Demokracja ma kochanka Faszyzm jej kochankiem jest Ona klęczy na kolanach On od tyłu wbija się Po tym zawsze brudni są Nad Europą czuć ich swąd Nie czujesz?! Oj, oj, oj, ale smród Zgnił już zachód Gnije wschód Oj, oj, oj, ale syf Zarażony ustrój nim Brunatne gówno śmierdzi tu I fetor w nosy bije fest Więc starsi zatykają nos Młodzieży bardzo łyso jest Demokracja to puszczalska Bawi się z kochankiem swym Wpuszcza go wciąż na ulicę On tam wpuszcza swoje psy Psy te robią straszny brud Czujesz chyba już ten smród Ale śmierdzi! Oj, oj, oj, ale smród Zgnił już zachód Gnije wschód Oj, oj, oj, ale syf Zarażony ustrój nim Brunatne gówno śmierdzi tu I fetor w nosy bije fest Więc starsi zatykają nos Młodzieży bardzo łyso jest
Full Metal Jacket, Pluton i wiele innych filmów, które zostały wyprodukowane przez amerykańskie wytwórnie, bez problemu zostały wyświetlane w kinach, w USA. Otrzymały one status kultowych, między innymi za to, że ukazywały one patologię w armii oraz bezsens wojny w Wietnamie. Tam qrwa nie było mowy o świętych żołnierzach i świętej polityce rządu USA. Oj nie.
Dobrze, że wtedy w USA nie rządził PiS, bo przed seansami Amerykanie musieliby oglądać spoty propagandowe z bólem tyłka rządzących o wyświetlany film.
SZKALOWANIE AMERYKAŃSKIEGO MUNDURU I AMERYKAŃSKIEGO ZOŁNIERZA, TO SOWIECI SPONSOROWALI TE FILMY REEEEEE!!
No, jakoś czołowi politycy tamtych czasów w USA tak nie krzyczeli. Widocznie mieli więcej rozumu niż polityk pis-u, czy tam innych partii dla 'prawdziwych Polaków'
Film Holland to pewnie będzie kontrowersyjne filmidło, które faktycznie będzie przedstawiało sytuację na granicy w naciągany sposób, ale działania pisowców w oczach każdego inteligentnego człowieka tylko ten film uwiarygodnią, bo jak taki reżim jak pis KOGOŚ atakuje, to ten KTOŚ jest raczej postacią pozytywną.
Parafrazując częstą retorykę wyborców Konfy: róbcie pisowcy tak dalej, a film Holland dostanie Oskara i zarobi setki milionów
Zresztą pisowcy co tak naskoczyli na ten film, sami obrażają polski mundur.
Oficer trzymający parasol nad misiewiczem, polityczne przemówienia na świętach Wojska Polskiego, obrażanie dowódców naszej armii w sprawie rakiety z Przewodowa i tej rakiety spod Bydgoszczy. No i wpuszczanie nielegalnych imigrantów legalnymi kanałami. Chłopaki na granicy po nocach biegają po lasach, a pis zarabia kasę na tych samych imigrantach, których SG ściga, bo Ci ( imigranci ) nie dali w łapę naszemu MSZ.
xD
Jakimi zakompleksionymi typami są politycy pis-u, to brak mi słów...
@Fingolfin_89 podstawowa różnica, która podsumowuje błędną analogię: USA walczyło na terenie Wietnamu, dziesiątki tysięcy kilometrów od swojego terenu i nigdy ich byt państwowy nie był zagrożony w wyniku tej wojny.
U nas to my jesteśmy atakowani i to nasi ludzie stoją na granicy ryzykując zdrowiem i życiem. Jeżeli Polska w tej sytuacji popełni błąd w ocenie zagrożenia to może nas to kosztować drogo.
Mam mieszane uczucia. Z jednej strony sie zgodze, ze tego typu film to jakas forma pluralizmu, ale z drugiej czuc w powoetrzu jakas ojkofobie i szkalowanie naszych sluzb. W zasadzie fo na jakiej podstawie powinnismy przyjac tych ludzi? Tez nie rozumiem czemu pushbacki sa nielegalne skoro ktos lamie prawo? Jak bede chcial wejsc sila do jednostki wojskowej to mnie też siłą stamtąd wypchna. Skoro pushback jest nielegalny to moze zabierzmy sluzby i niech se przychodzi tu kazdy kto chce
Ciekawe, kiedy przyjdzie taki moment, że #sztucznainteligencja na poważnie zagrozi naszym karierom zawodowym. Zwykłe korpoludy – już dawno nie ci, którzy dostają pensję za ustawianie tabelek w Excelu, ale też Ci „lepsi”, pracujący kreatywnie – nie są wcale tacy pewni, w którą stronę to wszystko pójdzie i jak będzie. Chyba trochę się boją, a trochę nie mogą się doczekać kolejnej rewolucji przemysłowej.
No, bo co się stanie? Czy to możliwe, żebyśmy już całkiem niedługo wszyscy siedzieli sobie na kanapie, popijali kawę, konsumowali tanią rozrywkę i nie martwili się o jutro, bo współistniejące z nami sztuczne inteligencje wszystko załatwią, a dochód podstawowy zapewni jedzenie i spanie? Pięknie demoralizująca perspektywa.
Bo weźmy na przykład takich artystów. Jeszcze niedawno wydawało się abstrakcją myślenie, że jakiś silnik mógłby ich zastąpić. Na rozwój AI oraz jej ingerencję w szeroko rozumianą sztukę czy twórczość patrzę dzisiaj z fascynacją i niepokojem.
Co by było, gdyby powstały platformy streamingowe, które pozwalają nam zostać twórcą i odbiorcą treści jednocześnie, zaś algorytmy nie tylko umożliwiają odsłuchiwanie czy oglądanie tego, co serwują artyści, ale także samodzielne generowanie contentu? I wcale nie musielibyśmy mieć wybitnego talentu, żeby na jeden dzień stać się nowym Dostojewskim czy Quentinem Tarantino, tak jak nie musimy być Robertem Makłowiczem, żeby ugotować coś dobrego w Thermomixie.
Dzisiaj „prefabrykatów” dobrych treści jest wszędzie tak dużo, że wystarczy usiąść i przy pomocy odpowiedniego narzędzia zacząć składać coś większego z gotowych elementów, które po zmiksowaniu dają coś, co nam się spodoba i na co mamy akurat nastrój dziś wieczorem.
Wyobraź sobie, że nie trzeba będzie czekać 2 lata na nowy sezon ulubionego serialu, bo z pomocą AI można go będzie wygenerować w kilka tygodni, a może nawet kilka dni. Zaś wydawnictwa nie będą musiały płacić autorom za powieść (zwykle tylko jedną na kilka lub kilkanaście miesięcy), bo w tydzień wygenerują sobie ich tyle, że nawet sprzedając tylko po kilka sztuk jednego tytułu, zarobią więcej niż do tej pory byli w stanie. Jak to wpłynie na twórców i odbiorców? Czy ktoś się zorientuje, że większość pisarzy wymiotło z rynku?
Wyobraź sobie, że siadasz z kawą i telefonem. Myślisz, że posłuchałbyś sobie „Perfect”, bo podoba Ci się tekst, ale nie lubisz Ed'a Sheeran'a, wolałbyś interpretację Elvisa – to już żaden problem. Mamy prawie połowę drugiej dekady XXI wieku. Dzisiaj jest jutro, prawda? Jak jesteście ciekawi, jak to brzmi, to podrzucam linka – https://www.youtube.com/watch?v=qJah5inUpbE&pp=ygUYZWx2aXMgcHJlc2xleSBlZCBzaGVlcmFu
Dla fanów wszystkich zmarłych albo nieaktywnych artystów to dzisiaj brzmi jak spełnienie marzeń albo najpotworniejszy koszmar. W takich okolicznościach tworzenie fanartów wejdzie na zupełnie nowy poziom, bo przecież nikt poważny nie będzie korzystał komercyjnie z utworów, które chroni prawo autorskie.
Na razie jednak prawie każdy powie, że to nie to samo, że potrzebujemy prawdziwych artystów i tak dalej albo że nie będziecie słuchać piosenek wygenerowanych przez AI, bo za dziełem musi stać człowiek. Jasne, nadal będziemy potrzebować prawdziwych twarzy w szeroko rozumianym show biznesie, ale poza kilkoma procentami liczących się nazwisk, w każdej odnodze twórczości większość to "twórcza wata", którą taniej będzie zastąpić algorytmem niż wypychać stosunkowo drogim zasobem, jakim jest ludzka idea. Swoją drogą to ciekawe, że po rewolucji przemysłowej, oprócz pracy rąk ludzkich, formą drogiego "rękodzieła" stanie się myślenie.
Nie oszukujmy się – czy interesuje Was autor piosenki, jego emocjonalność czy to, co chciał przekazać za pomocą utworu, kiedy stoicie w korku w aucie i po prostu chcecie się odmóżdżyć przy muzyczce z radia?
Jasne, być może generowane seriale, filmy, albumy muzyczne czy #ksiazki będą niskiej jakości (to już zależy od definicji) czy pozbawione ducha i pierwiastka ludzkiego. Obawiam się jednak, że dużo bliższe rzeczywistości jest sądzić, że będą sporo lepsze. Mało to na księgarskich półkach zalega makulatury? Wiele z tych książek można by było napisać lepiej, a i tak mają swoich odbiorców. Koncepcja pisania wspomaganego AI już jest zauważana i komentowana – https://lubimyczytac.pl/pierwsza-taka-decyzja-autor-musi-wskazac-czy-ksiazke-pisalo-ai
Podobnie z ludźmi wyjącymi do Księżyca w studiach muzycznych, a potem sprzedających to w pudełkach dobrze opakowanych przez marketing.
Korporacyjna klepanina powoli przenosi się w zupełnie nowy wymiar, gdzie nawet twórca utrzymujący się z własnej kreatywności staje się tylko operatorem urządzenia. Nasze mózgi doczekały się konkurencji, jaką kiedyś dla ich mięśni mieli zwykli pracownicy fizyczni, kiedy pojawiła się maszyna parowa. Oni jednak mogli się przekwalifikować na umysłowych.
Wielu z nas nadal skutecznie wypiera ze świadomości nadchodzącą zmianę. Jestem pewien, że tak samo zachowywali się robotnicy przed upowszechnieniem maszyny parowej, kiedy okazało się, że siła ich mięśni może być bez problemu zastąpiona urządzeniem, z którym nigdy nie będą w stanie konkurować na żadnym polu albo "koniarze", kiedy wprowadzali samochody.
A Wy, co o tym wszystkim myślicie? Czy AI w dającej się przewidzieć przyszłości naprawdę może zastąpić tak wielu? Jak Wam się podoba perspektywa rozwoju rozrywki?
Zapomniałeś o jednym istotnym aspekcie. Popularność artystów jest mocno oparta na, uch, ich popularności. Ludzie to, w znaczącej większości, stworzenia społeczne. Oni nie tylko słuchają muzyki bo "ładna" ale dlatego, że na swój sposób identyfikują się z artystą. Chcą być tacy jak oni. Możesz oczywiście pociągnąć oszustwo i wygenerować wywiady i inne materiały filmowe. Wszak pan "doktór" z serialu to jak prawdziwy lekarz. Niemniej jak zrobisz koncert? Albo spotkania autorskie? To jest to co generuje prawdziwy ruch i pieniądze. Ludzie to stworzenia społeczne i być może pierwszy krok to zabicie tej potrzeby a dopiero potem wejście AI. Tylko to już śmierdzi matrixem.
AI nie tworzy niczego nowego, tylko uczy się na czymś, co zostało stworzone przez kreatywnych, myślących ludzi. Jeśli ludzie przestaną pisać muzykę, książki, scenariusze, malować obrazy, to to, co tworzy AI będzie coraz bardziej uśrednione.
@MlodyMarketingowiec nie wiem czy wiesz jak działają te modele, ale w dużym uproszczeniu one uśredniają to czym są "karmione". Jeśli treści będą usredniane, to nigdy nie będą lepsze niż oryginał. Na początku może to tak wyglądać, bo uczenie z kontrolą pozwala odseparować słabe typy i przekazać lepsze wersje danego tworu, ale jeśli nikt nie będzie tworzyć, to efekt będzie mizerny z czasem,bo wszystko będzie bylejakie, a po długim czasie (granica w nieskończoności) będzie po prostu niczym - to tak dla zobrazowania do czego dąży taki tryb nauki bazujący na autogenerowanych treściach wejściowych.
Goran Bregović nie został wpuszczony do Mołdawii. Miał wystąpić na tamtejszym festiwalu. Zatrzymały go służby graniczne na lotnisku w Kiszyniowie i – motywując to względami bezpieczeństwa – nadały mu kierunek powrotny.
Bregović skomentował, że bardzo lubi Mołdawię i nigdzie w Europie nie miał problemów z wjazdem. Mija się jednak z prawdą: problemy miał w Polsce i na Ukrainie, a było to związane z jego występem na okupowanym Krymie w 2015 roku.
Na cześć znęcania się bogatych na biedakami. Bogaci rzucali biednym z balkonu rozgrzane "grosiki" i patrzyli jak się biją i parzą sobie łapy... ja pi⁎⁎⁎⁎le xDDD Such of culture! xDD #anglia #cojestkurwa #kultura #zachod #ciekawostki
to że jest krytykowany i wyszydzany świadczy tylko o poziomie intelektualnym polaków (specjalnie z małej) dla tego narodu nie ma nadziei. Trafnie zauważa że ludzie nawet nie rozumieją tego co on mówi nie rozumieją znaczenia słów kultura i "człowiek kulturalny"
W Polsce też jest jeszcze bardzo bezpiecznie w porównaniu z Europą zachodnią. A najwięcej krzyczą, że nie, Ci którzy nigdy za granicą nie byli, albo wyjeżdżają tylko turystycznie.
@Mel Bo wszystkie sebiksy z osiedli wyjechały na Zachód po wejściu do UE. Oto tajemnica, dlaczego na Zachodzie jest mniej bezpiecznie a w Polsce bardziej
Czeskie media podają, że w środę zmarł pisarz Milan Kundera. Pisarz, któremu największą popularność przyniosła "Nieznośna lekkość bytu", miał 94 lata.
"Ludzie są na ogół niewolnikami konwenansów. Ktoś im powiedział, że powinni być tacy i tacy, i starają się być takimi aż do śmierci, nie wiedząc nawet, kim byli i są naprawdę. Nie są więc nikim i niczym, postępują niejednoznacznie, niejasno, chaotycznie. Człowiek przede wszystkim musi mieć odwagę być sobą".
O co chodzi? O to, że ta linia przedstawia zasięg roszczeń terytorialnych Chin (swoją drogą zarówno komunistycznych, jak i nacjonalistycznych) na tym morzu. Roszczenia te nakładają się na roszczenia m.in. Wietnamu, ale również Filipin, Malezji, prawdopodobnie również Indonezji. Parę lat temu kwestia chińskich roszczeń została przeanalizowana przez Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy, który uznał, że nie mają one większych podstaw prawnych — Chiny werdykt ten zignorowały i w dalszym ciągu siłowo starają się narzucać sąsiadom swoje zdanie, chociażby poprzez sztuczne powiększanie skał będących pod ich kontrolą i ustanawianie tam baz wojskowych.
Nie jest to pierwszy taki przypadek w niedawnej historii — poprzednie filmy, które zostały w Wietnamie zablokowane to Uncharted w zeszłym roku czy animacja O Yeti! w roku 2019. Podobnie w przypadku tych filmów zareagowano w Malezji czy Filipinach.
Dlaczego w filmach pojawiają się mapy z chińską linią roszczeń? Po pierwsze dlatego, że zagraniczni wytwórcy bardzo chcą skorzystać z gigantycznego rynku chińskiego i na nim zarobić — a być może jednym z wymagań by taki film trafił do chińskich kin, jest przystosowanie się do chińskich poleceń w tym zakresie. Innym wytłumaczeniem może być to, że przy produkcji filmu brała w części udział chińska firma (bo niższe koszty), a te mają w zwyczaju narzucenie swojej wizji rzeczywistości (vide przypadek, że podręczniki australijskich wydawców na australijski rynek, ale drukowane w Chinach, były tam cenzurowane )
Na zdjęciach screeny z filmu O Yeti! oraz Uncharted przedstawiające nine-dash line
@spotek poprzez przywozenie piasku i usypywanie sztucznych wysp piaskowych - przykład Fiery Cross Reef, która początkowo nawet nie wystawała nad powierzchnię wody, po lewej 2014 rok, po prawej 2016 rok
@spotek przy czym, żeby być ściśle z prawdą - każdy kraj walczący o skałkinna Morzu Poludniowochinskim robi podobne rzeczy z obszarami, nad którymi sprawuje kontrolę, ale nikt na taką skalę jak Chiny, które przebijają wszystkie pozostałe kraje razem wzięte
Ostatnio wybrałem się do Domu Poezji - Muzeum Haliny Poświatowskiej w Częstochowie.
Z grubsza można powiedzieć, że to muzeum biograficzne jak każde inne. Do obejrzenia jest film przedstawiający historię Haliny, egzemplarze utworów przełożonych na inne języki (jeden kraj w szczególności mnie zdziwił), różne pamiątki po poetce i zdjęcia. Wiadomo, w końcu to muzeum biograficzne.
Jednakże jedna rzecz, a raczej osoba, wyróżnia te konkretne muzeum spośród innych, które do tej pory odwiedziłem. Tą osobą jest brat Haliny, pan Zbigniew, który oprowadza zwiedzających i opowiada historie, zabawne abegdotki i inne takie. Przewspaniała osobowość i żałuję, że nie byłem bardziej śmiały, żeby podpytywać go chociażby o ludzi, których poznał dzięki swojej siostrze. Trzeba wspomnieć, że od najmłodszych lat miał styczność z mieszkańcami/bywalcami Domu Literatów i Piwnicy pod Baranami. Coś niesamowitego!
Oczywiście o swojej siostrze także miał sporo do powiedzenia i to rzeczy, których trudno dowiedzieć się z internetu. W pewnym momencie zrobiło mi się go żal, ponieważ widać było, że opowiadanie o Halinie rozdrapuje stare rany - w końcu kobieta zmarła zdecydowanie zbyt wcześnie. Tym większy mój podziw, że kultywuje pamięć o poetce.
Jak najbardziej polecam każdemu, kto kiedyś zjawi się w Częstochowie.
20.edycja Festiwal Warszawa Singera potrwa od 26. sierpnia do 3. września.
Warszawa Singera to kultura żydowska prezentowana w najlepszym wydaniu. Nie tylko odkrywamy dla naszych widzów niesamowitych artystów, pisarzy, muzyków i ich innowacyjne projekty, ale dajemy też szansę na zrozumienie żydowskiej historii, tradycji i zwyczajów. Festiwal to platforma dla dyskusji, wymiany poglądów i wiedzy - podkreśla Gołda Tencer, pomysłodawczyni i dyrektorka festiwalu, a także dyrektorka i aktorka warszawskiego Teatru Żydowskiego.