Hejtusie, czy był ktoś z Was ostatnio na Islandii i jak Was to finansowo wyszło?
Long story short - w zeszłym roku kupiłem tanio bilety na czerwiec, 11 dni (z czego realnie 9 bo 2dni to w sumie podróż), zacząłem teraz szukać samochodu na wynajem i hoteli. Fakt, wiedziałem, że jest tam drożej niż w Norwegii ale spodziewałem się, że będzie 20% drożej a nie 2x drożej xD
Teraz jak podliczyłem poślednie hotele, najtańsze auto, paliwo i jedzenie to wychodzi mi około 22k pln za 2 osoby ;/ Niby stać nas ale zwyczajnie zastanawiam się czy warto.
Macie jakieś przemyślenia albo protipy odnośnie podróży do tego kraju? Za wszelkie porady będę wdzięczny.
Byłem z żoną w 2021 na 12 dni i koszt zamknął się w 28k. Spaliśmy wyłącznie w domkach i hotelach. Możesz obniżyć koszty biorąc auto z namiotem na dachu. Warto pomimo wysokich kosztów, ten kraj to inny świat.
@glodos no właśnie zaczalem pytać też znajomych i nikt, kto spał pod dachem w sumie mniej niż 20k na tydzień nie wydał. Więc jeśli zamknę 11 dni w 22k to może i moja wewnętrzna cebula zapłacze ale i tak nie wygląda to źle ¯\_(ツ)_/¯
@Stashqo skoro tak kombinujesz to może coś prostszego logistycznie, Spitsbergen. Jedno co bym polecił to ogarnać sobie pozwolenie na broń aby pochodzić poza miastem (nie jest to trudne), tak wycieczki do Piramiden czy Barentsburga sobie kupisz, noclegi są dobre a samo miasteczko ma swój surowy klimat. SAS lata tam za normalne pieniądze, a jak będziesz w sezonie to nawet możesz certyfikat morsowania dostać.
@Ramirezvaca Svalbard chciałbym na pewno kiedyś zobaczyć ale szczerze mówiąc to nie wiem co miałbym tam robić poza uciekaniem przed niedźwiedziami polarnymi xD
@Stashqo jak masz czas ogarniasz karabin tzn. pozwolenie, fizyki kwantowej w tym nie ma, karabin pozwala na łażenie poza miastem. Miś jest zagrożeniem i tu nie ma dyskusji, biały miś jest niebezpieczny, ale ładny. Masz fajny szczyt za miastem i powrót lodowcem, możesz połazić koło jeziora to te bliskie zabawy, samo miasto też ma swój urok. Wsiadasz na statek i jak pisałem wcześniej płyniesz do rosyjskiego Piraminden, możesz zostać na noc, tam biały koleżka szybciej może wpaść odwiedzić niż w Longyearbyen, Barentsburg też fajny, może Cię zaskoczyć, że Rosjanie z Ukraińcami tam razem mieszkają bez kwasów. Jak masz chceci i siły to mając karabin można przejść z Longyearbyen do Barentsburga, ale to zupełnie inna bajka. Po dwóch rejsach i to co zobaczysz, to szczęka opadnie, zyczyłbym Ci na statku Maszy bo dziewczyna jest niesamowita w wyszukiwaniu zwierzaków, dzięki niej trafiliśmy m.in miśki. To co teraz napiszę to moje osobiste odczucie więc nie bierz tego na poważnie. Na Islandię wybierałem się już 4 razy i zawsze coś nie, a najbardziej nie pasuje mi... tam Polska, ciągle kojarzy mi się to z taką Gruzją, gdzie polskie Karyny dające dvpy miejscowemu Grigoriemu chcą robić interesy na rodakach tam przyjeżdżających. Pewnie tak nie jest na Islandii ale ja jakoś mam tak duże opory, że jak mam lecieć to zawsze znajdę jakiś powód i lecę gdzie indziej.
Sighișoara to kolejne piękne miasto w Rumunii, które warto odwiedzić. Ta wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO perełka jest pięknie położona na wzgórzu, na szczycie którego mieści się Kościół na Wzgórzu w stylu gotyckim. Sighisoara otoczona jest przez mury obronne, które przetrwały w bardzo dobrym stanie, a samo miasto jest przykładem bardzo dobrze zachowanego średniowiecznego zespołu miejskiego w Europie Środkowo-Wschodniej. Sighișoara jest drugim rumuńskim miastem, które znajdzie się w projekcie „Miasta stojące murem”.
Mury obronne z zachowanymi basztami i bramami miejskimi. Mam sprzeczne informacje na temat długości obwarowań, gdyż wg różnych źródeł miały one około 930 do 950 metrów, a z moich pomiarów na Google Maps mogły mieć około 1200 metrów.
Gotycki Kościół na Wzgórzu i prowadzące do niego kryte schody z XVII wieku.
Kościół Klasztorny w stylu gotyckim z XIII wieku.
Całe stare miasto, wąskie uliczki i miejski rynek
Dom Drakuli (nie mylić z zamkiem Bran), w którym przez kilka lat mieszkał słynny Vlad Dracul
Prawosławną Katedrę Świętej Trójcy z lat trzydziestych XX wieku położoną poza murami miejskimi.
Planujecie wycieczkę do Egiptu by pozwiedzać zabytki. Nie jesteście pierwszymi. Już w starożytnych czasach ludzie ogranizowali wycieczki by podziwiać jeszcze bardziej starożytne egipskie zabytki. Z Grecji, Rzymu - to pewnie nikogo nie dziwi.
Sybin (rumuńskie Sibiu) był pierwszym przystankiem podczas mojej podróży po Rumunii i nie ukrywam, że zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ta plątanina wąskich i krętych uliczek przecinających stare miasto z licznymi kamieniczkami, których historia sięga nawet XV wieku, sprawia, że aż chce się je zwiedzać. Sybin jest również miastem posiadającym mury obronne, dlatego został pierwszym rumuńskim miastem włączonym przeze mnie do projektu “Miasta stojące murem”.
Rynek i Mały Rynek. Każdy z nich otoczony przez piękną zabudowę, a przy pierwszym z nich stoi kościół św. Trójcy.
Katedra Najświętszej Maryi Panny w stylu gotyckim z XIV wieku. Istnieje możliwość wejścia na wieżę, ale droga prowadzi po bardzo stromych schodach.
Mury obronne, których pierwotna długość wynosiła około 4000 metrów, a do dzisiaj przetrwało ponad 1100 metrów. Miasto miało aż 4 linie murów obronnych!!
Wieża Ratuszowa z zegarem, na której również mieści się punkt widokowy.
Całe stare miasto z wąskimi i krętymi uliczkami.
Niewielkie Muzeum Historii Naturalnej
Dom Altembergerów i znajdujący się w nim Muzeum Historyczne.
Sobór Trójcy Świętej z niesamowitym wnętrzem.
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej
Jak powiedział tak zrobił - plan nam się nieco przedłużył i zamiast 50km, zrobiło się nieco ponad 80km ( ͡° ͜ʖ ͡°), ale nikt nie narzekał
(na czerwono plan, na niebiesko ślad)
Przy pieszych wędrówkach jest jednak nieco więcej czasu na nawigację i jechałem prawie cały czas z pamięci więc i tak jestem ukontentowany i zadowolony z mojej orientacji w terenie.
A, że przestrzeliliśmy kilka skrzyżowań? Jak to mówię:
Tym razem wycieczka na weekend nie z buta, a #quad'em
Jak zapraszają i proszą o zaplanowanie trasy nigdy nie odmawiam ( ͡° ͜ʖ ͡°)
50km niemal wyłącznie szutrów z kilkoma ciekawymi punktami orientacyjnymi, raczej krajoznawczo niż przeprawowo (aczkolwiek dwie żwirownie i dwie rzeczki z dawnymi brodami też się na trasie znajdą)
@wielbuont to rzeczywiście odkrywcze. Gdyby tylko tamci ludzie byli tak samo bystrzy jak Ty, pewnie wpadliby na ten pomysł. Że też nikt o tym nie pomyślał...
@A_a jedna "znajoma" poleciała na wakacje do Azji, dostali maila że zmieniają im lot powrotny trzeba kilknąć w link, że potwierdzają zmianę lub proszą o kontakt z linią lotniczą aby zrobić to inaczej. Ameba nie potwierdziła i kręciła aferę, że nie ma miejsca w samolocie dla nich. Także, mnie roszczeniowość nie dziwi ani trochę.
Skąd jest ten cały mit o Polsce A - zachodniej i Polsce B - wschodniej? xD Szczerze mówiąc, to w ostatnich latach role się trochę odwróciły. Dużo kasy wpompowane w połudnowy-wschód, a na zachodzie psy dupami szczekają. Do tego po prostu obiektywnie, wschód Polski jest ładniejszy od zachodu.
Jakby sobie tak realnie Polskę podzielić, to właśnie "kongresówka" i "brudne południe" w tej chwili to są zdecydowanie lepsze miejsca do życia niż ten mityczny zachód.
Weźcie się przejedźcie po zachodnio-pomorskim albo lubuskim czy Wielkopolsce dalej jak 70km od Poznania, to nie dość, że psy dupami szczekają, to jeszcze tam nic ciekawego nie ma.
Faktem jest, że ten północny wschód jest biedny, ale generalnie Warmia-Mazury-Podlasie to są jedne z pięknejszych terenów w tym kraju, a w województwie lubuskim czy zachodnio-pomorskim jakoś perspektyw powalających na życie też nie ma xD Szczerze jakby taki mieszkaniec tego mitycznego zachodu typu Głogów, Gorzów Wlkp, albo wyżej - Koszalin czy Słupsk pojechał do Rzeszowa czy Zamościa, to by mu się oczka zaświeciły xD
Co do zachodu - Na wybory też najmniej chodzą, nawet matury tam chujowo poszły xD Życia tam nie ma.
Uprzedzając - jestem z samej północny kraju, geograficznie bliżej zachodu niż wschodu, ale po prostu z Pomorza, więc moja opinie nie wynika z bólu d⁎⁎y bycia wschodniakiem xd
Do lat 70. XX wieku granica z Niemcami na Odrze i Nysie była niepewna, a mienie na Ziemiach Odzyskanych traktowano jako poniemieckie, po które może wrócić jakiś Helmut. Dlatego nikt nie inwestował czasu ani wysiłku, jeśli absolutnie nie musiał albo nie przyszło takie polecenie z centrali. Dlatego kilka pokoleń mieszkało tam w poczuciu wiecznej tymczasowości, bez szczególnych głębokich więzi z miejscem, w którym przyszło żyć. No a teraz się to mści, bo jedziesz przez takie lubuskie albo zachodnipomorskie i wiele wiosek wygląda mocno postapokaliptycznie.
Bo to kolejny element w inżynierii dzielenia Polaków... Komuś bardzo zależy, żebyśmy byli podzieleni i to najlepiej tak blisko 50/50. Stąd więc Polska A/B, lewica/prawica (o centrum się w zasadzie już nie mówi), różne tan sorty ludzi itp.