To jest ten #droneshow na którym @Spleen był jak się po #korea szlajał.
Robi wrażenie, jakie to ogromne.
#ciekawostki #technologia #drony #podroze #starwars #gwiezdnewojny

To jest ten #droneshow na którym @Spleen był jak się po #korea szlajał.
Robi wrażenie, jakie to ogromne.
#ciekawostki #technologia #drony #podroze #starwars #gwiezdnewojny

Zaloguj się aby komentować
Moja podróż do #korea dobiegła końca. Poniżej subiektywne zestawienie TOP5 atrakcji:
Opis całej przygody tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/kolejna-troche-dzika-akcja-w-korea-koniecznie-chcialem-ogarnac-wyjscie-w-gory-po
Lubię chodzić w góry, więc to już z samego założenia było fajne. Jak się dołoży do tego świątynie buddyjskie oraz ciekawą akcję z otrzymaniem obiadu, sprawia to, że ten dzień plasuje się na miejscu pierwszym. Wspaniałe emocje, trochę strachu, dużo wysiłku (więc zdrowo) i za darmo (nie licząc dojazdu komunikacją miejską). Właściwie zero negatywów!
Wykupiłem wycieczkę, która trwała około 7h. Wjazd tam bez zorganizowanej grupy wydaje się bardzo trudny, jeśli nie niemożliwy, ponieważ trzeba się zarejestrować w instytucjach wojskowych, a nie sądzę, że ot tak wpuszczają tam ludzi jak leci. Do tego jest sporo tabliczek o zaminowaniu terenu, więc nie sądzę, że można ot tak tam łazić. Podczas tej objazdówki odwiedza się kilka miejsc, z których najciekawsze to:
Third Tunnel- podkop wykonany przez Koreę Północną w celu zaatakowania piechotą południa. Odkryto 4 takie tunele, nie wiadomo ile ich jest nieodkrytych. Do tunelu się wchodzi i można się wcisnąć prawie do samej granicy, gdzie znajdują się stalowe wrota.
Dora Observatory - taras widokowy, z którego można popatrzeć na totalitarny świat. Widać miasta (pokazową wioskę przy granicy, ale także "normalne" miasta trochę dalej). Można pooglądać rolników pracujących w polu oraz żołnierzy na posterunkach, infrastrukturę, jeżdżące samochody (głównie obsługujące rolnictwo). Miałem ciarki kiedy spoglądałem na tamtejszą rzeczywistość. To doświadczenie bardzo mnie poruszyło. Dopiero widząc na żywo tych ludzi, jakoś dotarło do mnie w jak fatalnym położeniu można się znaleźć, rodząc się po tamtej stronie - totalna loteria, z upiornym wynikiem.
Nie można robić zdjęć Korei Północnej ani infrastruktury wojskowej więc w sumie najciekawszych rzeczy się nie sfotografuje.
Ogromny zespół pałacowy w stolicy. Jest dużo chodzenia, bo rozciąga on się na sporym terenie. Podczas mojej wizyty, miały tam miejsca różne wydarzenia - zmiana warty tradycyjnie ubranych strażników, przedstawienia historyczne, śpiewy chóralne, machanie flagami, więc to wszystko dodało niezłego klimatu.
Po całym kompleksie można łazić pewnie cały dzień - jest cała masa fotogenicznych punktów, wiele budynków z opisami czemu dokładnie każdy z nich służył, fenomenalne detale architektoniczne, są także bezpłatne toalety. Do takich najbardziej symetrycznych i estetycznych miejsc ustawiają się kolejki do zrobienia zdjęcia, ale zazwyczaj kilkuosobowe, więc do zdzierżenia.
Bilet kosztuje chyba niecałe 10zł, ale jak się wypożyczy tradycyjny strój i w nim przyjdzie, to z tego co pamiętam można wejść za darmo. Sporo jest takich przebierańców, co dodaje fajnego klimatu temu miejscu. Nie ma na terenie pałacu możliwości zjedzenia czegokolwiek, a po wyjściu nie można wejść ponownie na tym samym bilecie, więc warto się najeść wcześniej, jeśli chce się spędzić tam więcej czasu.
W pobliżu portu jest targ, gdzie handluje się zdobyczami wyłowionymi z głębin. Wszelkiego rodzaju paskudztwa (jak np. gaebul), ryby, zwierzęta w muszlach itp. Są tam punkty, gdzie można zjeść takie świeże zdobycze. Jak można się domyślić, są to raczej miejsca "niezbyt luksusowe", co zapewnia fajny klimacik lokalnej społeczności.
W pawilonie, nad straganami jest restauracja, w której zamówiłem lunch - zupę z owocami morza. Koszt: 100zł (40k wonów), więc niemało, ale sama zupa była ogromna, a w środku różnego rodzaju skorupiaki (małże, ostrygi, kraby - wszystko w pełnym opancerzeniu, więc trochę się kompromitowałem podczas próby ich otwarcia, ale siedzący obok koleś okazał pomoc i wskazywał mi która część jest jadalna). Zupa była podana na małej kuchence przenośnej, w której musiałem zgasić gaz, bo nie przywykłem do jadania potrwa w formie ciągle wrzącej. Do zupy dorzucana jest ośmiornica, którą kelner kroi nożyczkami.
Ponoć można tam zamówić danie z ruszającą się jeszcze ośmiornicą odruchami pośmiertnymi (albo całkiem żywą), ale to byłoby dla mnie zbyt wiele.
Ogólnie osoby mające w sobie wiele empatii wobec zwierząt, raczej nie byłyby zadowolone, bo widziałem jak niektóre stworzenia są patroszone na żywca.
Muzeum, w którym są wizualizacje, projekcje i dziwne instalacje. Bardzo nowoczesna przestrzeń, gwarantująca ciekawe doznania estetyczne.
Poza powyższymi, było wiele bardzo ciekawych miejsc (jak np. miasto Gyeoungju), pokazy dronów, o których pisałem wcześniej, streetfood, podróże mikro-kolejką Mipo Train w Busan, ale to właśnie pięć atrakcji wylistowanych zrobiło na mnie największe wrażenie.
#podroze



Zaloguj się aby komentować
Kolejna trochę dzika akcja w #korea.
Koniecznie chciałem ogarnąć wyjście w #gory podczas pobytu w Kraju Porannej Świeżości. Miałem taki dzień zaplanowany i to było dziś. Nie chciałem jakoś daleko jechać, więc zasięgnęliśmy rady kolegi GPTiego, który podpowiedział szczyt Baegun-Dae, który znajduje się na terenie parku narodowego Bukhasan, gdzie można podjechać komunikacją publiczną.
Na początku jeszcze jakoś szło, ale tuż przed szczytem były dość konkretne ekspozycje, które napawały takim niepokojem, że już myślałem, że nie wejdę. Skały są bardzo gładkie, więc widziałem oczami wyobraźni, że jak się poślizgnę, to zjadę po gładkiej powierzchni na spotkanie stwórcy. Były poręcze i liny, więc całe szczęście, że czat AI zasugerował kupno rękawiczek przed wejściem na szlak, co też uczyniłem. Jakoś udało zebrać odwagę przy najbardziej dramatycznych miejscach i dotrzeć na samą górę. Piękna panorama ze szczytu i wicher taki, że czapki z głów (w dosłownym znaczeniu).
Po drodze na szczyt oraz w trakcie schodzenia mija się bardzo malownicze świątynie buddyjskie, w których mieszkają łyse mniszki. Oczywiście dla mnie to było niczym odkrywanie zaginionych cywilizacji, a pewnie takich turystów jak ja to tam zachodzi setka dziennie.
Po zejściu na dół po drugiej stronie pasma, trafiliśmy do sporej świątyni buddyjskiej Samgaksan Doseonsa. Chodziliśmy sobie oglądając detale architektoniczne, kiedy to podszedł do nas jakiś kolo i zaprosił do klasztornej jadłodajni na lunch. Totalnie za darmo, tylko poprosił abyśmy umyli po sobie gary (miseczki i łyżki) z których jedliśmy. Uczciwa cena, więc chętnie się zgodziliśmy.
Dostaliśmy dwie miski, w jednej zupka (lekki bulion z grzybem), w drugiej makaron z warzywami. Niczym rasowy Polak skonsumowałem zupę i zanim zabrałem się za drugie, przybiegła pani i na migi (oraz dwoma znanymi jej słowami po angielsku: "no" i "ok") wytłumaczyła, że to kompletnie źle zjadłem. Trzeba jeść na przemian - łyżka tego i łyżka tego. Przyniosła zatem jeszcze jedną michę zupy, abym miał szansę naprawić swoje faux-pas. Zazwyczaj nie jadam tak obfitych dań, ale głupio mi było, skoro za darmoszkę nas ugościli, więc opędzlowałem dwa talerze zupy i michę ryżu. Było to dużo, ale powiem Wam, szama pierwsza klasa! Może nie była to symfonia smaków, ale wszystko było tak lekkie, że miałem pewność, iż tego nie odchoruję, a brzuszek jest zadowolony ze zdrowej strawy.
Potem jeszcze przejazd darmowym autobusem dla wiernych spod świątyni do cywilizacji i można było łapać metro do hotelu.
Super akcja, polecam gorąco!
Staty ze stravy: Dystans: 8,37km Suma przewyższeń: 1071m Czas: ok. 3h
Aha i jeszcze dobry motyw: drogowskazy na szlaku podają odległości w km, a nie w godzinach/minutach (jak to jest w PL), co jest zwodnicze, bo czasem 300m długości przebywa się baaardzo powoli (jeśli trzeba wdrapywać się po stromiźnie). Do tego nie wiem jak oni to mierzą, ale bywało, że był znak 1.3km do celu, a po przejściu 200m, nagle robiło się 1.6km do celu, albo znak 300m na szczyt, a za 100m kolejny znak i nadal 300m na szczyt :D
#podroze





Zaloguj się aby komentować
Z koszami na śmieci bywa ciężko w #korea (bo jest ich bardzo mało), ale przynajmniej nadrabiają szaletami.
Publicznych toalet jest sporo. Są w parkach, bywają w przejściach podziemnych, przy atrakcjach turystycznych. Jelita mogą być spokojne, bo nie ma ryzyka, że potrzeba przyciśnie gdzieś, gdzie do sedesu jest daleko.
Do tego każdy kibel, z którego korzystałem był darmowy oraz utrzymany w pełni akceptowalnym stanie czystości. Ani razu nie natrafiłem na osraną muszlę, co ze wstydem stwierdzam, w Polsce miało miejsce niejednokrotnie.
Wiele z nich jest już trochę wysłużonych, ale nie śmierdzi oraz nie przeraża swoim wyglądem. Good job, Korea!
#srajzhejto




Zaloguj się aby komentować
Pokazy dronów to coś magicznego. Dzisiaj w Seulu był show w temacie #starwars
Zalecano, aby być godzinę przed. Byłem godzinę przed i ni c⁎⁎ja miejsca nie dało się znaleźć, bo przyszła chyba cała #korea, dlatego musiałem stać za drzewem aby w ogóle cokolwiek widzieć. Ale i tak było super. Mój trzeci w życiu pokaz dronów i za każdym razem jest to przeżycie niemal mistyczne.




Zaloguj się aby komentować
Jazda KTX-em: #koreańskie pociągi pośpieszne i ekspresy.
Bilety trzeba rezerwować tak wcześnie jak się da. Na popularnych trasach (np. Seul-Busan) miejsca szybko się wyczerpują. Przy rezerwacji tydzień wcześniej, zostają tylko pojedyncze siedzenia, więc oznaczać to może siedzenie daleko od towarzysza podróży.
Nie sprawdzają biletów. Zakładają pewnie, że skoro są miejscówki i wszystko wykupione, to każdy siedzący zapłacił za swoje miejsce.
Jest raczej cisza. Czasem słychać jakieś szepty, co jakiś czas ktoś chrząka lub kaszle. Z głośników lecą przypominajki aby uszanować ciszę, wyłączyć dźwięk w komórkach, a na rozmowy udawać się poza kabinę pasażerską, do korytarza przy wc i wyjściu z wagonu. Oprócz tego, ciszę zakłóca szelest opakowań. Wielu pasażerów konsumuje zakupione wcześniej posiłki. Nie batony lub kanapki, często są to dania gotowe z ryżem lub makaronem, a przed chwilą ludzie obok mnie jedli kurczaka z kubełka (a smażone w panierce kurczaki są tu bardzo popularne - najwyraźniej żadna rasa nie ma wyłączności na totalne świrowanie na jego punkcie :D ). Wychodzi na to, że obyczajowo gorsi nie jesteśmy z naszymi schaboszczakami jedzonymi w intercity.
Jeśli podróżuje się z dużą, ciężką walizą, to trzeba włączyć w sobie zmysł stratega i dobrze przemyśleć wejście do pociągu. Peron podawany jest na 15min przed odjazdem. Zdarza się, że pociąg już wtedy oczekuje. Przestrzeni w bagażowni jest niewiele, więc zaraz po ogłoszeniu, ludzie biegną by zająć wolną półkę. Ci, którzy nie zdążą, ustawiają walizki w przejściu, a jak zaczyna być ciasno, to konduktor odsyła z nimi do innego wagonu. Siedzenie w wagonie nr 9, podczas gdy walizy stoją np. w nr 12, u mnie powoduje dyskomfort, tym bardziej, że pociąg na stacjach zatrzymuje się dosłownie na moment.
Składy nie są jakieś super nowoczesne, ale bardzo czyste i ładnie utrzymane.
Niektórzy pasażerowie, przed zajęciem miejsca, wycierają mokrymi chusteczkami podłokietniki. Widziałem także osoby zakładające foliowe rękawiczki przed wejściem do toalety.
#pociagi #podroze


Zaloguj się aby komentować
W razie niebezpieczeństwa na drodze, policja w #korea zatrzymuje radiowóz przed przeszkodą i niczym inspektor Gadżet, rozkłada sygnały, aby były lepiej widoczne oraz aby świeciły strzałki sugerujące omijanie. Go go gadżet sygnały!


Zaloguj się aby komentować
Najbardziej dzika akcja, jaką mnie spotkała w #korea : #hejtopiwo w Seulu!
Zgadali się na hejto, że są akurat razem w Korei: @PaczamTylko oraz @Spleen. Nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy wcześniej, nigdy się nie widzieliśmy, ale skoro nadarza się taka właśnie okazja, to czemu by nie wznieść wspólnie toastu po drugiej stronie globu?
Także wielkie pozdro z k-popowym gestem dla wszystkich, prosto z baru 라거스팟광장시장 (Lagerspot Kwangjang Market).
PS. To moje pierwsze hejtopiwo XD

Zaloguj się aby komentować
Minimalizm butelkowej etykiety w #korea
Wytłoczona w plastiku nazwa producenta. Skromny nadruk z datą. Pojemność + qr kod z odnośnikiem do reszty danych na korku.
Oczywiście korki nieprzyczepione zawleczką do butelki, co teraz mi się wydaje dziwne i muszę się pilnować aby go nie zgubić. Odzwyczaił się człowiek od tej wolności!



Zaloguj się aby komentować
#smiesznekotki #zwierzaczki #koty #dziwnekotki
Minhwa (koreański: 민화; hanja: 民畵) odnosi się do koreańskiej sztuki ludowej tworzonej głównie przez wędrownych lub nieznanych artystów bez formalnego wykształcenia, naśladującej współczesne trendy w sztuce wysokiej w celu codziennego użytku lub dekoracji. Termin „minhwa” został ukuty przez Yanagi Sōetsu.
...
Kkachi horangi (까치호랑이) to ważny gatunek minhwa, który przedstawia sroki i tygrysy. W obrazach kkachi horangi tygrys — celowo ukazywany w śmieszny i głupi sposób (stąd jego przydomek „głupi tygrys” 바보호랑이, babo horangi) — symbolizuje władzę oraz arystokratyczną klasę yangban, podczas gdy dostojna sroka reprezentuje zwykłego człowieka. W rezultacie obrazy kkachi horangi ze srokami i tygrysami stanowiły satyrę na hierarchiczną strukturę feudalnego społeczeństwa Joseon.
#korea #sztuka




Zaloguj się aby komentować
Pierwszy dzień w #korea i pierwsze obserwacje. Jet lag okrutny, nigdy tak mocnego nie miałem, totalna zombifikacja umysłu. Co chwila mam wrażenie, że odpływam.
Jadąc tu, myślałem, że to taka trochę Japonia, ale charakterologicznie, Koreańczycy są bardzo daleko. W Japonii ludzie mają potrzebę zrozumienia, wytłumaczenia, pomocy. Używają translatorów, próbują na migi, zaprowadzą jak trzeba. Tu raczej wyjebongo, radź sobie sam. Nie mówisz po naszemu? No to masz problem.
Na lotnisku celniczka nie odezwała się słowem, wskazała palcem paszport, a potem w stronę w którą mam podążyć. Recepcjonistka w hotelu wypowiedziała jedynie numer pokoju i pokazała gdzie są widny. Zero small talk, zero "miło nam że jesteście".
Poszliśmy do knajpy, na obiadokolację. Chcieliśmy coś nieobciążającego umysł (zombifikacja po locie), ale weszliśmy zamiast do smażalni kurczaków, do korean bbq, które było piętro niżej. Mieliśmy to w planach, ale nie dziś. Wchodźmy od razu nas prowadzą do stołu, odpalają patelnię na stole i bez słowa się oddalają. Na tablecie przy stole wyklikujemy boczek oraz karkówkę (bo w lokalu wyłącznie wieprzowina). Przychodzi pani, kroi mięso nożyczkami i układa na patelni. Po czym odchodzi i nigdy więcej nie podchodzi. Patrzymy po ludziach jak to jedzą i oczywiście kiedy ja się rozglądam, to nikt nie konsumuje. Pałeczki jakieś takie nieergonomiczne, o przekroju podłżnego prostokąta a nie koła. Chwytam mięsko pałeczkami i zawijam w liść sałaty i jem rękoma. Czuję się jak zwierzę xd. Kimchi ze środka patelni tak pikantne, że się można zakrztusić. W miseczce całe ząbki czosnku, nie wiem czy mam je po prostu tak połknąć, czy może trzeba pogryźć? Grilluję ząbek przez chwilę i łykam w całości. Ostrość całego posiłku przyprawia o katar, ale ja po prostu nie jestem koneserem hardkorowo ostrych dań.
Ciężkie otwarcie wakacji, ale jestem pewien, że z każdą kolejną przygodą będzie lepiej.

@Spleen kurde, to ja mam zupełnie odwrotne doświadczenia - w Korei nam próbowali pomagać, jak mogli i korzystali z uniwersalnej metody porozumiewania się z cudzoziemcem - mówili baaardzo powoli, tak jakbyśmy mieli cokolwiek zrozumieć. Dużo nam pomagali zwykli sprzedawcy w convini, obsługa w restauracjach bardzo łamaną angielszczyzną próbowała przekazać swoje informacje (uwaga, kłamią jak mówią, że coś jest spicy), na lotniskach pełna pomoc z bagażem, itp.
Zupełnie inaczej niż w Japonii, gdzie jak nie mowisz po japońsku to trudno, mamy Cię w d⁎⁎ie i nie wiemy po co przyjeżdżałeś. Bilet Ci się nie wyświetla na telefonie, bo system w którym go puściliśmy do Ciebie jest niekompatybilny ze starszą wersją androida? bardzo nam z tego powodu wszystko jedno, szukaj kogoś kto może się Tobą zainteresuje na innym stanowisku informacji xD
Ale to moje doświadczenia, może mieliśmy farta w Korei i pecha w Japonii po prostu
O xD. Typowe doświadczenie z Korei jak nie wiesz co i jak. Nie byłem osobiście ale dużo słyszałem z opowieści. Oni tam tacy mili dla turystów nie są, ba do niektórych knajp to cię nawet nie wpuszczą jak nie znasz koreańskiego bo się kelnerowi nie będzie chciało z tobą użerać. Rasizm i ksenofobia tam mocno. Japończycy chociaż udają, im się nie chce xd. Jako kraj mają o wiele mniejszy ruch turystyczny niż Japonia i nie jest to bez powodu xD.
Żeby nie było, nie mam nic do tego kraju, kocham ich kulturę, słucham k-popu i oglądam k-dramy. Po prostu stwierdzam fakty. Planuje kiedyś odwiedzić ale na pewno nie sam, mam ziomka który tam lata co roku, ogarnia koreański i wie co i jak więc na pewno mój experience będzie przyjemniejszy.
Zaloguj się aby komentować
Przed większymi wyjazdami, zawsze robię sobie taki analogowy kanban, który pomaga mi zaplanować aktywności na każdy dzień. Z moim roztrzepaniem i stylem yolo, tylko w ten sposób jestem w stanie mieć kontrolę nad tym na kiedy należy porezerwować wejściówki lub bilety. Przyczepiam sobie takie karteczki niczym detektyw robiący "ściankę" w czasie śledztwa i od razu mam wrażenie, że nad wszystkim panuję, bo jestem w końcu odpowiedzialnym, dorosłym człowiekiem.
Wylot do #korea już dziś! Ekscytacja niczym przed koloniami w czasach podbazy!
#podroze

Ja robię w excelu i później sobie jeszcze drukuję. Oprócz dzielenia na dni, dzielę jeszcze plan na godziny, wiem co i o której będę robił. Jak się poruszam komunikacją publiczną to jeszcze wbijam stacje/przystanki i linie, którymi muszę jechać

@Earl_Grey_Blue szacun! Taki plan szczegółowy z godzinami akurat u mnie wyzwala już stres, bo mam w głowie, że są jakieś terminy - że o 16 muszę gdzieś tam być, bo inaczej plan na kolejne aktywności się posypie. Jak mam po prostu założenie, że tego dnia odwiedzam te dwie rzeczy, to lubię mieć swobodę, by sobie przystanąć na piwko lub ciastko albo sobie spacer zafundować. Mam naturę zawsze bycia przed czasem (jak jestem umówiony o 12, to o 11:45 już jestem w okolicy), więc czułbym niekończącą się presję śpieszenia się mając taką listę. Niemniej jednak, podziwiam!
@Spleen Też tak myślałem, ale wiem, że zaoszczędzę wiele czasu. Czasami w tych miejscach, gdzie mam jakiś transport zamiast godziny zajmuje mi to 20 minut. Atrakcja, która jest zaplanowana na 1 godzinę zajmuje 30 minut. Tylko kilka razy miałem tak, że coś zajmowało mi więcej czasu niż planowałem. Po prostu planujesz ze świadomą rezerwą i myślą, że pewnie aż tyle czasu, co zaplanowane, nie potrzebujesz. Nie rzadko zwiedzanie zaplanowane na cały dzień kończyłem np. o 16:00
Zaloguj się aby komentować
Ciekawy wpis Huberta Walasa z Good Times Bad Times nt. naszej transformacji gospodarczej lat 90., jej alternatywnego potencjału i porównywania z Koreą (tą gorszą
https://x.com/hubertwalas_/status/1975504356196679836
W Polsce mamy zgryz i patrzymy na 'niezależny' model rozwoju Korei jako na ten obiektywnie lepszy. A co jeśli nie dało się inaczej?
Korea startowała ze swoimi reformami już w latach 60 (30 lat 'przewagi'), choć z niższej bazy. Rywale choć potężni, to albo sami na dorobku i biedni (Chiny), albo ich peryferie i biedni (ZSRR), albo za wielką wodą (Japonia). Brak indoktrynacji polityczno-mentalnej przez 50 lat (komuna). Jeśli chcieli wygrać to musieli od pierwszego dnia postawić na model niezależny.
A co gdyby w Polsce od dnia pierwszego postawić na model 'niezależny'? Po pierwsze uważam, że z elitami (i społeczeństwem, które te elity wybierało) lat 90 było niewykonalne. 44 lata komuny (a wcześniej hekatomba elit WŚ2) zebrały takie żniwo, samego mindsetu państwowego, że było to marzenie ściętej głowy. W Polsce elity lat 90. były zlepkiem postkomunistów i nowej opozycji, z mindsetem bardziej liberalnym i rozproszonym. Oczekiwanie, że narzucą model „koreański” z selekcją czempionów i dyrektywną polityką przemysłową, byłoby nierealne.
Ale nawet biorąc pod uwagę, że jednak by się to udało i od dnia pierwszego stawialibyśmy na to z pełną mocą, jakie są szanse że nie bylibyśmy wprost tłamszeni przez naszych sąsiadów, zgodnie z logiką gry o sumie zerowej? Sądzę, że całkiem spore. Niemcy widząc w nas potencjalne zagrożenie być może podjęliby polityczną decyzję o lokowaniu FDI wszędzie w EŚW, tylko nie w Polsce. Współpraca Berlina z Moskwą wówczas nie byłaby obarczona nawet moralnym dylematem. Pytanie też na kogo stawialiby Amerykanie mając potencjalnych dwóch niezależnych graczy w EŚW (DE/PL) - lokalnego mocarza, czy ekonomicznego karła (ale niezależnego)? Ponadto nasza 'niezależna ścieżka' stałaby w poprzek integracji z UE, która zabiera część niezależności.
Ergo otoczenie i okres poprzedzający okres reform był w naszym przypadku drastycznie inny od przypadku koreańskiego, i wiele wskazuje na to że to model 'zależny' mógł być skuteczniejszy.
Niemcy i zachód pompowały w nas FDI licząc, że zawsze będziemy tańszym podwykonawcą. Nasza konwergencja nie była tłumiona ze względów politycznych, a wręcz wspierana.
Oczywiście nie była to nasza chłodna kalkulacja naszych elit, to był Michael Scott podający dłoń Edowi Truckowi. Okazało się, że był to też model najbardziej optymalny.
Teraz pytanie czy ten czas był wystarczający do 'wyprodukowania' elit i państwowego mindsetu by po 35 latach wziąć kierownice we własne ręce.
btw. czy w Korei po 35 latach było kolorowo? Wiele z tych problemów brzmi jakby znajomo.
#polska #korea #gospodarka #transformacja #goodtimesbadtimes #zzt

@eloyard Porównanie z Koreą to jak porównanie jabłka i banana. Zarówno skala czasowa, jak i lokalne uwarunkowania były zupełnie niekompatybilne na starcie. Zbieżność ścieżki rozwoju to rezultat konwergencji od lat 90, bo świat "przegapił" zarówno Polskę, jak i Koreę. Może to brzmieć dziwnie, bo Samsung i inne czebole, ale Korea została podobnie przegapiona, jak Polska, ze względu na tło innych azjatyckich "tygrysów". Polska przemknęła się w nieco inny sposób - nie było o nas głośno, nie mamy czeboli, ani niczego podobnego co mogłoby zwrócić uwagę. Kraik w środku kontynentu, coś tam klepie, wszyscy mówią że tani i biedny. Mówić o Polsce zaczęto stosunkowo niedawno. I bardzo dobrze, bo w czasie kiedy inni konkurowali, my tam coś klepaliśmy, a nasi politycy zapewniali nieustanne wrażenie bajzlu między Odrą, a Bugiem. A społeczeństwo budowało kapitał, inwestowało, kombinowało. Nawet jeśli wychodzili z markami na zewnątrz, to albo pod obcymi, jako podwykonawcy, albo pod własnymi, ale zupełnie nie kojarzonymi z Polską.
To taki model rozwoju w ukryciu - całkiem fajny i dumny jestem z moich krajan. Ukryć 30 lat dynamicznego rozwoju w środku Europy :D
@eloyard ale taka Francja, czy USA mają dlug o kilometry większy od nas, a sobie radzą świetnie.
No dobra, bo w sumie to bardziej tu podśmiechujki uprawiam, bo dług państwa nie jest jakaś jednowymiarową kwestią i wg mojej wiedzy są takie, które bardzo chcemy mieć. I nie ma tu jednoznacznej odpowiedzi, czy np: emerytury ciąć, czy się zadluzyć, a najnowsza historia uczy, że to pierwsze przynosi bardzo dużo szkód. Btw w linkach które wrzuciłeś są wypowiedzi jak u Gwiazdowskiego "wyobraźmy sobie że budżet państwa to jak budżet domowy" 🙃 śmierdzi mi to bardzo brakiem analizy i bon-motami z lat 80. Ale na ekonomii wiem tyle co przeciętny przedszkolak, więc się zawijam z wątku, bo się nie czuję na siłach, żeby to była merytoryczna dyskusja.
Zaloguj się aby komentować

Opis zatonięcia promu w Korei Południowej w 2014 roku. Opis zaniedbań bardzo podobny do tych przy w przypadku Jana Heweliusza. Dodatkowo przedstawienie co robiły przegrywy z koreańskiego wypoka. #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #korea
#jezyki #korea #jezykangielski #jezykkoreanski
Why do the korean speakers pronounce "coke" like it's a piece of male anatomy?
Offglide (zstęp głoski) to fonetyczny termin oznaczający krótki, przejściowy dźwięk (glide), który powstaje, gdy narządy mowy przechodzą z pozycji wymowy jednej głoski do pozycji spoczynku lub następnej głoski
Zaloguj się aby komentować
645 + 1 = 646
Tytuł: Korea Południowa. Republika żywiołów
Autor: Marcin Jacoby
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Muza
Format: książka papierowa
ISBN: 9788328730236
Liczba stron: 448
Ocena: 5/10
Laurka pochwalna błękitnych Japończyków. Nie nazbyt stronnicza, albowiem przeprowadzone pieczołowicie badania i posiadanie koreańskiej żony włącznie ze wsparciem jej rodziny nie pozwoliłyby rozprzęgnąć się koniowi uwielbienia. Bynajmniej jednak zabrakło mi tam ściśle poświęconej rubryki o ciemnej stronie Korei. Oczywiście są wzmianki o wysokim wskaźniku samobójstw, przepracowaniu i korupcji władzy, ale to jako nieodzowne rzeczy, nieprzysłaniające tak wielkiej zajebistości Koreańczyków. To ich nadopiekuńcze wspieranie rodziny, niesamowity upór w dążeniu do prosperowania całego społeczeństwa, kulturowa dbałość do pozazdroszczenia nam Polakom oraz tolerancja, jakiej nie przeszkodzą "prawicowe zwierzęta" wydają wielki blask, dzięki któremu turystom można przekonać do wydawania pieniążków na bilet lotniczy do Seulu (wymawiaj Saoul)
Szczęśliwość najszczersza dzieje się niestety, gdy zaczynają się ujawniać osobiste preferencję autorskie. Jakoś nie jestem przekonany, że to ta zła Ameryka sieje propagandowy ferment, utrudniający proces zjednoczeniowy. "Młody i inteligentny" przywódca północnej części okazało się nie kwapił do oddawania atomówek i bycia mniej nieprzyjemny w stosunku do kejpopu. Także ten uwielbiany nie-prawicowy prezydent uderzajacy w układy tych prawicowych odpowiedników; ci dwaj lewicowi prezydenci niczym bracia Grakhowie rozsupłujący worek nieporządków zimnowojennych dyktatur - tak, takie odnoszenie do rządów pisu. Chciałbym ujrzeć twoją minę, gdy Park Geun-Hye została ułaskawiona, autorze. I może mniej próbuj zrobić gorszących porównań w stosunku do Polski. Nie ma co uważać nas siebie za lepszych od azjatyckiego tygrysa przy podawanych liczbach, ale czasem kolejki do lekarza bywają niskim kosztem od uczynienia z lekarzy najbardziej przepracowaną grupę zawodową, która gdy raz urządziła strajki, to te czułe społeczeństwo wolało im pokazać figę.
Na atak gazowy przygotuj pastę do zębów.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #korea

Zaloguj się aby komentować
373 + 1 = 374
Tytuł: The Villagers
Rok produkcji: 2018
Kategoria: Akcja / Kryminał / Thriller
Reżyseria: Im Jin Soon
Czas trwania: 1h 39min
Ocena: 5/10
Mój pierwszy wpis na tagu który nie jest o anime. Generalnie ostatnio rzadko oglądam filmy ale jak już to zazwyczaj jakieś koreańskie bo bardzo lubię ich kino od kiedy obejrzałem Parasite.
A co do samego filmu, to jest on bardzo średni. Do bólu przewidywalna historia która wykorzystuje masę typowych motywów dla tego rodzaju fabuły. Miałem się ciężko w niego wciągnąć mimo, że oglądałem go podczas nudy w trakcie lotu samolotem więc nie świadczy to za dobrze o nim. Nie jest jakiś tragiczny, nakręcony poprawnie, po prostu mało interesujący xD.
Z takich ciekawostek o aktorach to główny bohater jest grany przez mega popularnego koreańskiego aktora (Ma Dong Seok) który jest właśnie znany z grania podobnych ról. A aktorka która gra tą uczennice (Kim Sae Ron) zniszczyła sobie karierę i nie mogąc sobie poradzić z życiem popełniła samobójstwo w zeszłym roku.
https://www.filmweb.pl/film/Dong+ne+sa+lam+deul-2018-805518
https://www.imdb.com/title/tt9174334/
https://mydramalist.com/24406-bear
Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app
#filmmeter #korea

Zaloguj się aby komentować
#gotujzhejto #gotowanie #korea Ale bym ją kimci-rymci.

Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Ło gurwa, tego nie wiedziałem.
Teraz se w brodę plują.
Yes, from the 1960s to the 1980s, the South Korean government actively promoted vasectomies as part of national family planning policies, and in some instances, this included incentives that could be used by men to fulfill or navigate military-related obligations, such as exemptions from certain reserve forces training
.
Here are the details regarding this policy and its context:
Family Planning Policies (1960s–1980s): During a time of rapid population growth, the government pushed for lower birth rates with campaigns like "Let's have only 2 children and raise them well."
Incentives: To encourage compliance, the government offered incentives, including reduced surgery fees and, in some cases, exemptions from military reserve training for men who underwent voluntary sterilization.
Target Population: The policy was targeted at married people with children, including army reservists.
Mass Participation: By the end of 1987, over 1 million men had participated in the government-supported, free-service sterilization program.
#ciekawostkihistoryczne #korea #koreapoludniowa #demografia #dzieci #wazektomia #aborcja #dzietnosc https://thegrandnarrative.com/2012/02/16/korean-family-planning/

@Opornik już nie muszą pluć bo i tak wymrą bezpowrotnie
To już pewne: https://youtu.be/Ufmu1WD2TSk
Zaloguj się aby komentować