Ogólnie to zaraz koniec sierpnia, a ja mam do wykorzystania 27 dni urlopu jeszcze.
#chwalesie #pracbaza
Ogólnie to zaraz koniec sierpnia, a ja mam do wykorzystania 27 dni urlopu jeszcze.
#chwalesie #pracbaza
Zaloguj się aby komentować
Bede pracowal caly weekend zebyscie mogli ogladac mundial, gotowac wode na herbate i nie siedziec po ciemku w domu. Nie kazdy bohater nosi peleryne. #pracbaza #gorzkiezale
Zaloguj się aby komentować
#100twarzykolejarzy #kolej #pkp #gownowpis
Któryś pojeb na Targowej w siedzibie plk czy inny h⁎⁎ek z UTK wymyślił.... Uwaga
Ze jak będzie robiona konserwacja na ssp od 1 lipca br i będą otwarte drzwi do kontenera ssp. Dyżurny ruchu na danym odcinku ma obligatoryjnie wprowadzać jazdę 20km/h od TOP po przejazd drogowo kolejowy. Dla każdego pociągu po obydwu torach
XDDD²¹³⅞
#pracbaza
Zaloguj się aby komentować
Byłem dzisiaj w ZUSie co mnie zdziwiło była młoda miła pani w okienku(kilka ładnych młodych było) wszystko sprawnie zostało załatwione, jeszcze konto mi założyła online bo się okazało, że już można wszystko zdalnie załatwić. W domu zobaczyłem, że moje nazwisko źle wpisała przy logowaniu, na szczęście na stronie w danych jest prawidłowe.
Z drugiej strony zazdroszczę roboty bo za dużo jej nie mają i jako mężczyzna nie mam takich możliwości tylko kołchoz.
#polska #pracbaza
Zaloguj się aby komentować
Dostalem pare dni temu oferte pracy w innej firmie( szybko sie zdecydowali)- ale praca stacjonarna w Wawie i tylko 1200 zl wiecej na reke( jak sie okazalo to i tak byla oferta z gornych widelek xd)- niewiele mniej wydam na pociag,dodatkowo takie godziny pracy,ze praktycznie bym sie z dzieckiem nie widywal. Taki to los hiobowy, jest dramat z praca zdalna,albo chociaz hybrydowa( typu 3 dni z domu,2 w centrali,bo wiekszosc hybrydowych to jest 1 dzien z domu na tydzien albo dwa xd) Grzecznie podziekowalem- szukam dalej,moze cos sie trafi xddd #pracbaza #oswiadczenie
Zaloguj się aby komentować
Od niedawna mam nowa prace w firmie która ma AI zapalenie mózgu. Codziennie ktoś prezentuje jakiegoś nowego AI agenta. Niektóre są od takich pierdół że użycie ich doslownie wydłuża caly proces najmniej dwukrotnie, ale używanie agentów Ai jest wpisane w performance review wiec trzeba robic, wiadomo.
Mam ochotę iść na budowę. Malować ściany. Serio. #pracbaza
JA pi€rd0lę, jaka to jest bańka. Już w tej chwili, jedno centrum danych zużywa więcej wody niż wszystkie domostwa u mnie w Irlandii, a mamy ich przecież więcej. Zużycie energii to też jakiś kosmos. Ceny tych mediów w końcu wyjebią w kosmos, to jest więcej niż pewne, bo słodkiej wody w Europie brakuje i bez tego. Jak ceny tokenów zostaną urealnione, a potem jeszcze uwzględnią te media, to stanie się to impreza dla najbogatszych, bo dokładnie tak powinno być, w tych okolicznościach.
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry, chciałbym zgłosić nieprzygotowanie do pracy życia.
#gownowpis #pracbaza
Zaloguj się aby komentować
Ok. 12 lat temu przeprowadziliśmy się z żoną do "obcego" miasta. Od tamtej pory nie dorobiliśmy się żadnego kręgu znajomych. Raczej nie jesteśmy zbyt towarzyscy, więc nie robiliśmy zbyt wiele, aby ich zdobyć. Po prostu najlepiej się bawimy w swoim towarzystwie. Żona miała kilka prób, ale zawsze kończyły się rozczarowaniem. "Baby są straszne, gadają tylko o zakupach, i główną rozrywką jest najeżdżanie na mężów" - jej zdanie. Nie udało się jej znaleźć koleżanki z podobnym do swojego vibem. Ja to jeszcze mam dwóch kolegów. Raz na jakiś czas piwko w garażu. Nie za często, nie za blisko, ale raz na jakiś czas mam się z kim spotkać.
Nadszedł czas kiedy żona trochę tęskni za wyjściem z kimś do kina czy restauracji. Z kimś, kto nie jest mną. Ja ją rozumiem.
I tu na scenę wchodzi, nazwijmy ją, Magda.
Fajna dziewczyna, miła, inteligentna, zabawna i, co jest dość rzadkie, z dystansem do siebie. Żona złapała z Magdą nić porozumienia i bardzo ją polubiła. Nie dziwię się, bo sam bardzo ją lubię i mam o niej podobne zdanie, co moja żona. Żona i Magda czasem heheszkują przez komunikatory. Mieliśmy też okazje być na wyjeździe przez 3 dni i spędzić razem trochę czasu. Żonę bardzo korci, żeby poszerzyć tę znajomość na jakieś wyjście na miasto czy kawę w mieszkaniu.
Jest tylko jeden mały, malutki problem.
Magda pracuje w mojej firmie. Tzn. jestem właścicielem firmy i ją w niej zatrudniam.
Pierwszy mój odruch - to nie jest zdrowe. Wydaje mi się, że ich relacja zawsze będzie obciążona faktem, że jest moją pracownicą. Mam wrażenie, że żona nigdy nie będzie pewna, jaka naprawdę jest ich relacja.
Co o tym myślicie? Czy jest możliwe (i zdrowe), aby poszerzyły tę relację?
Czy mam zwolnić Magdę, aby żona mogła mieć fajną koleżankę? Xd Nie chciałbym, bo to najlepszy pracownik jakiego mam i miałem przez lata.
#gownowpis #relacje #pracbaza #zwiazki
Niech próbują, skąd wiesz kiedy lub czy żona będzie miała kolejne szanse na relacje. Kobiety potrzebują kontaktu z innymi kobietami - obserwacja przypadków, które znam z życia.
Ryzyko jest w każdej drodze, którą wybierzesz. Natomiast zero-jedynkowo i brutalnie dużo łatwiej emocjonalnie będzie Ci zastąpić pracownika jakby sytuacja skrajnie źle wyewoluowała.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#pracbaza szacun dla zwyżkowego za awaryjne skladane krzesło ( ͡° ͜ʖ ͡°) #elektryka #energetyka

Zaloguj się aby komentować
Ile według was powinni zarabiać bogowie życia i śmierci?
Ile porodówek i szpitali trzeba zamknąć aby lekarze byli godnie wynagradzani?
#lekarz100k #afera #szpital #pracbaza

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jak pogadasz z Mariuszem pracującym w kołchozie i spytasz ile zarabia to ci normalnie powie:
- minimalna krajowa i pięć stówek w kopercie, jakoś się kręci.
Pogadasz z Anetką w korpo, to też normalnie odpowie:
- No, średnia krajowa, czasem premia wpadnie, jest okej.
A lekarz? Ja pie**olę… Lekarz w Polsce to jest zupełnie inny gatunek człowieka, ku**a.
Zapytasz go, to nie usłyszysz:
- A, osiemdziesiąt, sto tysięcy, zależy od miesiąca.
Nie, ku**a. Od razu zaczyna:
- Jak pan śmie pytać? A wie pan ile ja się uczyłem, ku**a? A wie pan ile mam odpowiedzialności? A wie pan, że mam trzy etaty, dwa kontrakty, cztery dyżury i jeszcze prywatny gabinet?
#lekarz100k #takaprawda #pracbaza #afera #konowalposting #humorobrazkowy

jak w kazdej tak znajonalizowanej branzy (chyba ustepujacej tylko wymiarowi sprawiedliwosci) w sluzbie zdrowia wszystko zbudowane jest na hierarchii politycznej, gdzie kumoterstwo sie szerzy i najwazniejszym wyznacznikiem powodzenia nie jest swiadczenie jakosciowych uslug, tylko to z kim pijesz wutke. ustawione dziady kosza miliony, a rezydenci bez znajomosci zapierdalaja za miske ryzu. not all doctors are bastards
Zaloguj się aby komentować
Pracuję w biurze w którym zespół liczy 10 osób. Dzisiaj w ramach luźnych rozmów i przy okazji urodzin jednego z kolegów ktoś rzucił hasło jaka jest średnia wieku osób w naszej małej społeczności. Odpaliłem excela i na podstawie naszej szacunkowej, aczkolwiek dosyć dokładnej wiedzy nt wieku poszczególnych osób zrobiliśmy typy i rzeczywiste obliczenia.
Wyniki w tabelce - policzona średnia wieku i mediana. Patrząc na wyniki jesteśmy modelową grupą statystyczną
A jak to wygląda u Was?
#pracbaza #ciekawostki


Zaloguj się aby komentować
Dostałem pracę.
2 lata temu byłem po rozstaniu, z rozjebanym zdrowiem i to mocno, z komplikacjami po zabiegu i 2 nowymi chorobami, bezrobotny, z dołkiem psychicznym i w weekendowym ciągu alkoholowym
2 lata przepracowałem i się nawkurwiałem za wszystkich i miałem męczarnie brania cudzej firmy na swoje barki jako samodzielny handlowiec.
Podreperowalem mocno zdrowie (dziś 80 % tego czego chcę, czasem 90 % i idę do przodu dalej), przepracowałem związek w głowie, zmieniłem się w oczach bliskich mi osób na lepsze. Choć najbliżsi mówili mi po czasie "stary ja znam takich co by się jebnęli na linę w takiej sytuacji"
Dziś zostałem Head of Sales w duzo wiekszej firmie niz obecna. Za spoko kasę. Po 4 etapach rekrutacji.
K⁎⁎wa zawsze walczyłem o siebie
teraz sie tylko troche boje bo ogromna odpowiedzialnosc + zostaje bez urlopu na lato XD
#pracbaza #chwalesie #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Ahahahha xD jakiś czas temu odjebali mnie z rekrutacji pasującej idealnie do mnie, łaskawie odpisali nawet z feedbackiem! Z tym, że nie pytali mnie o nic co tam wypisali xD
Najbardziej mnie rozjebało, że "nie mam dostatecznych umiejętności w traceability" gdzie ja dosłownie robiłem to na poziomie korporacji, dosłownie pracowałem z Koreańczykami z HQ w Seulu xD
No cóż, chyba nawet mi nie żal, że nie dostałem pracy od typów, którzy raz, że nie wiedzieli kogo szukają (a szukali kogoś do roboty za 3 zupełnie różne działy), a dwa, że nie potrafili nawet zadać pytań dotyczących mojego CV. Ale co kwikłem to moje xD
#pracbaza #rekrutacja
@ZohanTSW trochę tak, ale już po zadawanych pytaniach było widać, że goście nie mają pojęcia o produkcji baterii, w dodatku okazało się, że to co mi mówił gość na poprzedniej rozmowie nijak się miało do stanu faktycznego xD ale to tak kompletnie w stylu "chcemy produkować sami" vs "nie mamy zamiaru tego produkować sami" xD
Zaloguj się aby komentować
Dawno temu studiowała ze mną typiara co była wysoko w jakiejś piramidzie finansowej. Miałem do niej kontakt na fejsie aby wymieniać się notatkami a potem miałem ją usunąć. Nie usunąłem bo regularnie wrzuca posty z tej piramidki i jest to piękna kopalnia beki.
Nie dość, że wypruwasz sobie żyły, sprzedajesz kolegów, zatruwasz życie rodzinie - to jeszcze musisz robić fikołki, dosłownie xDDD
#pracbaza #januszebiznesu #piramidafinansowa

Zaloguj się aby komentować
BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY
#niemakolaczy
Part 14 - kelnerka w restauracji z ramenem i sushi
2019
Po ostatniej pracy w pato kawiarni, zrobiłam sobie niecały rok przerwy od zarabiania cebulionow. Głównie ze względu na zbyt dużą ilość nauki na studiach. Zwłaszcza na pierwszym semestrze magisterki, który był semestrem wyrównawczym na politechnice. Moje życie towarzyskie przestało wtedy istnieć, a o pracy zarobkowej nie było co myśleć. Dlatego też bardzo podziwiałam dziewczynę z roku, która równo jechała na kelnerowaniu co weekend. Nie wiem jak ona to robiła, no ale też była dużo bardziej kumata w nauce chemii i generalnie przedmiotów ścisłych, których było najwięcej.
Starałam się bardzo żeby uzyskać wystarczająco wysoką średnią, aby dostać się do programu Erasmus co wymuszało na mnie dodatkowy stres w postaci dobrych ocen, a nie tylko zaliczeń - mówię o tym ponieważ to będzie też istotną informacja w kolejnym wpisie w tym temacie. Generalnie dawałam z siebie wszystko. No więc po zakończeniu drugiego semestru i dostaniu się na Erasmusa, wiedziałam, że mam parę miesięcy wolnego, żeby coś tam sobie dorobić. Po znajomości dostałam pracę w lokalu z ramenem i sushi. To znaczy był jeden pracodawca i dwa lokale. Raz miałam zmianę w jednym, a raz w drugim.
No i powiem tak. Praca jak ja tamte czasy była idealna. Prawie na nic nie mogę narzekać, jedynie na siebie, no i parę niedociągnięć, które mnie jakaś szczególnie nie dotyczyły ale uważałam że były one po prostu słabe.
Zaczynając od plusów. To codziennie jako obiad pracowniczy wcinałam sobie najlepszy ramen jaki jadłam do tej pory, nic go nie przebiło i myślę, że nie przebije. Była super atmosfera, a z napiwków wyciągałam drugą wypłatę. Wiadomo wolałam mieć zmiany w lokalu z ramenem bo tam była masa ludzi codziennie i na tamte czasy ludzie stali w kolejkach żeby tam zjeść.
W lokalu z sushi było mniej ludzi i można było sobie odpocząć ale przez to mniej się zarabiało. Bardzo lubiłam te wolne chwilę przestoju gdzie można było sobie pogadać z sushimasterem, pożartować posłuchać historii, które do dziś mnie bawią jak sobie je przypomnę. Szefostwo było nie wiele starsze ode mnie i bardzo na luzie. Mieli ludzkie podejście gdyż sami pare lat wcześniej pracowali jako kelnerzy w innym lokalu i potem po prostu założyli spółkę i otworzyli dwa lokale już pod swoim brandem.
Tutaj się zatrzymam i uważam, że właśnie to jest bardzo ważne, żeby szef wiedział jak to jest pracować na niższym szczeblu i wiedzieć z czym ma doczynienia typowy pracownik. To po prostu widać jak ktoś szanuje pracę swojego pracownika. No ale też wie jak pracownicy potrafią kombinować...
Przyznam, że tutaj też panowała zasada "kto nie pije i pali, ten pilnuje sali" no i ma gorsze relacje z resztą zespołu. Wszyscy mnie tam szanowali, ale widać było, że nie jestem "swoja".
Pamiętam pierwszy szok z jedną dorywcza kucharką jaki doznałam. Przebierałam się w toalecie i nagle słyszę walenie do drzwi i tekst "długo będziesz tam k⁎⁎wa siedzieć". Oburzylam się i pomyślałam no "po⁎⁎⁎⁎na i chamska baba" ale okazało się że tak wyrażała swoją sympatię xd do każdego tak gadała i nikt nie uważał to za dziwne, taki styl bycia. - no pewno nie używała wulgaryzmów po to żeby kogoś poniżyć.
Niestety czuję, że ja trochę w tej pracy niedowozilam. O ile praca w ramenie była banalnie prosta. Wystarczyło być miłym dla klientów i nie mylić zamówień, tak w sushi były trochę bardziej skomplikowane zamówienia i wkurzał się na mnie kucharz jak ciągle zapominałam mu przynosić kamienny talerz jak ktoś zamawial kotleta xd Też nie jestem z siebie dumna, że nakrzyczałam na dostawcę jedzenia. Który coś tam sobie sprawdzał z zamówieniami gdzie ma zawieść, a ja nie niego nakrzyczałam "co robisz, zaraz mi wszystko pomieszasz" no i nie miałam okazji go przeprosić do dziś czuję wyrzuty sumienia, że nie umiałam się skontrolować bo mnie stres zeżarl i wylałam to na kogoś zupełnie postronnego.
Z głupich akcji to pracując tam zaliczyłam najbardziej żenującą sytuację w moim życiu. Do lokalu z ramenem wszedł wtedy mój ówczesny ulubiony twórca YT. Był to Dem3000, uwielbiałam jego poczucie humoru więc się podjaralam jak wszedł. Zamiast dać mu zjeść to poprosiłam go o zdjęcie. Oczywiście mnie zignorował - bardzo słusznie. Jednak później zostawił swój rysunek z podpisem dla fanki
Generalnie zabawne było to jak ten lokal z ramenem przyciągał ludzi, o charakterystycznym wyglądzie. A w tym przypadku fanów mangi. Kiedyś przyszła grupka dzieciaków i na zamówieniu trzeba było podać swoje imię (była to ankieta do wypełnienia z zaznaczonym ramenem i dodatkami) dzieciaki wpisały swoje mangowe imiona, które były dla mnie łamaczem języka. Więc po prostu się pytałam który ramen to jest dla kogo - pewnie byli rozczarowani.
Pamiętam też córkę z mamą, która bardzo głośno bekneła po zjedzeniu ramenu, praktycznie prosto mi w twarz i powiedziała, że tak się dziękuję za dobre jedzenie w Japonii. Jej mama zrobiła się bardzo czerwona że wstydu. Mnie to rozbawiło, fajnie że dziewczyna się nie krępowała zwykłym ludzkim odruchem, wyglądała na bardzo sympatyczną.
Zawsze mnie bawi jak sobie przypomnę to jak różnymi światami jest sala/kuchnia. Jakby się człowiek przenosił z jednego wymiaru do drugiego. Sala to pełna kulturka, wszyscy są dla siebie mili, uśmiechają się, ładnie ubrani ludzie, utopia xd. Wchodzisz na kuchnie, a tam zjarany kucharz nie ogarnia zamówienia. Idziesz do toalety, gdzie szef kuchni dopija ostatni łyk wódki, wyrzucasz papierek do kosza na śmieci i dostrzegasz test ciążowy, w oddali słyszysz jak jeden z kucharzy przegania szczury wyrzucając śmieci do kontenera na zewnątrz xd No dzień jak co dzień xd
Swoją drogą mam pełny szacunek do ludzi pracujących za garami (w sumie mam szacunek do każdego kto ciężko pracuje), warunki są trudne, zapach oleju, powietrze gęste od pary jak w saunie, mało miejsca i pewnie wiele innych trudności, których nie udało mi się zaobserwować. Akurat w tym lokalu co pracowałam okno było w kuchni bardzo duże i ciągle otwarte, niezależnie od pogody. Przez te okno też kucharze wychodzili sobie na zewnątrz zapalić czy wyrzucić śmieci.
Co do jarania to najbardziej pamiętam jak 10 razy tłumaczyłam typowi co ma być w zamówieniu, a ten z uwagą i przekrwionymi oczami patrzył na mnie i wszystko powtarzał, a potem i tak zapomniał pomylil zamówienia xd No ale lubiłam tych ludzi, wszyscy ciężko pracowali i tworzyli swoistą paczkę dobrych znajomych, którzy razem dobrze się bawili więc fajnie się ich obserwowalo mimo, że do tej paczki nie należałam
Była jednak jedna krzywa akcja, w sensie to był już moment w którym choć trochę starałam się żeby ludzie mi nie wychodzili na głowę tylko dlatego że byłam miła i cicha. Często na zmianie lądowałam z laską, która była wiecznie na kacu. Mimo apelu kierowniczki o nie przychodzenie do pracy skacowanym, nikt tego nie słuchał. Raz już była tak zjechana imprezą z poprzedniego dnia, że co 5 minut mówiła jak ja boli głowa - może od kaca, a może od tego że za⁎⁎⁎⁎la głową w grzejnik w klubie na imprezie. Więc robiła wszystko w ślimaczym tępie a ja pracowałam za nią... Ta w pewnym momencie się na mnie wydarła, że myje naczynia zamiast obsłużyć klientów (było tyle naczyń do zmywania, że nie było w czym podawać ludziom jedzenia-pani na zmywak nie przyszła) więc musiałam myć, potem sala i potem znów myć i sala. A ta chodziła i jęczała wszystkim, że ma kaca. Powiedziałam je, że się nie rozdwoje i że sama niech pójdzie do klientów, a ona że kogoś tam rozliczała z rachunku - no typowe wymówki. Powiedziałam potem kierowniczce, że nie chce być z nią już więcej na zmianie bo jest laska wiecznie skacowana i ta prośba została uszanowana.
W zasadzie największy problem był właśnie z osobami które miały przychodzić na zmywak, nie było nikogo stałego do tego zajęcia i przez to kelnerki musiały brać to na siebie, a jak już ktoś przychodził to często ta osoba wyglądała jakby była od czegoś uzależniona (to samo co było w arabskiej restauracji) i też była ta sama smutna sytuacja że pani, ze zmywaka wyjadala resztki z talerzy, mimo, że dostała by od kuchni jedzenie jakby tylko powiedziała, że jest głodna
Druga krzywa akcja to to, że chyba nikt tam nie miał umowy o pracę oprócz kluczowych kucharzy, a i z tym było ciężko. W sushi pracowała kelnerka od 2 lat i co chwile prosiła o UoP a jej przesuwali obietnice ciągle na kolejne terminy. Laska miała zamiar tam pracować, ale nie chciała lecieć ciągle na zleceniowce, była odlewana, choć rozumiem to bo w gastro ciężko o pracownika, który nie znika bez powodu więc też się właściciele wycwanili i przestali dawać umowy ... Albo może zawsze tak było?
Podsumowując bardzo dobrze wspominam to miejsce pracy, jedynie weekendy były niesamowicie trudne i wykańczające fizycznie ,że musiałam po takiej zmianę odsypiać prawie cały dzień. Jako praca dla młodych ludzi super, jednak z wiekiem to ciężko mi sobie wyobrazić taka pracę np w wieku 30+ lat.
Było to pierwsze miejsce pracy gdzie właściciel traktował po ludzku swoich pracowników tak samo kierownicy i już sami pracownicy byli wobec siebie normalni. Dzięki tej pracy odzyskałam wiarę w to, że można mieć miejsce pracy które cię nie wkurwia na samą myśl o przysłowiowej niedzieli wieczór
#pracbaza #praca

Zaloguj się aby komentować
Poszukiwani ochotnicy na niebezpieczną wyprawę (tak zaczynało się kiedyś ogłoszenie badacza Arktyki, kapitana Fram F. Nansena).
Potrzebuję człowieka na 4-5 dni zapewne od tego weekendu, sam weekend też wchodzi w grę, albo od poniedziałku do położenia kabla sterowniczego pod dachem hali. Praca na zwyżce a hala w Nałęczowie ale mogę zabrać z Wawy czy po drodze i odwieźć.
Wymagany brak lęku wysokości, obsługa wkrętarki, komunikatywny polski, może być w dialekcie budowlanym.
#pracbaza #elektryka
Gx
Zaloguj się aby komentować
Kiedy przychodząc do roboty widzisz obok budynku gości z koparką, a po 15 minutach przestaje działać internet.
#heheszki #pracbaza

W poprzedniej robocie ogarniałem różne restauracje od strony IT. W jednej kiedyś padł serwer od systemu sprzedażowego. Przyjechałem na miejsce, połowa pracowników namawia mnie żeby dał sobie spokój to pójdą do domu. Co samo w sobie już było głupie bo każdy na umowie śmieciowej i wolny dzień to bezpłatny dzień. W każdym razie jak szefostwo podjęło decyzję, że mają pracować "na karteczkach" to mnie błagali żeby to ogarnął jak najszybciej bo już nie wyrabiają.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu każdy dodatkowy wprowadzony płatny dzień wolny to właśnie takie przyzwyczajanie do walenia w uja. Nie pracujesz, a Ci płaca? Skąd pieniądze ? Albo od tych co jednak pracują lub z dodruku, który napędza inflację.
Zawsze wydawało mi się, że takie oczywiste rzeczy uczy się człowiek w wieku szkolnym, ale jak widać, socjalizm, populizm i wszelkiej maści rozdawnictwo mocno w głowach ludzi miesza.
Zaloguj się aby komentować