#sztuka #art #malarstwo #obrazy autor: Maud Madsen | Ring Fort | 2025 | oil on linen | 60 x 48 inches

#sztuka #art #malarstwo #obrazy autor: Maud Madsen | Ring Fort | 2025 | oil on linen | 60 x 48 inches

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
I – początki
II – zbieractwo
III – i co dalej z tematem?
Część II:
No więc skoro już człowiek dowiedział się na co zwracać uwagę, a dokładnie co siedzi pod radiatorami konkretnych modułów pamięci to zaczął się tematem interesować.
Zmieniając sprzęt już nie tylko zwracałem uwagę na wybór cpu czy płyty głównej ale również na RAM.
W tamtym czasie fora były skarbnicami wiedzy wszelakiej, a jako iż udzielałem się na chociażby pclab.pl to tam poznałem ludzi... Kolega "ELDER" zapoczątkował temat "KANDO egzotyczne moduły ram" czy coś takiego. Chłopaki zaczęli chwalić się zbiorami to i ja dorzuciłem kilka fotek jakiś randomowych które posiadałem. No i tak się zaczęło... On miał kontakty w US i A, ja wtedy jeszcze byłem małym żuczkiem. Do czasu.
A wystarczyło, że tenże kolega podesłał kilka ciekawych linków z ebay.de . Teoretycznie to coś innego niż .pl ale jak się założyło konto u nas to była opcja przeglądania ofert spoza Polski. No i tak trafiłem na Cellshock'i z niebieskimi radiatorami. Kostki tam były średnie ale to była jakaś edycja specjalna. Przeglądając oferty z wysyłką do nas omyłkowo zmieniłem kraj na Niemcy by przeglądać pełną ofertą... no i zalicytowałem za całe 1,50 UER... No i wygrałem! Problem tylko taki, że płatność nie chce przejść, bo adres PL, a wysyłka tylko DE. Ale dla chcącego nic trudnego. Napisałem po niemiecku do gościa mniej więcej coś takiego "Przepraszam ale przegapiłem opcje wysyłki. Licytację wygrałem. Proszę o podliczenie z wysyłką do Polski, opłacę wszelkie koszty". To co otrzymałem zbiło mnie z nóg "Nie wysyłam poza UE" XD No to się zagotowałem, od dawna przecież byliśmy w UE. Tak mi ciśnienie podniósł, że napisałem do niego po naszemu, dopiero to do mnie dotarło jak również odpisał mi łamaną polszczyzną XD Ale fianlnie wysłał, niestety to były trupy. Ale dla chcącego nic trudnego. Od tego czasu miałem formułkę którą wysyłałem do wszystkich ofert jakimi byłem zainteresowany ale nie było wysyłki do nas. Kupiłem może z 2-3 zestawy, pochwaliłem się chłopakom... I odpisał mi wcześniej wspomniany kolega, który miał kontakt w US i A i zaproponował, że w razie czego coś mi tam ściągnie zza oceanu.
Ale ja już miałem swój niecny plan w głownie ułożony. Pracowałem w firmie w której właścicielem był Niemiec. Biuro było tam, zakład tutaj. Od czasu do czasu nas chłop odwiedzał, jak nie jechał do klienta to tak wpadał na weekend zobaczyć jak sobie radzimy. W sumie koleś spoko, piwko dobre przywoził, pogadał. Lubił mnie... jeszcze XD
W biurze pracowała Polka, też z nim czasem przyjeżdżała jako tłumaczka jak czasami nie było naszego poganiacza na miejscu. Zagadałem czy mi czasem nie odbierze kilku małych paczek, nie było problemu. Pierwsze zakupy przywiózł mi sam szef. Wpadł na weekend, zagadał do mnie, że ma jakieś paczki dla mnie, piwko dał, było ekstra. Nie wiem jaką pojemność bagażnika miała jego S klasa w AMG ale tak z połowa to były moje fanty. No i się zaczęło, kolega ponowił ofertę, ściągnie mi co będę chciał ze stanów, a ja w podzięce mu coś od czasu do czasu kupię "lokalnie" u Hansa. Jak drugi raz wpadł szef to bagażnik miał zawalony cały sprzętem dla mnie. Pamiętam tylko "weź te swoje paczki, nie jestem k⁎⁎wa kurierem, nie będę tego woził" XD
Znajoma też nie miała lepiej, kolejna transza były w grudniu. Jej rodzice jechali do siebie na święta. Przyjechali kombi z przyczepką. Pojechałem odebrać, miałem problem wszystko zmieścić do mojej Hondy Civic 7 generacji XD
Jeszcze z 2 lata kwitł interes w temacie. Rozszerzyliśmy też zakupy o inne rzeczy, części do chłodzeń wodnych, procesory, grafiki, zasilacze, obudowy Full Tower... zacząłem spisywać co kupowałem i za ile. W rok naliczyłem pod 200 ofert. Babka miała dosyć, jeszcze odebrałem raz dużą transzę od jej rodziców. Potem już brałem raczej drobnicę już bezpośrednio do siebie, bo 95% rzeczy jakie chciałem mieć to już zgarnąłem. To były piękne 3 lata zbierania fantów. Dzisiaj nie ma szans tego nazbierać albo można pójść z torbami.
W "najlepszym" okresie było tak, że wypłata weszła, spłaciłem debet, zrobiłem pod korek od razu nowy i jeszcze kartę kredytową do zera wyczyściłem XD
Mieszkałem wtedy jeszcze z rodzicami i głównie skupiałem się na tej drobnicy. Jakieś obudowy czy zasilacze wpadały, bo nawet z wysyłkami było o wiele taniej i też można było kupić coś co u nas było mało popularne jak chociażby obudowy Lian Li. Ale to okazjonalnie i większość i tak potem poszła w świat przez brak miejsca na gabaryty.
W pewnym momencie miałem 3 szuflady zawalone pamięciami i zacząłem się przenosić do szafki. Nawet ojciec się zainteresował co to, na co to i ogólnie złom, weź to wywal... ale pewnej niedzieli wróciłem do domu z jakiegoś wypadu. W pokoju coś było nie tak, szuflada niedomknięta, jakieś pamięci walają się po biurku. Wołam matkę, a ta na pytanie o co chodzi odpowiada "wpadł do ojca kolega, tak coś zaczęli gadać o tobie i się stary odpalił, że młody jakieś paczki z ameryki kupuje, ma tego całe szuflady i poszli oglądać" XD
Po przeprowadzce na swoje hamulce puściły i rozszerzyłem zbieractwo o wiele innych rzeczy.
Ale to postaram się coś napisać jeszcze w kolejnej części i powrzucać kilka rodzynków jakie posiadam i coś więcej o nich napisać.
Na fotkach myślę, że to większość RAMu jaki posiadam.
#retro #retrogaming #komputery #wspominki #zbieractwo





Zaloguj się aby komentować
#kolej #pkp #slask #pociagi
W cyklu #niecodziennydworzec kontynuujemy podróż po Śląsku. Dziś dworzec Chorzów Batory, który stanowi początek tzw. magistrali węglowej. Od początku istnienia stacja obsługiwała ruch towarowy i osobowy – w budynku dworca działały kasy biletowe i bagażowe, przyjmowane były wszystkie rodzaje przesyłek towarowych. Budynek dworca został wybudowany w 1913 roku. Sam węzeł kolejowy (jako stacja Bismarckhütte) jest jednak znacznie starszy i funkcjonuje od 1846. Pod koniec ubiegłego roku podawano w mediach lokalnych informacje o planowanej renowacji budynku.
Dla mnie zawsze ta stacja była o tyle ciekawa, że pociąg wjeżdża na nią tak, że budynek dworcowy pasażerowie widzą z góry, co widać na załączonej fotografii.
Źródło zdjęcia: Ogólnopolska Baza Kolejowa
Data: 2008
Autor: Kamil Dembiński

Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Babcia wsiadła na miotłę i wyszeptała kilka słów, choć bez większego przekonania. Po kilku próbach zsiadła, poprawiła wiązanie na witkach i spróbowała jeszcze raz. Na końcu kija pojawiła się sugestia błysku, ale zgasła natychmiast.
– A niech to – mruknęła pod nosem Babcia.
Rozejrzała się czujnie, czy nikt nie podgląda. Był tam jedynie borsuk, który wyszedł na polowanie. Słysząc tupot biegnących stóp, wystawił głowę spod krzaka i zobaczył czarownicę pędzącą po ścieżce. W wyciągniętej sztywno w bok ręce trzymała kij miotły. W końcu magia zaskoczyła, Babcia wsiadła niezgrabnie, a miotła poszybowała w nocne niebo z gracją kaczki pozbawionej jednego skrzydła.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#hejtotyper #pilkanozna #mundial2026
https://www.kicktipp.pl/hejtomundial-26/
No to zaczynamy
Licząc tylko osoby, które oddały typ na mistrza świata, to prawie połowa obstawia Hiszpanię. Byłoby więcej, ale 10 miut temu zmieniłem typ na Canarinhos xD

Zaloguj się aby komentować
Jak mnie współczesna elektronika i jej oprogramowanie wkurwia. Mam telewizor z odzysku, bo nie kupiłbym takiego sam. Nie ma podłączonej telewizji, tylko same aplikacje do streamingu i iptv.
Od poniedziałku co włączenie i wybranie aplikacji którą chce się oglądać na cały ekran odpala się reklama. Już nie wystarczą na ekranie startowym i w menu. Trzeba j⁎⁎⁎ąć na cały ekran. Oczywiście tego gówna nie da się wyłączyć w żaden sposób, wycinanie reklam po dns? Część aplikacji przestaje działać. Będziesz miał produkt ale nie możesz go używać jak ci się podoba.
Co do samej elektroniki. Wyjście cyfrowe audio nie ma sterowania głośnością. Urządzenie odbiorcze przełącza się na sterowanie telewizorem a on tego nie potrafi.
Zapytacie o producenta, taki jeden koreański, ten z krótką nazwą.
#gownowpis #zalesie #elektronika
Zaloguj się aby komentować
Wszyscy się tak jarają tym #gothicremake , to stwierdziłem, że i ja spróbuję, więc poprosiłem kumpla, żeby mi kupił. No i kurde, serio? Przecież ta gra wygląda, jakby miała ze 20 lat. Bohater porusza się jak wóz z węglem. Wszystko kanciaste, tekstury to chyba w paincie rysowali ręcznie. Jedynie dubbing całkiem spoko, no i optymalizacja też git, bo na kilkuletnim laptopie chodzi w maks detalach (ale i tak wygląda jak gówno).
Zdecydowanie nie warta tych 200zł, najgorzej wydane pieniądze w życiu.
#gothic

Zaloguj się aby komentować
310 938,13 - 2,07 = 310 936,06
#ksiezycowyspacer
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
Zaloguj się aby komentować
Qvevri Etseri GABA 2025 - Przyjechały nowe herbaty, a w tym taki gruziński dziwak. Ten produkt balansuje na granicy herbaty czarnej, a oolongiem. Wyjątkowość polega na metodzie produkcji. Gruzja znana jest z produkcji dobrych win i część z nich fermentuje i dojrzewa w wielkich glinianych naczyniach zwanych qvevri, które zakopuje się w ziemi aż do brzegu. Ta metoda ma już 8000 lat (sic!). Skoro takie dobre, aromatyczne winka produkuje się w jajowatych naczyniach, to dlaczego nie spróbować z herbatą?
Zakupiona herbata pochodzi z plantacji Etseri w zachodniej Gruzji u podnóża gór. Wysuszone i zwiędnięte liście zamyka się w qvevri na kilka dni (a nie jak wino na kilka miesięcy, czy lat), a ma to na celu ograniczenie dostępu do tlenu, dzięki czemu wytwarza się w liściach kwas y-aminomasłowy, znany jako GABA.
No dobra, skoro kącik krajowoznawczo-chemiczny, rozważny i romantyczny, został już poruszony przejdę do meritum. Susz nie wyróżnia się aromatem, jest raczej delikatny, herbaciany, pachnie trochę jak typowa czarna herbatka z Chin, czy Kenii. Herbatę parzyłem przez 4 min. w ok. 95'C. Barwa pomarańczowo-bursztynowa. Jest polecana, jako cold brew, ale mi bardziej smakuje na gorąco. Lekko wyczuwalny słodki, owocowy zapach. W smaku jest słodko i kwaśno, a ta kwasowość wynika właśnie z zamykania liści w qvevri i wpływ kwasu GABA, który jest za to odpowiedzialny.
Dla mnie ta herbata jest po prostu ok ciekawostką. Od czasu do czasu można się napić, ale myślę, że bardziej zasmakuje sympatykom słodkich i kwaśnych smaków.
Na zdjęciu qvevri do wina, herbata leżakuje w znacznie mniejszych naczyniach
#herbata

@michal-g-1 Matcha jest pod tym względem najlepszym wyborem, bo przyswajasz ją całą, z proszkiem. Herbata pobudza inaczej - zaczyna dłużej po wypiciu, ale dłużej trwa. Jednak co ważne, zawiera l-teaninę, która pobudza, ale i relaksuje. Ma ją matcha, większość herbat. Po prostu nie ma szansy, aby Cię kopnęła jak kawa.
Zaloguj się aby komentować
Zrobiłem sobie maskę do kostiumu, będę straszył ludzi na #polandrock i #tribalanga



Zaloguj się aby komentować
#internet w rękach kobiet powoduje 1000000x więcej szkody w demografii niż wszystkie wojny czy brak prac.
Łby wykręcone korbą doszczętnie.
#heheszki (?)
#zydkrecikorba

@Fox Wymagania wielu chłopaków to aby była jednocześnie jego matką, kultystką, kucharką i ladacznicą, ale przy okazji ma się dorzucać do budżetu.
I nie, nie wymyślam tego, znam takich osobiście. Wiadomo, że to margines. Tak jak karyna z obrazka też jest marginesem. Inna rzecz, że też znam takie też xD
Zaloguj się aby komentować
Uwielbiam ten hotel. Mialo lać a jest słonko
#gownowpis #zyciejestdobre

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować
963 + 1 = 964
Tytuł: Kiedy wilk wróci do domu
Autor: Nat Cassidy
Kategoria: horror
Wydawnictwo: Akurat
Format: ebook
Liczba stron: 416
Ocena: 9/10
To jeden z tych horrorów, które bardzo długo sprawiają wrażenie, że wiemy, dokąd zmierzają. Mamy bohaterkę z bagażem traum, mamy niepokój czający się na granicy rzeczywistości i wyobraźni, mamy pytanie, czy zagrożenie jest prawdziwe, czy może stanowi jedynie materializację lęków, których nie udało się przepracować. Przez większą część książki wydawało mi się, że czytam solidny, dobrze napisany horror psychologiczny. Dopiero końcówka pokazała mi, jak bardzo się myliłem.
Historia skupia się na kobiecie próbującej poradzić sobie z własną przeszłością, gdy nagle jej życie zostaje wywrócone do góry nogami przez wydarzenia, które nie powinny mieć miejsca. Musi zaopiekować się chłopcem, którego ściga przemocowy ojciec, pod postacią ogromnego wilka, niszczącego wszystko i zabijającego każdego na swojej drodze. Cassidy bardzo umiejętnie buduje atmosferę niepewności. Czytelnik przez długi czas nie wie, czy ma do czynienia z czymś nadprzyrodzonym, czy raczej z rozpadem psychiki bohaterki. I właśnie ta niejednoznaczność działa tutaj najlepiej.
Największą zaletą książki jest sposób, w jaki autor wykorzystuje motyw lęku. To nie jest horror oparty wyłącznie na potworach, krwi czy jumpscare'ach przeniesionych na papier. To historia o strachu, który rośnie, żywi się wspomnieniami i stopniowo przejmuje kontrolę nad życiem człowieka. Cassidy świetnie pokazuje, że najgorsze potwory często rodzą się z traum, które nosimy w sobie od lat.
Przez pierwsze 80% książki oceniałbym ją na mocne 7/10. Czytało się bardzo dobrze, klimat był gęsty, bohaterowie interesujący, ale nie miałem poczucia obcowania z czymś wyjątkowym. Autor sprawnie korzystał ze znanych motywów horroru psychologicznego i robił to lepiej niż większość współczesnych twórców, ale nadal wydawało się, że zmierza do dość standardowego finału.
A potem przychodzi końcówka. I to właśnie ona sprawiła, że będę tę książkę pamiętał jeszcze długo po zakończeniu lektury. Cassidy nie tylko podkręca tempo, ale całkowicie zmienia skalę wydarzeń. Horror staje się bardziej brutalny, bardziej emocjonalny i znacznie bardziej osobisty. To jeden z tych finałów, które sprawiają, że nagle zaczynamy patrzeć inaczej na to, co przeczytaliśmy wcześniej. Wszystkie elementy układanki zaczynają wskakiwać na swoje miejsce, a napięcie osiąga poziom, którego zupełnie się nie spodziewałem.
Szczególnie podobało mi się to, że autor nie poszedł na łatwiznę. Mógł zakończyć historię w sposób bezpieczny i przewidywalny, ale zamiast tego postawił na rozwiązania odważniejsze, bardziej emocjonalne i znacznie mocniej uderzające w czytelnika. To właśnie wtedy książka z dobrego horroru zamienia się w coś naprawdę nietypowego.
"Kiedy wilk wróci do domu" jest więc dla mnie trochę nierównym doświadczeniem. Większość czasu czytałem bardzo dobry horror psychologiczny, ale ostatnie kilkadziesiąt stron było już horrorem wybitnym. A że zakończenia mają dla mnie ogromne znaczenie, finalnie oceniam całość wyżej, niż wskazywałaby na to sama pierwsza część książki.
Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Mimo faktu, że nie mogę spać, to muszę przyznać, że to nocne doświadczenie totalnej ciszy i odczucie pustki ma w sobie coś urzekającego.
#noc #bezsennosc

Zaloguj się aby komentować
Patrzę na smutnego rudego (bo leje cały dzień i nie może pohasać), i przypomniało mi się jak w #wiedzmin3 jakaś dziewczynka wołała *kotek zmoknie...:(".
Wyszukałem to w necie, i przy okazji poznałem nowe branżowe pojęcie.
Bark npc?
W grach (w tym w The Witcher 3) „bark NPC” to po prostu branżowy termin na:
krótkie, losowe kwestie mówione przez NPC w tle.
#gry #wiedzmin #ciekawostki #oporniksamnawsi #barknpc


Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#naczteryrymy
Temat: trup
Rymy: szafie - lesie - drapie - dresie
GL&HF
Zaloguj się aby komentować