Skandaliczny jest cel ataku, ale równie skandaliczne jest, że po dwóch głośnych atakach na lodówki sklepowe, nikt nie wpadł na pomysł aby zabezpieczyć te urządzenia w punktach medycznych.
@DEATH_INTJ To swoją drogą, choć rozumiem, że w niektórych urządzeniach może być potrzeba. Np. jeśli lodówki jednocześnie monitorują stany magazynowe, to system kontrolujący na żywo ma sens. Ale, oczywistą oczywistością jest to, że jeśli coś jest podłączone do sieci, to trzeba to zabezpieczyć.
Po dwóch poprzednich akcjach, gdybym miał podatne urządzenia, i nie miał pomysłu na zabezpieczenia, to bym faktycznie po prostu odpiął wtyczki.
@DexterFromLab to miałoby sens gdyby urządzenia pracowały w wydzielonej sieci a nie w jakieś chmurze. Mam w domu klimatyzację z WiFi ale usunąłem ich moduł i dodałem taki który działa tylko wewnątrz mojej sieci bez chmury, dzięki temu wiem gdzie są moje dane i kto ma do nich dostęp.
Ale widocznie ja przeciętny Kowalski mam więcej rozumu niż duże korpo.
@festiwal_otwartego_parasola "zgodnie z przewidywaniami" xD oni się do końca oszukiwali, że zmian nie będzie, do końca wspierali trumpa, republikanie przejebali z kretesem do tego stopnia, że będą o tym pisać w książkach, a ten pi⁎⁎⁎⁎li, że nic się nie stało XDDD
Czyli tak, sprawa na 11, na 10 masz wizytę u konowała, na zmianę opatrunku itp. Konował zmienia Ci opatrunek o 15(no dobra, o 11 bo to pan oseł) to nie możesz się pojawić o 20 na proteście. Zrozumiała sytuacja. Wszak na poprzednie rozprawy też się nie stawiał! Prawda? PRAWDA?
Wyszkolona w klasztorze na perfekcyjną zabójczynię Nie Yinniang, była kiedyś mieszkanką prowincji Weibo. Miała nawet przypisanego jej narzeczonego, ale ostatecznie ojciec jego ożenił go z córką gubernatora sąsiedniej prowincji. Młodą odesłano do księżniczki Jiaxin, gdzie przeszła szkolenie pod okiem mniszki, zamieniając się w asasyna.
Kilkanaście lat później księżniczka wysyła Yinniang, by zabiła Tiana, który teraz rządzki Weibo (to ten niedoszły narzeczony). Cesarstwu nie pasuje to, że kolejna potężna prowincja wymyka się spod władzy.
Czy dziewczyna będzie posłuszna, a może rodzinne strony i poznawanie na nowo tych ludzi zmieni jej percepcję i obierze inną drogę?
Sceny walk są wyśmienite, jak w sumie zawsze w chińskich filmach - cicha, niemal niema Yinniang potrafi pokonać złożoną z ponad dziesięciu ludzi gwardię bez większego wysiłku.
Ale żebyście nie dali się nabrać, wy tam, maniacy sztuk walk - "Zabójczyni" to tak naprawdę slow cinema przebrane za kino akcji. Gdy nie ma walk, akcja zwalnia masakrycznie, powolne ujęcia przeciągające każdą chwilę, gmatwające fabułę - dla mnie oprócz walk to największy plus tego obrazu. Wielkie krajobrazy, oglądanie sceny rozmowy Tiana z żoną oczami schowanej Yinniang za zasłoną - to są niuanse, które wznoszą dla mnie ten film na wyżyny.
Niestety, nie do końca się połapałam kto jest kim, dużo udało się rozwiązać w trakcie filmu - myślę, że w sumie całe clue, więc nie jest tak źle.
Mam wrażenie, że nie do końca w ogóle chciano pokazać rozterki młodej dziewczyny ani nikogo innego - te przejawiają się zaledwie w słowach i to wypowiadanych bez większych emocji.
Czy taki był zamysł? Nie wiem. Ale sceny walk i owa slow-kinowatość skradły moje serce.
Dom Wydawniczy REBIS przygotowuje dodruk ze świata Diuny. "Bóg Imperator Diuny" Franka Herberta ponownie w sprzedaży od 10 listopada 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą obejmuje 496 stron, w cenie detalicznej 99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Pustynna Arrakis stała się planetą o wilgotnym klimacie. Marzenie Fremenów spełniło się... lecz pustynnego ludu już nie ma. Zdegenerowani mieszkańcy Arrakis, za swoje marzenie o przemianie planety w ociekający wodą raj płacą wielką cenę – przyprawa, substancja niezbędna do życia miliardom obywateli Imperium, nie jest już produkowana. Jedynie, co dziesięć lat z gigantycznego zapasu, ukrytego gdzieś na Arrakis, Leto II Atryda wydziela niewielkie, ciągle niewystarczające racje.
Tak jak prawdziwych Fremenów, nie ma też czerwi pustyni. Wyginęły one wraz z przemianą planety. Ale powrócą... gdy Bóg Imperator odejdzie w pustynię... Nastaną czasy głodu przyprawy i rozproszenie rozsianej na odległych planetach ludzkości...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Odstąpię pasjonatowi historii zaproszenie dla darczyńców na konferencję z okazji 70-lecia Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych Polskiej Akademii Nauk.
Konferencja odbywa się 23 listopada 2026 r. w Pałacu Staszica, Sala Lustrzana, Warszawa w godzinach 9:00–17:35
Będzie można posłuchać i historii polskiej archeologii orientalnej
Potwierdzić można e-mailowo lub telefonicznie stopka w załączniku.
Ja nie mogę bo 22 mam w tym roku zajęte na śląsku ¯\_( ͡° ͜ʖ ͡°)_/¯
Znany stróż prawa, Wyatt Earp, wraz ze swoimi braćmi przenosi się do małego miasteczka, by rozkręcić biznes. Wkrótce dochodzi do pierwszych zgrzytów między nimi a lokalną bandą rewolwerowców.
Bardzo surowy western z prostą fabułą, bez jakichś widowiskowych scen pościgów czy trwających długo pojedynków strzeleckich. Większość potyczek rozwiązuje się stosunkowo szybko, a działania głównych bohaterów ciężko jednoznacznie skategoryzować jako dobre. To, co zdecydowanie ciągnie ten film, to fenomenalnie dobrana obsada: Kurt Russell, Val Kilmer i Sam Elliott w roli wąsatych rewolwerowców zwyczajnie zachwycają. Kostiumy również na plus, dobrze oddają estetykę i ducha tamtych czasów oraz miejsca. Mimo wszystko ten gatunek nie jest jakoś specjalnie bliski memu sercu, nie czułem się zaangażowany w historię, nie odczuwałem napięcia, mimo że w teorii atmosfera powinna być gęsta. Polecam fanom westernów, powinni być zadowoleni.
@Lopez_ Krytykowanie KO to działanie jak Brown, a Brown jest ruskim agentem więc każdy kto krytykuje KO popiera Browna i putina. I nie zapominajmy, że ktokolwiek krytykuje KO jest antyunijny i chciały polexitu.
Caparros zabiera nas w podróż po świecie. Nie jest to podróż którą znamy z Instagrama, Youtube'a czy TikToka.
Nie dlatego że nie ma tam obrazu czy dźwięku. A dlatego że pokazuje świat z perspektywy której my, ludzie pierwszego świata nie znamy, nie potrafimy, a może nawet nie chcemy zrozumieć.
Brutalność historii związanych z brakiem czy niedostatkiem jedzenia uderza w twarz. Poznajemy życie ludzi żyjących nie tylko w Afryce ale np Bangladeszu czy Argentyny. Ludzi których egzystencja krąży wokół zdobycia czegokolwiek do jedzenia.
Beznadzieja ich żywota oraz pesymizm tych historii wylewa się ze stron książki.
Ciężko mi powiedzieć czy Caparros jest komunistą czy libertarianinem. Zdarza mu się narzekać na pomoc państwa jak i jej brak dla najbiedniejszych. Generalnie jako główny problem stawia szeroko pojęty system.
Nie powiem, zrobiło to na mnie wrażenie. Robiąc zakupy czy przeglądając zawartość lodówki zastanawiam się czy może nie dałoby się tego jednak zjeść, a nie wyrzucać. Też nie wiem jak bardzo są przerysowane niektóre historie bo nigdy nie byłem w tych miejsach o których on pisze. Niech każdy zostawi to sobie do własnej oceny.
====EDIT====
Historie dzieci jedzących sam ryż bo nie ma nic innego, przypominały mi jak samemu w latach '90 za dzieciaka jadłem tylko frytki bo nie było nic innego w domu. Pewnie neurony lustrzane wpłynęły na ocenę.
@m_h Piękna to była książka, nie zapomnę jej chyba nigdy. Dzięki niej polubiłem sie na nowo z reportażami i przeczytałem wszystko, co Caparros napisał.
Ciekawostka (czytane głosem Filipa Chajzera): autor ma polskie korzenie, jego dziadkiem był Wincenty Rosenberg. A o samym dziadku pisze w książce "Dziadkowie".