Zrobiłem sobie japonskie curry z ryżem (kare raisu). Uwielbiam, bo jest smaczne i proste, co znaczy że można je szybko zrobić. A to plus, bo zwykle mi sie nie chce :v
Tytuł: Judgment at Tokyo: World War II on Trial and the Making of Modern Asia
Autor: Gary J. Bass
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Knopf
ISBN: 9781101947104
Liczba stron: 912
Ocena: 9/10
Wiceliderowi ubiegłorocznej edycji nie przystoi tak mało czytać, pora brać się do roboty.
Wszyscy w Europie słyszeli o trybunale w Norymberdze, ale o analogicznym trybunale w Tokio wiedza jest niewielka, więc gdy pod koniec ubiegłego roku pojawił się ten tytuł, to nie można było czekać i trzeba było nadrobić wiedzę.
Autor temat potraktował bardzo szeroko, więc mamy tu zarówno opis funkcjonowania i pracy samego trybunału, jak i przedstawione najważniejsze wydarzenia z okresu II Wojny Światowej, które w późniejszych latach staną się obiektem oceny trybunału, jak i biografię najciekawszych postaci będących częścią trybunału. Bo otóż, o ile w Norymberdze sędziami byli przedstawiciele zwycięskiej czwórki, tak tutaj sędziowie reprezentowali w sumie 11 państw, którzy w baaaardzo wielu sprawach mieli zupełnie różne spojrzenie - a cała książka świetnie to opisuje. Szczególnie bacznie autor przygląda się najciekawszym postaciom trybunału, a więc sędziom pochodzącym z Indii, Chin oraz Filipin, mającym zupełnie inne spojrzenie na japońskie działania niż szeroko pojęte kraje zachodu.
Zresztą generalnie to co mi się podobało, to to, że nie czuć było jakiegoś amerykocentryzmu - w zasadzie wszystkim po trochu się obrywa, najważniejsze że w sposób bardzo mocno oźródłowany. Czasem wręcz ma się wrażenie, że szczegółów jest aż za dużo - ale to nie jest wada, czyta się tę książkę naprawdę dobrze. Co tu przedłużać, świetna książka. Jak ktoś czyta po angielsku to polecam już teraz, jak nie, to polecam później, bo przekład na bank się pojawi na rynku
Świetny filmik przedstawiający technikę wykonywania tradycyjnych japońskich drzeworytów, takich jak np. znana wielka fala ręki Hokusaia. Przy okazji asmr i hipnoza mocno ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@myoniwy No nie bardzo. Jak sama nazwa wskazuje, druk offsetowy wymaga fazy pośredniej, którą jest wałek z, za przeproszeniem, obciągiem. To na filmie, to klasyczny druk wypukły.
Otwarty w 1950 r. i mogący pomieścić 32 000 widzów stary stadion baseballowy był siedzibą Nankai Hawks do 1988 r. kiedy to Hawks przenieśli się na inny stadion.
Odkąd stadion został opuszczony był on przystosowany do różnych celów, w tym jako sala koncertowa znanych międzynarodowych artystów, takich jak Madonna i Michael Jackson.
W 1991 roku firma z branży deweloperskiej wynajęła obiekt i wykorzystała go do zaprezentowania różnych modeli domów kilku firm budowlanych. Cały plac zabaw został przekształcony w małą dzielnicę mieszkaniową z fałszywymi ulicami, latarniami i samochodami zaparkowanymi przed domami. Domy ustawiono starannie w rzędach, a światła były włączone, aby stworzyć iluzję obecności. Ostatecznie stadion został zburzony, a obecnie w miejscu, w którym kiedyś mieścił się stadion i dawny salon wystawowy, znajduje się centrum handlowe.
@4pietrowydrapaczchmur Fajne, chociaż faktycznie centrum handlowe przy takiej infrastrukturze ma większy sens (chyba chodzi o "namba city mall osaka")
Sensem życia nastoletniej Akari jest jej idol Masaki.
Poświęca każdą chwilę na lepsze poznanie i zrozumienie go.
Poświęca każdy grosz na jego wspieranie.
Poświęca siebie na stopienie się z nim.
Gdy rozchodzi się plotka, że idol popełnił błąd i wielu z dotychczasowych fanów odwraca się od niego, Akari czuje się zagubiona. Walczy i wspiera Masakiego, rozumie bowiem, że bez niego ona sama i świat, który stworzyła dla siebie po utracie idola straci rację bytu.
Książka ta jak wiele innych o #japonia zostawiła mnie w ogromnym zdumieniu.
Czy ci Japończycy nie mogliby chociaż czasem ze sobą rozmawiać?!
To dobry kawałek obyczajowej młodzieżówki, chociaż nie sądzę, żeby nasze nastolatki zrozumiały wymowę zakończenia. Nie do końca mogą też przełożyć doświadczenia Akari na swoje życie - japoński chory system idoli wygląda zupełnie inaczej niż zachodnia scena muzyczna.
Tachibana Kyoto High School Senior Band. Tak dla porównania to w Polsce nie ma w ogóle żadnego bandu na podobnym poziomie, a w komentarzach na YT ludzie ze Stanów byli pod wrażeniem, bo u nich na uniwersytetach był gorszy poziom. Czyli klasyczne - azjata zrobi to lepiej.
Może taniec nie jest jakiś imponujący poza sychnienizacją ruchów rzecz jasna... Ale jak się do tego, że trzeba podskakiwać i dąć w trąby albo zachowując rytm grać na perkusji... Sam równy rytm przy marszowaniu już jest trudny do osiągniecia. Jak się do tego doda jakiekolwiek, delikatne nawet, akrobacje to robi to naprawdę gigantyczne wrażenie.
@DiscoKhan jakiś czas temu na Spotify słuchałem sobie takich orkiestr, nie pamiętam już jak to się nazywało. W USA są zawody wiadomo ale są i takie orkiestry porażki, że czuć zażenowanie. Niektórzy dyrygenci takich orkiestr w USA sporo zarabiają. Życie w stylu wihplash.
@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz spokojnie, w Japonii też są gorsze. W samym Kyoto przy zawodach międzyszkolnych jest w zasadzie walka o drugie miejsce, bo ta orkiestra którą tutaj wstawiłem tak wszystkch deklasuje, że najstarsi Japończycy trzymani w lodówkach nie pamiętają żeby ktoś inny wygrał xd
@DiscoKhan Subskrybuję ich na YT XD Jak wybiorę się do Japonii (w tym abo przyszłym roku) to mam nadzieję, że uda mi się zgrać, żeby zobaczyć ich na żywo. Szukałem kiedyś, to udało mi się na ich stronie znaleźć harmonogram występów.
@HmmJakiWybracNick to lekkie zazdro, żaden sprzęt nie odda tych wrażeń na żywo...
Pod warunkiem, że ma się w miarę przyzwoite miejsce do słuchania i oglądania xD
Maks to na żywo mały marszujący jazz band widzialem w Holandii. W sumie byłem upalony jak cholera i to była bardzo przyjemna niespodzianka, bo normalnie tam ich się nie widywało xd
Polecam też obczaić w temacie włoskich żołnierzy z grupy Bersaglieri. Oddziały korzenie mają w Sardegnii. Gorzyste terent rodziły wytrzymałych żołnierzy którzy świetnie sprawdzali się w walkach w trudnym terenie. Słynąc ze swojej sprawności, grali muzykę w biegu. Bardzo charakterystyczną swoją drogą.