Ciekawe, że śpiewaczki operowe z powodów wizerunkowych nie za bardzo mogą przedstawiać się jako divy, bo ludzie będą myśleli, że parają się zdecydowanie inną profesją.
#rozkminy

Ciekawe, że śpiewaczki operowe z powodów wizerunkowych nie za bardzo mogą przedstawiać się jako divy, bo ludzie będą myśleli, że parają się zdecydowanie inną profesją.
#rozkminy

Zaloguj się aby komentować
Z okazji Święta zmarłych, pociesza mnie myśl że z mojego ciała na koniec kiedy nie zostanie nic poza prostymi związkami organicznymi, zapewne rozpuszczonymi w glebie. W procesie rozkładu ciała na końcu zostają proste cząsteczki głównie związki azotu i węgiel. Po 20 latach w ziemi, bardzo często nie zostaje po nas nawet plama. Często nawet kości, ale najczęściej zostają zęby bo szkliwo to najtwardsza substancja w naszym organizmie. Kości jeśli stracą wodę do tracą giętkość a z uwagi na skład chemiczny może dojść do fosylizacji, w odpowiednich warunkach. Po prostu piękno natury, wszystko wraca do ziemi, tam skąd przyszło. Jest w tym porządek, przyroda nic nie zmarnuje. Nie wiem jak was ale mnie to pokrzepia że nie pozostanie po nas nawet ślad. A po jakimś czasie, kiedy ostatni ludzie o nas zapomną, będzie zupełnie tak jak byśmy nigdy nie istnieli... I to jest piękne... #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
To mi śmierdzi zaplanowaną akcją z tym #trybunalkonstytucyjny - ludzie się porozjeżdżają po Polsce i obawiam się, że na 1 listopada w rodzinach temat już gotowy, chyba za dużo byłoby przypadku w tym wszystkim...
Oprócz wielu zalet naszych rodaków, które osobiście cenię, wychodzi z ludzi najgorsze - tendencja do sporów, konfliktów i niezgody, które są podsycane przez nieodpowiedzialnych ludzi...
Wstyd ruszył już na cały świat...
#polityka #trybunalkonstytucyjny #rozkminy

Zaloguj się aby komentować
Szczerze obejrzał bym sobie jakiś mecz
#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Teraz bez oszukiwania bez posiłkowania się wyszukiwarką i ejajem:
transparent
trans parent
Dlaczego?
#angielski #angielskizhejto #etymologia #filologia #rozkminy #gownowpis

Zaloguj się aby komentować
Podobno wir polarny się rozpada także możliwe, że zimowe załamanie pogody hmm 🤔 #zima #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jakie gry z niebanalnymi, niejednoznacznymi fabułami polecacie? Takie, które zobaczyliście napisy końcowe, ale później jeszcze wiele razy wracaliście do nich myślami? Nie na zasadzie "ale tam była epicka walka" tylko "kurde, ale to było... mocne". Podam kilka przykładów z własnej listy, aby lepiej odzwierciedlić co mam na myśli:
Clair Obscur
Spec Ops: The Line
niektóre wątki z Wiedzmina 3
Mass Effect 3
Nier: Automata
Planescape Torment (sam nie ukończyłem, ale wiem że idealnie pasuje do tej kategorii)
Steins;Gate
Persona 5 (właśnie kończę i mimo sporych dawek humoru i cringe, były też dosyć poważne tematy)
#gry #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Czy w sob będzie grany hejnał z wierzy Mariackiej 🤔
#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Hejka wszystkim, naszła mnie luźna rozkmina dotycząca pewnej książki i myśli, które chyba coraz bardziej wpisują się w naszą mega szybką, przebodźcowaną i zwariowaną rzeczywistość, otóż w 1970 roku Alvin Toffler w „Szoku przyszłości” ostrzegał, że człowiek może w pewnym momencie niewytrzymać tempa zmian, które sam stworzył. Nie chodziło tylko o ilość informacji. Chodziło o życie w świecie, w którym wszystko zmienia się coraz szybciej: technologie, wiadomości, poglądy, praca, relacje, wymagania i rzeczy, na które mamy reagować. Człowiek nie dostaje już chwili, żeby jedną rzecz przemyśleć, zanim pojawi się dziesięć kolejnych. Zanim zdążymy oswoić jedną zmianę, musimy już przystosowywać się do następnej. Toffler nazywał to „szokiem przyszłości” — stanem przeciążenia, w którym tempo zmian zaczyna przekraczać nasze możliwości psychicznego przystosowania. I chyba najbardziej niepokojące jest to, że jego książka powstała ponad 50 lat temu. Czy dzisiaj problemem jest jeszcze to, że mamy za mało czasu, czy może już to, że nie potrafimy znaleźć chwili, w której niczego nie musimy przetwarzać?
#rozkminy #szokprzyszlosci #alvintoffler #ksiazki #informacje #technologia

Czy dzisiaj problemem jest jeszcze to, że mamy za mało czasu, czy może już to, że nie potrafimy znaleźć chwili, w której niczego nie musimy przetwarzać?
@Eber Wrzucę tylko w odpowiedzi odrobinę szacunków (z użyciem chata GPT ale ogólnie sprawdzone, w wypadku widełek brałem dolną wartość):
Dziennie pojawia się około:
7000 nowych książek
720000 godzin nowego video na youtube
200 nowych odcinków seriali
25 nowych pełnometrażowych filmów
10000 nowych artykułów naukowych
100 milinów nowych shortów na TikToku
350 nowych gier wideo
Wraz z rozwojem AI, te wartości będą tylko rosnąć (choć mam nadzieję, że TikTok upadnie rychło).
¯\_(ツ)_/¯
Zaloguj się aby komentować
Najzabawniejsze w kładzeniu się spać wcześniej, żeby się wyspać i nie zaspać, jest obudzenie się za wcześnie i potem pospanie sobie pięć minut dłużej co powoduje, że się zaśpi bardziej niż gdyby poszło się spać normalnie tzn. za późno.
#gownowpis #rozkminy #spanie
Zaloguj się aby komentować
JAK TO W KOŃCU JEST?
Powstał kolejny reportaż o tym, ze prowadzenie żabki to interes prowadzący do bankructwa. Wysłuchałam go i jedno mi przychodzi pytanie do głowy, skoro taki fo zły biznes to jak to jest, ze żabka jest juz nie na co drugim rogu, ale czasem co drugi krok? Babka mówi o tym, ze miala żabkę na wsi ale jajka i mleko musiała zawsze wyrzucać bo każdy miał swoje ze swego gospodarstwa, ale tak czy siak towar musiała zamówić, bo i tak nie schodził. Wiec czy nie łatwiej jej bylo swoj sklep tam otworzyć? Jak to jest ze znikają prywatne sklepy, a zabki pojawiają sie jak grzyby po deszczu? Jakieś to dla mnie nie logiczne ...
#zabka #rozkminy
@Cori01 Żabka kusi ludzi wysokimi przychodzami, które jednak nie zawsze dają sensowny dochód, o czym już nie wspomina. A nie obeznani ludzie się na to nabierają
@Cori01 W dużej mierze też dlatego, że za to zabierają się ludzie nierozgarnięci (nie chcę mówić, że wszyscy), mamieni wielką kasą (gdzie pewnie też nie ogarniają różnicy pomędzy przychodem a dochodem, VATem a PITem). TO jak z MLM - każdy wie, że to ściema a są ludzie którzy w to wchodzą.
Kilka minut tego reportażu i już klasyka klasyków;
a) Gość nie ogarnia, że VAT płaci KONSUMENT, i nie jest jego,
b) Pani AMBASSADORKA (co to wgl za funkcja?):
- Ja dostałam umowę, nawet prawnikom dałam do przeczytania, prawnicy mają dużo możliwości ale co ja zrobię jak Żabka mówi, że nie można negocjować i ma 1000 osób na moje miejsce?
No, nie wiem? Może nie podpisywać umowy, i znaleźć sobie inne zajęcie?
Nie chcę rozstrzygać, czy te umowy są legalne z punktu widzenia prawa, no ale prawda jest taka, że nikt ich nie zmusza.
Zaloguj się aby komentować
Nie tak dawno jak niecałe 3 lata temu brałem antydepresanty. Czułem że leki wyciągają mnie z najgorszego gówna w jakim byłem w całym swoim życiu. Mogłem funkcjonować, wysypiałem się poradziłem sobie z tymi wszystkimi problemami a na koniec odstawiłem te leki i było ok. Ale nie było łatwo się pozbierać. Przede wszystkim od początku miałem w sobie determinację żeby z tego wyjść. Było tak źle że w sumie z żalu nie mogłem już nawet normalnie oddychać a wszystkie czynnosci, które normalnie są proste jak założenie skarpetek było tytanicznyn wysiłkiem. Mało tego samo oddychanie było strasznie trudne bo ledwo łapałem oddech. I brałem te leki i te objawy przeszły. Ale wiedziałem że to nie wzięło się z niczego. Problemy były gargantuiczne. Ciągle miałem z tyłu głowy że to nieco lepsze samopoczucie to nie ja, to leki dzialają i pozwalają oddychać. Że za fasadą przyjmowanych tabletek dalej jest umysł który zapadnie się jak domek z kart jak tylko odstawie tabletkę. I wtedy poczułem jeden z pierwszych prawdziwych lęków jakie miałem w życiu, co jeśli tamto paskudne uczucie i ciężkość powrocą? Bałem się tego i myślałem jak na cienkiej granicy balansuje. Tym bardziej że leki nie naprawiły problemów. Problemy dalej były, wyzwania były ogromne. Ale poradziłem sobie ze wszystkim. To jest ciekawe, ten strach przed tym jak źle będzie ze mną kiedy nie wezmę tabletki... Na noc miałem tritocco i to był jeden z moich ulubionych momentów dnia, wziąć tabletkę i odpłynąć... Czasami tęsknię za tym uczuciem jak biore tabsa i odpływam w sen jak małe dziecko... #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Jeśli kupiłeś mieszkanie w Warszawie za złote monety po dziadku na początku lat 90, obecnie mógłbyś dostać za nie taką samą ilość złotych monet, ale były momenty w 2008r kiedy dostałbyś 4 razy tyle monet, czy myślicie że obecnie ceny mieszkań realnie wróciły do normalności czy to raczej złoto jest chwilowo nieproporcjonalnie napompowane?
Myślicie, że w przyszłości złoto nadal będzie tak dobrze zachowywać swoją wartość nabywczą jak do tej pory?
#złoto #inwestycje #ciekawostinwestycyjne #rozkminy

@mati3654:
Czy myślicie że obecnie ceny mieszkań realnie wróciły do normalności czy to raczej złoto jest chwilowo nieproporcjonalnie napompowane?
Nie, bo na tym rynku nie ma normalności. Myślę, że raczej będziemy zauważać, że ceny nie będą tak rosnąc jak kiedyś było. Mamy na horyzoncie parę problemów, które się uwidaczniają w postaci coraz większej puli ludzi na levelu 70+, którzy oddają mieszkania młodszym, a zaś oni tworzą pustostany lub mieszkania na wynajem, bo sami nie potrzebują mieszkania ze spadku. Mamy też zjazd w zatrudnieniu na całym świecie urzędników biurowych, czyli właśnie tych co "cisną" się do życia w mieście. Rozumiem zatem, że może dochodzić do spowolnienia procesu urbanizacji oraz właśnie szukania mieszkania w mieście - "po co tam jechać, jak pracy nie ma". Mamy też ogromny push na rynek domków (jednorodzinnych, szeregowych, ...) - trudno coś tam znaleźć, a ceny są zwykle podbite o jakieś 30% od wyceny, bo po prostu jest duży popyt. Mamy też to, że Polacy wyprztykali się z dużej części oszczędności na zakupy w ostatnich latach - właśnie m.in nieruchomości. Do spadków cen raczej nie dojdzie tak łatwo - musiałoby bezrobocie wejść na pełnej, czego naprawdę nie chciałbym doświadczyć.
Myślicie, że w przyszłości złoto nadal będzie tak dobrze zachowywać swoją wartość nabywczą jak do tej pory?
Tak, bo jako ludzkość uparliśmy się, że akurat ten kruszec jest dużo warty i tylko nieliczni go mają w ręce.
Zaloguj się aby komentować
Swoją pierwszą komunię miałem w 1997 roku, dostałem wtedy od chrzestnej złotą monetę 1-uncjową która w tamtych czasach kosztowała koło 1000zl a od chrzestnego namiot który pamiętam kosztował majątek jak na tamte czasy bo jakieś 600zl. Z namiotu się ucieszyłem mega a monetę matka gdzieś schowała i tyle ją widziałem. Pamiętam dobrze że w szkole Ci bardziej zamożni zbierali na komunię ~ 2000zl i kupowali sobie zazwyczaj za to podstawowego PCeta a Ci mniej szczęśliwi ~ 1000zl za które często mieli fajnego “górala”. Te same 2000zl w złocie z tamtych lat to dzisiaj 34tys PLN za które dzieciak mógłby sobie kupić 15-20 podstawowych kompów czy rowerów, ale jak to z inflacją bywa nie tylko komputerami i lokomotywami się człowiek żywi. A Wy ile dostaliście na komunię i na co przewaliliście?
#inwestycje #rozkminy #przemyslenia #inflacja
Zaloguj się aby komentować
Co byście robili gdybyście nie musieli więcej pracować? Dajmy na to, nic nie musicie robić a co miesiąc wpada na konto 10k. I co dalej? Ja bym miał warsztat, pewnie budował bym jakieś urządzenia i robił projekty. Tak zawsze robię kiedy nie muszę pracować. Pewnie czasem pojechał bym na jakąś wycieczkę i tyle... Staral bym się spędzać czas z rodziną.... I już. To wszystko bym robił gdybym miał stały dopływ gotówki albo nieograniczony hajs, miałbym fajny warsztat i robił bym rzeczy.... I tak do śmierci ...
#rozkminy
@DexterFromLab 10k miesięcznie to zdecydowanie za mało. Ale gdyby wystarczyło budowałbym samochody, jeździł na rowerze i podróżował po świecie(ale raczej oglądał naturę niż miasta). A na mojej liście pomysłów, które fajnie byłoby w życiu zrealizować jest tyle pozycji, że spokojnie mógłbym tym obdzielić kilka osób, bo na jedno życie to zdecydowanie za dużo
Zaloguj się aby komentować
Znowu coś mi się śniło ale na szczęście nie doda 👀 #sny #rozkminy #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Czy sto wiewiórek byłoby w stanie zatrzymać Alberta Einsteina w więzieniu z dostępem do internetu?
#ai #rozkminy #powaznywpis
Zaloguj się aby komentować
Co sądzicie o dziennikach elektronicznych?
"Za moich czasów" wprowadzono mi taki dopiero pod koniec technikum, równolegle z dziennikiem fizycznym - ile to było zabawy, żeby go psuć to tylko ówcześni admini wiedzą, ale jako klasa IT udawało nam się psocić czy to na poziomie komputerów, sieci szkolnej czy blokowania kont nauczycieli, ale tym razem nie o tym ;P
Tym razem o tym, że mam tam konto jako rodzic, a nie jako pełnoletni uczeń i muszę powiedzieć, że jest to wygoda, ale głównie dla nauczycieli, pozorna wygoda dla rodziców, a dla dzieci dodatkowy powód do stresu i jednocześnie 'rozleniwiacz'.
Z perspektywy ucznia przede wszystkim lipa, ponieważ wszystkie drobne przewinięcia widać jak na dłoni, ja mam co prawda lvl wczesnoszkolny dopiero, ale pamiętam jeszcze jak sam byłem uczniem i pojedyncze występki jak spóźnienia czy gorsze oceny można było jeszcze uratować, a ewentualne konsekwencje odsunąć w czasie (warto było uciec z lekcji z tą Kaśką z gimnazjum - niczego nie żałuję) - teraz takie dziecko nie zdąży jeszcze do domu wrócić, linii obrony przygotować, a starzy już wiedzą..
Ja mam raczej luźne podejście do oceniania w szkole, ale pamiętam rodziców innych uczniów, którzy za nieobecności czy dosłownie pojedyncze słabe oceny wpadali w furię i na różne sposoby dzieci karali choćby zakazami.
Przecież dzieciak z despotycznymi starymi z takim narzędziem w rękach to ma dopiero przesrane jak coś 'odwali'.
Ale nawet nie to uważam za najgorszą konsekwencję - najgorsze jest to, że pozbawiamy dziecka możliwości kreatywnego pokonania problemu, czyli naszego swojskiego kombinowania i nie mam tu na myśli oszukiwania, a po prostu osobiste interakcje z innymi ludźmi i naukę załatwiania problemów bez udziału rodziców.
Teraz coś się stanie - "trudno, rodzice i tak już wiedzą, i nic na to nie poradzę" ¯\_(ツ)_/¯
Drugim problemem jaki zauważam, który ma konsekwencje i dla ucznia i dla rodzica - jest informowanie o wszystkich 'potrzebach' bezpośrednio rodziców, a nie ucznia (pic rel). Na pierwszym zebraniu usłyszałem, że to dlatego, że dzieci nie są odpowiedzialne i po prostu zapominają - no żodyn by się nie spodziewał, ale jak mają się tej odpowiedzialności nauczyć, skoro nauczyciel im nie powie, nie każe zapisać, nie da na karteczce, że mają coś przynieść, tylko napisze wiadomość o losowej porze, a rodzic spakuje to po prostu do plecaka? Przerzucenie odpowidzialności na rodzica i całkowite zdjęcie obowiązku z dziecka.
Dni szkolnych mamy dopiero 10, a ja wiadomości od nauczycieli już 15 (╯°□°)╯︵ ┻━┻ I nie wliczam do tego komunikatów dyrektora i sekretariatu..
Powyższe umiejętności - radzenie sobie z problemami, odpowiedzialności i konsekwencji za własne działania - to moim zdaniem umiejętności, które szkoła powinna rozwijać - równie ważne, a może nawet ważniejsze niż sucha wiedza otrzymywana na lekcjach.
#dziennikelektroniczny #librus #rodzicielstwo #szkola #edukacja #ciekawostki #kiciochpyta #rozkminy #nauczyciele


@zuchtomek Za moich czasów nie było takich wynalazków. Nie mam dzieci ale z obserwacji znajomych, uważam ten system za skrajnie szkodliwy. Kiedyś jak dostałeś pałę, uwagę itd. to zaczynało się kombinowanie jak przed wywiadówką wyprowadzić to na prostą. Czasami się udało, czasami nie - po prostu nauka życia.
Przeraża mnie jak np. w pracy ludzie sprawdzali co chwilę te dzienniki, komentowali i co najgorsze, natychmiast interweniowali. Krzysiu spóźnił się na lekcje? Od razu telefon do dziecka, do wychowawcy. Ania dostała szmatę z matmy - od razu telefon do dziecka, do znajomej od korków z matmy. Paranoja po prostu - jak to dziecko ma się nauczyć życia w społeczeństwie skoro jest pod nadzorem 24/7 i rodzice nie dają mu przestrzeni do nauki znoszenia porażek i radzenia sobie z problemami.
Gdyby takie dzienniki były w moich szkolnych czasach to bym najprawdopodobniej przestał chodzić do szkoły.
Najlepszym, co rodzice mi dali w życiu jest brak nadmiernej kontroli - moje życie to konsekwencja mojego zaangażowania. Gdyby nie to, że uciekałem ile w lezie przez długie lata to nie doszedłbym do najważniejszych wniosków i nie wypracował metod działania z samym sobą. Do tego potrzebowałem relacji z otoczeniem (szkołą) która była pozbawiona dodatkowych oczu. Dzieciaki przechodziły inicjację i przemianę w dorosłego który bierze na siebie to co zrobił i musi światu (rodzicom) przedstawić wyniki kiedy czas nadchodzi.
Szkołę w 80% w takiej formie w jakiej miałem jej okazję doświadczyć (bez traum, ot sam system) z chęcią bym zaorał, a nie dodawał dzieciakowi jeszcze elementu kontroli. Nieludzki system - gdzie jakakolwiek inicjacja młodego człowieka i jego odseparowanie od starych?
@zuchtomek Nah, dzienniki elektroniczne to jest gamechanger. U mnie dopiero pojawił się po tym jak skończyłem gimnazjum i poszedłem do technikum. W gimnazjum musieliśmy obowiązkowo prowadzić zeszyciki do którego wpisywaliśmy wszystkie oceny, nauczyciele je podpisywali każdą z osobna, były tam też miejsca na uwagi, informacje do rodziców itp i to wszystko musiało być za każdym razem podpisane przez nauczyciela a potem rodzica, każda pojedyncza ocena. Ile to marnowało czasu a jaki był problem jak czasem zapomniałeś tego przynieść do szkoły albo zapomniałeś ogarnąć podpisy od rodziców.
Potem w technikum od początku był Librus, następnie przez rok MobiReg (dla oszczędności) a potem wrócili do Librusa bo był dużo lepszy mimo, że droższy. I dziennik elektroniczny sprawia, że taki zeszycik na oceny jest zbędny. Oszczędność czasu, miejsca w plecaku i stresu. Znika też problem latania z dziennikiem do pokoju nauczycielskiego. Ale chyba największe plusy dla mnie jako ucznia to były:
Możliwość łatwego zobaczenia jaką się ma średnią z każdego przedmiotu
Znałeś oceny z kartkówek i sprawdzianów dużo wcześniej bo nauczyciele często oceniając je w domu od razu wpisywali do dziennika tak, że np jak miałeś sprawdzian w piątek to przez weekend już wiedziałeś co dostałeś.
Liczenie frekwencji. Dla nas to było coś cudownego bo sporo osób w technikum miało problem zdać przez frekwencje xD. Wymagane było min 50% obecności na każdym przedmiocie i na kilku ledwo się załapałem. I to tylko dlatego, że wiedziałem, że mam niską frekwencję właśnie przez dziennik i pilnowałem się bardziej.
Kolejna sprawa to możliwość napisania wiadomości do każdego nauczyciela bez posiadania do niego kontaktu. Chodziłem do bardzo dużej szkoły i często prościej było wysłać nauczycielowi wiadomość na Librusie niż iść przez 3 budynki mojego zespołu szkół i tracić całą przerwę. Tak samo odpisywali też po lekcjach i w weekendy.
Tak samo gamechangerem było informowanie uczniów na żywo o odwołanych lekcjach, zastępstwach itp.
Ogólnie cały widok "kalendarza" był genialny bo na jednej podstronie można było łatwo sprawdzić jakie się ma sprawdziany w danym tygodniu i jakie lekcje są odwołane i ogólnie wszelkie wydarzenia.
Tych zalet pewnie było więcej ale skończyłem tą szkołę parę lat temu to już nie pamiętam wszystkiego. No generalnie po tych 4 latach technikum to nie wyobrażam sobie jak szkoła ma działać sensownie bez dziennika elektronicznego. To jest gamechanger i moim zdaniem obowiązkowa rzecz w szkole bez której placówka cofa się do średniowiecza. Naprawdę nie widzę żadnej wady która miała by sprawić żeby szkołą nie zdecydowała się na taki dziennik. No może poza ceną. Jak pisałem moja szkoła była ogromna i mieliśmy dużo uczniów i Librus nas nieźle kroił za ten dziennik. Dlatego też uważam, że ten państwowy dziennik powinien powstać bo odciążyło by to szkoły z takiego wydatku.
EDIT: Tak w sumie jeszcze czytam inne komentarze ludzi którzy wspominają coś o nadmiernej kontroli oraz problemach od rodziców jak się dostawało pały. Well tu się nie wypowiem bo mam względnie normalnych rodziców a oceny zawsze miałem bardzo dobre i prawie co rok pasek na świadectwie. Więc mi akurat łatwy dostęp do ocen pomagał bo wiedziałem jaką mam średnią i gdzie się muszę przyłożyć a co mogę olać. Ale z drugiej strony jak się miało złe oceny to rodzic prędzej czy później i tak by się dowiedział. Chyba lepiej żeby wiedział od razu a nie dopiero po kilku miesiącach szkoły na wywiadówce xD.
Zaloguj się aby komentować
Programy programują inne programy, potrafią deep-fejki, tworzą muzykę i filmy które ciężko odróżnić od human made, a ja potrafię co najwyżej skopiować we właściwy folder cracka z torentów ( ͡° ʖ̯ ͡°)
ALE! za to chat GPT nie potrafi na życzenie zmienić tytułu czatu - a niby taki mądry ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Kiedy mądrzy ludzie już wyginą, skończymy jak społeczeństwo od piramid ( ‾ʖ̫‾)
"I mean, if I left you alone in the woods with a hatchet, how long before you can send me an email?"
#ai #sztucznainteligencja #chatgpt #rozkminy #programowanie #it

Zaloguj się aby komentować