Siedziałam i gadałam z siostrą przez telefon i jak skończyłyśmy gadać to po paru chwilach dotarło do mnie że dawno nie widziałam kota. Oczywiście wołam i biegam po domu szukając. Krótka retrospekcja która uświadomiła mi że chowałam pranie i zaczęłam świrować że zostawiłam otwarte drzwi z pokoju na korytarz i kot się wymknął balkonem. Jeszcze przejrzałam kryjówki i też go tam nie było. Oczywiście cały czas nawołuje we wszystkich sposobach na które kot reaguje. Już bliska płaczu poszłam po kurtkę i w tym momencie zauważyłam że kot z szafy wygląda w moją stronę z miną ,,czemu durna babo drzesz mordę''
Czy ktoś z Was kiedykolwiek borykał się z wypaleniem zawodowym i udało mu się z tego w jakiś sposób wyjść? Od długiego czasu mam niesamowitą niechęć do wszystkiego i dodatkowo objawy depresji.
Kolega mi wysyła o drugiej w nocy jak prezydent tego kraju przepycha się na wejściu z jakąś babą jakby się w Lidlu o karpia ścigali... co za po⁎⁎⁎⁎ny kraj xD
Chłop se wchodzi jak do siebie, ale zaraz przecież władza sądownicza jest niezależnym organem sprawującym w trójpodziale władzy... więc dlaczego i po co on tam poszedł xD
I teraz dochodzimy do sytuacji "an unstoppable force meets an immovable object" bo obie strony są chronione przez immunitet.
Rano się obudzę to się okaże, że się pobili...
edit: a tak całkiem poważnie to oglądamy czasem jakieś Armenie/Albanie gdzie sie w Sejmie biją politycy a w tym kraju to już bardzo blisko do czegoś takiego, już nie mówiąc o jakimś zaufaniu obywatela do państwa samego w sobie... kompletny batustan
Filip Chajzer wraz żoną Blanką założyli serwis, przez który można zamówić dla kogoś krótkie wideożyczenia za 600 zł.
Zamówienie złożył memiarz Michał Marszał. Opłacił usługę wideożyczeń dla Jerzego Urbana z okazji nadchodzącego Święta Zmarłych. Filip się oburzył oraz zesrał w internecie.
@evilonep tak leciutko abstrahując od tematu - kto to kupuje? Jest ktoś, kto zapłaciłby, aby jakiś obcy typ i typiara składała życzenia składającemu zamówienie? Jaki to jest typ człowieka? Ktoś bardzo samotny, bez poczucia jakiejkolwiek wartości siebie czy żyjący kompletnie na pokaz? Nie potrafię tego zrozumieć.
brawo #wroclaw, mam nadzieję że to rozpoczęcie trendu na stałe w całej Polsce z rozszerzeniem na wszystkie obiekty strategiczne, rządowe, energetyczne jak elektrownie itp
@festiwal_otwartego_parasola Na drodze publicznej albo w strefie ruchu nie ma podstaw prawnych do wprowadzenia takich ograniczeń i byłyby one nielegalne. Samochód ma homologację więc może się legalnie poruszać po drodze. To jest teren wojskowy więc mogą wpuszczać kogo chcą - mają dodatkowy argument w postaci zakazu foto obiektów wojskowych i służb specjalnych oznaczonych znakiem. A nie ma takiego zakazu odnośnie wszystkich "miejsc strategicznych".
Trasa zrobiona w ramach XXIII Przejścia Dookoła Kotliny Jeleniogórskiej, do którego ukończenia zabrakło mi ok. 42 kilometrów.
Informacje praktyczne:
Miejski parking znajduje się tutaj , ale szybko się zapełnia, zwłaszcza w weekendy, w sezonie, czy przy imprezach typu Przejście. Ja musiałem parować już na płatnym (80 zł za dzień, bolało).
Jeśli ktoś planuje zabrać się za przejście, to poza zadbaniem o kondycję proponuję zrobić kilka tras +40 km, w tym nocnych, żeby sprawdzić nie tylko ciało, ale też głowę. Wygodne buty i nieprzesadnie napakowany plecak to również must have.
Odcinki trasy:
Czarny szlak - Krótki, ale całkiem przyjemny odcinek prowadzący wzdłuż potoku.
Czerwony szlak - Zdecydowanie najbardziej widowiskowy fragment całego Przejścia. Cała trasa wyłożona kamieniem, czasem bardzo nierównym. Krótki odcinek od Petrovej Budy do Przełęczy Karkonoskiej asfaltem. Od schroniska na Hali Szrenickiej idzie się głównie w warstwie kosodrzewiny, ochrona przed wiatrem mała. Miejsca, które warto zobaczyć, to Szrenica, Śnieżne Kotły (zdjęcie drugie), Kopa nad Moreną (zdjęcie pierwsze, bardzo ładny widok na Mały Staw i schronisko Samotnię, schronisko Strzechę Akademicką i Śnieżkę), no i w końcu Śnieżka, która należy do #koronagorpolski (pieczątka w Domu Śląskim pod szczytem). Wejście zakosami na Śnieżkę dość wymagające, ale krok za krokiem spokojnie do zrobienia. Do przełęczy Okraj już głównie ładny las.
Żółty szlak - Od przełęczy Okraj do przełęczy Kowarskiej nic specjalnego. Później spokojny las, ścieżka zmieniająca się po jakimś czasie w leśną drogę, i tylko ostatnie podejście pod Małą Ostrą daje trochę w kość, bo jest stromo i trzeba mijać duże głazy i korzenie.
Od Małej Ostrej do Janowic - Miks różnych szlaków. Niebieskim przechodzi się przez Skalnik, który należy do #koronagorpolski (nic ciekawego, łatwo przegapić, skrzynka na pieczątkę była rozwalona), później schodzi się wśród dużych głazów. Niestety niewiele pamiętam z tego odcinka, poza ruinami zamku Bolczów niedaleko Janowic - szkoda, że nie miałem okazji ich zwiedzić, bo wyglądały ciekawie. Tam również sporo głazów.
Od Janowic do przełęczy Komarnickiej - Absolutnie najgorszy, najbardziej beznadziejny odcinek całego Przejścia. Jakieś 9 km asfaltem, który odbiera chęci do życia. Ostatnie 2.5 km prowadzi polami i lasem, można też odbić na Skopiec, który również należy do #koronagorpolski (pieczątka w skrzynce na szczycie).
Od przełęczy Komarnickiej do Goduszyna - Reszta trasy prowadzącej przez różne szlaki, a także drogami nieoznakowanymi. Dużą część stanowiły tu leśne drogi, było też trochę asfaltu przez Jeżów Sudecki. Ogólnie góra, dół, góra, dół. Nic jakiegoś specjalnie ciekawego, choć było kilka punktów, które mi się podobały, np.: Okole z punktem widokowym na skale (zdjęcie czwarte), czy przepięknie usytuowany gościniec Perła Zachodu (zdjęcie piąte, słabo go tam akurat widać).
Resztę trasy sobie podarowałem. Najbardziej dojechało mi stopy, i nawet nie chodzi o otarcia (choć małe palce miałem dookoła obdarte ze skóry), co o bolące podeszwy. Pierwsze 80 km szedłem w wysokogórskich butach z wysoką cholewką, które na takie długie trasy się zwyczajnie nie nadają, bo są ciężkie i nie mają amortyzacji. W Chrośnicy zmieniłem je na buty do biegania i to był po prostu szok, ile daje miękka podeszwa, ale było już niestety za późno.
Inną kwestią było nieprzygotowanie się pod względem żeli i izotoników, z których zwykle nie korzystam - od 70 km zaczęło mnie z coraz większą częstotliwością srać, więc latałem w krzaki jak zwierz, i niestety czułem, że organizm słabnie.
Pod względem przygotowania kondycyjnego uważam, że było dobrze, bo nawet nie miałem jakichś super zakwasów po wszystkim, tylko te cholerne stopy bolały jak skurczybyk, a pełne czucie w palcach odzyskałem dopiero po pięciu dniach.
Raczej nie będę brać udziału w Przejściu ponownie, bo mimo, że organizacyjnie to była topka (punkty kontrolne, mega pozytywni wolontariusze i organizatorzy, herbata i woda do uzupełniania w określonych punktach), to zwyczajnie nie lubię chodzić, gdy na szlaku jest tylu ludzi.
Wrzucam jeszcze mój plan vs rzeczywistość. Nawet się to trzymało kupy na początku. Straciłem więcej czasu niż planowałem w schroniskach na jedzeniu i ładowaniu telefonu. Prawdziwe problemy zaczęły się od 70 km, gdy zaczęło mnie gonić, a i przez bolące stopy szedłem zdecydowanie wolniej
Nawrocki we wczorajszym wystapieniu medialnym stwierdzil, ze rzadzacy za malo zajmuja sie praca a za duzo zajmuja sie wystapieniami medialnymi i promowaniem wlasnej osoby.
Nie sadzilem, ze gosc jest zdolny do autorefleksji xD
@Dziwen już zacząłem pisać komentarz, czy coś zmieniłeś, ale zanim wysłałem doczytałem o ziarnie Zazwyczaj nie zerkam "pod kreską" bo tam powinno być chyba kopiowane gówno, a tu widać było jednak dodatkowe info.
To fakt, zmienia. Nie jest takie płaskie, komiksowe, gazeciarskie. Niby tylko ziarno, a odbiór inny niż płaski kolorek.