Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#hejtoczyta

17
113

#nowosciksiazkowe

 

Dwie premiery w wydawnictwie Znak dla wielbicieli Wisławy Szymborskiej.

 

08.02 pojawi się książka Michała Rusinka Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej. Autor przez kilkanaście lat był sekretarzem polskiej noblistki.

 

22.02 pojawi się zbiór wszystkich wierszy Wisławy Szymborskiej.

 

#ksiazki #poezja #hejtoczyta #szymborska

c03b41c7-e33b-4de5-a315-cc68e48665b7

Ale wstyd, dopiero teraz się zorientowałem, że to Wisława a nie Wiesława xd

Zaloguj się aby komentować

Ach, jaram się, że Legimi biblioteczne działa także na Kindle'u. Teraz mogę dołożyć rocznie 120 książek do mojej kupki wstydu.

 

(Nie)stety, jest limit dziesięciu książek miesięcznie, ale to i tak o wiele więcej, niż jestem w stanie przeczytać w tym czasie.

 

#ksiazki #heheszki #czytajzhejto #hejtoczyta #chwalesie

43eb46f6-e010-4d64-b194-673d807799dd

@cweliat

 

Trudno mi się do tego odnieść. Do tej pory na Legimi przeczytałem jedynie Świat Dysku i parę innych książek, a przede mną jeszcze sporo różnych tytułów, które już dodałem na półkę. :')

@cyberpunkowy_neuromantyk no i byle sluzylo jak najdluzej Milej lektury zycze

Zaloguj się aby komentować

52 + 1 = 53

Tytuł:  Siedem śmierci Evelyn Hardcastle

Autor: Stuart Turton

Gatunek: Kryminał, sensacja, thriller

Ocena: 8/10

 

Bardzo miłe zaskoczenie. W końcu coś świeżego w wyeksploatowanym gatunku.

Bohater codziennie budzi się w ciele innej osoby i na nowo przeżywa ten sam dzień pod koniec, którego za każdym razem zamordowana zostaje tytułowa Evelyn Hardcastle. Jego zadaniem jest znalezienie mordercy.

Każde z wcieleń ma inne zdolności i inaczej postrzega świat. Bohater widzi te same wydarzenia z różnych perspektyw za każdym razem dostrzegając nowe szczegóły istotne dla sprawy. Ciekawa koncepcja.

Najsłabszym punktem książki jest niestety zakończenie, ale na szczęście nie jest ono tak złe, żeby zniwelować jej zalety.

 

#ksiazki #hejtoczyta #bookmeter

741979c3-2aa5-42b9-bb2b-63b9e0d99487

@tbjoka: dobrze przeczytać pozytywną opinię o tej książce, bo akurat kilka dni temu zacząłem jej słuchać w audiobooku

@informatyk mam nadzieję, że się nie zawiedziesz

@tbjoka

 

Kiedyś przeczytałem wywiad z autorem i wyznał, że prace nad książką prawie zniszczyły jego związek, tak wymagające i problematyczne było dla niego wymyślenie całej intrygi. Jak widać, efekty były warte tego „drobnego” poświęcenia.

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Pewnego razu w Hollywood

Autor: Quentin Tarantino

Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆

 

Bardzo lubię produkcje kinowe Quentina Tarantino, choć akurat "Pewnego razu... w Hollywood" jeszcze nie widziałem. Kiedy dowiedziałem się, że reżyser napisał też książkę o tym samym tytule, stwierdziłem, że zacznę od lektury, zanim obejrzę film, mając nadzieję, że skoro autor tak dobrze radzi sobie z pisaniem scenariuszy, to i powieść będzie świetna. Niestety - rozczarowałem się.

 

Pierwszym, co rzuca się w oczy i przytłacza, jest mnogość tytułów filmów oraz nazwisk aktorów i reżyserów przytaczanych w dialogach oraz wspomnieniach bohaterów. Być może dla osób głębiej zanurzonych w kinematografii i znających wspomniane produkcje byłoby to mniej męczące, jednak mnie takie wymienianie ich oraz kreślenie pewnych zależności między nimi nużyło. A propos kina z perspektywy Tarantino, warto zwrócić uwagę na dużą zaletę, czyli głębsze spojrzenie na reżyserię i grę aktorską. W kilku przedstawionych sytuacjach jest to naprawdę ciekawie pokazane i daje wgląd za kulisy Hollywood.

 

Powieść jest napisana dobrze, czyta się to całkiem lekko, jednak oczekiwałem po Tarantino czegoś więcej. Nie ma tu zbyt wielu interesujących dialogów, a postacie są płaskie. Tym, co najbardziej zniechęciło mnie do książki, była ilość dygresji, wspomnień i wątków pobocznych, skakanie z sytuacji na sytuację, dużo zbędnych szczegółów przy jednoczesnym braku większego powiązania z główną historią. To wszystko sprawiło, że gdybym miał przeczytać całość, odpuściłbym sobie. Większość przesłuchałem jednak w formie audiobooka w czasie spacerów i ostatecznie zapoznałem się z całą treścią powieści. Ostatecznie kiedy już udało się zawiązać jakąś fabułę bez przywoływania co chwilę kolejnych wspomnień bohaterów, słuchało się tego naprawdę dobrze. Szkoda, że mniej-więcej połowa książki jest nijaka, nudna, a czasami wręcz męcząca.

 

#hejtoczyta #ksiazki

 

(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: 11.2021)

dd6adb08-d499-4071-9369-86ed3dad7c40

rzadko kiedy nie udaje mi się dokończyć książki, a tu nie dałam rady. choć Tarantino uwielbiam. pewnie głównie dlatego, że film widziałam najpierw.

@zranoI książki co prawda nie czytałem, ale po filmie mam podobne odczucia do Ciebie. Wydaje mi się, że kluczem do pełnego docenienia jest dobra znajomość amerykańskiego kina wczesnych lat powojennych, których duża część, z różnych zresztą powodów, do Polski nie trafiła. Jak patrzę na ten cheat sheet https://wiki.tarantino.info/index.php/Once_Upon_a_Time_in_Hollywood_References_guide to trochę mi szkoda, że nie mam odpowiedniego backgroundu filmowo-kulturowego, żeby w pełni to dzieło Tarantino docenić.

 

Edit: ten artykuł też warto przeczytać zdecydowanie https://www.furiouscinema.com/1969-entering-new-hollywood/

@zranoI film to straszny syf bez scenariusza, tylko zlepek losowych scen, w większości niezbyt ciekawych. I piszę to będąc fanem reszty twórczości Tarantino.

Zaloguj się aby komentować

#nowosciksiazkowe

 

Wydawnictwo Wielka Litera otwiera nową serię książek z gatunku true crime.

 

Na początek w połowie lutego książka o Gertrude Baniszewski (to ta matka znana z książki Jacka Ketchuma i filmu Dziewczyna z sąsiedztwa).

 

W kwietniu druga książka o Carlu Panzramie, mordercy, gwałcicielu z lat 20.

 

#ksiazki #hejtoczyta #truecrime

4ee77ae4-3fee-4ef4-abc4-3e26726e57f6

@smierdakow Szkoda, że w miękkich

@Whoresbane to się czyta i zapomina, po co to trzymać na półce

@smierdakow Jak się książka spodoba to zatrzymuję na półkę. Nie będę ryzykował miękkiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

42 + 1 = 43

Prywatny licznik: 7+1=8

 

Tytuł: Zapiski żołnierza

Autor: Raymond Fontanet

Kategoria: inne

Wydawnictwo: Claroscuro

ISBN: 9788362498178

Liczba stron: 96

Ocena: 8/10

 

Książka, którą w sumie trudno jest nazwać książką — bardziej to ślicznie oprawiony notes w postaci książeczki, będący zbiorem odręcznych rysunków i notatek autora, wysyłanych podczas I wojny światowej do swojej córki. Jako że wydawnictwo Claroscuro prowadzi sprzedaż swoich książek praktycznie wyłącznie bezpośrednio, jak robiłem większe zamówienie książek przez nich wydanych, przejrzałem wszystko, co wydali i kupiłem wszystko, co było możliwe i wydawało mi się wartościowe I tak oto takie cudeńko trafiło na moje półki

 

Jak już pisałem, to bardziej jest coś w rodzaju pięknie oprawionego notesu, wypełnionego odręcznymi rysunkami i fragmentami listów, mających tłumaczyć małej córeczce autora skąd wynika jego nieobecność w domu i jak wygląda jego codzienność na froncie. I muszę przyznać, że wygląda to absolutnie przepięknie, zamieszczę w komentarzach kilka wybranych obrazków i możecie zgadywać, co one przedstawiają Moim zdaniem fenomenalny pomysł, żeby zarówno w taki sposób przedstawiać dziecku brutalny świat, jak i żeby 100 lat temu to wydać i pokazać światu. A słowa zdecydowanie nie są w stanie tego odpowiednio oddać.

 

I gdyby nie cena, to bym to absolutnie polecił. Ale 33 PLN za kilkunastominutową przyjemność, to, cóż, trochę dużo. Ale z drugiej strony wiem, że przy niższej cenie nie opłacałoby się tego wydać. Cóż, taki mamy klimat wydawniczy. Mimo to cieszę się, że taki skarbek pojawił się na mojej półce.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #wojna

8904c5f2-73a6-44c6-88a0-0b54c7f22bc7

@bojowonastawionaowca wow, świetna rzecz

Ciekawe, trzeba przyznać Z drugiej strony smutne, że taka książeczka w ogóle powstała - wojna to jedna z najgorszych rzeczy jaka może się nam przytrafić.

Zaloguj się aby komentować

41 + 1 = 42

Prywatny licznik: 6+1=7

 

Tytuł: Przesłonięty uśmiech. O kobietach w Korei Południowej

Autor: Anna Sawińska

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

ISBN: 9788381914147

Liczba stron: 280

Ocena: 9/10

 

Lubię książki z Azji, to absolutnie bez dwóch zdań. Jeśli będzie to reportaż, to jeszcze lepiej. A jeśli do tego reportaż z Czarnego, to shut up and take my money. I nie inaczej jest tym razem, cóż za niespodzianka

 

Autorka jest znawczynią Korei Południowej, którą zajmuje się od wielu lat, wiele lat również w Korei spędziła i pracowała, ma także męża Koreańczyka, więc tą koreańskością przeniknęła do szpiku kości. W związku z tym temat dla autorki bardzo naturalny — rola kobiet w tamtejszym, bardzo mocno patriarchalnym społeczeństwie. Mamy zbiór 8 opowieści, bardzo szczerych i z przeróżnych warstw społecznych, które wydaje mi się bardzo dobrze obrazują, z czym muszą się zmagać córki, żony, matki, pracownice, szefowe, kobiety życiowo bardziej zależne, ale i niezależne. I jest to życie bardzo, bardzo ciężkie, naznaczone przez mnogość zasad, tradycji, założeń, schematów, które często wręcz mają miejsce nawet poza granicami geograficznymi Korei. Chyba każda historia niestety ma także w sobie wspólny pierwiastek przemocy, bo przecież wyższą pozycję w społeczeństwie trzeba zaznaczać, najlepiej siłą. Z dodatkowych wartości książki mamy także jedną opowieść imigrantki z Azji Południowo-wschodniej, która musiała się do tych norm dopasować, ponosząc przy tym duże osobiste koszty.

 

Jak wspominałem na początku, książki o tematyce azjatyckiej wręcz z zasady mają moją sympatię, ten reportaż zdecydowanie sprostał tej sympatii i dużo po sobie we mnie pozostawił. Rola kobiet w dalekowschodnich społeczeństwach zdecydowanie jest do głębszego zapoznania, szczególnie przez pryzmat zyskiwania przez Koreę Południową zainteresowania, jeśli chodzi o aspekty kulturalne. Ode mnie dodatkowy plusik za pobudzenie wspomnień z wyjazdu do Korei Zasłużone polecenie.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #korea

3d006441-c0c3-4fa1-b2af-747e660dd770

@krokodil3 OOOOOO, zainteresowana jestem!

Zaloguj się aby komentować

40 + 1 = 41

Prywatny licznik: 5+1=6

 

Tytuł: Lato, gdy mama miała zielone oczy

Autor: Tatiana Țîbuleac

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Książkowe Klimaty

ISBN: 9788366505247

Liczba stron: 148

Ocena: 7/10

 

Troszkę zaległości recenzji przeczytanych książek mi się narobiło, pora nadrabiać. Zacznę od przedstawicielki literatury rumuńskiej, mimo bliskości geograficznej dosyć rzadko spotykanej na polskim rynku. Choć trzeba zaznaczyć, że jakkolwiek to brzmi, rumuńskości w tej powieści nie uświadczymy.

 

Więc o czym jest książka? O relacji syna i matki, pisanej z perspektywy czasu, której opis zalecił terapeuta podmiotu literackiego. Relacji bardzo trudnej, bo naznaczonej głęboką nienawiścią, spowodowaną obojętnością matki, kiedy dziecko najbardziej potrzebowało wsparcia i obecności. Relacji, której jak by się mogło wydawać, nic nie jest w stanie zmienić, która skończy się tak, jak się tego można by spodziewać — odcięciem się i, patrząc na dojrzałość dorastającego syna, jeszcze większym zagubieniem. W końcu jaki jest lepszy plan na wakacje niż wyjazd z kumplami do Amsterdamu, by w końcu przestać być prawiczkiem?

 

A jednak okazuje się, że wakacje będą wyglądały zupełnie inaczej — bo nie w tętniącym życiem Amsterdamie, a na spokojnej francuskiej wsi. Nie w towarzystwie kumpli i przygodnie spotkanych dziewczyn, a znienawidzonej matki. Jak to się mogło udać? Jedynym przekupstwem był samochód i możliwość się nim przejechania. Za taką nagrodę można ten miesiąc czy dwa jakoś przeboleć. A jednak ten czas staje się być przełomem w relacji rodzinnej, ale również w życiu bohatera. I zamiast obrazu kobiety, która "była mała i gruba, głupia i brzydka. Najbardziej bezużyteczna ze wszystkich matek, jakie dotąd istniały. [...] sterczała przed bramą szkoły jak żebraczka. Zabiłbym ją odłamkiem myśli.", mamy oczy mamy. Oczy, które "były oknami szmaragdowej łodzi podwodnej; były muszelkami wyrosłymi na drzewach; były pąkami w oczekiwaniu". Wszystko odmieniły zielone oczy mamy.

 

Powieść muszę przyznać niespecjalnie zapadająca w moją pamięć na pierwszy rzut oka. Jak wróciłem do przypomnienia sobie o niej po jakichś 3 tygodniach, to w mojej głowie była pustka. Ale wystarczyło otworzyć książkę i zauważyć charakterystycznie i "odręcznie" napisane tytuły kolejnych części, by bardzo duża liczba obrazów zaczęła wracać. Napisana ślicznym językiem, obrazy francuskiej wsi podczas czytania same nasuwają się przed oczy, jest też polski smaczny akcent Po prostu przyjemnie spędzone 2 godziny z lekturą, choć nic przesadnie wybitnego.

 

#bookmeter #ksiazki #hejtoczyta #rumunia

23183f8a-fdad-4c64-ae03-154f298fdd6c

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Przestrzeń objawienia (cykl)

Autor: Alastair Reynolds

Gatunek: Space opera, s-f

Ocena: ★★★★★★★★☆☆

 

"Niesłychanie stare, podróżujące wśród gwiazd maszyny. Przez miliony lat skrywały się między gwiazdami, czekając, aż następna cywilizacja zakłóci wielką galaktyczną ciszę. Istnieją tylko po to, by wykrywać pojawiające się inteligencje i je dławić. Nazywamy ich Inhibitorami."

 

Przestrzeń objawienia to cykl s-f, a dokładniej z rozmachem rozbudowana space opera stworzona przez Alastair'a Reynoldsa.

Konstrukcja cyklu nie odsłania swoich tajemnic na starcie, a jego poszczególne części są wyśmienicie ze sobą splecione w futurystycznym uniwersum, dla którego czas i przestrzeń to sprawa jedynie umowna.

Nietuzinkowi bohaterowie cyklu, mimo wyraźnych różnic, zostają na długo w pamięci, a emocje jakie wywołują w czytelniku potrafią zaskoczyć nawet tych najbardziej przenikliwych.

Osoby gustujące w rozwoju technologii, modyfikacji ciała i umysłu, oraz kosmologii czy skrajnych prognoz dla ludzkości, znajdą tu obfitą i wyjątkowo smakowitą ucztę.

 

Zalecana przez autora kolejność czytania to:

 

  1. "Przestrzeń objawienia",
  2. "Arka odkupienia",
  3. "Otchłań rozgrzeszenia".

 

Tomy "Migotliwa wstęga", "Prefekt", oraz dwa zbiory opowiadań, czyli "Diamentowe psy. Turkusowe dni" oraz "Północ galaktyki" mogą być czytane w dowolnym momencie, nie są one ściśle związane z trzema wcześniejszymi książkami.

 

#czytajzhejto #hejtoczyta #sciencefiction #ksiazki

adee2680-6ed3-47c6-9034-34d64996612c

@spawaczatomowy może ilion/Olimp albo cykl Głębia

@pol-scot dziękuje, spróbuję obie pozycje

@pol-scot głębia skokowiec i kolejne czytałem trochę czasu temu, wypadło mi z głowy, ale dobre jest
Ilion pozostał

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Krótka historia filozofii

Autor: Nigel Warburton

Ocena: ★★★★★★☆☆☆☆

 

"Krótka historia filozofii" to niezły wstęp do przygody z tą nauką. W książce omówiono poglądy wszystkich najważniejszych filozofów w formie czterdziestu krótkich rozdziałów (każdy ma nie więcej niż 6-7 stron). Użyty język jest zrozumiały i przystępny, dzięki czemu mógłbym polecić tę pozycję nawet młodzieży.

 

250 stron nie wystarczy oczywiście do dokładnego omówienia każdej myśli. Niektóre spłycono i strywializowano, jest to jednak naturalne w przypadku takiej formuły. W związku z tym, że nie skupiono się stricte na filozofii, a jednak również na historii, często to fakty historyczne i biografie stanowią większą część rozdziałów. Pozwala to na zdobycie pewnego kontekstu, choć trzeba zachować dystans ze względu na sposób opisywania poszczególnych poglądów przez autora - trudno mówić tu o obiektywizmie i podejściu naukowym. Subiektywne spojrzenie miejscami powoduje wypaczenie myśli filozoficznych, czasami przedstawiane są kontrargumenty, a czasami nie - brakuje konsekwencji. Z kolei równy podział każdego z rozdziałów powoduje mocne skondensowanie i przelecenie po łebkach w przypadku bardziej płodnych filozofów (przykład - starożytność), przy jednoczesnym męczącym rozwlekaniu innych (wczesne chrześcijaństwo).

 

Brakowało mi też nieco szerszego spojrzenia na każdą z postaci i ich poglądy. Autor zwykle wybiera jedną myśl przewodnią i to na niej się skupia, co jest kolejnym elementem spłycającym. Konsekwencji brakuje niestety również w opisywaniu przyczyn powstawania danej myśli, inspiracji wcześniejszymi pomysłami. Całościowo jednak, jeśli potraktować tę książkę jako typową propedeutykę, powinna sprawdzić się ona dobrze.

 

(opinia zmigrowana, pierwotna data publikacji: 10.2021)

 

#hejtoczyta #ksiazki #filozofia

cf58d6c7-de61-46b3-a9c0-040b16f0e6ff

Zaloguj się aby komentować

Czytelnicza inicjatywa od Igi Świątek:

 

12 książek lub więcej. Wyzwanie #czytamzIGA w 2023 r. #igaczyta

.

Czas na coś, na co jestem bardzo podekscytowana odkąd na to wpadłam. Dołącz do mojego czytelniczego wyzwania na 2023 rok! W poprzednim roku przeczytałam 20 książek. Mogłoby być ich więcej, ale sami wiecie... Lubię bardzo grube książki jak "Przeminęło z wiatrem", a poza tym jestem... trochę zajęta na co dzień. Chcę motywować samą siebie do tego, żeby czytać jak najwięcej, bo czytanie pozwala mi utrzymywać równowagę między moim życiem a pracą. Chcę też dzielić się z Wami tą pasją i zachęcać do tego, żeby czytać więcej. Dlatego zdecydowałam się stworzyć to wyzwanie na 2023 rok, kiedy chcę przeczytać 12 książek lub więcej. Dołączacie? To tylko jedna książka na miesiąc.

.

Możecie liczyć na różne niespodzianki (na ile pozwoli mi czas), np. moje krótkie recenzje przeczytanych książek oraz różne konkursy z nagrodami, które i Was mają zmotywować do czytania więcej. Stay tuned!

.

IGA

#ksiazki #hejtoczyta #tenis

383fadf0-0a54-443a-9321-ab8a9e7b846f

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Billy Summers

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

 

Po dwóch miesiącach oczekiwania na pojawienie się najnowszej książki Stephena Kinga w abonamencie Legimi, na początku października w końcu mogłem zabrać się do lektury. Podchodziłem do tej powieści bez żadnego nastawienia, nie wiedząc nic o fabule, jednak pomny tego, że książki tego autora w dzisiejszych czasach rzadko bywają horrorami (co nadal dziwi niektórych). Dostałem dokładnie taką wersję nie-strasznego Kinga, jaką lubię.

 

Początek jest niespieszny, ale nie nudny - akcja zawiązuje się powoli, co pasuje do klimatu samej fabuły. Jak zwykle bywa u tego autora, książka napisana jest lekko, dzięki czemu czyta się to przyjemnie i ochota na jeszcze jeden rozdział nie znika. Postacie mają charakter i są autentyczne, dzięki czemu też i relacje między nimi, i dialogi wypadają naturalnie. Kiedy całość nabiera tempa, lektura staje się ciekawsza, jednak nie ma tu jakiejś specjalnej jazdy bez trzymanki, niesamowitych zwrotów akcji czy trzymającego napięcia. O dziwo - nie przeszkadza to ani trochę, właśnie dzięki bohaterom z krwi i kości oraz chemii między nimi. "Billy Summers" kojarzył mi sie z "Dallas '63", które również trudno nazwać horrorem, jednak tam, dla odmiany, to akcja i napięcie grały pierwsze skrzypce.

 

Podobał mi się wątek "drugoplanowy". Najpierw zgrabnie wprowadzony, następnie gładko zintegrowany z resztą powieści i ciekawie wykorzystany. Doceniam bezpośrednie i pośrednie nawiązania do "Kwiatów dla Algernona" i "Wściekłości i wrzasku" - ładnie wplecione oddanie szacunku i dodatkowy smaczek. A propos smaczków - nie zabrakło też puszczenia oka do wieloletnich fanów Kinga.

 

Jestem w stanie zrozumieć klimat sprzeciwu Trumpowi i jego poplecznikom, jednak tego typu nawiązań było moim zdaniem za dużo w tekście i stały się one w pewnym momencie niestrawne. Nie zmienia to jednak faktu, że całość czytało mi się naprawdę dobrze, a zakończenie mnie nie zawiodło.

 

(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: 10.2021)

 

#hejtoczyta #ksiazki #stephenking

14e91d82-d815-4325-8c0e-d3d60a800321

Zaloguj się aby komentować

Ależ jestem zły... Jeden z moich ulubionych seriali, który co najmniej raz w roku muszę obejrzeć, historia którą uwielbiam, jakiś Ambrose napisał na jego podstawie książkę #pdk , na Legimi wjechał audiobook, więc się skusiłem...

Jak można tak dobrej książce, tak świetnej historii i ludziom, którzy naprawdę zasługują na to, żeby opowiedzieć ich przeżycia w naprawdę godny sposób, zrobić tak dużą krzywdę?

Realizacja tego audiobooka to jest żart. Wyraźnie widać , że kobieta którą wybrano do czytania kompletnie nie ma pojęcia o tym co czyta. Przekręcanie nazwisk można przeboleć, ale np. czytanie nazw w stylu "Uta" (Utah), "Oma" (Omaha) albo skrótów "du-pank" (D. Panc. - Dywizja Pancerna), na początku jest może i nawet zabawne, ale po kilkunastu godzinach i kilkudziesięciu powtórzeniach tego samego błędu jest żenujące, a to ledwie kilka tego typu wpadek. Lektorka czytając książkę wyraźnie się męczy, co słychać, bo w edycji coś poszło nie tak i tak od 3/4 audiobooka ktoś w ogóle nie wyciął pomyłek, więc słuchacz jest raczony np. pięciokrotnym czytaniem tego samego zdania albo nazwiska połączonego w westchnieniami i warknięciami czytającej. Kto w ogóle wpadł na pomysł, żeby do książki gdzie narratorem jest mężczyzna, a kobiet w niej praktycznie nie ma, dać do czytania kobietę, która kompletnie tego nie czuje, nie ma związku z tą historią i nie ma żadnego pojęcia o tym co czyta.

Jak można było zrobić to tak źle?

Smutne i przykre.

Książkę serdecznie polecam, serial tym bardziej, ale audiobook omijać szerokim łukiem. Osoby za to odpowiedzialne powinny przeprosić jak Białek za Wykop.

#ksiazki #zalesie #bookmeter #hejtoczyta

1144d0a8-3d7a-4fc7-b8d8-60e08c8f83e6

@smierdakow pewnie inna kobieta

@Najmilszy_Maf1oso Wystaw negatywne oceny gdzie się dla tej wersji, warto ostrzec ludzi przez taką fuszerką.

@JackTheRipper czyta się naprawdę dobrze. Można kilka smaczków wyhaczyć, np spotkaliśmy francuskich żołnierzy i o dziwo nas nie okradli, a byli brudni i śmierdzieli jak zawsze

Zaloguj się aby komentować

Tomki mam zagwozdkę.

 

Chciałbym kumplowi kupić na urodziny książkę. Bardzo lubi fizykę kwantową. "Kwatechizm" A. Dragana już przeczytał.

 

Jest ktoś w stanie mi pomóc i polecić coś dobrego w tym temacie?

 

#kicochpyta #ksiazka #ksiazki #fizykakwantowa #hejtoczyta #dragan

@asymetryczny nie znam żadnego tytułu, ale w serii Na ścieżkach nauki na pewno się coś znajdzie

f6c10926-6ed8-4285-8e17-3ae3926f0ecc

@asymetryczny ewentualnie może w tym Kwantechizmie jest coś polecanego, coś z bibliografii, ale to musiałby się wypowiedzieć ktoś, kto czytał

Zaloguj się aby komentować

Tytuł: Rodzina Corleone

Autor: Edward Falco, Mario Puzo

Gatunek: kryminał, sensacja, thriller

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆

 

"Ojca chrzestnego" przeczytałem w idealnym dla mnie czasie, dzięki czemu trybiki złożyły się razem w perfekcyjny mechanizm. Dlatego też powieść tę traktuję trochę jako świętość, w oderwaniu od reszty lektur. Nie wykluczam, że kiedyś z dziełem Mario Puzo zapoznam się ponownie i wtedy przejdzie z sacrum do profanum, jednak poza najbardziej znaną książka z serii o nowojorskich mafiozach, są też inne. Jedną z nich jest "Rodzina Corleone", która tymczasowo zaspokoiła mój głód na tego typu literaturę.

 

Omawiana powieść to prequel "Ojca chrzestnego", mamy tu zatem całą gamę bohaterów znanych z części pierwszej, w innym niż tam ustawieniu. Wszyscy oni są młodsi, mniej doświadczeni, niedotknięci naturalnymi konsekwencjami gansterskiego życia. Z jednej strony jest to plus - nawet dobrze znane nazwiska nie nużą i potrafią zaskoczyć, z drugiej jednak - autor poświęca sporo czasu na zarysowanie tak osobowości bohaterów, jak i początkowych sytuacji, w jakich ich zastajemy. Moim zdaniem jest to największą wadą książki, obok zbyt szczegółowych opisów w jej pierwszej połowie oraz niewystarczającej dynamiki akcji. Przez początkowe trzydzieści procent powieści przebrnąłem z lekką niechęcią, dodatkowo potęgowaną sztywnymi dialogami - czułem się trochę jak podczas czytania "Wielkiego Gatsbiego".

 

Z czasem akcja nabrała rozpędu, a postacie i ich relacje zaczęły pracować jak dobrze naoliwiona maszyna. Lekkość i dynamika właściwe "Ojcu chrzestnemu" i tu zaczęły być wyczuwalne. Większy udział Vito Corleone w opisywanych wydarzeniach dołożył również klimat i to magiczne "coś", co tak porywało w oryginale. Honor, zdrada, zemsta, wybór i poświęcenie - na to wszystko znalazło się tu miejsce. Po nakreśleniu tła, ustawieniu scenografii i aktorów, całość naprawdę mnie wciągnęła i byłem zadowolony z lektury.

 

Jak to zwykle z prequelami bywa - nie ma tu za dużo miejsca na suspens. Doskonale znamy dalsze losy głównych bohaterów, zatem wiemy, jak zakończy się historia. Przez to napięcie jest niewielkie i nawet w ramach pojedycznych epizodów mógłbym wskazać maksymalnie dwa, w których punkty kulminacyjne są rzeczywiście ciekawe. Kontrastuje to z "Ojcem chrzestnym", gdyż tam większość fragmentów, na które została podzielona całość historii, prowadziła do ciekawego "zagęszczenia" i rozwiązania akcji. Koniec końców jednak "Rodzina Corleone" dobrze skleja się pod względem fabuły i bohaterów z wątkami zawartymi w oryginale, zatem uznałbym ją za dobry prequel i poprawną książkę. Czytelnicy, którzy nie potrafią utożsamić się z Krzysztofem Jarzyną z "Poranku kojota" w kwestii przeczytanych książek, śmiało mogą odjąć od mojej oceny jedno oczko. Mi się podobało.

 

(opinia zmigrowana, pierwotna data dodania: 10.2021)

 

#hejtoczyta #ksiazki #czytajzhejto

306a1663-be5e-44c9-900b-81723df5c601

Zaloguj się aby komentować

#nowosciksiazkowe

 

Nowość w wydawnictwie Szczeliny. Tym razem trochę inna pozycja niż cztery wcześniejsze.

 

Za miesiąc premierę będzie miała książka Afropejczycy. Zapiski z czarnej Europy Johny'ego Pittsa. Cena ok. 40 zł

 

Również Hejto jest już zalane rasizmem i chłopskim rozumem, więc temat na czasie:

 

Poznaj historie Afropejczyków, zrozum współczesną Europę.

 

Johny Pitts urodził się na północy Anglii, w Sheffield – kulturowym tyglu, który idealnie oddawał złożoną tożsamość jego i wielu sąsiadów z przemysłowej dzielnicy. Kolonialne pochodzenie rodzinnego nazwiska, wojenne zasługi dziadka walczącego za Wielką Brytanię, a w tle narodziny hip-hopu. Jako dorosły człowiek Pitts – anglojęzyczny pisarz, czarny obywatel Europy z brytyjskim paszportem w ręce – wyrusza na wyprawę po Starym Kontynencie, by zrozumieć, co tak naprawdę znaczy być Afropejczykiem.

"Kiedy po raz pierwszy usłyszałem to określenie, zacząłem myśleć o sobie jako o niepodzielnej całości bez dywizu: Afropejczyk. Stwarzało ono przestrzeń, w której czarność współkształtowała europejską tożsamość w jej najpełniejszym wymiarze […], bez konieczności ciągłego podkreślania tej swoistej dychotomii: pół-ktośtam, czarno-jakiśtam. I pokazywało, że nie każdy czarnoskóry mieszkaniec Europy od razu musi być imigrantem”.

 

Pitts odwiedza Paryż, Brukselę, Amsterdam, Berlin, Sztokholm, Moskwę, Riwierę Francuską i Lizbonę. Spotyka się z Afropejczykami w drugim, trzecim i czwartym pokoleniu, by oddać im głos. Przypomina o afrykańskich korzeniach europejskich klasyków – Aleksandra Dumasa i Aleksandra Puszkina. Słucha o sprzecznościach kulturowych, których doświadczają czarni Europejczycy, o konieczności budowania spójnych kronik ich społeczności i o wielu innych fundamentalnych sprawach. W swojej podróży dociera na Gibraltar, gdzie wypatrując wybrzeża Afryki, dochodzi do wniosków, które zaskakują nawet jego samego.

 

#ksiazki #hejtoczyta #europa

a66a7ba5-8506-46be-871d-7884388563e0

Zaloguj się aby komentować

l__p
l__pPraktykant

Tytuł: Carpe Jugulum

Autor: Terry Pratchett

Gatunek: fantasy, science fiction

Ocena: 6/10

ISBN: 9788374693301

Tłumacz: Piotr W. Cholewa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 304

Forma książki: książka

 

Dobra książka, jednak nie porwała mnie tak jak poprzednie części cyklu o wiedźmach.

 

Prywatny licznik: 3/52

 

#bookmeter #ksiazki #pratchett #czytajzhejto #hejtoczyta

100559ea-0be0-4b9b-9daf-dfc3df86a6dc

@Bimbrownik Oj Pana Lodowego Ogrodu czytałem już dawno temu i musze się zabrać za to jeszcze raz.

Zaloguj się aby komentować

l__p
l__pPraktykant

Tytuł: Maskarada

Autor: Terry Pratchett

Gatunek: fantasy, science fiction

Ocena: 7/10

ISBN: 9788378390305

Tłumacz: Piotr W. Cholewa

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 277

Forma książki: książka

 

Opera, morderstwa i wiedźmy - czego chcieć więcej? Super wątek kryminalny w Świecie Dysku i bardzo przyjemna pozycja ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

Prywatny licznik: 2/52

 

#bookmeter #ksiazki #pratchett #czytajzhejto #hejtoczyta

7770066d-f3e5-434a-b173-c0f710cb493a

@oiron666 Będzie skrypt to będę dodawał do licznika. Nie wiem jak tu na hejto działają tagi, ale #bookemter pod moimi pisami jakoś nie ogarnia ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zaloguj się aby komentować