#wyjazdy

0
9

No to lecimy z opisem dalej.


Przed nami trzeci dzień tułaczki.

Różowa stwierdziła, że dzisiaj (środa), będzie trochę więcej stoisk i lepiej.

W dniu poprzednim podszedłem do gościa z firmy Aurapol (też filamenty, ale z Czech), który po polsku i po angielsku potakiwał.

Szlag mnie trafił, bo chciałem się czegoś dowiedzieć i pogadać z tymi ludźmi o filamencie.


Moje prośby zostały jednak usłyszane dnia następnego.

Najpierw pogadałem z jednym chłopakiem o ich filamencie oraz o tym jak wygląda wydruk używając ich filamentu.

Pogadali, pośmialim się i git.

Szare komórki podały sobie łapki i stwierdziłem, że kupię filament, bo przecież na ślub potrzebuje mieć wydruki i potrzebuje dwukolorowy (może taniej się wycharczy).


ROSA, już w filament zwykły się nie bawi a leci na grubo w stronę filamentów technicznych (będą testy próbek!), dostałem PLA, PCTG i PET-G od pani, która bardziej była od marketingu niż od wydruku materiału.


Poszedłem do LUME to powiedzieli, że mogę zamówić od nich z firmy, bo filament oni mają na losowania oraz na wydruki testowe. Myślę dobra.


Idziemy do Aurapol.

W Aurapol stała młoda dziewczyna co prawdopodobnie została wysłana jako narybek i nauczyć się gadać z klientami. Była bardzo zestresowana i miła, ale też kompetentna.

Poleciała filament "Galaxy" (filament pearl, który błyszczy). Gadam z różową i chcem, chcem. No dobra, filament za 50zł PLA i błyszczący to żal nie kupić.


Nadchodzi kolejny wkurw. Nie mają na stanie takiego filamentu (figurki wydrukowane z tego filamentu, które stały i wydrukowali nie zostały dokładnie oczyszczone z wsporników, wyglądało to ohydnie. Słaba reklama).


Myśle dobra, miałem przetestować filament ASA (lepszy ABS), pytam o cenę - 60zł rolka. Boner motzno (normalnie kosztuje ASA 70-80zł/kg). Podjarany zauważyłem Rolka 850g.

Zapytałem dlaczego takie rolki, powiedzieli że tak już jest. Mają 850g lub 2kg.


Myślę taniej nie kupię to biorę. Płatność w euro (sus), prze walutowałem na szybko i cyk 120zł za dwie rolki ASA 850g.

Dużo/ mało, oceńcie sami.

Wyszliśmy z targów, bo już nie było co zwiedzać i udaliśmy się do ENERGETYCZNEGO CENTRUM NAUKI - FUNDACJA PGE.
Było naprawdę fajnie (na dole zdjęcie), chociaż kameralnie.

Udało się dostać jak wcześniej grupa skończyła to i zwiedzanie było ciekawsze oraz dało się porobić kilka zadań, które na nas czekały.


Później klasycznie obiad na mieście, chwila oddechu w mieszkaniu i do QUESTa na planszówki (swoją drogą za⁎⁎⁎⁎ste miejsce tylko czynne od 18).


Dzień 4 - czwartek.

Wspólnie stwierdziliśmy, że do piątku nie ma co siedzieć jak wynajem do godziny 10.

Zebraliśmy się w sobie, ogarnęliśmy i pojechaliśmy do Jaskini Raj.


Lało przepotwornie, jakby ktoś wiadra wody wylewał.

Załapaliśmy się z jakimiś dzieciaczkami z klasy 3C, dzieci nieprzeszkadzały i dało się posłuchać oraz popatrzeć na spokojnie.

(chwila na prywatną refleksje - Skoro jestem facetem to stereotypowo oglądam piłkę nożną. Co nie? No otóż nie znoszę piłki nożnej i żadnego sportu oglądać. Wolę uprawiać sport niż siedzieć i oglądać z piwskiem - koniec refleksji).


Po zwiedzaniu, pojechaliśmy do Zamku w Chęcinach. Wiało strasznie, ale fajnie było ponownie zobaczyć.

Idąc na górę to jakbym miał zasraną ścieżkę zdrowia, myślałem że wypluje płuca.


Popatrzyliśmy i porobiliśmy sobie głupich zdjęć, jak to na takich wyjazdach bywa.

W kasie usłyszeliśmy o tym, że w Chęcinach jest coś takiego jak Niemczówka i po zakupie biletu zwiedzanie gratis (a wiadomo).


Poszliśmy zjeść i pojechaliśmy tam. Okazało się, że to jest dodatkowo urząd stanu cywilnego gdzie są udzielane śluby. Dużo zbroi, portretów władców polskich oraz sala poświęcona panu Wołodyjowskiemu.

W Chęcinach nagrywane były sceny do pana Wołodyjowskiego, ale tej wersji czarnobiałej, gdzie Olbrychski grał majora Zagłobę.


Przed wyjściem kilka zdjęć od pani z informacji oraz mapka z prośbą o przyjazd jak będzie ciepło i zwiedzenie innych miejsc.


PODSUMOWUJĄC
Jak oceniam wyjazd? Pomimo wszystkich przygód i wydarzeń z rozczarowaniami oceniam 7/10.

Do Kielc już nigdy więcej nie pojadę, a jak jechać będę to pewnie jakimś samochodem oddziału Rutkowskiego #pdk.

Tam wystarczy pojechać na jeden dzień i wrócić, bo nic tam dosłownie nie ma.


Do Chęcin pojadę ponownie, ale jak będzie cieplej i zwiedzę miejsca z mapki.

Czy polecam? Kielce - nie, Chęciny - tak.

P. S. Dorzucam zdjęcie karteczki z parku, bo mi umknęło.

Z kranu ocet z majonezu nie leciał, coś dziwnego dla miasta co tak wielbi ten wybryk smaków.
Ktoś jeszcze wieko od trumny na balkonie trzymał, pewnie dla delikwenta, który zostanie skrojony przez scyzoryka.

@Dziwen odnaleziony! Siedzi w Jaskini Raj za szybą z @rith.


Więcej zdjęć nie wrzucam, bo widać różową a kilka ma też moich.


#wyjazdy #druk3d #targi #zwiedzajzhejto

9b18d828-c6b7-40e7-8374-45d1edece85f
fb61d5a6-aa7d-4ac5-8bc2-c4d406bde9b6
b6a60420-7f05-4b11-8621-2cb42f1e6dd2
94153f0e-1591-4e19-9e69-02471f5d63d1
511dac1e-b59e-4167-a9ec-af8f38d3977e

Zaloguj się aby komentować

Jakby ktoś miał wolne w marcu albo w kwietniu, to poza weekendami jest promocja w Schronisku w Dolinie Pięciu Stawów - nocleg w pokojach 4-osobowych i wieloosobowych tylko za 75 zł za noc ze śniadaniem w cenie Dla porównania, cena za osobę (bez zniżek) w pokoju 4-osobowym to normalnie ok. 140 zł. Z tego co patrzyłem, to jest jeszcze sporo dni z wolnymi terminami w tym okresie


#gory #tatry #d5s #czaswolny #wyjazdy #cebuladeals

265821a8-05ea-4251-bcc4-25a40e4b3bcf

Zaloguj się aby komentować

Opowiem Wam jak w wieku 27 lat (2013 rok) wziąłem 3 tygodnie urlopu w korpo i postanowiłem pojechać autostopem na Lazurowe Wybrzeże?


To był ciepły lipiec. Plan był prosty. Będę kimać u ludzi z coach surfing (nie wiem czy dalej istnieje - serwis, gdzie ludzie pozwalają u siebie za free nocować) i se zwiedzę kawał Europy. Dodam, że to były czasy sprzed smartfona, ale już z internetem. Szybkość neta w komórce to GPRS czyli gówno, ale jakoś działa. Wziąłem nawet śpiwór (a może się przyda).


Na początku obrałem sobie hehe proste zadanie. Startuje z wylotu Białegostoku na Warszawę i potem trzymam się krajowej ósemki aż do Czech.


Pierwszy stop około 7 rano został złapany szybko. Ale przedstawiciel jechał tylko 20 km do Rzędzian. No dobra, niech będzie (błąd braku asertywności, bo nie odmawiasz gdy on specjalnie dla ciebie się zatrzymał).


W Rzędzianach utknąłem na 1,5 godziny zanim ze stacji ktoś mnie zabrał dalej. Kolejny przedstawiciel dowiózł aż na Targówek (wschód Wawy).


I tu błąd drugi - na mapie wydawało się sensowniej łapać na Powązkach, bo krzyżują się tam dwie drogi - Na południe i na zachód. Oba kierunki dobre, by dojechać do Czech.


Niestety - nie było dobrego miejsca do łapania, przez co dwie kolejne godziny stracone. Postanowiłem jechać w okolice Okęcia, by w Jankach łapać na Kraków / Łódź.


Zatrzymał się dostawczak i miły facet. Dojechałem aż do Bełchatowa. Tam nie tracąc czasu, zacząłem łapać dalej. Zatrzymał się TIR do Wielunia. Kolejny błąd braku asertywności. Predkość TIR-a 80 km/h, a Wieluń to dziura.


Dojechaliśmy na wczesny wieczór. Tu błąd kolejny. Poszedłem do Biedry po żarcie i szukałem noclegu typu hostel. Najbliższy był hotel robotniczy kilka km obok Wielunia. W samym Wieluniu drogi hotel. Ruszyłem w stronę robotniczego i zrobilo sie ciemno. Droga była nieoswietlona, ja też. Pobocza brak. Pierwszy z brzegu samochós by mnie zabił. Postanowiłem wrócić do Wielunia, nie dostajac się do hotelu robotniczego. Zacząłem leżeć na ławce przystanku autobusowego. Ale nie było to wygodne. Uznałem, że będę łapać stopa w nocy. Złapałem TIR, a kierowca miał niedługo przerwę.


Przekimaliśmy parę godzin, by ostatecznie dojechać o 5 rano na obrzeża Wrocławia. Totalnie wymeczony zamówilem jajecznicę na jakiejs stacji i pojechałem do centrum.


Na miejscu był jakiś tani hostel, który miał służyć do ogarniecia sie i odespania nieudanej drogi, ale doba zaczyna się o 12, więc nie tracąc czasu poszedłem na dworzec kolejowy. Na zachód i południe - najbliższych połączeń brak. Za to było prawie natychmiast do Białegostoku.


Morale siadło, a ja wróciłem. To był błąd kolejny. Resztę 3-tygodniowego urlopu melanżowałem w mieście zamiast podróżować, zwiedzać itd.


#wyjazdy #truestory

@tosiu samotne podróże są o tyle trudne, że z całym stresem związanym z podróżą musisz sobie radzić sam. Nie masz obok osoby z którą sobie pożartujesz, jak wydarzy się coś nieprzyjemnego nie masz z kim rozładować tej negatywnej energii. Trzeba więcej hartu ducha niż podróżując w parze, tak przynajmniej ja uważam.

@tosiu trzeba było być d⁎⁎ą w krótkiej spódniczce to byś w 2 dni dojechał, a może i parę przygód po drodze przeżył.

Zaloguj się aby komentować

W wieku 32 lat udało mi się wyruszyć na pierwszą samotną wycieczkę. W końcu konsekwentnie postanowiłam, że zrealizuje swoją potrzebę nie oglądając się na czynniki zewnętrzne. Było to na zasadzie: chcem i już. XD


Moze banał, ale to dla mnie ważny aspekt niezależności, którą zdobywam. W głupi sposób, jestem z siebie dumna.

W Mrągowie jest ekstra, ale ponad 3h jazdy autem samemu wieje nudą. 😋


Jeździcie sami na wyjazdy? Czy raczej zawsze z kimś/jakąś ekipą?


PS Czuje się znacznie lepiej. Leki skutecznie mnie stabilizują i trochę mniej czuje te skrajności. Cieszem się bardzo z tego. 😊


#chwalesie #wyjazdy #gownowpis

0086fcad-efac-43f6-aa9e-f99bb27722aa

Brawoooo! Moja pierwsza dwudniowa wyprawa rowerowa w grupce była sztos! Wkrótce pierwszy dwudniowy eyjazd na bieganko !!! Bardzo fajnie realizować takie plany :) Chcesz i robisz, za⁎⁎⁎⁎ście!!

Zaloguj się aby komentować