#koreapolnocna

3
277

662 + 1 = 663


Tytuł: Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej

Autor: Barbara Demick

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Czarne

Format: e-book

Liczba stron: 368

Ocena: 10/10



Są takie książki, które trudno ocenić na coś poniżej 10 - i dla mnie ten reportaż jest właśnie takim przypadkiem. Jasne, rozumiem, że dla wielu osób uczciwa ocena pewnie oscylowałaby gdzieś między 7 a 9, ale u mnie to pełna dycha. Po prostu nie widzę tu wad.


Reportaż autorstwa Barbary Demick wyróżnia się przede wszystkim tym, czego w nim nie ma. Autorka nie przerysowuje opisów, nie gra na emocjach i - co najważniejsze - nie narzuca czytelnikowi swoich przemyśleń. Oddaje głos bohaterom i robi to w sposób zaskakująco uporządkowany. Chronologia jest tutaj ogromnym plusem - czas płynie gdzieś w tle, a kolejne wydarzenia układają się naturalnie, bez chaosu, który często pojawia się w reportażach opartych na wielu perspektywach. Nie da się tu zgubić, ani razu.


Warto tu dodać, że z książki jasno wynika, że temu, co widzą turyści, najprawdopodobniej nie warto ufać, bo sceny i miejsca celowo mają być inscenizacją, nawet w obecnych czasach. Oszustwem, które zamazuje prawdę.


Dużym atutem jest też dobór bohaterów. Demick opisuje osoby, które bardzo się od siebie różnią - zarówno pod względem pochodzenia, jak i stosunku do systemu. Są tu ludzie całkowicie wierni władzy, są ci obojętni i są też tacy, którzy od początku czują, że coś jest nie tak. Dzięki temu obraz Korei Północnej nie jest jednowymiarowy - przeciwnie, wydaje się przez to bardziej wiarygodny i pełny.


Nie ukrywam, że na początku miałem pewne obawy. Wątek miłosny młodych ludzi z różnych warstw społecznych brzmiał jak coś, co może niepotrzebnie rozmiękczyć całość. Jun-sang, z był z bardziej uprzywilejowanej rodziny, a Mi-ran, jest córką byłego jeńca wojennego z Korei Południowej. Przez system songbun była z góry skazana na niższy status społeczny, o czym przez dłuższy czas nawet nie wiedziała. Ten motyw okazuje się jednak tylko delikatnym wstępem - tłem dla wydarzeń, które naprawdę definiują tę książkę.


Bo prawdziwy ciężar zaczyna się wraz z opisem wielkiego głodu z lat 1995–1999. To jeden z najmocniejszych fragmentów reportażu. Głód, który według różnych szacunków pochłonął setki tysięcy, a być może nawet miliony istnień, nie jest tu przedstawiony jako abstrakcyjna katastrofa, tylko jako codzienność zwykłych ludzi - efekt polityki reżimu Kimów i efekt ich rządów.


Opisy bywają mocne, momentami bardzo mocne. Ja już nie jestem szczególnie wrażliwy na takie rzeczy, ale spokojnie mogę sobie wyobrazić, że dla wielu osób będą trudne do zniesienia. Dzieci umierające w szpitalach, karmione trawą, czy topienie psa w garnku, to te lżejsze, co daje pewien obraz, czego można się tu spodziewać.


Jeden z tych rozdziałów, które szczególnie zapadły mi w pamięć, to: „Najpierw umierają ludzie dobrzy”. Pada tam to tytułowe zdanie, które właściwie podsumowuje cały ten okres. Pani Song, przez lata wierna systemowi i propagandzie, przyznaje, że każdy, kto przetrwał, ma coś na sumieniu. Że dobrzy ludzie umarli jako pierwsi. Zostali ci, którzy robili rzeczy, do których nie chcieliby się przyznać.


To jednak nie jest tylko historia o przetrwaniu, odkrywaniu prawdy i ucieczce. To także opowieść o tym, co dzieje się później. O życiu po ucieczce, głównie w Korei Południowej, i o tym, jak różnie bohaterowie radzą sobie w zupełnie nowej rzeczywistości. Co ciekawe ci, którzy od początku byli przeciwko systemowi, wcale nie odnajdują się najlepiej.


Warto dodać, że książka nie zatrzymuje się na or dacie pierwszego wydania. Zależnie od tego, jaką upolujecie, na końcu dostaniecie dodatkowe informacje "co było potem". Jest to trochę streszczone, ale dobrze, że się pojawia.


Mógłbym pisać dalej o tym, jak dobra jest to książka, ale prawda jest taka, że i tak mało kto dotrwałby do końca tej recenzji. Dlatego zakończę inaczej - zostawiając was z dłuższym cytatem o dr Kim i tym, co odkryła podczas swojej ucieczki.


Nie chciała zatrzymywać się na odpoczynek – bała się, że zamarznie – ale czuła, że opada z sił. Nie mając wyboru, postanowiła zaryzykować i zwrócić się o pomoc we wsi.

Do gospodarstw prowadziła polna droga. Większość domów otaczały ogrodzenia z metalowymi furtkami. Jedna z nich nie była zamknięta na klucz. Popchnęła ją i zajrzała na podwórko. Na ziemi stała metalowa miseczka z jedzeniem. Gdy podeszła bliżej, zobaczyła w niej biały ryż ze skrawkami mięsa.

Doktor Kim nie pamiętała, kiedy po raz ostatni widziała miskę czystego, białego ryżu. Co tu robi ta miska, dlaczego stoi na ziemi? Domyśliła się i prawie jednocześnie usłyszała szczekanie.

Aż do tej chwili łudziła się nadzieją, że Chiny okażą się równie biedne jak Korea Północna. Wciąż chciała wierzyć, że jej kraj jest najlepszy na świecie. Że potwierdzi się to wszystko, w co wierzyła przez całe życie. Ale teraz nie mogła już zaprzeczyć temu, co zobaczyła na własne oczy: chińskie psy jadają lepiej niż lekarze w Korei Północnej.



#bookmeter

> #dziwensieodchamia

#ksiazki #czytajzhejto #koreapolnocna #azja

74d44bd8-1d2a-4244-9283-0e0f62bb9537

Bardzo dobrze napisany kawał lektury. Trochę wzór jak pisać reportaże. Fragment z miską pamiętam. Pamiętam też ten gdzie przedszkolanka przychodziła do przedszkola dopóki pojawiały się tam jakieś dzieci. Było to opisane tak spokojnie, że kojarzy mi się to z tym fragmentem "literatury obozowej" gdzie facet przywitał własnego ojca gdy wysiadł z transportu i powiedział mu na spokojnie, że idą pod prysznic.

A z innych rzeczy, któraś z bohaterek opisała ten dysonans gdy czytała przeminęło z wiatrem, bo miała dostęp na uniwersytecie i ludzie tam mieli kilkadziesiąt lat wcześniej samochody, jedzenie itp.

Mi zostało w pamięci.

Zaloguj się aby komentować

617 + 1 = 618

Prywatny licznik: 5+1=6


Tytuł: Wielki skok Grupy Lazarus

Autor: Geoff White

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: Szczeliny

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381353366

Liczba stron: 432

Ocena: 7/10


Korea Północna to nie tylko rodzina Kimów i głód i ubóstwo całej reszty, to także fascynująca historia grupy hakerów, która na świecie znana jest poprzez miano Grupy Lazarus. I o nich właśnie jest ta książka, aczkolwiek tytuł delikatnie wprowadza w błąd - nie jest to reportaż o jednym skoku, ale o tym, jak poprzez kolejne wyczyny rozwijały się ich umiejętności i plany. Począwszy od wykradnięcia danych wytwórni Sony w odpowiedzi na film ośmieszający przywódcę Korei Północnej, aż znacznie większe kradzieże faktycznej gotówki czy kryptowaluty - wszystko ku chwale ojczyzny (i by przywódcy Korei mogli kupować luksusowe towary bez przeszkód międzynarodowych sankcji). Sporo miejsca poświęcono aspektom technicznym poszczególnych kradzieży, wykorzystywania zacofania technologicznego czy nawet dogodnego kalendarza. Kawał znakomitej śledczej roboty.


Książka napisana jest przez autora podcastów dla BBC, co (niestety) widać bardzo mocno, jako że każdy rozdział kończy się zajawką, o czym to nie przeczytamy w kolejnym rozdziale. Mnie bardzo ta maniera irytowała i za to ocena poszła o stopień w dół. Do reszty książki naprawdę trudno się jakkolwiek przyczepić, zdecydowana polecajka.


#bookmeter #ksiazki #koreapolnocna

#owcacontent

e35a5186-6ac1-4cd6-b962-63417fc43744

@bojowonastawionaowca ciekawe jak z tym podcastem, bo mam zapisany na liście, ale brakuje mi czasu na ogarnięcie. Może jest lepszy, niż książka. xD

Zaloguj się aby komentować

Gość może i jest dyktatorem i ma na sumieniu wiele osób, w tym własnego brata i wuja, ale przynajmniej jest dobrym ojcem i zrobi ze swojej córki pierwszą kobietę dyktatorkę. Bardzo postępowe. Pozwolił jej nawet kierować czołgiem.


Kim Dzong Un na czołgu, za sterami jego nastoletnia córka. Korea Północna publikuje nowe zdjęcia


#polityka #koreapolnocna #wiadomosciswiat

dd4c0e76-4226-4be3-9830-b9e1a3fb742f

Zaloguj się aby komentować

W myśl filozofii Leibniza optymiści wierzą, że żyjemy w najlepszym z możliwych światów. Pesymiści obawiają się, że tak jest w istocie. Fakt, że osoby takie jak Kim Dzong Un żyją w swoich rezydencjach jak pączki w maśle podczas gdy zwykli obywatele w Korei Północnej umieją z głodu może sugerować iż obawy pesymistów są jak najbardziej uzasadnione. Szczególnie ujęła mnie historia, że w pobliżu jednej ze swoich rezydencji Kim ma ogród gdzie wraz z dziewczynami z tak zwanej "drużyny rozkoszy" i swoimi dziećmi miał sobie urządzać bitwy na śnieżki i wspólne zabawy. Wydawało mi się to na swój sposób mocno surrealistyczne gdy to sobie wyobraziłem mając świadomość tego jak w tym samym czasie koreańscy więźniowie muszą harować w jakichś obozach pracy. Absurd egzystencjalny człowieka żyjącego w tym kraju jest więc dość oczywisty.


https://www.youtube.com/watch?v=h_B52kyj-vA


#polityka #filozofia #koreapolnocna

@Al-3_x Jak się odnosimy do rzeczywistości z okropną matką naturą?

Wystarczy zobaczyć sobie https://old.reddit.com/r/Natureisbrutal/ by wyleczyć się z idyllicznych obrazków od dokumentów BCC.

Albo jak Darwin stracił wiarę widząc egzystencje pasożytów pożerających larwę od środka.


Ponadto:

żyjemy w najlepszym z możliwych światów

Co to ma znaczyć. Jest jeden świat, nie ma innych. To nie multiwersa komiksowe, że w jednym są zombie, a w drugim genderswapy.

Więc ten sam świat jest jednocześnie najgorszy i najlepszy, bo jest tylko jeden.


A już nie wspominając, że jest szansa, że Ziemia to jedyny rozwinięty biologicznie obiekt w "nicości" całego Wszechświatu. To wcale nie jest fajnie nic a nic.

Zaloguj się aby komentować