#urlop

0
338

@MementoMori Może nie wszystko stracone w narodzie i Polacy zaczynają bojkotować tandetne stoiska, panierki z domieszką ryby i 50 zł za godzinę postoju na obrzeżach Zakopanego. Im szybciej Polacy zagłosują portfelami i doprowadzą do plajt januszy biznesu tym lepiej dla wszystkich.

Zaloguj się aby komentować

Często pojawiają się tutaj zdjęcia ogniska - ale czy ktoś korzysta z tzw. paleniska, czyli żeliwnej misy?


Planuje coś takiego nabyć na urlop żeby korzystać z uroków pieczenia kiełbasy na obcej ziemi. Ale ile produktów tyle skrajnych opinii

#dzialka #urlop #ognisko #ogrod #ogrodnictwo

cb05c9e6-3cbb-4ede-9a04-095c5517698b

@jedzczarnekoty

1. Czyste i schludne

2. Na polach namiotowych / działkach czasem wymagane

3. Gdy masz kosiarkę automatyczną - idealne. Po skończonym ognisku masz płaską przestrzeń do koszenia

4. Znajomy korzystał z tego do pokazów kucia dla dzieci plus patrz punkt 1 po pokazach

Kupiłem kilka lat temu ale takie solidniejsze, z grubszej blachy na allegro. Też się obawiałem tych marketowych. Polecam, lepsza estetyka i porządek.

@jedzczarnekoty ta misa to napewno nie żeliwo

Za cienkie ścianki. Normalna stal.

Planuje sobie takie coś zrobić, ale raczej z nierdzewki żeby było "na wieki wieków, ament".

Zaloguj się aby komentować

Poranny spacer odbyty. Teraz budzę resztę, co to znaczy że urlop to można spać do 7? Ja wstalem o 4 żeby mieć dłużej wolne.

#spacer #urlop

e7c417bc-d5e8-43ef-8354-3a4ffc401e66
31dd62e3-8606-4790-9487-b93741107efd

Zaloguj się aby komentować

Najgorsze po powrocie z Czech jest to, że piwo już nigdy nie będzie smakować tak samo, a zapasy tak szybko się kończą...

(╯°□°)╯︵ ┻━┻


#piwo #czechy #zalesie #wakacje #urlop #turystyka

198be23b-684d-41ca-a9d0-514ca5d0c25c

Piwa w PL do pięt nie dorastają tym czeskim. Czeskie piwo w randomowym miejscu lane w budzie z blachy przez studentkę co sobie dorabia wieczorami do szkoły to jest poziom najlepszych piw w naszych lokalach. Plus jak mówili mi sami Czesi - w PL źle się piwo nalewa w czym oni upatrują również problem. Dodatkowo w Czechach niezwykle dba się o piwo - tj. w procesie logistycznym nie jest ono narażone na częste i duże zmiany temperatur, dba się o wszystkie instalacje w lokalach, które mają styczność z piwem. Konsument piwa jest tam wymagający i nie przyjmuje takiego je⁎⁎⁎⁎ego piwnicą syfu jak u nas można często spotkać. Dla mnie to jest niesamowite, że mając po sąsiedzku najlepsze piwo na świecie u nas leją taki syf. Ofc zdarzają się u nas lokale z dobrym piwem ale właśnie... zdarzają się.

Zaloguj się aby komentować

Dopiero po piwie człowiek czuje się tak, jak powinien się czuć przed piwem!


I tym pozytywnym akcentem zakańczamy wyjazd 🥲


Sobota večer i humor popsuty..

Chociaż nie, humor gitówa, ale żal wyjeżdżać.


Wreszcie chwila dla siebie, moment by napić się ostatniego cepowanego piwka i przejrzeć fotki.

Ehh chyba jeszcze zamówię hranolky na ząb.

\

#zalesie #chwalesie #gownowpis #urlop #wakacje #czechy #piwo

585c8897-ccd2-4ee4-9b0a-b95ec6ffb3f5
ed6d3e51-df50-4e9c-9e91-61e007ec1e7c
02db3fe2-2ceb-4c55-b0de-21f20e876da0
268f0c3e-bab6-4bef-9fcc-61175b155b30
572cb7ae-74e1-425e-9297-3896225c1195

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@MementoMori @NatenczasWojski apropo rejsów to mi się przypomniało


No a jak! Kieras mówi, że jest za⁎⁎⁎⁎ście... Już na promie drinki, żarcie za darmo i non stop bzykanie, do rana! A na miejscu to samo. Wszystko za friko i non stop bzykanie!– A co, Kieras był tam?– Nie on, jego siostra była.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@radek-piotr-krasny Może nie nad morzem, ale to ja. Sory wszystkim, moja wina. Zawsze jak biorę urlop to takie rzeczy się dzieją

Zaloguj się aby komentować

@peposlav dużo ludzi na w górach stołowych? Albo inaczej musisz czekać w kolejce przed każdymi schodami czy da się płynnie iść?

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@InstytutKonserwacjiMaryliRodowicz Ciuchcia, ciuchcia a u mnie zamknęli całą lokalną kolej do Trójmiasta na 3 lata, przed wakacjami. XD

Zaloguj się aby komentować

No dobra. Mimo, że urlop generalnie zaplanowany i atrakcje wybrane to jednak zawsze warto spytać o coś mniej oczywistego.


Po latach wracamy do Kotliny Kłodzkiej (no dobra trochę obok), tym razem w miejscowości Zlaté Hory.. bo u sąsiadów wyszło taniej za Hotel ¯\_(ツ)_/¯ No i będę się mógł na socialach chwalić, że byłem ZA GRANICO - całe 2km, ale nikt tego nie sprawdza!


Jedziemy z córką lvl 6, więc głównie pod nią 'atrakcje', ale może coś dorzucicie 'po trasie' lub w promieniu powiedzmy 100km od Głuchołazów, a i zmianę planów wezmę pod uwagę bo sztywnego planu co do dnia i godziny ani miejsc nie mam.

Jadę z dwiema kobietami więc harmonogram godzinowy nie ma prawa się udać ( ͡° ͜ʖ ͡°)


To co zobaczymy w losowej kolejności:


  • Zoo we Wrocławiu

  • Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie (tak mam bilety)

  • Kopalnia Złota w Złotym Stoku

  • Biskupia Kopa - szczyt z listy korony gór Polski

  • Szczeliniec i Błędne Skały

  • Spacer w chmurach i wiszący most na Dolnej Morawie

  • Przejeżdżając obok Kłodzka na pewno Park miniatur

  • Twierdza Srebrna Góra (w Kłodzkiej byłem, zresztą we większości miejsc byłem - córce chcę pokazać ;P)

  • Brno (tu jeszcze totalnie nie wiem co jest do zobaczenia, ani jak ugryźć)

  • Głuchołazy no i Zlate Hory (jeden dzień bardziej lokalnie, bez wyjazdów)


Poza zwiedzaniem i łażeniem, chciałbym córkę wrzucić do jakiegoś 'parku rozrywki', 'sali zabaw' czy czegoś w podobnym stylu - może ktoś coś zna..


#urlop #turystyka #kiciochpyta #wakacje #kotlinaklodzka #dolnyslask #wczasy #zuchpostuje #glucholazy

33a6e05b-054a-4759-8999-04e7abae946d
a688a2d8-9716-4c47-b5b7-3180572eb14e

@zuchtomek Masz tu mały przewodnik od osoby, która jeździ tam co roku:

Jeśli ci się uda to szukaj biletów do Muzeum Papiernictwa w Dusznikach. Córka będzie na pewno zachwycona warsztatami z tkania papieru.

Oprócz tego mając na uwadze dziecko polecam:

- spływ Nysą Klodzką do Barda albo rafting

- W Dolni Moravi jest sporo atrakcji dla dzieci przy Skywalku, ale w Ceskie Petrovice jest taki mały kameralny ośrodek https://maps.app.goo.gl/1N1ELrZs15Pm9nPQ9

- Obok Ceskich Petrovic polecam rezerwat Zemska Brama - piękne miejsce na piknik

- Jeśli akurat coś będzie (a często są eventy) to jedźcie do Neratova. Sama mała wioska składa się z Browaru, ślicznego kościoła zwieńczonego szklanym dachem i gospody

- Jakby było wam za gorąco polecam kąpiel w zimnej wodzie na Zalewie w miejscowości Pastviny

- w Ceskiej Trebovej często są parowozy i jazda pociągiem zabytkowym


Jest jeszcze profil na FB co się dzieje w Kotlinie Kłodzkiej (jakoś tak)


I przypomniało mi się, w Radkowie jest piękny park wodny z dmuchanymi przeszkodami.

Zaloguj się aby komentować

No dobrze, spróbujemy zrobić coś ambitniejszego o #slowenia - nie wiem czy wyjdzie z tego jakiś quality content, ale może przynajmniej "content".


Nie wiem jak w Waszym otoczeniu, ale ja w mojej bańce odnoszę wrażenie, że Słowenia (przynajmniej nie mylona ze Słowacją) jest nadal takim luźnym skojarzeniem: ktoś tam coś widział w sporcie, ktoś tamtędy jechał na urlop na Chorwację, może nawet nocował w trasie. Ale żeby tak więcej wiedzieć - to nie do końca.


Zatem zacznę od kilku #ciekawostki o Słowenii:


  • Słowenia jest niewielkim krajem, powierzchniowo podobnym do województwa podlaskiego (20k km²)

  • Mimo to jest dwukrotnie gęściej zaludniona od wspomnianego (100 osób na kilometr)

  • Skoro już o ludności mowa: jest ich niewielu - około 2,1 miliona, czyli tyle co Warszawa i ze dwa-trzy przylegające powiaty

  • Jest trzecim najbardziej zalesionym krajem UE: 61% to lasy

  • Ma trzykrotnie większe PKB per capita niż Polska

  • ...i jest bardziej zadowolonym krajem - siedem oczek wyżej w rankingu niż Polska

  • Jest krajem z zaskakującym poziomem sportowym - ma sportowców w absolutnej światowej topce w bardzo wielu dyscyplinach (przypominam: ludności mają trochę więcej niż Warszawa!) - kolarstwo (Pogačar, Roglič, Mohorič, Novak, Urška Žigart), wspinanie (Janja Garnbret), siatkówka (kto śledzi, ten pamięta ciężkie boje), koszykówka (Dončič), skoki (rodzeństwo Prevc, Lanisek, Zajc)

  • Na terenie Słowenii znaleziono artefakt podejrzewany o bycie pierwszym instrumentem muzycznym stworzonym przez człowieka

  • Mają też najstarszą winorośl na świecie

  • I jedną z większych jaskiń udostępnionych turystom - jeździ tam nawet kolejka i występuje tam pewien rzadki płaz

  • Po słoweńsku spisany jest najstarszy tekst napisany w języku słowiańskim


No dobrze, to co tam robić i po co tam jeździć?


Przede wszystkim można spędzać #urlop aktywnie: miejsca dla siebie znajdą m.in. rowerzyści (szosa, gravel, MTB i downhill na trasach narciarskich), górołazi (ponad 10kkm szlaków, w tym najwyższy szczyt - Triglav - i jego via ferraty), narciarze (oczywiście), biegacze (też pewnie nikogo nie zaskakuje) i np. wspinacze (m.in. okolice Osp - jeden z topowych rejonów wspinaczkowych świata, chociaż raczej nie dla początkujących).


Kraj słynie też z wina i produkcji miodu (najwyższy wskaźnik pszczelarzy na 1000 osób w Europie). Posiada tylko 40 km linii brzegowej, ale da się tam również wypocząć stacjonarnie - na tym się nie znam, to sobie Czytelnik zgłębi samodzielnie.





No dobrze, tutaj zaczyna się nuda, będzie o mnie - można przestać czytać, dziękuję za uwagę.


Po co w ogóle tam pojechałem? Akurat napatoczył się długi weekend, a celem był #rower w #gory W Słowenii na dłużej do tej pory nie byłem, cel podpowiedział się sama, bo całkiem niedaleko granicy urodził się i mieszkał Tadej Pogačar, a po chwili szukania okazało się, że organizuje nawet swój event, polegający na wtarabanieniu się na szczyt Krvavec. A skoro już znalazł się punkt zaczepienia, to zrobienie planu na trzy dni było łatwe.


Być może będąc tak roztrenowanym jak ja (ostatnie trasy ponad 50km robiłem pół roku temu) powinno się zacząć od jakiegoś rozjeżdżenia na początek. Cóż, 1500 metrów na 50 km trasy to nie jest "rozjeżdżenie" a już na pewno nie "jakieś". Sztywniutkie podjazdy trzymające po 12-14% przez kilka kilometrów też na pewno nie pomogły - chociaż przynajmniej były krótsze niż (hehe) Monte Zoncolan. Trasa była krótka, ale wymagała podwiezienia się autem - akurat pan gospodarz miał dla nas wolny pokój i wpuścił nas do niego tuż przed 12:00 (ruszałem z Austrii), więc trzeba było wyrzucić graty, ubrać się, podjechać kawałeczek do parkingu przy cmentarzu (słoweńskie słówko na dziś: pokopališče) - i można zwiedzać.


Nie żebym widział wiele więcej niż moje przednie koło toczące się przez asfalt I to nie ze względu na zmęczenie - trasa prowadziła głównie przez lasy. To jest pewien problem - jeśli się ułoży fajnie trasę, to jest pewne ryzyko, że będzie sporo ostrej wspinaczki przez las, na szczęście są też miejsca, gdzie robi się rzadziej - i jest co oglądać.


Następny dzień to nie do końca regeneracja: sto kilometrów, 2500 metrów w górę. Trochę wspinania, trochę zjazdów po nawierzchni różnej, trochę szutrów (na oponkach 25c), dłuższy odcinek dnem doliny pod wiatr (na odcinku Bled-Krajn) i przerwa na bardzo przyjemne (i zimne) piwko 0% gdzieś pośrodku tejże doliny. Niby nic niezwykłego, ale jednak #czujedobrzeczlowiek Potwierdziło się, że w tych okolicach da się znaleźć tereny rowerowe dla każdego - po drodze choćby jechała kilkudziesięcioosobowa wycieczka emerytów (którą widziałem dwukrotnie, jechali jakąś pętlę w przeciwnym kierunku). Wygląda na to, że nie jest też obowiązkiem jeżdżenie po sztywnych ściankach, wolno szukać bardziej płaskich odcinków, nikt tego nie sprawdza.


No i w końcu - etap królewski. Akurat trafiliśmy na jakiś... kolarski event, więc trzeba było zmienić parking, bo na planowany nie wpuszczała już policja.


Trasa poprowadziła najpierw rozgrzewkowo przez jeden pagórek z kilkoma kilometrami szutru, a potem od razu główny cel, czyli Krvavec. Masa znaków ostrzegających o kolarzach, trochę ludzi (na szczęście zjeżdżających), napisy na asfalcie - widać że to często (i wyścigowo!) odwiedzany podjazd. Bardzo przyjemny, odcinków ponad 12% było niewiele, trochę dłuższych po 9-10%, a końcówka - z parkingu aż pod sam kurort narciarski - prawie po płaskim. Na górze restauracja, widać że wszędzie w standardzie jest piwko 0%, więc można bezpiecznie uzupełnić płyny.


Za podjazd daję pięć gwiazdek, więc jeśli ktoś planuje te okolice, proszę sobie koniecznie dopisać do listy! Do listy też warto dopisać podjazd pod przełęcz Volovjek - ten z kolei był pokonywany na tegorocznym Tour of Slovenia. Tu z kolei było milusio i pluszowo: tak 4-6%, miejscami odrobinkę bardziej stromo, tak akurat żeby nie schodzić z wygodnej kadencji 90 i cieszyć się widokami i dniem.


Końcówka trasy to - po pokonaniu szutrowego, stromego pagórka - prawie że płaski transfer do auta. Z przejazdem przez Rondo Tadeja i oczywiście Klanec. Na rondzie stoi figurka - kiedyś w koszulce Giro, obecnie w koszulce mistrza świata, a sama wioska... no, zwykła rolnicza wioska, to nie jest miejsce do zwiedzania, nie nastawiajcie się


Czy warto było jechać tak? (Bo z Polski jednak kawałek, a długi weekend jest krótki)


Tak, zdecydowanie. Przyjemne widoki, sporo dróg do wyboru, trochę wpisów na climbfinder, każdy ułoży tam coś pod siebie. Gdybym miał tam jechać na dłużej, to albo na łamany rowerowo-maszerowany wyjazd, albo na dwie lub trzy bazy noclegowe, żeby zobaczyć więcej.


Widoki są bardzo ładne (o ile wyjedzie się z lasu, bo ich - jak pisałem wcześniej - jest wiele, więc jest gdzie szukać cienia). Słoweńcy - mili ludzie, praktycznie każdy mówi po angielsku, jest jak się dogadać. Układając trasy trzeba wziąć pod uwagę asfalty i to chyba jedyny minus całej zabawy: jeździłem sporo po mniejszych, lokalnych drogach, gdzie głównie jeżdżą mieszkańcy i rolnicy, więc na zjazdach można się spodziewać nierówności, dziur, ale i szutru (i to niezapowiedzianego, ot - 20 metrów), no i żwiru. Serio, nie wiem co oni z tym żwirem: większość zakrętów jest pięknie osypana jakby się ciągle bali śniegu i chcieli pozostać w gotowości. Na szczęście zjazdów w których można puścić hamulce i cieszyć się życiem też było niewiele, więc mocniejsze dohamowania w ostrych zakrętach nie były jakoś bolesne dla serca.


Sieć dróg rowerowych jest zadbana i pomyślana: na skrzyżowaniach są drogowskazy, nic nie kończy się w krzakach, nie ma wyjazdów na krawężnik albo jakiegoś dziwnego nadkładania drogi: wręcz przeciwnie - wjeżdżając ma się pewność, że się zjedzie, kilka razy oszczędziliśmy sobie przepychania się w korku, jadąc po królewsku puściutką DDR i mijając korek. Widać, że jest to kraj mocno zrowerowany, kierowcy też jeżdżą ostrożnie i nie ma ani trąbienia, ani dojeżdżania do koła, ani robienia głupot - wszyscy się szanujemy i chcemy sobie razem dotrzeć do domu.


No i na koniec - język słoweński. W mowie brzmi tak, jakby ktoś mówił polską gwarą trzymając w buzi dwa duże kamienie. Z kolei w piśmie... jest uroczy. Oczywiście większość napisów można zrozumieć, ale są też perełki, takie jak "pipa" (kran), wspomniany już cmentarz, "avtopralnica" (myjnia) i masa innych.


Jako że jeszcze nie łaziłem tam po górach z buta, wspinać też mi się nie zdarzyło, pewnie za jakiś czas tam wrócę, zaliczyć nowe #kwadraty bo wpadło ich prawie dwieście.


Dorzucam kilka fotek w komentarzach - nie umiem robić zdjęć, więc pewnie nikogo nie zachęcę, ale robię co mogę.

#podroze #wycieczka #wycieczki #gruparatowaniapoziomu

55f3499e-cf1f-4b70-9311-17b873715552
Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek byłem kilka lat temu.

W stolicy oprowadzali za nas za co łaska studenci. Smutna historia kraju, który przez większość historii nie był niepodległy, dużo musieli robić od zera.

Nie wiem czy nadal, ale ceny na stacjach były ustalane centralnie, więc bez różnicy gdzie się tankuje.

@Statyczny_Stefek dla mnie zrobiło się ciekawie od drugiej części wpisu. Piszesz więc, że na szosę to tak średnio dobre są te drogi? Szutry, żwir na zakrętach... Podejrzewam, że na Komoocie dało by się wytyczyć jakieś sensowne asfaltowe trasy.

@Statyczny_Stefek w hokeja tez dają rady. Kolejny utrzymali sie w Elicie w tym roku i w przyszlym znowu zagrają na MŚ. Zazdro w c⁎⁎j. Nie wiem jak oni to robią przy takiej liczbie osób

Zaloguj się aby komentować