netflixa, opartego na absurdalnym humorze ubranym w historycznej szacie, o najsłynniejszym Janie Pawle w dziejach, jego rodzinie i chłopach. Nasz bohater dalej szuka sławy, córka miłości, syn bogactwa a szwagier żony.


Dalej dobrze się ogląda, mimo słabszego początku dalsze odcinki trzymają poziom.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

#filmmeter #ogladajzhejto #seriale #1670

20b7bc72-c7a9-4462-8a38-4d4c501a1de9
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

272 + 1 = 273


Tytuł: Śledztwo od kuchni czyli klasyczna powieść kryminalna o wdowie, zakonnicy i psie (z podtekstem kulinarnym)

Cykl: Karolina Morawiecka (wdowa po aptekarzu) (tom 1)

Autor: Karolina Morawiecka

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Lira

Format: książka papierowa

ISBN: 9788365838872

Liczba stron: 336

Ocena: 7/10


Tak sobie pomyślałem, ze rzadko spotyka się książki, z takim długim tytułem. W dodatku morderstwo na zamku w Pieskowej Skale. To było inspiracją do przeczytania tej książki. Nie żałuję.


Poznajcie Panią Karolinę Morawiecką, wdowę po aptekarzu, osobę mądrą, inteligentną, dociekliwą i zawsze dobrze poinformowaną. Kobietę, której można powierzyć najskrytsze sekrety. Będą u niej bezpieczne…., przez pięć minut. W końcu bycie wdową po aptekarzu, do czegoś zobowiązuje. Co najmniej do chęci uchodzenia za elitarnego mieszkańca w podkrakowskiej Skale. To nie jest autobiografia. Zbieżność nazwisk autorki i głównej bohaterki jest czysto przypadkowa i absolutnie niezamierzona, tak jak to bywa w różnych książkach. Chyba nie pomyśleliście, że autorka chciała sobie zażartować z czytelnika.


Pewnego dnia, w sercu Ojcowskiego Parku Narodowego, na Zamku w Pieskowej Skale znaleziono ciało dziewczyny. Jak wiadomo, wieści szybko się roznoszą. Karolina Morawiecka rusza na zamek i rozpoczyna własne śledztwo, bo przecież na policję nie można liczyć.


Na uwagę zasługuje też Trufla, suka, duże psisko. Znana jest z tego, ze toczy metry sześcienne śliny, zjada wszystko, co znajdzie się w zasięgu jej pyska i nikogo nie sucha.


Jak już jesteśmy przy prezentacji głównych postaci, to nie możemy zapomnieć o siostrze Tomasza. Nie, to nie tak, jakżeście pomyśleli. To nie siostra żadnego Tomasza, a zakonnica o imieniu Tomasza. Znana i zasłużona w krakowskim środowisku, nie tylko kościelnym. Biskupi ciągle ją wspominają i pewnie długo nie zapomną. Zakonnica w nagrodę zastała przeniesiona z krakowskiej kurii do parafii w Skale.


Dzięki tym dwóm niestrudzonym kobietom, śledztwo zakończyło się sukcesem. Chociaż na początku wszyscy byli podejrzani. Niezwykły zmysł śledczy, poczęstunki bigosem i ciasteczkami z bezą, był przy tym bardzo pomocne. Takich kobiet nam potrzeba.


Podsumowując. Czytając książkę świetnie się bawiłem, uśmiech z twarzy mi nie schodził. Książka jest pełna humoru, w tym czarnego. Autorka świetnie bawi się językiem i doborem słów. Czytelnik narażony jest na wiele porównań i metafor, a także na poznanie lokalnych powiedzonek. Z tym lokalnym slangiem, autorka nie ma najmniejszego problemu, bo tam mieszka.


Ta pozycja ma wiele odmiennych opinii w Internecie. Jedni zarzucają autorce brak talentu, drudzy zachwycają się właśnie językiem. Ja myślę, że Karolina Morawiecka (autorka) z premedytacją postawiła na taką fabułę. Miała powstać lokalna książka z wymyśloną historią kryminalną.


Kiedy będę potrzebował lekkiej, wesołej książki, sięgnę po kolejne tomy przygód Karoliny Morawieckiej (wdowy po aptekarzu). Jej życie jest nieprzewidywalne.


#bookmeter #czytajzhejto


Prywatny licznik: 1 / 52

912852c5-3cbb-4a81-94c8-161ac9a0a924

Też świetnie się bawiłam i kilka razy głośno zaśmiałam. Czasem bogactwo językowe przytłaczało i przeszkadzało w lekturze. Odnosiłam wrażenie, że każde zdanie musi być lepsze od poprzedniego. Dzięki za przypomnienie o autorce. Sięgnę po kolejną część, bo mam zastój czytelniczy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

271 + 1 = 272


Tytuł: Dukla

Autor: Andrzej Stasiuk

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***

No więc Dukla. Dziwne miasteczko, z którego nie ma już dokąd pojechać. Dalej jest tylko Słowacja, a jeszcze dalej Bieszczady, lecz po drodze diabeł powtarza jak litanię swoje „dobranoc” i nic z rzeczy ważnych się nie przydarza, nic, tylko kruche domy przycupnięte przy szosie jak wróble na drucie, a pomiędzy nimi wietrzne wygony nieodmiennie zakończone niebem, które wznosi się, a potem przegina, zawisa nad głową, by wesprzeć się o przeciwległy skraj horyzontu. Tak jest – Dukla, uwertura pustych przestrzeni.




Może dlatego, że zachwyciłem się wspaniałym językiem, jakim napisany był Dom pani Toni Morrison i miałem ochotę przeczytać coś napisanego równie zachwycająco. Może dlatego, że jadąc w poniedziałek do pracy widziałem nad ranem pola z zalegającym na nich zmrożonym po wierzchu śniegiem, a księżyc w pełni tak oświetlał ten śnieg, że wyglądało to wszystko jak morze i widok był co najmniej zachwycający. A może był jakiś inny powód, albo i może żadnego powodu nie było i to całkowity przypadek sprawił, że znów sięgnąłem po któryś ze zbiorów tekstów pana Andrzeja Stasiuka.


Tym razem padło na Duklę i padło na nią przypadkiem. Niewykluczone, że tę Duklę to już kiedyś czytałem, wiele ze zdań i myśli, które w tej książce znalazłem wydało mi się dziwnie znajomych. Mogło być jednak też i tak, bo i tak się panu Stasiukowi zdarza, że część z tych tekstów była opublikowana w innych jego zbiorach, które czytałem wcześniej. Jakby jednak nie było to to, że być może przeczytałem te teksty po raz kolejny w niczym mi nie przeszkadzało. Nie sięgam po twórczość pana Andrzeja Stasiuka żeby się czegoś dowiedzieć, nie sięgam po nią żeby przeżyć jakąś mrożącą krew w żyłach przygodę, choć rzeczywiście sięgam po nią żeby coś przeżyć – żeby dostarczyć sobie wrażeń. Nie są to wcale wrażenia spektakularne – nie ratuję w towarzystwie pana Stasiuka ludzkości, nie zwiedzam z nim innych planet, nie rozwiązujemy nawet razem sprawy jakiegoś tajemniczego morderstwa, co nie znaczy, że nie są to wrażenia silne, bo razem z panem Stasiukiem zachwycamy się zachodem słońca nad Tokarnią, Berdem czy Ubyczem, ratujemy raki z wysychającej rzeki czy obserwujemy mężczyzn którzy niemo pili wódkę. Po prostu podnosili kieliszki do ust i przechylali. Nie zwracali na siebie uwagi. Czytam u pana Stasiuka o tym wszystkim, co w zasadzie mogę zrobić i zaobserwować samemu (i czasami nawet robię i zaobserwywuję!) i może właśnie dlatego tak mi się to podoba, bo przywołuje znajome impresje? A może po prostu jest to ładnie napisane.


***


Ta książka to kilkanaście tekstów w tym jeden dłuższy, o Dukli właśnie, podzielony na trzy części, z których każda opisuje jedną wizytę autora w tym właśnie mieście na końcu świata. Poza tym otwierający zbiór esej Połowa lata, Pogórze, w którym autor jakby ostrzegał czytelnika o tym co będzie (albo czego nie będzie) dalej słowami: Nie będzie fabuły z jej obietnicą początku i nadzieją końca. No i na koniec kilka jedno- albo dwustronnicowych tekstów, głównie o przyrodzie. Tyle. Mnie się podobało, choć potrafiłbym wymienić tytuły kilku innych zbiorów pana Stasiuka, które – tak je pamiętam – podobały mi się bardziej. A może ta Dukla po prostu w jakiś nie najlepszy u mnie do czytania czas trafiła.

35bcd139-6235-45d2-8c1d-4749253bc913

Zaloguj się aby komentować

@WhiteBelle Problem się zaczyna jak musisz w nich wejść na odśnieżoną/bez lodu nawierzchnie, bo wtedy to one zmieniają się w urządzenia do skręcania kostek.

Zaloguj się aby komentować

270 + 1 = 271


Tytuł: Odkryj swoje wewnętrzne dziecko. Klucz do rozwiązania (prawie) wszystkich problemów

Autor: Stefanie Stahl

Kategoria: Poradnik

Wydawnictwo: Otwarte

Format: e-book

ISBN: 9788381350068

Liczba stron: 266

Ocena: 5/10


Przeczytałem bo @Seele kazał

Styl pisania konkretny 8/10

Wartość terapeutyczna 0/10 zniechęciła mnie do terapii

Podobne do "Pułapki myślenia" czyli określ błąd poznawczy i olej go, włącz myślenie a nie atuomatyzmy. Do tego: Każda nasza decyzja jest spowodowana traumą z dzieciństwa. Klasyczna psychologia, wszystko jest głęboko w tobie i musisz to przepracować z terapeutą zamiast żyć po swojemu. Jak czytam o psychologii i słucham ludzi po terapii to naprawdę ze wszystkim trzeba latać do terapeuty bo on wie wszystko najlepiej.Naucz się, że jesteś dorosły i wolny, odpuść traumom. Myśl pozytywnie, wszystko jest w twojej głowie. Elo to wszystko xD Kolejna książka, która mi uświadamia, że jestem po prostu zjebany i gorszy od wszystkich.

Nie odkryłem dziecka słońca. Dużo przykładów, ćwiczeń do związków partnerskich tylko moje szanse na taki wynoszą 0%. Kontakty też trudno nawiązać gdy wszyscy mają mnie za śmiecia.


Na chłopski rozum znam swoje schematy, ale nie umiem im przeciwdziałać. za dzieciaka było coś w stylu: próbuj. Np rozłożyli mi rodzice różne przedmioty, narzędzia by sprawdzić czym będę się bawił. Mój tata był aktywny i wyciągał mnie na granie w piłkę. Ja nie lubiłem sportu. Z perspektywy czasu wiem, że dobrze dla mnie chciał. Już przez ekspertów mam zdiagnozowane zaniedbania z wczesnego dzieciństwa i traumy przez rodziców.


Z takich obecnych rzeczy co mnie denerwuje u mamy i siostry to nie słuchanie i nie wdrożenie tego co mówię: nie mogę spokojnie zjeść obiadu tylko jest komentowanie tego czy mam krosty, jak wyglądam, zawsze jak wrócę od fryzjera to jest”pokaż się”, nigdzie nie wychodzę to jest komentowanie, że włosy mi trochę odstają. Mówię po kilka razy, że tego nie lubię i nie chcę by głośno mnie komentowały to nic nie daje i gdy się wkurzę, zaczynam odpowiadać od niechcenia lub z złością w głosie to jest”czego się denerwujesz?”


Na zdjęciu rysunki Dziecka Cienia i Słońca. W linku jest plik z dokładnymi notatkami. https://docs.google.com/document/d/1gGiS12YTc-EVCQG0v0G4sEeuW-YkVLVryoZHROwY5No/edit?usp=sharing


#bookmeter #psychologia #ksiazki

56a80f3f-1e72-4570-b3d0-d9d3e9a70b5e
44b31fed-6d16-4609-a191-c97b2fc160ee

@Dudleus


>zdiagnozowane zaniedbania z wczesnego dzieciństwa i traumy przez rodziców.


Jakie? Skoro mówisz że się starali...

@Opornik eksperci z hejto mi zdiagnozowali. Nie napisali wprost co mam a dzięki lekturze nie odkryłem. Może po dokładnej analizie notatek wyjdzie.

Rady ekspertów z hejto powinieneś brać jako sugestie i nic więcej, żaden z nas (chyba) nie jest specjalistą, ewentualnie mogą się posiłkować swoim doświadczeniem, ale każdy jest inny. Byłeś kiedyś u specjalisty? Może warto, co masz do stracenia oprócz pieniędzy? Rozumiem, że możesz czuć niechęć, bo to naturalna reakcja gdy ktoś ma nam mówić co mamy robić lub jak żyć to z automatu włącza się defensywa.

@Harpersy @Dudleus naprawdę, uważam, że w jego przypadku priorytetem jest ogarniecie hormonów. Nie każdy ma siłę i wolę aby działać na zaciągniętym hamulcu. Jak to nie pomoże to szukać dalej bo często próbuje leczyć się głowę a to może być problem gruczołów.

I wiadomo, każdy z nas popiera się swoim doświadczeniem i obserwacjami ale trzeba też to powiedzieć wprost- terapia nie jest dla każdego. (Co nie oznacza, że jest dla nikogo oczywiście.)

@Dudleus ja jestem dobry i tera słuchaj co ci tutaj mówię

miej wyjebane po całej linii.

przestań się porównywać, znajdź sobie zajęcie, które sprawia ci przyjemność, kochaj siebie i to co masz, bo nie masz nic innego w tym życiu, a tracisz czas na zbędne pierdolenie, zamiast rozwijać swoje dobre strony.

Jeśli uważasz że coś z tobą nie tak, to tylko dlatego że uwierzyłeś jakimś zjebom, którzy pierdolą jak ma być i uważają że ich jest najlepsze, a najlepsze z twojej perspektywy jest twoje.

Sam fakt że pytasz kogoś o zdanie na temat twojego życia oznacza że stawiasz ich doświadczenie ponad swoim, a prawda jest taka że nikt nie ma o tobie pojęcia i jak to jest być tobą.


Warto słuchać rad mądrych ludzi ale niekoniecznie warto je stosować bo zazwyczaj są z tobą niekompatybilne.


Nie myśl za wiele i kochaj to jaki jesteś, bo jeśli nie jesteś menelem, gwałcicielem czy innym degeneratem, to wcale nie musisz siebie nienawidziç i nic zmieniaç.

Zacznij dostrzegać swoje dobre strony i na nich się skupiać a urośniesz ku dobremu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Często jest korzystniej udawać, że się krzywdy nie czuje, niż mścić się. Krzywdy z ręki silniejszych należy znosić z lekceważeniem, nie tylko zaś z cierpliwością. W przeciwnym razie będą ponawiać krzywdę, jeżeli spostrzegą, że już ją zadali. To jest największym przekleństwem zaślepionych pychą z powodu wielkiej pomyślności, że tych, którym krzywdę wyrządzą — nienawidzą ponadto!


Seneka, O gniewie

#stoicyzm

6eb2df47-6f91-4f55-9352-0963182cf649

@splash545


Bo ja wiem... Czasami to nic nie da, nie zniechęci oprawcy. Brak reakcji może on uznawać jako przyzwolenie na krzywdzenie.

Podam przykład sprzed około 30 lat.

W klasie był łobuz, gnębił słabszych, bił kolegów po lekcjach. Ale grupka słabszych zwarła szyki i spuścili mu wpierdol po lekcjach. Już więcej nikomu nie dokuczał, nikogo nie pobił.


Poza tym co znaczy "krzywda"? Wg stoików przecież krzywda to pojęcie względne! Jeżeli coś uznajemy za krzywdę to jest to nasz OSĄD! A stoicy przestrzegali aby nie wydawać sądów, tylko opisywać wydarzenia neutralnymi określeniami.


Stoicyzm fajna filozofia, ale często prezentuje pasywność wobec zła.

@Faros Totalnie nie. Stoicyzm nie każe olewać zła, tylko nie panikować w jego obliczu. Marek Aureliusz szczerze nienawidził wojny, a i tak całe życie spędził na walkach obronnych, bo uważał to za swój obowiązek. Gdyby stoicyzm promował pasywność wobec zła, Aureliusz nie ruszyłby się z Rzymu.

@Faros napiszę jedynie, że się nie zgodzę z Twoimi ostatecznymi wnioskami ale nie mam dziś ochoty rozpisywać się i udowadniać dlaczego moja racja jest bardziej mojsza niż Twojsza bo widać, że jakieś pojęcie masz. Zamiast tego łap memaska. Dopiszę tyle, że nie ma uniwersalnej mądrości, że należy się tak i tak zachowywać w każdej sytuacji, bo wszystko zależy od danej sytuacji właśnie. No i naturą cytatów jest to, że są wyrwane z kontekstu i jak do tego o czym Seneka pisał to będzie mądre i do jakiejś innej pewnej określonej ilości zdarzeń również, to do sytuacji opisanej przez Ciebie niekoniecznie.

No i jednak się rozpisałem.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować