Dłużyło się czekanie na pogodę, więc marnotrawstwem byłoby jej nie wykorzystać :D
Udało się odhaczyć kolejne z okolicznych jezior - Jezioro Radomno, we wsi Radomno właśnie.
W pobliskiej wsi mieszkał mój kuzyn, więc zdarzyło mi się raz czy dwa wykąpać w młodości w tym jeziorku i wczoraj przypomniało mi się dlaczego tam nie wracam - mimo, że przez jezioro przepływa jakaś rzeczka (Struga Radomno) to poziom zamulenia i gęstość wody określiłbym jako 'zupa'. Z tego też powodu nie znajdziemy tu kąpielisk czy dzikich plaż, jezioro raczej typowo wędkarskie, bez jakiejkolwiek infrastruktury turystycznej. Dzięki temu, jest dość dzikim jeziorkiem, a wisienką na torcie (pod względem przyrodniczym) jest wyspa, którą porasta ponad 100 letni starodrzew i widać, że nikt mu nie przeszkadza - niestety zdjęcia nie oddadzą różnorodności tych zadrzewień.
Sama wyspa w średniowieczy była wykorzystywana przez pogan, wcześniej uważano, że mieściło się na niej grodzisko - obecnie teorie kierują się bardziej w stronę miejsca kultu - niestety nie udało nam się znaleźć dogodnego zejścia, a jak już znaleźliśmy to okazało się, że DEET na komary został w aucie.. Cóż, będzie pretekst żeby jechać jeszcze raz, wczoraj zabrakło planowania, ale tak to jest jak człowiek działa nieco spontanicznie, no i nie ma za dużo czasu..
To jeszcze odrobina historii - sama wieś ma swoje początki we wczesnym średniowieczu, pierwsze zapisane wzmianki pochodzą z roku 1404. Stąp pochodziło dwóch biskupów w państwie krzyżackim w XIV w.
Za czasów krzyżackich Radomno należało do wójtostwa Bratian. Wieś na prawie pruskim Radamai.
W 1414 r podczas wojen polsko-krzyżackich po raz pierwszy spalono w niej kościół.
Na początku XVIII w. powstał nowy kościół, który w XX w. odbudowano w stylu neogotyckim z bardzo efektowną wieżą.
W listopadzie 1906 r. w miejscowej szkole elementarnej odbył się strajk dzieci przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim.
W międzywojniu stacjonowała tu polska placówka straży celnej, a następnie granicznej (granica przebiegała po północnym brzegu jeziora).
@kodyak ogólnie w dawnych czasach jak było mało ludzi to se mogłeś po prostu zająć taką wyspę czy inną dobrą miejscówę i tam zamieszkać, dla wszystkich wystarczyło XD
@zuchtomek Polecam ten artykuł na temat stanowiska na wyspie w Radomnie, uwzględniający wyniki przeprowadzonych tam badań nieinwazyjnych: https://www.academia.edu/64611049/Interdyscyplinarne_badania_wielofazowych_osiedli_obronnych_z_Pojezierza_I%C5%82awskiego_i_Garbu_Lubawskiego_AH18_4_Radomno
Trudno tu tak właściwie mówić o "pogańskich kręgach", pierwsze umocnienia na wyspie zbudowali przedstawiciele ludności kultury kurhanów zachodniobałtyjskich między III a I wiekiem p.n.e. i znaleziska wskazują na to, że w tym okresie osiedle pełniło normalnie funkcję mieszkalną i obronną. Setki lat później, około II - IV wieku n.e., przyszła tam ludność kultury wielbarskiej i tu już nie do końca wiadomo, jak wyglądało ich osadnictwo na wyspie. Wydaje się, że w jakiś sposób spożytkowali i odnowili stare wały ziemne i fosy, ale czy miało to służyć funkcjom czysto obronnym, czy np. wydzieleniu przestrzeni związanej z kultem, trudno powiedzieć. Nie uchwycono w czasie badań śladów aktywności ludzi na wyspie w czasach wczesnego średniowiecza, natomiast w późnym średniowieczu i w czasach nowożytnych uprawiano tam ziemię, naruszając miejscami relikty umocnień podczas prac polowych.
Cześć. Zapraszam do lektury najnowszego wpisu na blogu. Tym razem chciałem pokazać Wam Biecz, często nazywany "małym Krakowem", który skrywa w sobie mnóstwo fascynujących zabytków i historii. Przygotowałem dla Was zestawienie najciekawszych miejsc w tym urokliwym mieście. Biecz jest częścią mojego projektu "Miasta stojące murem".
Oto lista najciekawszych moim zdaniem atrakcji, które koniecznie trzeba tam zobaczyć:
Rynek: Jest to centralny punkt miasta o wymiarach 100 na 75 metrów, otoczony przez urokliwą niską zabudowę. Wśród wiekowych kamienic znajdziecie między innymi dawną synagogę oraz gotycki Dom zbója Becza.
Mury obronne: Dawniej miasto otaczało około 1200 metrów umocnień z kilkunastoma basztami i dwiema głównymi bramami. Do dzisiaj zachowało się około 350 metrów tych średniowiecznych obwarowań, co wspaniale wpisuje się w klimat mojego projektu.
Ratusz: Został wzniesiony w stylu gotyckim w drugiej połowie XV wieku, a po licznych przebudowach zyskał ostatecznie formę klasycystyczną. Na jego wieży znajduje się rzadka tarcza zegarowa z podziałem 24-godzinnym, a z tarasu widokowego roztacza się piękna panorama na całą okolicę.
Kolegiata Bożego Ciała: Ta potężna późnogotycka świątynia skrywa unikalne zabytki, takie jak renesansowy ołtarz z bezcennym szesnastowiecznym obrazem Zdjęcie z krzyża. Warto zwrócić uwagę również na stojącą tuż obok dzwonnicę, która w przeszłości pełniła funkcję miejskiej baszty.
Dom z Basztą: W tym dawnym budynku z 1523 roku mieściła się niegdyś pierwsza apteka na terenie całego Podkarpacia. Obecnie znajduje się w nim ciekawe Muzeum Ziemi Bieckiej, które prezentuje zbiory dotyczące historii lokalnej farmacji i dawnego rzemiosła.
Kościół w Binarowej: Ta zabytkowa drewniana świątynia znajduje się zaledwie cztery kilometry od Biecza i jest zasłużenie wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jej niesamowite wnętrze zachwyca starymi polichromiami oraz wyjątkowo cennym wyposażeniem z okresu średniowiecza.
-------------------------------------------
Jeśli chcesz być na bieżąco z moimi znaleziskami to zapraszam do śledzenia hashtagu #antekpodrozuje
Jeśli chcesz, żebym Cię wołał w przyszłości, to zostaw piorun pod odpowiednim komentarzem poniżej
@antekwpodrozy ładny ma vibe, taki mały średniowieczny gród wokół tego kościoła. Tylko budowy szachulcowej brakuje, no ale to kompletnie nie te tereny. Urokliwa mieścina
Nie ma wątpliwości z poziomu prawa, że to jawne oszustwo i za to po łapach powinny się obrywać.
Natomiast z kulinarnego punktu to jest jakaś duża różnica? Nie znam się na rybach i pewnie przy ślepej próbie poległ pewnie.
Doczytując wiki jedno i drugie dorszowate. Ten plamiak to nawet UK jest jedzony, także tego.
Bo jeśli nie ma, to nawet i bym plamiaka zamówił, bo co to kurna za problem, skoro ja prostak cieszę się na widok kiełby + piwo?
Ponadto, chyba nie ma opcji poza znajomościami trafić na autentycznie świeżą rybę? Czyli taką którą nie przeszła procesu mrożenia w ramach konserwacji.
Czy tylko nasza część Bałtyku to miejsce januszerki?
BTW, coś mi rodzina wydzwania i chcą ten Bałtyk, a ja na ten "fajans" jestem uczulony.
Piasek, pizgawa i zimna woda to nawet znośnie. To troche kąpieli, opalić, pobudować, frisbee i latawace. Zawsze fajnie.
Ale na widok kurortów. Noż kurna, równie dobrze mogłoby ich nie być, ale jestem przegłosowany w tym i przeboleję to.
@wielkaberta Mieszkam w Szkocji i pracowałem 6 lat w fabryce która robiła gotowe dania z ryb, w tym filety panierowane do odgrzania w piekarniku. Plamiak czyli haddock bije na głowę zwykłego dorsza, jego mięso ma charakterystyczny smak podczas gdy dorsz jest bardziej nijaki. W lokalach typu 'fish & chips' miejscowi zdecydowanie częściej wybierają plamiaka.
Zdecydowanie ma. Ja mieszkam w Irlandii i tutaj od zawsze jest podział na Cod i Haddock. Kolega wyżej @bandziorek woli Haddocka, a ja zdecydowanie wolę Coda. Różnica w smaku jest wyraźna, choć są to blisko spokrewnione ryby.
Wszelkie handlowe chwyty w stylu Dorsza Czarnego i Dorsza Plamistego, to zwykły kant. Tak samo zresztą, jest z Pstrągiem Łososiowym - nie ma takiej ryby. Jest Pstrąg Potokowy, albo Troć.
Moja mama która pracowała nawet dłużej ale 3/4 jako prywaciarz- złodziej miała pod koniec życia (3 lata temu) 1830zł emerytury z której oddawała 430zł na zus bo miała czelność nadal prowadzić biznes. J⁎⁎ać panią anetę która za swoją nieudolność obwinia każdego poza samą sobą.
@Opornik jako emeryt nie płacisz składek społecznych z działalności, a więc nie odkładasz na emeryturę.
Jako pracownik to co innego. Dostajesz standard wypłatę i co roku przeliczasz emeryturę.
Właśnie wyhechałem z Krakowa i Tatr. W Krakowie trzeba się mocno trzymać za kieszeń. Podrzucam wam nasze koszty za jeden dzień dla 3 osób, żebyście wiedzieli na co się nastawić.
Nocleg kosztował 300 zł, co jest jeszcze normalną ceną. Na zwiedzanie Wawelu trzeba wydać więcej – samo zwiedzanie katedry, dzwon Zygmunta i przewodnik to 240 zł, a do tego doszło jeszcze wejście do Smoczej Jamy za 45 zł. Jedzenie na mieście też swoje kosztuje, śniadanie z kawą dla trzech osób to 150 zł, a na obiad z pierogami i kompotem wydaliśmy kolejne 150 zł. Do tego kawa i sok dla córki (60 zł), pączki i przekąski (30 zł), lody i woda (30 zł). Do tego dochodzą pamiątki za 50 zł i przejazdy Boltem, bo chcieliśmy wszystko szybko załatwić, co kosztowało nas 90 zł.
Łącznie jeden dzień w Krakowie kosztował nas 1145 zł.
Zestawienie wydatków:
Nocleg: 300 zł
Wawel (katedra, dzwon, przewodnik): 240 zł
Smocza Jama: 45 zł
Śniadanie z kawą: 150 zł
Obiad (pierogi, kompot): 150 zł
Przejazdy Boltem: 90 zł
Kawa i sok: 60 zł
Pamiątki: 50 zł
Przekąski: 30 zł
Lody i woda: 30 zł
Razem: 1145 zł.
To jest jeden dzień dla 3 osobowej rodziny, bez pełnych atrakcji, bez pełnego zwiedzania Wawelu, najtańszy hotel, zwykle restauracje, zwykle atrakcje. Opcja standard. Jak by ktoś chciał na bogato to spokojnie może liczyć koszt X3 i macie 3k za dzień.
Zamiast promować się jako najdroższy kurort w Polsce i chwalić się w social mediach najdroższymi kawiarniami, to mogą promować się jako zwykle miasteczko w Polsce i postawić na większą dostępność.
Kłodzko jest miastem znanym przede wszystkim z potężnej twierdzy, która przyciąga rzesze turystów. Ale Kłodzko to również piękne stare miasto, gdzie zobaczyć można ciekawy rynek z ratuszem, a także niezwykłą architekturę sakralną i wiele innych miejsc, o których przeczytacie w tym artykule. W Kłodzku zachowały się wspaniałe pozostałości murów obronnych, dlatego miasto z dumą bierze udział w projekcie „Miasta stojące murem”.
Mury obronne: powstały najprawdopodobniej przed końcem XIII wieku, aczkolwiek wiadomo na pewno, że w XV wieku zostały solidnie rozbudowane. Dzięki obwarowaniom miasto pomyślnie przetrwało nieudane próby zdobycia go przez husytów w 1428 roku. Pierwotnie obwarowania mogły mieć nieco ponad kilometr długości, z czego do dzisiaj przetrwało zaledwie około 200 metrów.
Twierdza Kłodzko: największa i najciekawsza atrakcja w mieście, która w przeszłości pełniła nie tylko funkcje militarne, ale również rolę ciężkiego więzienia. Podczas zwiedzania polecam przejść trasę górną oraz niesamowite chodniki kontrminowe. Duże wrażenie robi wystrzał z prawdziwej armaty, który odbywa się w ramach zwiedzania wyższych partii obiektu.
Podziemna Trasa Turystyczna: Podziemne tunele powstały już w XIII wieku i służyły mieszkańcom jako bezpieczne piwnice do leżakowania lokalnego piwa oraz przechowywania żywności. Po latach zaniedbań i groźbie zawalenia się starówki, udało się je zabezpieczyć dzięki ogromnemu wysiłkowi naukowców z krakowskiej AGH. Obecnie turyści mają do dyspozycji w pełni bezpieczny odcinek o długości sześciuset metrów.
Kościoły na starym mieście: W centrum Kłodzka znajdziecie zachwycającą architekturę sakralną, w tym gotycki kościół Wniebowzięcia NMP zapoczątkowany przez joannitów w 1344 roku. Warto odwiedzić także kościół Matki Bożej Różańcowej na wyspie Piasek, który na przestrzeni lat wielokrotnie opierał się niszczycielskim powodziom. Na uwagę zasługuje również kościół świętego Jerzego i świętego Wojciecha, którego żmudna odbudowa po pożarze trwała blisko 150 lat.
Rynek: Plac Bolesława Chrobrego charakteryzuje się sporym spadkiem, co bezpośrednio wynika z górzystego ukształtowania terenu. Został on wytyczony w drugiej połowie XIII wieku, a z czasem otoczyła go piękna renesansowa oraz barokowa zabudowa. Spacerując po nim, można podziwiać wspaniałe zabytkowe kamienice, takie jak ta zwana Pod Murzynem czy słynna Kamienica Pod Jeleniem.
Ratusz: Obecny neorenesansowy budynek ratusza powstał pod koniec XIX wieku, niedługo po tym, jak jego poprzednik doszczętnie spłonął. Z tamtych ogromnych zniszczeń zdołano uratować jedynie średniowieczną wieżę. Stanowi ona obecnie najstarszy oraz najcenniejszy historycznie element tego majestatycznego gmachu.
Muzeum Ziemi Kłodzkiej: Placówka mieści się w dawnym konwikcie jezuickim z XVII wieku zlokalizowanym w samym centrum miasta. Na tamtejszych wystawach stałych można podziwiać między innymi bogate zbiory numizmatyczne, zabytkowe zegary śląskie oraz piękne szkło artystyczne.
@antekwpodrozy Mój ulubiony region urlopowy - atrakcje można mnożyć - objeździć kopalnie, miasta i miasteczka, rafting zaliczyć, doskonałe szlaki wędrówek dla początkujących, rzut beretem w każdą stronę do Czech. Nic tylko zwiedzać.
W samym Kłodzku (tuż pod) warto też odwiedzić minieuroland, gdzie odbywa się festiwal kwiatów i ostatnio bardziej w minizoo się przekształcają - można wejść do wiewiórek i pod potężną wolierę dla egzotycznych ptaków.
Nowe Miasto nad Metują (Nové Město nad Metují) to niewielkie miasteczko położone w Republice Czeskiej w kraju hradeckim całkiem blisko polskiej granicy. Z Polski łatwo dojechać tam od strony Kudowy Zdroju. W Nowym Mieście nad Metują zobaczyć można piękny zamek z renesansowym ogrodem, uroczy rynek otoczony domami w stylu renesansowym, a także mury obronne, które zachowały się niemal w całości. Nowe Miasto nad Metują jest częścią projektu Miasta stojące murem.
Oto lista miejsc, które koniecznie trzeba tam zobaczyć:
Zamek z renesansowym ogrodem i drewnianym mostem, który swój obecny wygląd zyskał na początku XX wieku. Spacer po dziedzińcu, ogrodach i drewnianym moście jest darmowy, ale warto też kupić bilet do środka.
Niemal kompletne mury obronne, które zachowały się tu prawie w całości, osiągając ponad 800 metrów długości. Spacerując wzdłuż nich, koniecznie zwróćcie uwagę na potężne baszty (największa stoi za kościołem) oraz imponującą wieżę dawnej bramy Krajskiej.
Malowniczy Rynek (Husovo náměstí) to serce miasteczka, otoczone zjawiskowymi renesansowymi kamienicami z arkadami. Choć centralna część służy dziś za parking, plac i tak zachwyca. Na płycie rynku znajdziecie m.in. zabytkową studnię, kolumnę maryjną i pomnik Trójcy Świętej.
Kościół Świętej Trójcy, który znajdziecie tuż przy rynku. Gorąco polecam wejść do środka, czeka tam na Was przepiękne barokowe wyposażenie.
Miejskie Muzeum mieszczące się tuż przy wschodniej linii murów obronnych. Bilet wstępu jest bardzo tani, a wizyta to świetna okazja, żeby szybko poznać historię tego uroczego miejsca.