#niemiecki #pracbaza #heheszki #angielski Przeklęta niemiecka klawiatura xD Oszaleje kiedyś przez te 2 literki

#niemiecki #pracbaza #heheszki #angielski Przeklęta niemiecka klawiatura xD Oszaleje kiedyś przez te 2 literki

Zaloguj się aby komentować
No i c⁎⁎j, no i cześć. Kolejny cykl korzystania z przepychu Dla biedaków pora zacząć. Priority i pierwszy rząd wizzair.
#pracbaza
@rith tanio bilety do Turku można wyrwać z Gdańska
Zaloguj się aby komentować
Pytanie do osób pracujących w mniejszych firmach - jak u was wygląda sprawa zamykania budynku, i uzbrajania alarmu? Odnoszę wrażenie, że u mnie jest to jakaś patologia.
Sytuacja jest taka: Budynek firmy całkiem spory, dwa segmenty biurowe + produkcja z magazynem. Ci ostatni mają sztywne godziny pracy, 15:30 i idą do domu. Ale zostaje około 30 osób z biur - wszelakich inżynierów, managerów, etc. Oni, w tym ja, mają elastyczne godziny pracy, mogą siedzieć w robocie do 19. Zamknięcie budynku, i uzbrojenie alarmu przypada ostatniemu pracownikowi, który wychodzi z budynku. I tu zaczyna sie sajgon.
Teoretycznie wystarczy rzut oka na liste obecności w intranecie. Ale np. managerowie nie mają obowiązku odbijania karty. Do tego, część osób notorycznie zapomina się wbić/odbić -> ta lista jest w praktyce bezużyteczna. Kończy się to tym, że ktoś, kto domniema, że jest ostatni, chodzi po przepastnym budynku w ciemnościach, i drze pysk "zamyyykaaam, czy ktoś jeszcze tu jest, haaaalo". To samo w sobie jest głupie, i jednocześnie zawodne. Niektóre miejsca są głośne przez maszyny pracujące 24h, a zakamarków jest zbyt dużo, by wszędzie fizycznie sprawdzić, czy ktoś tam jest.
Fałszywe alarmy są non-stop, bo ktoś kogoś "zamknął" w budynku, a sam system wydaje się być debilny. Jak sie to robi dobrze?
#pracbaza #pytanie
@MuojemuKotu Ten system nie wydaje się debilny. On jest debilny oO
Nie dość, że niewygodny, brak możliwości rozliczenia gdy ktoś "zapomni" uzbroić przed włamaniem, to jeszcze pewnie pół firmy zna hasło po prostu do rozbrojenia alarmu?
Prawidłowo - dodać do kontroli dostępu bramki na każdym wejściu. Bez karty nie wejdziesz, każdy się odbija (nawet gość). System zlicza ilość ludzi w środku, jak zero to wysyła sygnał uzbrojenia. Tutaj dużo zależy co aktualnie macie za system, ale nawet jeśli sam nie wspiera to pewnie da się zrobić jakąś protezę. https://www.bramkiobrotowe.eu/katalog/system-kontroli-dostepu/autorska-kontrola-dostepu/program-software/system-liczenia-osob/
Proteza na szybko i tanio (niekoniecznie dobrze) - wstawić kamerę z liczeniem osób. Wychodząc patrzysz na ekran czy jesteś ostatni, jak tak to uzbrajasz. https://ivel.pl/blog/system-kontroli-liczby-osob-w-obiekcie
PS: Jak macie 30 ludzi w biurze + produkcja to to wcale nie jest mała firma
@MuojemuKotu jako że temat dotyczy mojej branży to zaproponuje rozwiazanie. Zamontowanie sygnalizatorow wewnetrznych/brzeczyków ktore zostają aktywowane gdy system odlicza czas do uzbrojenia. Jeżeli delikwent zostanie w budynku i usłyszy że system jest zazbrajany to będzie musiał iść i w czas rozbroić.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wyszedłem z nory na chwilę a tam znowu zachód słońca
#pracbaza #marynarz

Zaloguj się aby komentować
dzisiaj miałem swoją pierwszą rozmowę rekrutacyjną w całości po angielsku
(etap 1/3)
jak zwykle rozumiałem 90% a język plątał mi się jak żyd po pustym sklepie
coś tam nadukałem
zaprosili dalej
ogólnie to klęska urodzaju bo będą o mnie "walczyć" jeszcze dwa korpo
ofc każdemu mówię, że konkurencja daje więcej
XDDDDDDD
#pracbaza

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Ostatnie wpisy mogły Was przekonać, że na korpo można tylko narzekać, ale tak nie jest.
Korpo mają swoje zalety i liczne przewagi nad mniejszymi firmami, których nie da się pominąć, rozważając zmianę pracy. Dlatego dziś skupimy się tylko na pozytywach. Zapraszam do lektury
Stabilność zatrudnienia i finansów
W korporacji najczęściej dostajesz przewidywalne warunki gry. Wypłata przychodzi w terminie, widełki i zasady podwyżek są opisane w ogólnodostępnych politykach, a budżety są planowane z wyprzedzeniem. To nie oznacza, że nigdy nie ma zawirowań, ale ryzyko „niespodziewanej katastrofy”...
Jakiś czas temu pisałam o swojej pracy sprzątaczki i obiecałam @sireplama że opiszę swoją przygodę z pracą w pizzerii. Zapinajcie pasy, bo oto wzięło mnie na pisanie xD
#praca #pracbaza #wspomnienia #pizza i podepne się też pod #niemakolaczy
***
Czasy przed rozpoczęciem kariery sprzątaczki były jeszcze bardziej szalone.
Mieszkałam wtedy z rodzicami, więc posiadanie pracy nie było jeszcze krytyczne.
Od poprzedniej roboty, z której mnie wyjebali minęło kilka miesięcy pasożytowania, w dzień spałam a w nocy czytałam joemonstera, wykop i rysowałam.
Ale nie było na fajeczki i imprezy więc trzeba było zacząć wstawać wcześniej i dźwigać większy ciężar.
Odezwali się do mnie z pewnej sieciowej pizzerii, a że pizza to już wtedy było moje love to ochoczo poszłam na rozmowę.
Do tego nie było to zwykłe stanowisko na zmywaku tylko jako SZEF ZMIANY.
W myślach już liczyłam mamonę i wyobrażałam sobie swoją karierę menagerską.
Nie ważne, że w ogóle się do tego nie nadawałam, ale wtedy jeszcze wierzyłam, że chcieć znaczy móc.
Na rozmowę poszłam w kanciastej koszuli, czysta i pachnąca, jakbym nigdy nie była tym trollem nierobem z poprzednich miesięcy.
Rozmowa miała się odbyć w jednej z pizzerii (na tamten czas było ich kilka we Wrocławiu).
Na miejscu okazało się, że nie jestem jedyną kandydatką zaproszoną na to spotkanie xD było nas chyba z 10 osób, zrobili nam wstęp na temat pracy, warunków i wymagań, gdzie już kilku kandydatów zostało odsianych, bo jak możecie się spodziewać, nie była to praca marzeń xD
Mieliśmy do wykonania jakieś testy na kompetencje i inne bzdety, które miały odsiać kolejnych osobników. Na końcu obiecali, że się odezwą i wręczyli nam kupon ze zniżką do wykorzystaniu w lokalu.
I oto zdarzył się cud, przeszłam pierwszy etap! Zaprosili mnie na kolejną rozmowę, tym razem już w lokalu, w którym potencjalnie miałam pracować.
I to spotkanie poszło wyjątkowo dobrze, co zaowocowało moim awansem z bezrobotnej kanalii na potencjalnego SZEFA zmiany.
A dlaczego potencjalnego? Bo to była poważna firma, pizza sirius biznes i to nie tak hop siup, że wbiję do lokalu jak do siebie i będę wydawać rozkazy niższym karaluchom, bo od pozycji karalucha miałam startować aby nauczyć się thug life w pizzerii.
Pizzeria nie była duża, położona na obrzeżach Wrocławia, na szczęście dojazd miałam dobry, nawet nocnymi, bo często zostawało się dłużej.
Oczywiście na początek minimalna krajowa, po czym po zdaniu EGZAMINU na SZEFA zmiany, podwyżka o jakieś 200 zł brutto. Niestety nie dane mi było spróbować jak smakują te lepsze parówki z biedronki, ale o tym później.
Oprócz pizzerów, pracowała tam szefowa lokalu oraz tymczasowo szef zmiany, którego miałam zastąpić. Kierownikiem był ziomek, który posiadał kilka lokali, nasz był najmniej dochodowy i rzadko u nas bywał.
***
Na początek dostałam gruby plik ze wszystkim czego miałam się nauczyć do egzaminu, były tam informacje o wagach kulek, składnikach, datach ważności, no wszystkim co powinnam wiedzieć, w bardzo szczegółowej formie. Zaczęłam od nauki obsługi kasy i kręcenia placka, nie było to nic trudnego więc trzeba było przejść do bardziej skomplikowanych zadań jak zamawianie towaru na podstawie analizy jego schodzenia, przyjmowanie towaru, otwarcie i zamknięcie lokalu, sprawy pracownicze oraz odbieranie telefonów z zamówieniami.
***
Dlaczego wymieniłam to ostatnie? Ponieważ miałam (i do dziś częściowo mam) problem z rozmową przez telefon. A doliczając do tego fakt, że taka rozmowa wymagała wypowiedzenia skomplikowanej formuły na podstawie algorytmu tego co powiedział klient, to był dla mnie koszmar i autentycznie bałam się tego, aż będę musiała zacząć odbierać te telefony.
Oczywiście formułek nauczyłam się na pamięć, ale w sytuacji stresowej naturalnie moja pamięć łapie errora.
Ale stało się, telefon zadzwonił akurat w chwili, gdy koleżanka była zajęta i spojrzała na mnie wymownie (wszyscy widzieli, że unikam telefonu jak ognia). Oczywiście wyszła klapa i kompromitacja, może i przyjęłam zamówienie, ale formułkę totalnie zjebałam, klient nie został poinformowany o hiper promocjach i nie doszło do próby wciśnięcia dodatkowej sałatki do zamówienia. Ledwo odłożyłam słuchawkę, dzwoni znowu, ten sam głos, ale przedstawia się jako kierownik i dostaję zjebę, że nie poprowadziłam rozmowy należycie xD no nie powiem, trochę mnie to wkurwiło robić takie podchody, co dało mi kopa motywacyjnego do wypadnięcia następnym razem lepiej niż ustawa przewiduje. Finalnie się udało, ale telefonu wciąż unikałam xd
***
Pewnie myślicie, że pracując w pizzerii spełniło się moje marzenie o żywieniu się wyłącznie pizzą. Haha, co prawda w ramach pracowniczych benefitów mogłam zrobić sobie raz dziennie małego placka z sosem i serem za 3,50 zł (za dodatkowe składniki płacić musiałam normalnie), ale wcale nie dawało mi to wymarzonego szczęścia, bo pizza była najzwyczajniej ch⁎⁎⁎wa. Nie wiem czy to była kwestia słabych składników czy ciasta, ale wielokrotnie w przerwie na szamę, zamawialiśmy placki z pizzerii nieopodal. Ja nie wiem jak ludzie mając wybór, decydowali się na tą sieciówkę.
***
Co do samej pracy to do najprzyjemniejszych nie należała. Zwykle miałam drugie zmiany bo jak już byłam tylko ja i kierowniczka z ekipy zarządzającej to musiałam być zawsze kiedy jej nie było albo przysługiwała jej pierwsza zmiana. Jedynki były fajne, bo niewiele się z rana działo, a otwarcie lokalu to był banał i mógł to zrobić szeregowiec. Dopiero od drugiej połowy dnia zaczynał się sajgon, a zamknięcie lokalu było tematem najgorszym.
Że weekendy w pizzerii są intensywne to nie muszę mówić. Opowiem za to jakie fajne było zamknięcie lokalu.
Był na to z góry określony czas, powiedzmy, że ostatnie pół godziny zmiany. Pracownicy wtedy sprzątali lokal a ja siedziałam w biurze o wielkości metra kwadratowego i robiłam rozliczenia.
Trzeba było zważyć ile składników zeszło, sprawdzić czego zabrakło, rozliczyć kasę, pracowników którzy zajmowali się dostawami, wszystko musiało być logiczne i system nie pozwalał zdać raportu i zamknąć lokalu jeśli były jakieś nieprawidłowości. A jeśli były to trzeba je było rozwiązywać. Zamknięcie lokalu nigdy nie przebiegło u mnie w wyznaczonym czasie, a co jeśli go przekraczałam? Siedziałam za darmo i walczyłam z systemem. W przeciwieństwie do szeregowych, nie miałam tam nadgodzin, to że siedziałam dłużej niż trzeba to moja wina, bo powinnam już to wszystko umieć rozwiązać xD a nie dało się rozpocząć raportu przed określonym czasem aby się wyrobić bo system nie pozwalał xD
***
Z heheszków to któregoś wieczoru wychodząc z lokalu, zapomniałam uzbroić alarmu. Byłam już na mieście ze znajomymi, kiedy kierowniczka zadzwoniła, że miała telefon z ochrony dlaczego alarm o tej godzinie jeszcze nie włączony xD Tata musiał mnie ratować, bo przecież z szefowej pensji nie stać mnie było na taksę, i pośród nocy odbierał mnie z centrum i wiózł na zadupie abym włączyła ten cholerny alarm xD
***
A tak poza tym to pracowali ze mną różni dziwni ludzie i jeden złodziej. Ale zabawa początkowo była wyborna.
Często po zakończeniu wieczornej zmiany, zostawaliśmy dłużej w lokalu, lał się browar i jarał joint. Prawdopodobnie jeden z dostawców nie czekał z jointem do końca zmiany, ale nic nie udowodniliśmy. Poza tym, mimo że ziomek notorycznie 'gubił' hajs za dostawy (zapisywaliśmy na kartce a potem ściągało mu się to z wypłaty), kierowniczka go trzymała bo nikt inny nie chciał u nas pracować xD raz mnie wkurwił z krętactwem do tego stopnia, że dostałam pozwolenie na wystawienie mu wypowiedzenia umowy. Oczywiście, po kilku dniach kierowniczka błagała MAĆKU (imię zmienione) WRUĆ, bo ostatni ostały dostawca nie wyrabiał z zamówieniami.
Inni też byli dobrzy.
Jedna typka dojeżdżała z wiochy koło wro autem, bo inaczej się nie dało. Oczywiście nie stroniła od pozmianowych używek, po czym wsiadała do auta i wracała na⁎⁎⁎⁎na. Za mojej pracy tam, tylko raz po drodze za⁎⁎⁎⁎ła w słup.
Natomiast kierowniczka to była taka, hmm, grzeczna paniusia, ale widać znudzona życiem.
Chętnie bawiła się z nami po godzinach i przymykała oko na wiele rzeczy, liczył się tylko supervisor, który czasem nas odwiedzał, to była jej sekretna miłość i potrafiła cały dzień o nim pi⁎⁎⁎⁎lić. Noo, chyba że akurat odwiedzał nas jej mąż to robiła się dziwnie cicha.
Były jeszcze dwie laski, takie całkiem spoko, lubiłam je.
***
Wspomniałam o złodzieju wcześniej, pewnie pomyśleliście, że chodzi o Maciusia dostawcę. Otóż nie i tak na prawdę nie mogę na 100 procent powiedzieć, kto. Ale się domyślam.
***
Oczywiście jako szef, odpowiadałam za kasę. Nie pamiętam dokładnie jak to było ze szczegółami, ale załóżmy że kiedy uzbierało się 1000 zł w kasie, to miałam je zanotować, włożyć do podpisanej moim nazwiskiem koperty, oraz zanieść od razu do sejfu, do którego dostęp miałam tylko ja i kierowniczka. W rzeczywistości nauczono mnie mieć na to lekko wyjebane i całość składało się w koperty na koniec zmiany i hurtem zanosiło do sejfu.
Jak już mówiłam, końce dnia były bardzo intensywne pod względem zamówień i formalności. Pewnego razu pod natłokiem roboty, przyjęłam propozycję koleżanki (co pisałam że ją lubię) aby za mnie zaniosła do sejfu koperty z kasą.
Pewnie co było dalej, mówić nie muszę.
Sejf był opróżniany przez uprawnione osoby z zewnątrz raz na jakiś czas. I potem gdzieś w centrali było to przeliczane, czy jest zgodne z raportami.
Pewnego dnia przychodzę do pracy, a tam czeka na mnie supervisor i kierowniczka z nie zachęcającymi minami.
Okazało się, że w sejfie brakowało jednej koperty na moje nazwisko i że muszę zwrócić kasę.
Była to kwota, która pokrywała prawie całe moje miesięczne zarobki na ten czas, a ledwo dostałam pierwszą wypłatę po podwyżce o 200 zł xD
Cóż mogę rzec, rozryczałam się tam jak po⁎⁎⁎⁎na, tłumaczyłam że to nie ja jestem złodziejem, że popełniłam błędy ale kraść to nie ja. Oczywiście wiedziałam że jestem w d⁎⁎ie, sprawa nie do udowodnienia, brak kamer itp, poza tym złamałam regulamin pozwalając koleżance odnieść te koperty.
I tak zakończyłam moją cudowną karierę. Z miejsca rzuciłam papierami i więcej się tam nie pojawiłam.
Dostałam za to bardzo cenną nauczkę od życia, dzięki której niczego podobnego już nie odwaliłam.

Zaloguj się aby komentować
Facebook nie działa, Messenger nie dziala, trzebaby się wziąć za robotę
#pracbaza #facebook
Zaloguj się aby komentować
Pisałem już tu kiedyś, że mojej firmie odpierdzieliło na punkcie używania AI do wszystkiego. Postanowiłem tego użyć jako broń przeciwko ludzkości :D
Mamy takie narzędzie jak Langdock - taki korporacyjny AI do używania Claude, robienia prostych agentów i automatyzacji. Nakarmiłem go dokumentacją związaną z dobrymi praktykami dla naszych wdrożeniowców, bo skoro mogą już sami, bez konsultacji z developerami i designerami robić frontend i korzystają przy tym z tego narzędzia, to niech chociaż to narzędzie wypluwa im coś zgodnego z jakimiś podstawowymi zasadami, którymi dotąd się kierowaliśmy.
No i ostatnio była w firmie afera, bo jeden klient nie był zadowolony z tego, co ci wdrożeniowcy zrobili (żodyn się nie spodziewał, że frontend robiony przez ludzi bez doświadczenia będzie kiepski, żodyn), no i opiekunka klienta przyszła do mnie, żeby na cito to poprawić. Nie lubię z nią pracować, bo zawsze przychodzi na ostatnią chwilę i czasem czekam miesiąc na to, żeby dała znać, czy coś, co zrobiłem, jest ok, następnie zapominam o sprawie, a potem, na tydzień przed terminem, ona wyskakuje z jakimiś radykalnymi zmianami. Przeczuwałem, że tu będzie podobnie. No, ale poprawiłem, oddałem. Dziś przyszedł feedback od niej, że nie do końca jej to odpowiada, bo - i tu wysłała słowo w słowo całą listę punktów z mojej listy dobrych praktyk którą sam rok temu napisałem i wrzuciłem na confluence, a miesiąc temu wrzuciłem jako kontekst do jednego ze skillów do naszego ejaja
Postanowiłem umilić sobie piątek i odpowiedziałem jej, że bardzo mi miło, że korzysta z mojej własnej dokumentacji przy ocenie naszej pracy, bo po to powstała, i cieszę się, że moja praca nie poszła na marne. Następnie odniosłem się do każdego punktu, pokazując na screenshotach, że wszystko jest dokładnie zrobione jak należy, a na koniec poinformowałem, że dodaję jej i mojego szefa w kopii, aby upewnić się, że jesteśmy zgodni co do wymagań i oczekiwań klienta i aby uściśliła, co dokładnie miała na myśli kiedy wskazywała powyższe problemy. :D
To będzie dobry piąteczek :D
PS: Na zdjęciu po lewej stronie to ja, chwilę przed wysłaniem maila :D
#pracbaza #praca #korposwiat #pracait

Zaloguj się aby komentować
W nawiązaniu do tego wpisu, dziś wyplusowanego przez was ładnie:
https://www.hejto.pl/wpis/zlozylem-cv-do-firmy-jako-menadzer-choc-moje-kwalifikacje-nie-byly-quot-wystarcz
Dzwonił właśnie bezpośrednio CEO firmy, żeby mnie lepiej poznać. I przeprowadził ze mną przez tel 45-minutową rozmowę. I mówi, że decyzja jednak na początku przyszłego tyg XD
K⁎⁎wa 4 etapy rekrutacji, żeby dostać pracę, prawie jak konkurs jakiś XD
#pracbaza #praca #zalesie #zycie
Zaloguj się aby komentować
Efektem moich poszukiwań pracy w obszarach techniki/mechaniki/przemysłu jest taki odzew że ja pi⁎⁎⁎⁎le xD
Tylko we wtorek siedząc w wannie w ciągu 15 minut dostałem 3 telefony z zaproszeniami na rozmowę(akurat telefon miałem obok bo podcastu słuchałem). Gadałem też ostatnio ze znajomymi ze środowisk przemysłowych i wygląda na to że znaleźć osoby z umiejętnościami manualnymi i doświadczeniem w sprawach technicznych jest na tyle trudno że chyba niedługo się jak w WH40K kasta tech-kapłanów wytworzy.
#pracbaza #praca #bezrobocie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Złożyłem CV do firmy jako menadżer, choć moje kwalifikacje nie były "wystarczające" w rozumieniu doświadczenia w CV od strony zarządczej. Ale jednak sporo obowiązków z obecnej pracy było wymuszonych pod kątem koordynowania.
Przeszedłem 1 etap rozmowy
2 etap rozmowy, zaprosili mnie jeszcze podczas jej trwania na 3
3 etap bardzo konkretne zadania z układaniem procesów itd, zrobiłem to na wiele stron A4
i tak se czekam. Jak mnie nie wezmą, dalej tkwię w chujni w której jestem. Jeszcze 1 CV na obiecującą ofertę wysłałem, gdzie się mogą odezwać. A tak to d⁎⁎a. Pocieszam się chyba tylko tak, że chociaż urlop będę miał i wakacje wykorzystam do jesieni, jeśli zostanę tu gdzie jestem. Bo tak z grubej rury musiałbym zapierdalać od lipca.
W sumie mam jeszcze 29 lat (pod koniec roku 30), więc to dość młody wiek jak na bycie menadżerem w kilkukrotnie większej firmie niż ta w kóorej obecnie poracuję i jest mi mega miło, że mnie docenili i doszedłem tak daleko.
Gorzej, że tym sobie nakarmię ego na 5 minut w razie "ładnej odmowy" i docenienia mnie, a potem dalej będzie lipa :(
W ogóle skumajcie, że śmiałem się kiedyś z tego jaką mgr zrobiłem "Zarządzanie" ze specjalnością marketingow, a teraz wychodzi, że pracuje w tym kilka lat i wiedza nawet ze studiów przydatna XD (pracuję w branży IT/E-Commerce/Marketing jako handlowiec b2b). Bekę miałem też z przedmiotu "zarządzanie procesami" a teraz układam procesy i w c⁎⁎j przydatna jest dla mnike ta wiedza, nawet szukam jakichś materiałów ze studiów na mailu XDDDD Jak widać żadne studia nie są do d⁎⁎y, tylko do d⁎⁎y są ludzie.
Ehh w sumie jeszcze jestem młody i mam czas, ale to byłoby dla mnie mega wyróżnienie, bo stanowisko oznaczone jako dyrektor/c-level i ludzie pod sobą. Żaden z moich znajomych w tym wieku tak nie pracuje
Nie nastawiam się ni c⁎⁎j, czuję że odmówią bo znajdzie się ta jedna osoba, która ma po prostu większe doswiadczenie, a praca zdalna to konkurencja ogólnopolska. Ale miło mi, że ktoś mnie docenił, gdzie u mnie w firmie wszystko co wymyślam idzie w tekst "kiedy indziej", "tak, to trzeba zrobić, jak będzie czas", "ok, fajny pomysł, ale nie teraz"/
#pracbaza #praca #zycie
Nigdy nie obawiaj się tego że masz nie dostateczne doświadczenie na posadę na którą aplikujesz i tak samo nie bój się kolorować tego co wiesz bo uwierz mi że dużo głupsi ludzie zajmują dużo wyższe posady niż ty się starasz. Kiedyś nawet miałem znajomą która dosłownie zmyśliła sobie większość swojego CV a potem poszła do pracy gdzie i takie musieli przeszkolić i finał był taki że szybko podłapało robotę i potem przy każdej kolejnej rekrutacji też ściemniała bo tak wygląda proces rekrutacyjny w tym kraju i nie pochwalam takiego zachowania ale jeżeli troszeczkę podkolorujesz siebie to naprawdę nic złego się nie stanie.
@Lopez_ z doświadczenia powiem Ci, że zarządzanie w firmach to nie jest coś, co wymaga ogromnego doświadczenia, a w głównej mierze kompetencje da się zweryfikować na rozmowie o pracę. Prawie każda firma i tak wysyła swoich nowych menedżerów na szkolenie z zarządzania jej sposobem.
Ten rok jest też dość średni pod kątem szukania pracy, więc jeśli masz szansę przeczekać kilka miesięcy w obecnej pracy, to polecam. Bo rynek jest straszny, ale niedługo się zmieni na lepsze :)
Trzymam kciuki, powodzenia
Zaloguj się aby komentować
Od jakiegoś czasu intensywniej szukam roboty, bo mam dosyć mojej obecnej #pracbaza (w której btw już jest plan kolejnych zwolnień, ale wszystko jest robione za plecami szaraczków takich jak ja).
No i biorę sobie udział w rekrutacjach, ostatnio dużo ofert dostaję na linkedinie, więc cały czas się coś dzieje w temacie.
No i odezwał się do mnie rekruter, przedstawił pracę, wysłał ogłoszenie, ja mu dałem cv, no szło to w dobrym kierunku.
Pierwsza rozmowa, z tym rekruterem. Wszystko było piko belo, firma i praca mi się podobała, ja chyba również zrobiłem dobre wrażenie. Przychodzi do omówienia warunków finansowych, rekruter mówi stawkę, ja mu na to, że za tyle to nie, nie będę zmieniał pracy na gorzej płatną, chcę 30% więcej niż to co firma oferuje. Rekruter na to "ojej, on porozmawia z firmą i do mnie wróci, może system premiowy podciągnie to wynagrodzenie".
Po dwóch godzinach rekruter wraca do mnie "Dobra informacja kierowniku złoty, będziesz zarabiał tyle ile chcesz". Ja na to "super, w takim razie jestem zainteresowany". No i zostałem zaproszony na rozmowę do siedziby firmy.
Przyjeżdżam do siedziby firmy. Na rozmowie jestem najlepszą wersją siebie, bo naprawdę dobrze to wszystko wygląda i chcę zmienić pracę. Rozmowa się kończy i przechodzimy do finansów. Mówię, co ustaliłem z rekruterem, a dyrektor z firmy rozkłada ręce i mówi "no tyle to Panu nie zaoferujemy, mamy sztywny budżet". No i c⁎⁎j xDDD
Po co było marnować czas tak wielu ludzi? Nie wiem (chociaż może się domyślam, rekruter był rozliczany z kandydatów, którzy trafią na rozmowę do firmy, a nie zostaną zatrudnieni?). Po wszystkim dowiedziałem się, że firma prowadzi rekrutację na to stanowisko od prawie roku, nikogo nie mogą znaleźć, a większej kasy jak nie znaleźli tak nie znaleźli. No jajka.
Zaloguj się aby komentować
#automotive #motoryzacja #pracbaza #gownowpis Jeśli ktoś mi powie ze automotive jest w kryzysie to zdzielę z płaza xD Czizas..
JesCze byd przyjechało na wizytacje szukając dostawcy xD
Zaloguj się aby komentować
Drodzy elektrycy, wszystkiego najlepszego w dniu Naszego święta
#elektryka #pracbaza #elektryk #rakcontent

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry,
Nie spodziewałem się, że aż tak wyczekujecie kolejnych wpisów z tej serii. Gdybym wiedział, pisałbym częściej ʕ•ᴥ•ʔ Postaram się to zmienić w najbliższych tygodniach.
Dziś przychodzę do Was z tematem celów rocznych. Choć jesteśmy blisko połowy roku, w wielu firmach dalej pracownicy nie mają ustalonych realnych i mierzalnych celów na ten rok. A jeśli mają, to są one bardzo ogólne i nie dające się odpowiednio zmierzyć, a co za tym idzie, odpowiednio ocenić na koniec roku.
Niestety, sprawia to, że okrąg się zamyka:
Nie masz celu albo masz źle ustalony —> nie da się go zmierzyć —> nie da się go odpowiednio ocenić —>...
Zaloguj się aby komentować
No dobrze szanowna Pani z HR, ale o jakim autobusie rozmawiamy? Podmiejskim, miejskim, międzymiastowym, szkolnym?
Mówimy o autobusie wyłącznie z miejscami siedzącymi, czy takim na miejsca stojące jak i siedzące?
Może o małych dwuosiowych minibusach? Chodzi raczej o wersje standardowe ok. 6 m długości, czy wersje dłuższe pod 7-8 m długości?
A może chodzi o autobus miejski, ale mówimy o niskopodłogowym, średniopodłogowym, czy wysokopodłogowym?
Dwuosiowy 10 czy 12 m długości, a może trzyosiowy przegubowy już pod 18 m długości, albo już czteroosiowy przegubowy pod 21 m długości. No bo domyślam się że szanowna Pani z HR nie ma na myśli dwuprzegubowego monstrum o długości pod 25 m.
Zaloguj się aby komentować