Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
355 810 + 6 + 6 + 259 = 356 081
Wałbrzych - Ardspach - Trutnov - Modre Sedlo - Przełęcz Okraj - Janowice Wielkie - Karpacz - Przełęcz Karkonoska - Rokytnice - Harrachov - Jelenia Góra
Ja zmęczon.
Prawie w rocznicę Wielkiego Wkurwu, podjąłem się powtórzenia wyzwania... nie wkurwu rzecz jasna, tylko trasy jaka miała być wtedy pyknięta.
Pociągiem na Wałbrzych, skalne miasto Ardspach, nawrót na Okraj, Janowice Wielkie, Karpacz, Przełęcz Karkonoska (zdaniem wielu najtrudniejszy szosowy podjazd w PL) nawrót za Szpindlerowym Młynem na Harrachov i na Jelenią. Z racji tego, że w międzyczasie dowiedziałem się o ponoć najtrudniejszym podjeździe w Czechach czyli Pec pod Śnieżką - Modre Sedlo, postanowiłem dorzucić go również do trasy.
Emocje sięgały zenitu, bo naprawdę nie wiedziałem czy dam radę. Mając pociąg chwilę przed 5 rano, musiałem wstać o 4. Czyli położyć się spać ok. 21. Z 21 zrobiła się 22, a potem 23:30, przez problemy z zaśnięciem z emocji xD Za⁎⁎⁎⁎ście.
Same przewyższenia mnie nie zamartwiały, ale te dwa topowe podjazdy już tak. Przecież wypychać nie wypada, a na Karkonoskiej już byłem - mission failed, choć akurat z powodu śniegu leżącego na 1000m+. Pieruński jest to podjazd, bo choć cyfry nie wyglądają jakoś tragicznie (11km, 760m), tak niestety ostatnie 4km, to prawie ciągłe 10%+, z finiszem na ok. 20. Pomiędzy dwoma najtrudniejszymi fragmentami, jest jakiś kilometr "luzu" z 6-8%. Co innego to cholerne Modre Sedlo, istny wysryw szatana. Nawet wiem gdzie gnój mieszka, w samym Pecu, ma talerz satelitarny oznaczony adresem www.satan.cz
Stety, niestety ten właśnie podjazd był tak naprawdę pierwszym ambitniejszym tego dnia.
W samym Pecu wypiłem jedną z najlepszych kaw w życiu, zagryzłem małym ciachem i ruszyłem po przygodę. Początek nie bolał, ale po 1km pojawiły się dwie cyfry i praktycznie nie zniknęły do samego końca. Najcięższy był odcinek za hotelem (?). Chyba z kilometr 16-20% sprawił, że jedyne czego pragnąłem, to aby nogi się poddały xD Dały jednak radę, a po chwili się wypłaszczyło do 11% i jakoś dociągnąłem do rozwidlenia, gdzie odbiłem w stronę schroniska Lucni Bouda. Tam wypiłem smaczne piwerko 0% w ciekawym kubku (pic rel 3)
Nadszedł czas się zawinąć i zjechać z tego urwiska diabła. Nie dość, że stromo, to jeszcze niezbyt równo. W połowie zjazdu wyprzedził mnie Czech, do którego dobiłem na krótkim podjeździe. Okazało się, że startuje w gravelowym ultra na krótszym dystansie, 200km/5000 m. W ogóle dosyć zabawne, że ważąc pewnie z 30kg mniej ode mnie, ciągle mi uciekał na zjazdach, a na podjazdach w drugą stronę. Mijaliśmy się tak przez 20 minut, wymieniając zdawkowo po kilka zdań. Ogólnie okazało, ise, że to kumaty typ, bo na moje pytanie czy wyścig startuje solo czy open, odpowiedział "solo, ale pepsi na pewno nie odmówię" xDDD #pdk. W końcu zniknął mi gdzieś z tyłu i ruszyłem na Okraj. Fantastyczny jest to podjazd od strony czeskiej, stałe nachylenie 5-6%, tak można podjeżdżać w nieskończoność
Na górze zabawiłem z 2 min i następne 20 minut bawiłem się na super zjeździe. Wtopiłem jednak z napojami i z wyzerowanymi bidonami jechałem prawie godzinę w rejonie Rudaw. Po znalezieniu sklepu litr wypiłem duszkiem, tak bardzo byłem spragniony. Następnym przystankiem miał być Karpacz i zaczęło być poważnie pod kątem czasu. Coś mi nie pykło z obliczeniami i mimo sprawnej jazdy, coraz bardziej gonił mnie rozkład pkp
Udało się ostatecznie wjechać, następnie zjechać i wyżłopać kolejną zerówkę w Szpindlerowym pod samym sklepem. Wyjeżdżając z tego znanego narciarskiego kurortu odbiłem w prawo na kolejne 16%. Tym razem jednak los to wtaczanie wynagrodził, bo trafiłem na fantastyczną drogę w samym środku lasu (pic rel 4), prawie płaską, gładką niczym stół, z za⁎⁎⁎⁎stym zjazdem na końcu. Mamma mia, ja chcę jeszcze raz! Szczęściu jednak nadszedł kres i po kilku km przywaliło kolejnym 14% z końcem na 17. W tym momencie czułem już zmęczenie nóg, a do tego znowu zaczęła mi się kończyć woda i musiałem odliczać czas do zapisanego Tesco w Rokitnicach. 5 minut przerwy i musiałem pognałem dalej, bo zegar coraz szybciej tykał. Pozostały mi 2 podjazdy (z 17 xD), z czego pierwszy krótki, ale klasy skurwol i znany mi ostatni, przez Harrachov do Polski. Pierwszy pokonałem prawie ostatkiem sił (another dwie cyfry), a drugi dłużył mi się okropnie. Zakręt, zakręt, jeszcze jeden zakręt, gdzie ta cholerna granica?! W końcu się jednak pojawiła, a ja mogłem zeżreć nawet 2 hotdogi na stacji i spokojnie dotrzeć na pociąg (całe 5min zapasu).
Wspaniała to była wyrypa, ja już nie chcę górek xD
PS. Rekord przewyższeń (Wrocek - Praga - Jelenia) pobity o jakiś 1000m.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin




Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Drodzy hejterzy,
Z ambiwalentną satysfakcją, pragnę ogłosić, że wczoraj podpisałem umowę kredytu hipotecznego razem z moją lepszą połową.
Umowa deweloperska też już podpisana, więc w najbliższych miesiącach czeka mnie wykończenie mieszkania (i siebie). Jak Bóg da, a partia pomoże, to do końca roku przeprowadzam się do własnych czterech ścian. Bojowo Nastawiona Owczarka Australijska pewnie będzie średnio zadowolona, ale przekona się, bo będzie miała 15 minut spacerkiem do lasu.
Jaram się i boję jednocześnie.
#gownowpis #mieszkanie
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Dzisiaj byłem w urzędzie pracy, poszedłem na umówione spotkanie. Generalnie w urzędzie petentów praktycznie brak. W całym biurze tak na oko pracuje 30 osób. Kiedy przyszedłem, z petentów był jeden pan i jedna pani z aktówką, w pokoju dofinansowań. Reszta to osoby, które pracują w biurze i czekają na petentów.
Podchodzę do automatu, wybieram numerek i cofam się w czasie, bo wolne stanowisko czeka na mnie od minuty
Nie poszedłem tam szukać pracy - chciałem dowiedzieć się, jakie kursy, szkolenia i dodatki na uruchomienie działalności są możliwe. Pani poinformowała mnie, że muszę udać się do osobnych pokojów. Pani od dotacji powiedziała, że w tym roku dofinansowania są tylko dla regionów wiejskich - mogą przyznać nawet 4 razy więcej, ale musiałbym mieszkać na wsi. Może w przyszłym roku pojawią się dofinansowania na otwarcie działalności również dla reszty.
Pani od szkoleń powiedziała, że mogę wybrać jedno szkolenie, które musi być ściśle związane z moim zawodem albo kierunkiem działalności, którą chcę otworzyć. Czyli generalnie mam możliwość skorzystania z dokładnie jednego, wybranego przez siebie kursu, w cenie rynkowej, wpisanego do krajowego rejestru szkoleń...
Szczerze liczyłem na jakieś realne szkolenia, kursy. Ale finalnie wychodzi na to, że nawet gdybym chciał za pieniądze z urzędu odświeżyć uprawnienia elektryczne, byłby problem...
Nie wiem, czy wielu petentów przychodzi do urzędu pracy z jakimiś realnymi celami poza otrzymaniem zasiłku, ale szczerze mówiąc - nie było po co tam iść. Równie dobrze żona mogłaby mnie ubezpieczyć w swoim zakładzie pracy, a przynajmniej nie musiałbym nigdzie chodzić i się rejestrować...
#wypaleniezawodowe #zalesie
Zaloguj się aby komentować
Łyski niekoniecznie zwyczajne
Łyska czubata (Fulica cristata) ma białoniebieski dziób, a oprócz białej płytki czołowej ma także dwa czerwone wyrostki przypominające trochę małe, zaokrąglone rogi, szczególnie wyraźnie widoczne w sezonie lęgowym. Zasiedla południową i wschodnią Hiszpanię, północne Maroko, wschodnią i południową Afrykę oraz Madagaskar.
Łyska rogata (Fulica cornuta) zamiast płytki czołowej ma nad dziobem mięsistą strukturę przypominającą trochę składające się z trzech części korale: ich środkowa część jest większa od pozostałych i może się nadymać, natomiast dwie pozostałe są pokryte kępkami czarnych piór. Zamieszkuje niektóre regiony Andów w zachodniej części Ameryki Południowej i jest bliska zagrożenia wyginięciem.
Łyska wielka (Fulica gigantea), również żyjąca w Andach, osiąga wagę do dwóch i pół kilograma i jest drugim największym chruścielem na świecie. Ma bardzo masywną budowę ciała, małą głowę z wklęsłym czołem, żółtą płytkę czołową i intensywnie czerwone nogi, co jest unikatowe wśród łysek.
#ciekawostki #przyroda #natura #zwierzeta #ptaki #ptakiwodne



Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pożegnalna owca z Krakowa, będzie pilnować miasta pod moją nieobecność
#krakow #owcaspam #owcacontent

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzięki za spotkanie, na moim (i jak się okazało nie tylko moim) pierwszym #hejtopiwo / #hejtopiwokrakow
Zdjęcia nie ma, ale jest autorska wizualizacja najbardziej emocjonującego momentu wieczoru - małej drukareczki

Zaloguj się aby komentować
Ja mam wrażenie, że powinna być jakaś osobna kategoria prawa jazdy, taka z dużymi i pogłębionymi badaniami psychologicznymi, bez której nie powinno się móc wsiąść do samochodu z mocą powyżej tych 60-80 koni mechanicznych. Ludziom odpierdala w sportowych samochodach.
I pomyśleć, że to broń palna wzbudza strach. 211 osób zginęło od początku wakacji.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Minęło trochę czasu od ostatniego wydawania drewna.
Dlaczego? Gdyż trzeba robić ,,plany" na następny rok.
Co to ma wspólnego? Już tłumaczę.
Leśniczy robi wszystko, by nie robić planów.
W normalnej sytuacji musiałbym go chyba Ursusem na składnice przyciągnąć. Nie twierdzę, że leśniczy nie wydaje drewna. Wydaje, ale preferuje kłodę i papierówkę. Dlaczego? Bo wystarczy spisać kilka numerów i po robocie. Wydawanie drewna posztucznie (każda sztuka ma numer) jest jedną z rzeczy, których bardzo nie lubi. Zwłaszcza jak składnica jest 40 km od leśniczówki.
No chyba że trzeba robić plany, wtedy to by nawet poszedł trzebież znaczyć. Są leśniczowie, którzy znaczą trzebieże, mój do nich nie należy.
Wiecie kiedy najlepiej się robi plany? W ostatnim tygodniu. A najlepiej to pójść na urlop i robić plany z konta podleśniczego.
#lesnapracbaza #pracbaza

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna